poniedziałek, 4 lipca 2022

(115) Żywoty Świętych: Bazyli Amazejski

Męczeństwo ś. Bazylea Biskupa Amazejskiego –
i żywot Glafiry panny Włoskiej –
pisane przez Jana kapłana Nikomedyjskiego,
który na śmierć jego patrzył – położony u Metafrasta.
Surius Tom. 2. Żyli około roku Pańskiego 315.
1


   Konstantyn
on wielki, pierwszy miedzy Cesarzami Rzymskimi Chrześcijanin, skoro na Rzymskie Cesarstwo, to jest na państwo wszytkiego świata nastąpił, 2miał dwu nieprzyjacielów tyrannów – jednego w Rzymie Maksencjusa, drugiego na wschodnich królestwach Maksymina. Starwszy za chorągwią Krzyża ś. (który widział na powietrzu, z onym pismem: w tym znamieniu wygrasz) Maksencjusa – a na moście Milwijskim w Tybrze go jako Faraona zatopiwszy – aby prawy Chrześcijanom uczynił pokój, a z mocy je pogańskiej wybawił, przeciw Maksyminowi (który niezmiernym okrucieństwem i nad inne tyranny najadowitszym gubił krew Chrześcijańską, i sławę Chrystusa Pana naszego wykorzeniał) wyprawił zięcia swego Licyniusa – którego miał za Chrześcijanina wiernego, i który mu był przysiągł, iż nigdy od wiary Chrześcijańskiej odstąpić nie miał, a bronić jej zawżdy miał. Poszczęścił Pan Bóg Licyniusowi, iż wojsko Maksyminowe poraził. 3Acz sam uciekł, ale się jednak przed ręką Boską skryć nie mógł – bo rychło, kryjąc się, wpadł w taką niemoc okrutną, i boleści niesłychane – iż na nim mięso wszytko ogorzało, i jako wosk stopniało – w samych tylko kościach dusza zostawała – a potym gdy i kości targać się jedna od drugiej poczęły, nie umarł okrutnik, aż wyznał swoję niezbożność – w której przeciw Chrystusowi i sługom Jego walczyć śmiał. I tak nieszczęśliwy koniec miał.
  
4Otrzymawszy pokój i wszystko po woli swej Licynius – nie pomniąc jako się Pan Bóg krzywdy Chrześcijańskiej nad Maksyminem pomścił, zdradził Pana Boga, i Konstantyna Cesarza, i sam siebie – odstąpił od wiary Chrześcijańskiej – wrócił się do sprośnego bałwochwalstwa, i Greckich zabobonów – i przyjachawszy do Nikomediej, swowolnie i niewstydliwie w cielesności pogańskiej żył – uczciwe Chrześcijańskie i Senatorskie panie z córkami ich mocą brał, ku swej wszeteczności jawnie ich używając – i wielkie zasię prześladowanie przeciw Chrześcijanom, krew ich roźlewając i męcząc je, wznowił. Żona jego, Konstantyna ś. Cesarza święta córka, dawała o tym żałosną sprawę przez listy ojcu.
   Ta miała miedzy swemi panienkami, jednę dzieweczkę urodziwą, w wierze ś. i cnocie wychowaną, na imię Glafirę. Do tej wskazał Benignus podkomorzy Licyniusa, jakoby tym ją czcząc, aby k woli panu jego i swemu była.
5A ona brzydząc się tą niecnotą, i bojąc się aby u paniej swej podejźrzaną nie była – zwierzyła się tego królowej paniej swojej, prosząc jej dla Boga, a mówiąc: Dla tego który stworzył niebo i ziemię, którego się ty boisz, i któremu Konstantyn ociec twój służy – nie wydaj panieństwa mego na taką sprośność i grzech. Królowa dziękując jej za to, iż się jej tego zwierzyła, i taką czystą wolą miała – wnetże radziła o zachowaniu wstydu jej – i gdy się Licynius o niej pytać kazał – zataiła ją, mieniąc iż jest chora, a odeszła od siebie. A potym wypatrzywszy pogodę, wysłała ją tajemnie do Ormiańskiej ziemie – dając jej wiele złota i śrebra, i ubiorów kosztownych, i sługi, którzyby ją prowadzili – rozkazując im, aby taili pilnie, a nikomu nie powiadali z czym jadą – a żeby tam byli do wolej Bożej, póki im innej nauki nie da. Słudzy ubrawszy ją w męzkie szaty, wieźli ją wiernie i tajemnie. A przyjachawszy do Amazjej miasta Ormiańskiego – pytali się jeśliby tam był który Chrześcijanin, do któregoby się skłonić jako goście tejże wiary mogli – i dowiedzieli się o zacnym człowieku Kwincjusie – który sam ich w dom swój prosił, powiadając, jam jest Chrześcijaninem, i jest nas tu już takich niemało, i mamy tu Biskupa zacnego, prawie jako którego Apostoła. Oni radzi będąc temu, w dom się jego skłonili, i wzięli dla siebie część domu jego. Przyzwali potym do siebie Biskupa, na imię Bazylea człowieka wymownego, i darów duchownych napełnionego – i zwierzyli się wszytkiego Biskupowi i Kwincjusowi – i sama Glafira powiedziała: iżem jest Włoszka rodem a Chrześcijanka i rodziców Chrześcijańskich, służebnica tej królowej, która jest córka Konstantyna, a żona Licyniusa. I powiedziała przyczynę drogi swej. Co gdy usłyszeli, rozkazali aby się pilnie taiła – i nie dali do niej chodzić nikomu, ani sługom onym, tym którzy z nią przyjechali – żeby się starosta nie dowiedział, a dlatego w nieszczęście jakie i gniew od Licyniusa króla sami przy niej nie wpadli. I rzekł Biskup: to uciekanie tej panny, sławę Bożą objaśnić ma.
   Tych czasów Biskup kościół w mieście budował, którego do onych dni jeszcze Chrześcijanie w mieście nie mieli.
6Tedy ona cna i czysta Glafira, wiele złota i pieniędzy na budowanie kościoła dała – nakoniec i wszytkę majętność swoję wyszafowała, i to czyniła co jedno Biskup kazał. Nie oglądała się na sieroctwo swoje i ono tułanie, ani na ochędostwa i posag swój panieński – ale wszystek swój skarb we czci Chrystusowej i podniesieniu wiary i kościoła Chrześcijańskiego poczytała. Pisała też do paniej swej oznajmując jej gdzie była, a jako na ono święte budowanie wydała skarby od niej wzięte – prosząc, aby więcej pieniędzy, żeby sami Chrześcijanie kościół mieli, posłała. Uczyniła wszytko rada córka ona Cesarza Konstantyna – posłała wiele pieniędzy i kosztownych rzeczy na kościelne ochędóstwo – i pisała list do Biskupa, zalecając mu panienkę onę. Po niemałym czasie, za zdradą diabelską, listy Glafiry, które do królowej pisała, wpadły w ręce Benignusa onego podkomorzego, z których mógł rozumieć gdzie była ona panienka – i powiedział wszytko królowi Licyniusowi. On rozjadły, wnet pisać kazał do starosty, aby mu biskupa Bazylea i panienkę onę związane posłał. 7Lecz Pan Bóg, który dziwnie około swych obmyśla, pierwej śmierć dopuścił na Glafirę, niżli one listy do starosty doszły, aby niepokalana ona panienka jemu w czystości jako oblubienica ofiarowana była.
   Skoro listy wziął starosta, związanego Bazylea posłał do Nikomediej, a o pannie napisał, iż umarła. Szli za nim dwa diakonowie jego, Partemius i Trossymus. Wiele nędze w drodze ucierpiawszy, skoro do Nikomediej przywiedziony był Biskup, posadzić go do więzienia Licynius kazał. I przyzwawszy go, wymawiał mu jako zdradę – iż Glafirę chował, a jemu o niej nie dał znać – on się uczciwie obmawiał, a król mu z oczu kazał do więzienia – gdzie mu powiedzieć dał, iż mu chce wszytko odpuścić, tylko żeby bogom ofiary czynił – obiecując mu miedzy pogańskiemi kapłany pierwsze miejsce i wielką łaskę. Ale Święty mówił: powiedz tak królowi:
8Byś mi wszytek świat dał, nie możesz mi tak wiele dać – jako mi wiele wziąć chcesz – gdy mię z Bogiem mym dzielić, a z czarty złączyć usiłujesz – mnie raczej i ty (do posła mówił) coś się Chrystusa z panem swym zaprzał, usłuchaj, a na tej dobrej radzie przestań – łaskawy jest Chrystus, a przyjmie cię jeśli pokutę czynić będziesz – bo wiedz iż cię srogie karanie jego potka. Odniósł one słowa do króla starosta – król wskazał – iż jeśli tego nie uczyni, ściąć go rozkaże. A on to usłyszawszy, dziękował Panu Bogu mówiąc: nie tylko ściętym być, ale i wszytko cierpieć jestem gotów.
   Tedy widząc statek jego, kazał go starosta rózgami miernie bić i wywieść nad morze, aby tam głowę stracił. Szli za nim jego diakonowie i gospodarz ich Elpidiforus – który dając katom pieniędzy, prosił aby trochę poczekali, żeby się z Biskupem rozmówić mógł. Tedy ręce podniózszy w niebo, mówił:
9Boże, któryś niebo jako skórę rospiął, a ziemięś i morze ufundował – który czynisz wolą bojących się ciebie, i strzegących roskazania twego – zachowaj wierną trzodę twoję, którąś mi polecił, od Greckich zabobonów i mocy okrutników – racz ją wybawić, i od kacerskiego języka niezbożnego bronić – wykorzeń bałwochwalstwo, i dzieło szatańskie skrusz a kościół twój racz rozmnożyć – przyczyniając ludu do niego, w dobrych się uczynkach kochającego. A gdy diakoni rzekli Amen – całując je mówił: Błogosławiony Bóg, który nas nie dał w pojmanie zębów nieprzyjaciół naszych – ale sieci dusznego a niewidomego lwa, potargał – a nie dopuścił Pan Bóg nad siłę naszę pokus na nas – pozdrówcie syny ode mnie, którem urodził w Chrystusie. Rzekł potym do kata: czyń przyjacielu coć kazano – i poklęknąwszy, szyję wesoło ściągnął – i ścięty, po koronę swoję pobieżał. Ciało jego wrzucone w morze (bo tak było roskazano) z objawienia Boskiego, zupełne i z oną odciętą głową, cudownie z tułobem spojoną, u Synopu miasta nalezione, ciż diakonowie z onym Elpidiforem do Ormiańskiej ziemie Amazjej miasta zawieźli. Miał lat blisko 70. gdy koronowany jest. A Konstanty Wielki, dziwnym szczęściem wyprawiwszy się przeciw Licyniusowi, pojmał go. Ale iż zięć był jego – zabijać go nie chciał, upominając aby pokutę czynił, a Jezusa Chrystusa, którego się był zaprzał, przepraszał. A Konstantyn Greckie bałwochwalstwa wykorzenił – pogańskich kościołów dochody wszytki, na kościoły Chrześcijańskie obrócił – i po wszytkim państwie swym wiarę świętą szczepić roskazał. Tak cześć Boga ukrzyżowanego, po wszytkim świecie w zbawieniu ludzkim rozmnożona, szerzyła się, i szerzyć będzie na wiek wiekom. Amen.

  
10Pan Bóg od tych okrutników Maksymina, tak srogą niemocą skaranego, pokuty nie przyjął, jako i od Antiocha – o którym tak Pismo ś. mówi:11 ten który o sobie tak hardzie trzymał, iż mu się zdało że mógł i morskim nawałnościom roskazować, i góry przenosić – poniżony do ziemie a na łóżku niesiony, moc Boską nad sobą wyznawał – z ciała jego robacy padali, i żywe mięso jego w wielkich boleściach rostaczali – a smrodem z niego wszytko się wojsko zarażało – i tego który mniemał aby ręką nieba dosiądz mógł – żaden prze nieznośny smród nosić go nie mógł. Ten plagą oną upomniony już znał co był – i mówił: słuszna jest rzecz Bogu poddanym być, aby śmiertelny człowiek równym się Bogu nie czynił – i modlił się Panu, u którego miłosierdzia nie dostąpił – i obiecował wszytko wrócić co Kościołowi pobrał, i lud Boży uczcić, i sam na koniec wiernym wyznawcą i sługą Boga jednego zostać. Czemuż tedy Pan Bóg, który zawżdy pokutę grzeszących przyjmuje, takiej pokory Antiocha, jako też i tego Maksymina, nie przyjął? Przestrasz się każdy, który do śmiertelnej pościeli pokutę i nawrócenie swoje przewłóczysz – poniewolna pokuta, do której się tylko grzesznik swą szkodą, boleścią, i utratą przywodzi, nigdy dobra nie jest – jeśli miłość ku Bogu (aby jego zelżywości, która się grzechem dzieje, żal było) do niej nie przystąpi. W ten czas gdy boleści zejmą a śmierć przystępuje, trudno bywa pospolicie o prawdziwą skruchę – bo rychlej człowiek strapiony, przeto żałuje i na grzechy narzeka, iż go boli, śmierć przyciska – a to co miłował na świecie i w czym się cały żywot swój kochał, opuścić musi. Taka pokuta fałszywa jest, i nie przyjmuje jej Pan Bóg. Przetoż lepiej za zdrowia i w dobrym a wolnym rozmyśle na skruchę się zbierać – a dziś Pana Boga (prze miłość ku niemu, żałując iżeśmy jego majestat wielki, i dobroć której tak hojnie używamy, obrazili) przestać gniewać.
  
12Napisał Petrus Damianus Kardynał i Biskup Ostieński, przed laty pięćset i pięćdziesiąt, o jednym znacznym mężu, w Perużu we Włoszech, którego zwano Gunizo – iż chcąc wszystkich roskoszy, i wszeteczeństwa cielesnego zażyć, a na żaden się grzech nie oglądać – zmówił się z diabłem, aby mu do tego pomagał, oddając mu się z tym obwiązkiem – żeby mu o śmierci jego na trzy dni oznajmił. Myśląc sobie, iż w one trzy dni diabła oszuka, a pokutować i spowiadać się będzie, na miłosierdzie się Boskie spuszczając. Po kilu lat, gdy się grzechami onemi i roskoszami napastwił, powiedział mu czart o bliskiej śmierci, iż po trzech dniach umrzeć miał. On zezwał wszytkie mnichy i duchowne, i powiedział im, jaką zmowę miał z onym nieprzyjacielem, a iż pokutować i spowiadać się chce. Ale skoro to powiedział – zaraz mocno zasnął. Zakonnicy oni budzili go, wołali nań, na koniec szarpali go, i kłóli, przypominając mu pokutę i spowiedź – ale obudzić go nie mogli. A gdy o czym innym, świetckim mówili – ocucał się i z nimi rozmawiał. A skoro co o spowiedzi i pokucie mówić poczęli, zaś w twarde spanie wpadł – i było tego przez trzy dni, aż tak nieszczęśliwie bez pokuty i spowiedzi skonał.

1  XVIII. April. Kwietnia. Mart. R. 26. April.
2  Dwa tyrannowie od Konstantyna wielkiego starci.
3  Straszliwe skaranie krwie rozlewce Maksymina.
4  Licynius zięć Konstantyna, wiary Chrześcijańskiej odstąpił.
5  Glafira panienka ś. czystości swej przestrzega.
6  Glafira dała majętność swoję na budowanie kościoła.
7  Glafira umarła.
8  Słowa prawie Biskupie.
9  Modlitwa przed śmiercią o kościół Boży, i o zbudowanie ludzkie.
10  Obrok duchowny.
11  1 Mch 9.
12  Gunizo oszukany od czarta którego oszukać chciał.

Źródło:
Ks. Piotr Skarga, Żywoty Świętych Stárego y Nowego Zakonu, ná káʒ̇dy dzień przez cáły rok, Kraków 1605, pomocniczo: Kraków 1598
Transkrypcja typu „B”: Jakub Szukalski
 

⋘ + ⋙

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz