Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spotkanie z protestantyzmem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spotkanie z protestantyzmem. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 lutego 2026

O zmienionym wyrażeniu przykazań Bożych

   Kościół nie zmienił przykazań Bożych. One są niezmienne. Są dwa przykazania, które w nauczaniu Kościoła zostały wyrażone w odmienionej formie. Pierwsze – żeby nie tworzyć obrazów i żeby nie oddawać im pokłonu, a drugie – żeby święcić dzień święty, który przypada u żydów na sobotę. 
   W przypadku pierwszego należy mieć przede wszystkim na uwadze, że katolicy i prawosławni nie czczą obrazów tak jak dawniejsi poganie, którzy wizerunki bogów uważali za tożsame z bogami i którzy bezpośrednio oddawali im pokłon. Katolicy i prawosławni czczą obrazy przez odniesienie do Boga – mają oni świadomość, że te obrazy nie są tożsame z Bogiem ani ze świętymi osobami, które przedstawiają. 
   Nawet kłaniają się tym obrazom czy całują je, ale nie jakby były Bogiem. Dają w istocie pokłon Bogu przez pośrednictwo obrazu, tak jakby dawali „serduszko” albo „lajka” samemu Najwyższemu ponad obrazami. To żadne bałwochwalstwo. 
   Jest to zupełnie odmienne od tego, czego zakazuje przykazanie Boże. Zresztą nawet dawni prawowierni żydzi kłaniali się Bogu głową do ziemi. Było to za czasów Świątyni Jerozolimskiej, pielgrzymi i kapłani składali pełne pokłony
(hisztachawa). Czy czcili przez to ziemię? Nikt nie śmiałby w ten sposób myśleć. Twarzą na ziemię pada Abraham (Rdz 17,3), twarzą na ziemię pada Mojżesz, Aaron (Lb 14,5) i Jozue (Joz 5,14) i wcale nie oddają przez to czci ziemi, choć dla postronnego widza może to sprawiać takie wrażenie. 
   Podobnie my, katolicy i prawosławni, kłaniając się obrazom, nie oddajemy czci obrazom, ale samemu Bogu, do którego obraz się odnosi. Co do niedzieli, to przyjmujemy przekaz pierwszych apostołów. Oni otrzymali przykazanie od samego Boga, Pana Jezusa, że co zwiążą na ziemi, będzie związane w niebie
(Mt 18,18)
   Już na Soborze Jerozolimskim wspólnota apostołów rozstrzygnęła, czy chrześcijanie mają zachowywać przepisy żydów i ustalono wówczas jednomyślnie: „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne. Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie się od tego. Bywajcie zdrowi!”
(Dz 15,28-29) 
   Od tego czasu nie obowiązują nas już obrzezanie i inne przepisy nakładane przez Boga w Prawie. Jest też tak dlatego, że Jezus Chrystus „w swym ciele pozbawił mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem, w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości” (Ef 2,14-16). A Ciałem Jego jest Kościół (por. Ef 1,22-23).

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Samo Pismo Święte

   Pismo Święte niewyjaśniane w łonie Kościoła jest jak płód nienoszony w łonie matki, jak dziecko niekarmione przez swą rodzicielkę. Pismo Święte samo się nie wyjaśnia bez Ducha żyjącego w Społeczności.

wtorek, 5 grudnia 2017

Samarytańscy protestanci

   Czym byli niegdyś Samarytanie wobec Izraela, tym stał się Kościół protestancki wobec Kościoła katolickiego. Jezus nie pominął Samarytan pomimo tego, że odłączyli się od narodu wybranego.

wtorek, 21 listopada 2017

Ze zdziałanego dzieła

   Chrystus dokonał Tajemnicy, zawisając na krzyżu. Dokonał Sakramentu. Tajemnica stała się skuteczna przez zdziałane dzieło (ex opere operato). Okazała się łaską nawet dla tych, którzy jej nie przyjęli z wiarą. Łaska właśnie stanęła wprost przed oczami wszystkich – wiernych i niewiernych. Przyjęcie jej lub odrzucenie nie osłabiło jej siły. Zdziałane dzieło było doskonałe samo w sobie. Po wszystkie czasy ani wiara go nie wzmocni, ani niewiara nie osłabi. Wiara wzmocni tylko działanie łaski w wierzącym. Niewiara udaremni tylko działanie łaski w niewierzącym. Łaska jednak pozostaje skuteczna sama w sobie – ona wciąż jest czynna i stoi zarówno przed wierzącymi, jak i niewierzącymi.

   Przykład. Rodzice wydali na świat Janka. Janek dorósł i stał się Janem. Józek, który znał Janka, kiedy ten był jeszcze dzieckiem, spotkał go ponownie po dziesiątkach lat, kiedy stał się już dorosłym i podstarzałym człowiekiem. Otóż Jan rozpoznał Józefa, że jest Józkiem z jego dzieciństwa, ale Józef nie rozpoznał Jana, że jest Jankiem z jego dzieciństwa. Czy to zmieniło coś w życiu i skuteczności Jana albo Józefa? Jan pozostał Janem, a Józef Józefem. Jan swoim rozpoznaniem nie sprawił, że Józef stał się bardziej rzeczywisty, a Józef swoim nierozpoznaniem nie sprawił, że Jan stał się mniej rzeczywisty. Zatem wiara czy niewiara nie zmienia rzeczywistości i skuteczności Sakramentu, tak jak rozpoznanie czy nierozpoznanie nie zmienia rzeczywistości i skuteczności osoby. Mimo to, wyraźnie Jan nie pojawił się już w życiu Józefa – w jego świecie nie powstał już więcej. Nie przestał jednak być żywym i obecnym Janem w życiu osobistym i wobec świata.

wtorek, 6 czerwca 2017

Decydowanie za dzieci

   Dziecko jeszcze o sobie nie decyduje, więc rodzice mogą zadecydować za nie, póki nie jest ono zdolne decydować samo o sobie. Tak jest z wieloma czynnościami dziecka. W wielu sprawach nie jest ono samowładne i wtedy rodzice muszą rozporządzać w jego imieniu, tak że nawet bez tego decydowania za dziecko, mogłoby dojść do śmierci. Na przykład dziecko chce jeść i gdyby decydowało samo o sobie, mogłoby zjeść coś szkodliwego albo niejadalnego, tak że przez zatrucie albo zadławienie straciłoby życie. Rodzice więc decydują za dziecko, aby otrzymało odpowiedni pokarm i czuwają nad tym, aby nie przyjęło czegoś szkodliwego. Podobnie sprawa się ma z pokarmem duchowym, do którego przygotowaniem jest przyjęcie chrztu. Chrzcząc dziecko, dajemy dziecku łaskę Ducha Świętego – pierwszy zadatek pokarmu, który z nieba zstąpił. Nie chcemy, aby dziecko wzięło w siebie ducha tego świata, ale już na samym początku karmimy je świętością. Ciało chce pokarmu i ciepła, a dusza – świętości. Czemu mielibyśmy odmawiać dziecku zaspokojenia tej podstawowej potrzeby duszy, jaką jest świętość, tylko przez to, że nie umie jeszcze wypowiedzieć słowa i nie decyduje samo o sobie? Widzimy, że żyje i chce miłości, więc ją dajemy w całości już u samego początku, obejmując duszę i ciało.
   Nigdy nie jesteśmy sami w wierze. Zawsze mamy na sobie ramiona ojców, matek, braci i sióstr Kościoła. Nawet gdy wpadniemy w potrzask, oni pomagają nam ujrzeć wiarę. Nawet gdy brak nam stanowczej decyzji, wzmocnieni przykładem wiary Kościoła, otrzymujemy siłę do podjęcia postanowienia. Nawet gdy nasza wiara jest słaba i w powijakach, otrzymujemy wsparcie od tych, którzy z miłości i dzięki nadziei już z wyprzedzeniem wiedzą, że zasiew został złożony i Duch zaczął swe dzieło w duszy. Nie odmawiajmy naszym dzieciom tej pięknej, wspólnotowej wiary, wspieranej ramionami nadziei, tchnącej kochającym, troskliwym duchem.

środa, 24 maja 2017

Chrzest a Pismo Święte

   Czy chrzczenie niemowląt ma swoje potwierdzenie w Piśmie Świętym? Pójdźmy do początków naszej wiary – przypatrzmy się wierze Abrahama. Mówię tutaj szczególnie do tych, którzy kładą przesadny nacisk na Słowo pisane, a pomijając Słowo żywe w Kościele i w duszy chrześcijańskiej, pomijają Słowo Wcielone, Prawdziwego Chrystusa, który sam jest Kościołem i Głową Kościoła i każdym Jego członkiem.
   Przypatrzmy się więc wierze Abrahama. On przyjął czysto wezwanie z wysoka. Nie miał żadnego zabezpieczenia w postaci rady mędrców czy biskupów, którzy orzekaliby jego prawowierność. Nie miał żadnego pisma, a tylko głos z nieba. A jednak poszedł za głosem i obrzezał swego syna. Zauważ, że wiara narodu wybranego w swych początkach wzrastała w takim właśnie nastroju – była Słowem przyjętym z wysoka; nie miała sędziów, ani pisma. A jednak była utrzymywana – przekazywana z ojca na syna. To przekazywanie zawsze odbywało się najpierw w życiu i dopiero później spisywano treści wiary. Nieraz to spisywanie następowało długo po śmierci wierzących. Dlaczego o tym tutaj wspominam? Bo wy, protestanci zapomnieliście o tej prostej zasadzie przekazywania wiary – odeszliście od ojca – od naszego dzisiejszego Abrahama, papieża, usprawiedliwiając się nieraz tym, że nie ma potwierdzeń w Piśmie Świętym dla wczesnego przekazu chrześcijańskiej wiary. I to był wasz poważny błąd.
   Czy nie zauważyliście, że żywotność wiary w Kościele jest utrzymana przez to, że od początku była ona przekazywana w czystości? Już u samego początku przekazywano Ewangelię Jezusa i dzielono się Sakramentami. Potwierdzenie tego znajdujemy w Tradycji, której ślady znajdujemy w pismach Ojców Apostolskich i Ojców Kościoła. Jednak niewiele było spisywane od razu, tak jak to było w przypadku życia Abrahama. Podstawowe zasady chrztu nie są więc zawarte w Piśmie Świętym, ale słyszymy o nich od potomków – słyszymy, bo były zachowywane w pamięci, a przede wszystkim stosowane. Nikt nie myślał na początku o tym, aby była potrzeba spisywania prostego obmycia wodą w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, czy też potrzeba opisu namaszczenia olejem i nałożenia rąk. Czy może Abraham myślał o tym, aby zapisać jak odciąć napletek? Był praktykiem – po prostu ciął. Podobnie, pierwsi chrześcijanie byli praktykami – po prostu chrzcili.
   Chrzest niemowląt jest więc biblijny, bo znajduje swoją zapowiedź w obrzezaniu. Obrzezanie oczywiście nie jest tym samym, co chrzest, ale mamy w nim obraz. Obrzezani byli też tylko chłopcy, jednak za każde dziecko składano ofiarę – każde więc było poświęcane Bogu. Jeśli to nie wystarcza dla uzasadnienia, to posłuchajmy słów samego Jezusa: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego” (Mt 28,19). Jezus mówi o wszystkich narodach. Nie powiedział niczego takiego, co skłaniałoby nas do myślenia, że mamy nie chrzcić dzieci. A dzieci przecież są dziećmi i córkami narodu. Czy może uważasz, że powinniśmy je wykluczyć ze wszystkich narodów? Byłaby to niedorzeczność. I w taką niedorzeczność łatwo upaść, gdy trzymamy się zbyt kurczowo liter, a zapominamy o życiu.
   Potomkowie Abrahama słuchali swoich ojców przez zachowywanie otrzymywanej od nich wiary. Nie pytali o nic i niczego nie podważali – utrzymywali to tak, jak otrzymali, i dlatego mogło to zostać później spisane (były też liczne odejścia od wiary, ale o tym tutaj nie mówię – skupiam się na tych, którzy pozostali wierni i dzięki którym wiara przetrwała). Potomkowie Jezusa także słuchali swoich ojców – papieży – tych Abrahamów naszych czasów, i dzięki temu mogło to zostać później spisane. Powinniśmy słuchać ojców, o ile tylko widzimy, że nie szaleją i nie zbaczają wyraźnie z drogi. Uczmy się wiary od tych, którzy zachowywali wiarę na samym początku. Nie słuchajmy rozumowań i wnioskowań, które pojawiły się później, po odejściu od wiary, przez nieposłuszeństwo ojcom.
   Piękny czyn wiary rodziców poświęcających dziecko Bogu wyraża głęboką wiarę duszy dziecka i spełnia obowiązek posłuszeństwa ojcom, którzy podtrzymują wiarę zgodnie z Bożym Duchem. Nie ma więc powodu, aby odmawiać chrztu niemowlętom. Także Pismo Święte nie posiada żadnej nauki, która zakazywałaby takiego poświęcenia. Stąd też nie można wpadać w błąd twierdzenia, że skoro nie jest to tam opisane, to jest zakazane. Wiele rzeczy nie opisano, a „gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, jakie trzeba by napisać” (J 21,25).

środa, 17 maja 2017

Wiara niemowląt

   Czy rzeczywiście niemowlę nie jest w stanie posiadać zbawiającej wiary? Musimy tu wniknąć w istotę duszy. Jeśli zapytalibyśmy niemowlę, nic by nam nie powiedziało. Chcąc więc cokolwiek tutaj stwierdzić, musimy wniknąć w istotę duszy. Wielu będzie uważać, że niemowlę nie jest w stanie posiadać zbawiającej wiary na podstawie tego, że nie wyznaje ono swojej wiary ustami. Takie jednak uzasadnienie byłoby dość prostackie. My tutaj chcąc cokolwiek powiedzieć o posiadaniu zbawiającej wiary, nie ograniczamy się tylko do ust – do wyznania wiary ustami, ale wnikamy głębiej do duszy, w której dokonuje się czyn wiary.
   Czy możemy stwierdzić w niemowlęciu wiarę? Nie ma żadnych słów ani znaków ze strony dziecka, które wyznawałyby wiarę jawnie. Ale widzimy, że dziecko żyje – potrafi się poruszać, wydawać głosy, a w jego oczach i zachowaniu rozpoznajemy działalność umysłu. Stwierdzamy więc, że dzieciątko ma duszę – to, co ożywia każdego człowieka. Ta dusza pochodzi od Boga, który zechciał, aby żyła ona w Jego świetle, aby karmiła się Jego życiem. Już w samym zamyśle stworzenia duszy przez Boga obecna jest wola Boża, aby dusza żyła właśnie dla Niego i w Nim. Ta wola jest więc zaszczepiona w samej duszy. I odkrywamy, że każda dusza, która chce żyć, wyraża w sobie to pragnienie Boga do życia w Bogu – bo żyć to Chrystus (Flp 1,21).
   Pomyśl, jak to możliwe, że dusza żyje w ciele, że utrzymuje się przy życiu. Jest w tym wola Boga, ale i wola samej duszy, która odpowiada swoim „chcę” na Boże „chcę”. Bo Bóg stwarza byty wolne – takie, które własną, nieprzymuszoną wolą odpowiadają na Jego pragnienia. Ale tu jest nawet coś więcej. Mamy nie tylko wolę Boga i duszy stworzonej, ale i wolę rodziców, którzy powołali duszę do życia przez swoją miłość. Ta dusza pragnąc prawdziwego życia, pragnie w istocie chrztu. Więc rodzice prosząc o chrzest dla swego dziecka, wyrażają skryte pragnienia duszy dziecka. Można powiedzieć, że to pragnienie obecne jest we wszystkich duszach, bo „stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych” (Rz 8,19). Jedynie dusze zepsute – takie, które zagłuszyły w sobie głos Łaski – wymazały to pragnienie życia w Bogu.
   Więc chrzest należy się dziecku przez wrodzone pragnienie duszy do życia w Bogu (przez posiadanie „zbawiającej wiary”). Tak wnioskujemy przez badanie istoty duszy. Możemy jednak zejść niżej z tego poziomu duchowego na poziom celowości, jeśli dla kogoś spostrzeżenia duchowe nie są wystarczające i poszukuje bardziej rzeczowego uzasadnienia. W tym przypadku mamy do czynienia z duszą dziecka w znaczeniu życia i nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć o istocie tej duszy – nie wchodzimy wyżej, na poziom duchowy. Jest więc życie dziecka i pragnienie rodziców, którzy chcą ochrzcić swoje dziecko. Nie dostrzegamy żadnych pragnień dziecka poza zwyczajnym pragnieniem pokarmu i ciepła fizycznego. Czy w tym przypadku możemy powiedzieć, że „niemowlę nie jest w stanie posiadać zbawiającej wiary”? Nawet w tym przypadku nie możemy tak powiedzieć, ponieważ dzieciątko otrzymuje wiarę dzięki opiece rodziców. Otrzymuje wiarę wraz z mlekiem matki, wraz z ciepłem ciała rodziców tulących je do serca, wraz z ubrankami chroniącymi je przed zimnem. Rodzice chrześcijańscy ubierają swe dzieci nie tylko w szatę materialną, ale też w tę duchową, jaką jest Chrystus. Dlatego też wymownym znakiem jest przyodzianie niemowlaka w białą szatkę i słowa: „Stałeś się nowym stworzeniem i przyoblekłeś się w Chrystusa”.
   Dziecko więc posiada wiarę, bo otrzymuje ją od rodziców. Nie ma widzialnych znaków takiej wiary poza znakami rodziców. Jeśli jednak wnikamy w istotę tej wiary, a jest to wiara chrześcijańska – to widzimy, że jest to wiara, która jest przekazywana, a nie zachowywana w ciemnicy jakiegoś odosobnionego życia. Więc ten, kto żyje razem z wierzącym, otrzymuje wiarę od wierzącego, bo wiara chrześcijańska w swej naturze się szerzy – przelewa się na innych. Jeśli więc mamy dziecko i wzrasta ono w rodzinie chrześcijańskiej, to wzrasta ono w powietrzu wiary, w nastroju wiary i otrzymuje wiarę tak samo, jak wiedzę odnośnie języka, świata, podtrzymywania życia i posługiwania się rzeczami użytku.
   Takie jednak wyjaśnienie również może być niewystarczające dla osób nie rozumujących na sposób Ducha. Spojrzeć więc możemy na dziecko tak, jak na życie. Dziecko jest życiem. Z Objawienia wiemy, że wszelkie życie pochodzi od Boga i jest chcianym przez Boga. Rodzice więc otrzymując życie w postaci dziecka, otrzymują dar Boży i świadomość tego daru powinni potwierdzić przez poświęcenie dziecka Bogu, bo w istocie stworzone zostało przez Boga dla Boga i przez Boga dla ludzi. Wierni rodzice mają więc obowiązek, aby wyznać, że ten dar, który otrzymali, rzeczywiście pochodzi od Boga. Tym wyznaniem Bożej przynależności jest właśnie chrzest. Kiedyś było to obrzezanie, jeszcze dziś stosowane w wierze żydowskiej i niektórych innych wyznaniach, a dziś w chrześcijaństwie jest to chrzest.
   Życie dziecka nie należy do rodziców – jest własnością Boga – ale do rodziców należy już los tego życia. Dlatego mają oni jak najbardziej prawo (a także obowiązek) do poświęcenia dziecka Bogu i ochrzczenia go. Jest to zresztą robione podobnie, jak niegdysiejsze obrzezanie, kiedy to oddawano Bogu jeszcze niemowlaki.

środa, 10 maja 2017

Znaczenie chrztu niemowlęcia

   Czy konieczna jest tylko wiara bez żadnego czynu nawrócenia? Jakże miałby wierzyć w Boga ten, który nie dokonał czynu przemiany swojego umysłu? Czyn jest więc konieczny. Nawet rodzice Jezusa udali się do świątyni, aby obrzezać dzieciątko zgodnie z Prawem. Ten czyn obrzezania nie był tym samym, co chrzest, ale możemy zauważyć, że także tutaj na początku życia wiary obecny jest czyn wiary rodziców i ten czyn ma znaczenie dla całego późniejszego życia dziecka. Jezus wzrastał pod Prawem i niemałe to miało znaczenie. Słyszymy w Ewangelii, że dzieciątko wzrastało w łasce u Boga i u ludzi (Łk 2,52).
   Ten czyn chrztu niemowlęcia ma wielkie znaczenie, o którym można by dużo powiedzieć. Jest w nim obecna nie tylko wiara rodziców, ale modlitwa kapłana i całego Kościoła. Teraz, gdy dziecko zostało obmyte z pierwotnej winy, wiemy, że jest zasadzone na właściwej ziemi, w Duchu Bożym, i modlimy się za to dziecko, i opiekujemy się nim, pomagamy mu, tak aby wzrastało w łasce u Boga. Nie modlimy się za to dziecko jak za jakiegoś odstępcę, który oddalił się od Boga, ale jak za kogoś, kto wzrasta u nas, w naszym gronie, w Winnicy Chrystusa. Jest więc ono otoczone szczególną miłością i do tego przyczynia się moc sakramentu chrztu.
   Na początku wiary jest postanowienie. Chrzest jest wyrazem postanowienia. Jeśli chrzczone jest niemowlę, postanawiają rodzice, gdyż rozum dziecka nie jest jeszcze zdolny do samodzielnego postanowienia. Ale wiemy z Objawienia, że każda dusza potrzebuje chrztu obmywającego, więc pomagamy dziecku naszymi siłami, naszym postanowieniem, kiedy ono samo nie jest jeszcze zdolne do wypowiedzenia słowa, a jego dusza już jest w potrzebie obmycia i oczekuje tego jak ziemia rosy porannej, jak łania pragnie wody ze strumieni (Ps 44,2). Jeśli dziecko wytrwa w łasce, później wypowie swoje słowo i przypieczętuje tym prawdziwość swej wiary. Taki chrzest jest więc bardzo potrzebny i uzasadniony.

poniedziałek, 8 maja 2017

O chrzcie niemowląt

   Sam chrzest jest czynem wiary. Obecnie, kiedy chrzci się już niemowlęta, tę wiarę wyrażają za dziecko rodzice, a później dziecko potwierdzając swą wiarę, utrzymywane jest w łasce uświęcającej. Więc na początku wiara jest w rodzicach, którzy są obrazem Kościoła dla dziecka; później przez chrzest rodzice przekazują swoją wiarę dziecku, zobowiązując się jednocześnie do wychowania go w wierze. Gdy dziecko dorasta, jest pouczane o wierze przez rodziców, krewnych i Kościół. Gdy dziecko jest już dojrzałe do samostanowienia o sobie, postanawia samo, czy chce trwać w wierze, czy odejść na bezdroża grzechu.
   Sakrament chrztu ma więc donośne znaczenie w kształtowaniu i jest zaczynem wiary. To on pierwszy zaszczepia w dziecku zmysł nadprzyrodzony.

poniedziałek, 1 maja 2017

Krótki czyściec

   W Starym Testamencie otchłań oprócz piekła (piekła potępieńców) i stanu śmierci duchowej mogła oznaczać miejsce spoczynku – poczekalnię. Po swojej śmierci Chrystus zstąpił do tej otchłani, miejsca spoczynku, aby uwolnić dusze oczekujące wstąpienia do Królestwa Bożego. Mówimy tutaj miejsce, ale to oznacza bardziej stan. Kościół przyjmuje trzy stany bycia pośmiertnego: piekło, czyściec i niebo. Piekło i niebo są stanami wiecznymi, a czyściec doczesnym albo tymczasowym – przebywa się w nim przez pewien czas – przez taki czas, jakiego dusza potrzebuje na oczyszczenie – a potem wstępuje się do nieba. Dusze nieochrzczonych niemowląt, będąc nieobciążone cięższymi winami, przechodzą zapewne krótki czyściec, w którym spotykają się z namiętnościami i boleściami własnych rodziców odziedziczonymi przez ciało i krew. Tak to widzę. Kościół natomiast nie wypowiada się dokładnie o losie tych dusz (bo jest to zadaniem teologii; i w niej można się spotkać z różnymi poglądami), a jedynie stwierdza, że nie są one potępionymi.
   Wracając jeszcze do sprawy nazewnictwa. Widzimy, że otchłań do czasów Nowego Przymierza miała znaczenie także miejsca spoczynku – owej poczekalni, ale w Nowym Przymierzu wyraz ten zaczął już być stosowany przeważnie jako piekło potępieńców. Z tego względu obecnie nie jest odpowiednie mówienie, że nieochrzczone niemowlęta dostają się do otchłani. Właściwym określeniem byłoby tutaj powiedzenie, że odbywają one czyściec albo przebywają (na pewien czas) w czyśćcu, po czym dostają się do nieba.

sobota, 8 kwietnia 2017

Podstawowa i ostateczna postać Przekazu

   Podstawowa postać Przekazu Słowa to Jego przyjęcie i stosowanie. Dlatego najbardziej pierwotną Tradycją Bożą jest zachowywanie Bożych przykazań. Ostateczną postacią Przekazu jest otrzymanie Ducha i przelanie Go na innych. Dlatego najistotniejszą Tradycją Bożą jest dzielenie się Miłością. Bez tej Tradycji Słowo pozostaje martwe. Kto niszczy taką Tradycję, na nowo krzyżuje Bożego Syna. Ale nie tylko to. Każdy kto niszczy i przeciwdziała jakiejkolwiek postaci dzielenia się Miłością, dodaje męki Synowi. Dlatego nie należy występować przeciw żadnej z tych tradycji, które są rodzajem dzielenia się Miłością. A jeśli jakaś tradycja przestaje być żywotna i nie może już służyć za wsparcie i nośnik dla dzieła Miłości, należy od takiej tradycji odejść i pochować ją w szacunku, jak zmarłe ciało, ale nigdy nie powinno się jej zwalczać, ani występować przeciw niej, ponieważ kiedyś była żywotna i pożyteczna, i może ponownie się odrodzić.

piątek, 7 kwietnia 2017

Postacie Przekazu

Jest Słowo Boże, ale i Jego Przekaz. Ten Przekaz ma właściwe sobie postacie dostosowane do różnych odbiorców. Te różne postacie Przekazu są przydatne do utrzymania Słowa przy życiu. Słowo nie jest zawieszone w próżni, ale przyjmowane, utrzymywane i przekazywane we właściwej sobie postaci. Sprawdzone i skuteczne sposoby Przekazu należy utrzymywać tak samo jak Słowo, ponieważ te sposoby czynią Słowo żywotnym w sercach słuchaczy. Dlatego nie można bagatelizować Tradycji.

środa, 5 kwietnia 2017

Bez nóg

   Pierwsi protestanci odrzucając Tradycję, postąpili jak szalony człowiek, który zmęczony długą i uciążliwą drogą, doszedł do dobrego miejsca postoju, a nogi tak go bolały, że postanowił je odciąć. W końcu ten człowiek musiał pójść w dalszą drogę, więc sprawił sobie protezy. Droga pozostała drogą, cel celem, ale nogi już nie te same i nie to samo chodzenie.

«Mistrzu, widzieliśmy, jak ktoś w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami». Lecz Jezus mu odpowiedział: «Przestańcie zabraniać; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami»”. (Łk 9,49-50)

*

Kościół przemawia w oparciu o światło, które daje mu wiara” – Benedykt XVI, Przemówienie do Kurii Rzymskiej (21 grudnia 2012): AAS 105 (2013), 51

Kościół jest pamięcią o człowieczeństwie w obliczu kultury zapomnienia, która zna już tylko samą siebie i swoje kryteria miar”. (Tamże)

środa, 29 marca 2017

Przekaz w woli Boga

   Bóg zawsze chciał, aby ludzie gromadzili się w jedno i zachowywali Jego przykazania. Tradycja to zachowywanie i utrzymywanie tego, co przekazał Bóg, i to nie tylko na Piśmie, ale też w sercach swoich umiłowanych. Oni zawsze byli obecni – święci, prorocy, męczennicy. Bóg po śmierci Jezusa nie przestał mówić. Jego głos nadal był słyszany w Kościele i wybrani ludzie przekazywali Jego wolę, na różne sposoby na piśmie, słowem mówionym, w służbie (liturgii), czy życiem samym. I Bóg nadal przemawia, najmocniej tam, gdzie ludzie gromadzą się wokół Niego. Dlatego jest Kościół – Zwołanie Święte. I to, co Kościół przekazuje jako prawne, mające moc, nie odbiega od Ducha Bożego, bo jest mocno zakorzenione w Jego słowie. Więc Pismo Święte i Przekazywanie są ze sobą sprzężone.
   Jest jeszcze ożywienie Ducha Bożego poza Kościołem, u osobnych ludzi, albo nawet w wyznaniach niechrześcijańskich, ale o tym nie ma powodu, żeby tutaj pisać. Wspominam tylko o tym, bo na tym przykładzie mogłoby się wydawać, że Przekazywanie słowa Bożego nie jest konieczne, skoro ono i tak się odradza i ożywa wszędzie bez szczególnej pomocy człowieka, jakby przyroda. Ale w tym przypadku także należy zauważyć, że to słowo objawiające się poza Kościołem nie pozostaje bez przekazywania. Ono otrzymywane jest jako skarb, a skarbów nie zakopuje się w ziemi, chyba że w szczególnych przypadkach. Więc ten skarb utrzymywany, zachowywany i przekazywany poza Kościołem również ma znamiona Przekazywania, czyli Tradycji. Stąd mówimy o różnych tradycjach. Chrześcijanie są zadowoleni swoją nauką i często nie wyglądają na zewnątrz, żeby zobaczyć jak słowo kwitnie także poza nimi, w świecie tzw. pogan.
   W każdym przypadku, gdy Bóg działa i przemawia, Jego czyny i słowa nie mogą pozostać bez pamięci i potrzebują Przekazywania (Tradycji). To Przekazywanie ma miejsce wszędzie, gdzie Jego słowo przyjmowane jest na poważnie.
   Dziwne więc, że protestanci odżegnują się od wiekowego Przekazywania, a tworzą przekazywanie nowe, jakby stare było błędne. Dlatego napisałem, że sami sobie nogi podcinają. Bo z jednej strony mają przecież u siebie przekazywanie, a z drugiej mówią, że Przekazywanie nie jest ważne, bo tylko Pismo Święte. Ciekawe, kto im przepisuje litery, uczy ich czytać i rozumieć.

środa, 22 marca 2017

Znaczenie Słowa i Przekazu

   O ważności Tradycji mówią nam słowa Jezusa: „Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. (Mt 18,18)
   Tradycja jest w samym zamyśle Jezusa. Jezus pragnął, aby Jego słowo było przekazywane (przekazywać – łc. tradere, od którego traditio). Mówił: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” (Mk 16,15). Przyjaciele Boga, spadkobiercy Jezusa, wierni chrześcijanie, od początku zachowywali Jego naukę czystą i wypracowali sposoby Jej zachowywania. Znaleźli się też ludzie mądrzy, obdarzeni łaską od Boga, którzy potrafili wyjaśniać tę naukę. Dlatego ona cały czas była i jest żywa.
   Nie jest tak, żeby słowo Jezusa nie mogło samo się bronić. Ale w przekazywaniu należy strzec tego słowa, aby nie zaćmić go domieszkami ludzkimi. Dlatego Tradycja jest bardzo potrzebna. Masz tego przykład w dzisiejszych czasach, gdy wielu ludzi, także w Kościele katolickim, próbuje czytać Pismo Święte samemu, o własnych siłach i mnoży wielorakie błędy, a później je rozgłasza. Zawsze należy dbać o czystość Pisma Świętego i czystość jego Przekazywania (Tradycji). Jeśli nie zadbamy o Przekazywanie, jest zagrożenie, że każdy będzie tylko snuł własne domysły, i to bez Ducha, bo któż Go udzieli.

Maryja z Jezusem
w tradycji etiopskiej

sobota, 11 marca 2017

Ochocze wyznanie

„Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół” to nasze własne słowa, które raz przyjęliśmy na mocy wiary, która za łaską Bożą została w nas wlana. Te słowa są naszą chlubą, nikt nie musi nas o nie prosić. Przyjęliśmy je w postaci uroczystej jako czyn wyznania i tak powtarzamy je od wieków dla oddania czci Bogu i zachowania tego, w co wierzymy. Na tych słowach opiera się też nauczanie Kościoła.

piątek, 3 marca 2017

Bez Tradycji

Protestanci zwalczając Tradycję albo odżegnując się od niej, podcinają sobie nogi. Bo przecież dzięki Tradycji Pismo Święte – jego dobre odpisy i przekłady – dotarły do protestanckich rąk; dzięki Tradycji wyjaśnione im były słowa. Bez Tradycji kto by się przejmował jakimś Pismem Świętym? Znikłoby ono bezpowrotnie, a razem z nim jego duch.

wtorek, 28 lutego 2017

Bosko-Ludzkie Pismo i Tradycja

Nie jest właściwe nazywanie Pisma Świętego czymś Boskim, a Tradycji czymś ludzkim. Pismo Święte i Tradycja razem są sprzężone i w ten sposób są czymś Bosko-ludzkim, mającym korzeń w samym Bogu. Błędem jest więc mówienie, że Tradycja Kościoła jest czymś tylko ludzkim. Ona, podobnie jak Pismo Święte, została zaszczepiona Duchem Świętym; w inny sposób, bo inaczej tworzone było Pismo, a inaczej tworzyła się Tradycja, ale jedno i drugie powstawało w tym samym Duchu. Warto też zwrócić uwagę, że samo Pismo wyrosło z Tradycji, jeszcze nie z Tradycji Kościoła Chrystusowego, ale z Tradycji Ludu Bożego. Pismo Święte wzrastało we właściwych sobie okolicznościach, które były okolicznościami czysto ludzkimi, ale mającymi zawsze coś wspólnego z Bogiem.