Kościół nie zmienił przykazań Bożych. One są niezmienne. Są dwa przykazania, które w nauczaniu Kościoła zostały wyrażone w odmienionej formie. Pierwsze – żeby nie tworzyć obrazów i żeby nie oddawać im pokłonu, a drugie – żeby święcić dzień święty, który przypada u żydów na sobotę.
W przypadku pierwszego należy mieć przede wszystkim na uwadze, że katolicy i prawosławni nie czczą obrazów tak jak dawniejsi poganie, którzy wizerunki bogów uważali za tożsame z bogami i którzy bezpośrednio oddawali im pokłon. Katolicy i prawosławni czczą obrazy przez odniesienie do Boga – mają oni świadomość, że te obrazy nie są tożsame z Bogiem ani ze świętymi osobami, które przedstawiają.
Nawet kłaniają się tym obrazom czy całują je, ale nie jakby były Bogiem. Dają w istocie pokłon Bogu przez pośrednictwo obrazu, tak jakby dawali „serduszko” albo „lajka” samemu Najwyższemu ponad obrazami. To żadne bałwochwalstwo.
Jest to zupełnie odmienne od tego, czego zakazuje przykazanie Boże. Zresztą nawet dawni prawowierni żydzi kłaniali się Bogu głową do ziemi. Było to za czasów Świątyni Jerozolimskiej, pielgrzymi i kapłani składali pełne pokłony (hisztachawa). Czy czcili przez to ziemię? Nikt nie śmiałby w ten sposób myśleć. Twarzą na ziemię pada Abraham (Rdz 17,3), twarzą na ziemię pada Mojżesz, Aaron (Lb 14,5) i Jozue (Joz 5,14) i wcale nie oddają przez to czci ziemi, choć dla postronnego widza może to sprawiać takie wrażenie.
Podobnie my, katolicy i prawosławni, kłaniając się obrazom, nie oddajemy czci obrazom, ale samemu Bogu, do którego obraz się odnosi. Co do niedzieli, to przyjmujemy przekaz pierwszych apostołów. Oni otrzymali przykazanie od samego Boga, Pana Jezusa, że co zwiążą na ziemi, będzie związane w niebie (Mt 18,18).
Już na Soborze Jerozolimskim wspólnota apostołów rozstrzygnęła, czy chrześcijanie mają zachowywać przepisy żydów i ustalono wówczas jednomyślnie: „Postanowiliśmy bowiem, Duch Święty i my, nie nakładać na was żadnego ciężaru oprócz tego, co konieczne. Powstrzymajcie się od ofiar składanych bożkom, od krwi, od tego, co uduszone, i od nierządu. Dobrze uczynicie, jeżeli powstrzymacie się od tego. Bywajcie zdrowi!” (Dz 15,28-29)
Od tego czasu nie obowiązują nas już obrzezanie i inne przepisy nakładane przez Boga w Prawie. Jest też tak dlatego, że Jezus Chrystus „w swym ciele pozbawił mocy Prawo przykazań, wyrażone w zarządzeniach, aby z dwóch stworzyć w sobie jednego nowego człowieka, wprowadzając pokój, i jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem, w jednym Ciele przez krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości” (Ef 2,14-16). A Ciałem Jego jest Kościół (por. Ef 1,22-23).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spotkanie z protestantyzmem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Spotkanie z protestantyzmem. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 lutego 2026
O zmienionym wyrażeniu przykazań Bożych
poniedziałek, 18 grudnia 2017
Samo Pismo Święte
Pismo
Święte niewyjaśniane w łonie Kościoła jest jak płód
nienoszony w łonie matki, jak dziecko niekarmione przez swą
rodzicielkę. Pismo Święte samo się nie wyjaśnia bez Ducha
żyjącego w Społeczności.
wtorek, 5 grudnia 2017
Samarytańscy protestanci
Czym
byli niegdyś Samarytanie wobec Izraela, tym stał się Kościół
protestancki wobec Kościoła katolickiego. Jezus nie pominął
Samarytan pomimo tego, że odłączyli się od narodu wybranego.
wtorek, 21 listopada 2017
Ze zdziałanego dzieła
Chrystus
dokonał Tajemnicy, zawisając na krzyżu. Dokonał Sakramentu.
Tajemnica stała się skuteczna przez zdziałane dzieło (ex
opere operato). Okazała się
łaską nawet dla tych, którzy jej nie przyjęli z wiarą. Łaska
właśnie stanęła wprost przed oczami wszystkich – wiernych i
niewiernych. Przyjęcie jej lub odrzucenie nie osłabiło jej siły.
Zdziałane dzieło było doskonałe samo w sobie. Po wszystkie czasy
ani wiara go nie wzmocni, ani niewiara nie osłabi. Wiara wzmocni
tylko działanie łaski w wierzącym. Niewiara udaremni tylko
działanie łaski w niewierzącym. Łaska jednak pozostaje skuteczna
sama w sobie – ona wciąż jest czynna i stoi zarówno przed
wierzącymi, jak i niewierzącymi.
Przykład.
Rodzice wydali na świat Janka. Janek dorósł i stał się Janem.
Józek, który znał Janka, kiedy ten był jeszcze dzieckiem, spotkał
go ponownie po dziesiątkach lat, kiedy stał się już dorosłym i
podstarzałym człowiekiem. Otóż Jan rozpoznał Józefa, że jest
Józkiem z jego dzieciństwa, ale Józef nie rozpoznał Jana, że
jest Jankiem z jego dzieciństwa. Czy to zmieniło coś w życiu i
skuteczności Jana albo Józefa? Jan pozostał Janem, a Józef
Józefem. Jan swoim rozpoznaniem nie sprawił, że Józef stał się
bardziej rzeczywisty, a Józef swoim nierozpoznaniem nie sprawił, że
Jan stał się mniej rzeczywisty. Zatem wiara czy niewiara nie
zmienia rzeczywistości i skuteczności Sakramentu, tak jak
rozpoznanie czy nierozpoznanie nie zmienia rzeczywistości i
skuteczności osoby. Mimo to, wyraźnie Jan nie pojawił się już w
życiu Józefa – w jego świecie nie powstał już więcej. Nie
przestał jednak być żywym i obecnym Janem w życiu osobistym i
wobec świata.
wtorek, 6 czerwca 2017
Decydowanie za dzieci
Dziecko
jeszcze o sobie nie decyduje, więc rodzice mogą zadecydować za
nie, póki nie jest ono zdolne decydować samo o sobie. Tak jest z wieloma czynnościami dziecka. W wielu sprawach nie jest ono
samowładne i wtedy rodzice muszą rozporządzać w jego imieniu, tak
że nawet bez tego decydowania za dziecko, mogłoby dojść do
śmierci. Na przykład dziecko chce jeść i gdyby decydowało samo o
sobie, mogłoby zjeść coś szkodliwego albo niejadalnego, tak że
przez zatrucie albo zadławienie straciłoby życie. Rodzice więc
decydują za dziecko, aby otrzymało odpowiedni pokarm i czuwają nad
tym, aby nie przyjęło czegoś szkodliwego. Podobnie sprawa się ma
z pokarmem duchowym, do którego przygotowaniem jest przyjęcie
chrztu. Chrzcząc dziecko, dajemy dziecku łaskę Ducha Świętego –
pierwszy zadatek pokarmu, który z nieba zstąpił. Nie chcemy, aby
dziecko wzięło w siebie ducha tego świata, ale już na samym
początku karmimy je świętością. Ciało chce pokarmu i ciepła, a
dusza – świętości. Czemu mielibyśmy odmawiać dziecku
zaspokojenia tej podstawowej potrzeby duszy, jaką jest świętość,
tylko przez to, że nie umie jeszcze wypowiedzieć słowa i nie
decyduje samo o sobie? Widzimy, że żyje i chce miłości, więc ją
dajemy w całości już u samego początku, obejmując duszę i
ciało.
Nigdy
nie jesteśmy sami w wierze. Zawsze mamy na sobie ramiona ojców,
matek, braci i sióstr Kościoła. Nawet gdy wpadniemy w potrzask,
oni pomagają nam ujrzeć wiarę. Nawet gdy brak nam stanowczej
decyzji, wzmocnieni przykładem wiary Kościoła, otrzymujemy siłę
do podjęcia postanowienia. Nawet gdy nasza wiara jest słaba i w
powijakach, otrzymujemy wsparcie od tych, którzy z miłości i
dzięki nadziei już z wyprzedzeniem wiedzą, że zasiew został
złożony i Duch zaczął swe dzieło w duszy. Nie odmawiajmy naszym
dzieciom tej pięknej, wspólnotowej wiary, wspieranej ramionami
nadziei, tchnącej kochającym, troskliwym duchem.
środa, 24 maja 2017
Chrzest a Pismo Święte
Czy
chrzczenie niemowląt ma swoje potwierdzenie w Piśmie Świętym?
Pójdźmy do początków naszej wiary – przypatrzmy się wierze
Abrahama. Mówię tutaj szczególnie do tych, którzy kładą
przesadny nacisk na Słowo pisane, a pomijając Słowo żywe w
Kościele i w duszy chrześcijańskiej, pomijają Słowo Wcielone,
Prawdziwego Chrystusa, który sam jest Kościołem i Głową Kościoła
i każdym Jego członkiem.
Przypatrzmy
się więc wierze Abrahama. On przyjął czysto wezwanie z wysoka.
Nie miał żadnego zabezpieczenia w postaci rady mędrców czy
biskupów, którzy orzekaliby jego prawowierność. Nie miał żadnego
pisma, a tylko głos z nieba. A jednak poszedł za głosem i obrzezał
swego syna. Zauważ, że wiara narodu wybranego w swych początkach
wzrastała w takim właśnie nastroju – była Słowem przyjętym z
wysoka; nie miała sędziów, ani pisma. A jednak była utrzymywana –
przekazywana z ojca na syna. To przekazywanie zawsze odbywało
się najpierw w życiu i dopiero później spisywano treści
wiary. Nieraz to spisywanie następowało długo po śmierci
wierzących. Dlaczego o tym tutaj wspominam? Bo wy, protestanci
zapomnieliście o tej prostej zasadzie przekazywania wiary –
odeszliście od ojca – od naszego dzisiejszego Abrahama, papieża, usprawiedliwiając się nieraz tym, że nie ma potwierdzeń w Piśmie Świętym dla wczesnego
przekazu chrześcijańskiej wiary. I to był wasz poważny błąd.
Czy
nie zauważyliście, że żywotność wiary w Kościele jest
utrzymana przez to, że od początku była ona przekazywana w
czystości? Już u samego początku przekazywano Ewangelię Jezusa i
dzielono się Sakramentami. Potwierdzenie tego znajdujemy w Tradycji, której ślady znajdujemy w pismach Ojców Apostolskich i Ojców Kościoła. Jednak
niewiele było spisywane od razu, tak jak to było w przypadku życia
Abrahama. Podstawowe zasady chrztu nie są więc zawarte w Piśmie
Świętym, ale słyszymy o nich od potomków – słyszymy, bo były
zachowywane w pamięci, a przede wszystkim stosowane. Nikt nie myślał
na początku o tym, aby była potrzeba spisywania prostego obmycia
wodą w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego, czy też potrzeba opisu
namaszczenia olejem i nałożenia rąk. Czy może Abraham myślał o
tym, aby zapisać jak odciąć napletek? Był praktykiem – po
prostu ciął. Podobnie, pierwsi chrześcijanie byli praktykami –
po prostu chrzcili.
Chrzest
niemowląt jest więc biblijny, bo znajduje swoją zapowiedź w
obrzezaniu. Obrzezanie oczywiście nie jest tym samym, co chrzest,
ale mamy w nim obraz. Obrzezani byli też tylko chłopcy, jednak za
każde dziecko składano ofiarę – każde więc było poświęcane
Bogu. Jeśli to nie wystarcza dla uzasadnienia, to posłuchajmy słów
samego Jezusa: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody,
udzielając im chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego” (Mt
28,19). Jezus
mówi o wszystkich narodach. Nie powiedział niczego takiego, co
skłaniałoby nas do myślenia, że mamy nie chrzcić dzieci. A
dzieci przecież są dziećmi i córkami narodu. Czy może uważasz,
że powinniśmy je wykluczyć ze wszystkich narodów? Byłaby to
niedorzeczność. I w taką niedorzeczność łatwo upaść, gdy
trzymamy się zbyt kurczowo liter, a zapominamy o życiu.
Potomkowie
Abrahama słuchali swoich ojców przez zachowywanie otrzymywanej od
nich wiary. Nie pytali o nic i niczego nie podważali – utrzymywali
to tak, jak otrzymali, i dlatego mogło to zostać później spisane
(były też liczne odejścia od wiary, ale o tym tutaj nie mówię –
skupiam się na tych, którzy pozostali wierni i dzięki którym
wiara przetrwała). Potomkowie Jezusa także słuchali swoich ojców
– papieży – tych Abrahamów naszych czasów, i dzięki temu
mogło to zostać później spisane. Powinniśmy słuchać ojców, o
ile tylko widzimy, że nie szaleją i nie zbaczają wyraźnie z
drogi. Uczmy się wiary od tych, którzy zachowywali wiarę na samym
początku. Nie słuchajmy rozumowań i wnioskowań, które pojawiły
się później, po odejściu od wiary, przez nieposłuszeństwo
ojcom.
Piękny
czyn wiary rodziców poświęcających dziecko Bogu wyraża głęboką
wiarę duszy dziecka i spełnia obowiązek posłuszeństwa ojcom,
którzy podtrzymują wiarę zgodnie z Bożym Duchem. Nie ma więc
powodu, aby odmawiać chrztu niemowlętom. Także Pismo Święte nie
posiada żadnej nauki, która zakazywałaby takiego poświęcenia. Stąd też nie można wpadać w błąd twierdzenia, że skoro nie jest
to tam opisane, to jest zakazane. Wiele rzeczy nie opisano, a „gdyby
je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie
pomieściłby ksiąg, jakie trzeba by napisać” (J
21,25).
środa, 17 maja 2017
Wiara niemowląt
Czy
rzeczywiście niemowlę nie jest w stanie posiadać zbawiającej
wiary? Musimy tu wniknąć w istotę duszy. Jeśli zapytalibyśmy
niemowlę, nic by nam nie powiedziało. Chcąc więc cokolwiek tutaj
stwierdzić, musimy wniknąć w istotę duszy. Wielu będzie uważać, że niemowlę nie jest w stanie posiadać
zbawiającej wiary na podstawie tego, że nie wyznaje ono swojej
wiary ustami. Takie jednak uzasadnienie byłoby dość
prostackie. My tutaj chcąc cokolwiek powiedzieć o posiadaniu
zbawiającej wiary, nie ograniczamy się tylko do ust – do wyznania
wiary ustami, ale wnikamy głębiej do duszy, w której dokonuje się
czyn wiary.
Czy
możemy stwierdzić w niemowlęciu wiarę? Nie ma żadnych słów ani
znaków ze strony dziecka, które wyznawałyby wiarę jawnie. Ale
widzimy, że dziecko żyje – potrafi się poruszać, wydawać
głosy, a w jego oczach i zachowaniu rozpoznajemy działalność
umysłu. Stwierdzamy więc, że dzieciątko ma duszę – to, co
ożywia każdego człowieka. Ta dusza pochodzi od Boga, który
zechciał, aby żyła ona w Jego świetle, aby karmiła się Jego
życiem. Już w samym zamyśle stworzenia duszy przez Boga obecna
jest wola Boża, aby dusza żyła właśnie dla Niego i w Nim. Ta
wola jest więc zaszczepiona w samej duszy. I odkrywamy, że każda
dusza, która chce żyć, wyraża w sobie to pragnienie Boga do życia
w Bogu – bo żyć to Chrystus (Flp
1,21).
Pomyśl,
jak to możliwe, że dusza żyje w ciele, że utrzymuje się przy
życiu. Jest w tym wola Boga, ale i wola samej duszy, która
odpowiada swoim „chcę” na Boże „chcę”. Bo Bóg stwarza
byty wolne – takie, które własną, nieprzymuszoną wolą
odpowiadają na Jego pragnienia. Ale tu jest nawet coś więcej. Mamy
nie tylko wolę Boga i duszy stworzonej, ale i wolę rodziców,
którzy powołali duszę do życia przez swoją miłość. Ta dusza
pragnąc prawdziwego życia, pragnie w istocie chrztu. Więc rodzice
prosząc o chrzest dla swego dziecka, wyrażają skryte pragnienia
duszy dziecka. Można powiedzieć, że to pragnienie obecne jest we
wszystkich duszach, bo „stworzenie z upragnieniem oczekuje
objawienia się synów Bożych” (Rz
8,19).
Jedynie dusze zepsute – takie, które zagłuszyły w sobie głos
Łaski – wymazały to pragnienie życia w Bogu.
Więc
chrzest należy się dziecku przez wrodzone pragnienie duszy do życia
w Bogu (przez posiadanie „zbawiającej wiary”). Tak wnioskujemy
przez badanie istoty duszy. Możemy jednak zejść niżej z tego
poziomu duchowego na poziom celowości, jeśli dla kogoś
spostrzeżenia duchowe nie są wystarczające i poszukuje bardziej
rzeczowego uzasadnienia. W tym przypadku mamy do czynienia z duszą
dziecka w znaczeniu życia i nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć o
istocie tej duszy – nie wchodzimy wyżej, na poziom duchowy. Jest
więc życie dziecka i pragnienie rodziców, którzy chcą ochrzcić
swoje dziecko. Nie dostrzegamy żadnych pragnień dziecka poza
zwyczajnym pragnieniem pokarmu i ciepła fizycznego. Czy w tym
przypadku możemy powiedzieć, że „niemowlę nie jest w stanie
posiadać zbawiającej wiary”? Nawet w tym przypadku nie możemy
tak powiedzieć, ponieważ dzieciątko otrzymuje wiarę dzięki
opiece rodziców. Otrzymuje wiarę wraz z mlekiem matki, wraz z
ciepłem ciała rodziców tulących je do serca, wraz z ubrankami
chroniącymi je przed zimnem. Rodzice chrześcijańscy ubierają swe
dzieci nie tylko w szatę materialną, ale też w tę duchową, jaką
jest Chrystus. Dlatego też wymownym znakiem jest przyodzianie
niemowlaka w białą szatkę i słowa: „Stałeś się nowym
stworzeniem i przyoblekłeś się w Chrystusa”.
Dziecko
więc posiada wiarę, bo otrzymuje ją od rodziców. Nie ma
widzialnych znaków takiej wiary poza znakami rodziców. Jeśli
jednak wnikamy w istotę tej wiary, a jest to wiara chrześcijańska
– to widzimy, że jest to wiara, która jest przekazywana, a nie
zachowywana w ciemnicy jakiegoś odosobnionego życia. Więc ten, kto
żyje razem z wierzącym, otrzymuje wiarę od wierzącego, bo wiara
chrześcijańska w swej naturze się szerzy – przelewa się na
innych. Jeśli więc mamy dziecko i wzrasta ono w rodzinie
chrześcijańskiej, to wzrasta ono w powietrzu wiary, w nastroju
wiary i otrzymuje wiarę tak samo, jak wiedzę odnośnie języka,
świata, podtrzymywania życia i posługiwania się rzeczami użytku.
Takie
jednak wyjaśnienie również może być niewystarczające dla osób
nie rozumujących na sposób Ducha. Spojrzeć więc możemy na
dziecko tak, jak na życie. Dziecko jest życiem. Z Objawienia wiemy,
że wszelkie życie pochodzi od Boga i jest chcianym przez Boga.
Rodzice więc otrzymując życie w postaci dziecka, otrzymują dar
Boży i świadomość tego daru powinni potwierdzić przez
poświęcenie dziecka Bogu, bo w istocie stworzone zostało przez
Boga dla Boga i przez Boga dla ludzi. Wierni rodzice mają więc
obowiązek, aby wyznać, że ten dar, który otrzymali, rzeczywiście
pochodzi od Boga. Tym wyznaniem Bożej przynależności jest właśnie
chrzest. Kiedyś było to obrzezanie, jeszcze dziś stosowane w
wierze żydowskiej i niektórych innych wyznaniach, a dziś w
chrześcijaństwie jest to chrzest.
Życie
dziecka nie należy do rodziców – jest własnością Boga – ale
do rodziców należy już los tego życia. Dlatego mają oni jak
najbardziej prawo (a także obowiązek) do poświęcenia dziecka Bogu i ochrzczenia go.
Jest to zresztą robione podobnie, jak niegdysiejsze obrzezanie,
kiedy to oddawano Bogu jeszcze niemowlaki.
środa, 10 maja 2017
Znaczenie chrztu niemowlęcia
Czy
konieczna jest tylko wiara bez żadnego czynu nawrócenia? Jakże
miałby wierzyć w Boga
ten, który nie dokonał czynu przemiany swojego umysłu? Czyn jest
więc konieczny. Nawet
rodzice Jezusa udali się do świątyni, aby obrzezać dzieciątko
zgodnie z Prawem. Ten czyn
obrzezania nie był tym samym, co chrzest, ale możemy zauważyć, że
także tutaj na początku
życia wiary obecny jest czyn wiary rodziców i ten czyn ma znaczenie
dla całego późniejszego
życia dziecka. Jezus wzrastał pod Prawem i niemałe to miało
znaczenie. Słyszymy
w Ewangelii, że dzieciątko wzrastało w łasce u Boga i u ludzi (Łk
2,52).
Ten
czyn chrztu niemowlęcia ma wielkie znaczenie, o którym można by
dużo powiedzieć. Jest
w nim obecna nie tylko wiara rodziców, ale modlitwa kapłana i
całego Kościoła. Teraz, gdy dziecko
zostało obmyte z pierwotnej winy, wiemy, że jest zasadzone na
właściwej ziemi, w Duchu
Bożym, i modlimy się za to dziecko, i opiekujemy się nim, pomagamy
mu, tak aby wzrastało
w łasce u Boga. Nie modlimy się za to dziecko jak za jakiegoś
odstępcę, który oddalił się
od Boga, ale jak za kogoś, kto wzrasta u nas, w naszym gronie, w
Winnicy Chrystusa. Jest więc
ono otoczone szczególną miłością i do tego przyczynia się moc
sakramentu chrztu.
Na
początku wiary jest postanowienie. Chrzest jest wyrazem
postanowienia. Jeśli chrzczone
jest niemowlę, postanawiają rodzice, gdyż rozum dziecka nie jest
jeszcze zdolny do samodzielnego
postanowienia. Ale wiemy z Objawienia, że każda dusza potrzebuje
chrztu obmywającego,
więc pomagamy dziecku naszymi siłami, naszym postanowieniem, kiedy
ono samo
nie jest jeszcze zdolne do wypowiedzenia słowa, a jego dusza już
jest w potrzebie obmycia
i oczekuje tego jak ziemia rosy porannej, jak łania pragnie wody ze
strumieni (Ps 44,2). Jeśli dziecko wytrwa w łasce, później wypowie swoje
słowo i przypieczętuje tym prawdziwość
swej wiary. Taki chrzest jest więc bardzo potrzebny i uzasadniony.
poniedziałek, 8 maja 2017
O chrzcie niemowląt
Sam
chrzest jest czynem wiary. Obecnie, kiedy chrzci się już niemowlęta, tę wiarę wyrażają za dziecko
rodzice, a później dziecko potwierdzając swą wiarę, utrzymywane
jest w łasce uświęcającej.
Więc na początku wiara jest w rodzicach, którzy są obrazem
Kościoła dla dziecka;
później przez chrzest rodzice przekazują swoją wiarę dziecku,
zobowiązując się jednocześnie
do wychowania go w wierze. Gdy dziecko dorasta, jest pouczane o
wierze przez rodziców,
krewnych i Kościół. Gdy dziecko jest już dojrzałe do
samostanowienia o sobie, postanawia
samo, czy chce trwać w wierze, czy odejść na bezdroża grzechu.
Sakrament
chrztu ma więc donośne znaczenie w kształtowaniu i jest zaczynem
wiary. To on pierwszy
zaszczepia w dziecku zmysł nadprzyrodzony.
poniedziałek, 1 maja 2017
Krótki czyściec
W
Starym Testamencie otchłań
oprócz
piekła (piekła potępieńców) i stanu śmierci duchowej mogła
oznaczać miejsce spoczynku – poczekalnię. Po swojej śmierci
Chrystus zstąpił do tej otchłani, miejsca spoczynku, aby uwolnić
dusze oczekujące wstąpienia do Królestwa Bożego. Mówimy tutaj
miejsce,
ale to oznacza bardziej stan. Kościół przyjmuje trzy stany bycia
pośmiertnego: piekło, czyściec i niebo. Piekło i niebo są
stanami wiecznymi, a czyściec doczesnym albo tymczasowym –
przebywa się w nim przez pewien czas – przez taki czas, jakiego
dusza potrzebuje na oczyszczenie – a potem wstępuje się do nieba.
Dusze nieochrzczonych niemowląt, będąc nieobciążone cięższymi
winami, przechodzą zapewne krótki czyściec, w którym spotykają
się z namiętnościami i boleściami własnych rodziców
odziedziczonymi przez ciało i krew. Tak to widzę. Kościół
natomiast nie wypowiada się dokładnie o losie tych dusz (bo jest to
zadaniem teologii; i w niej można się spotkać z różnymi
poglądami), a jedynie stwierdza, że nie są one potępionymi.
Wracając
jeszcze do sprawy nazewnictwa. Widzimy, że otchłań
do
czasów Nowego Przymierza miała znaczenie także miejsca spoczynku –
owej poczekalni, ale w Nowym Przymierzu wyraz ten zaczął już być
stosowany przeważnie jako piekło
potępieńców. Z
tego względu obecnie nie jest odpowiednie mówienie, że
nieochrzczone niemowlęta dostają się do otchłani. Właściwym
określeniem byłoby tutaj powiedzenie, że odbywają one czyściec
albo przebywają (na pewien czas) w czyśćcu, po czym dostają się
do nieba.
sobota, 8 kwietnia 2017
Podstawowa i ostateczna postać Przekazu
Podstawowa
postać Przekazu Słowa to Jego przyjęcie i stosowanie. Dlatego
najbardziej pierwotną Tradycją Bożą jest zachowywanie Bożych
przykazań. Ostateczną postacią Przekazu jest otrzymanie Ducha i
przelanie Go na innych. Dlatego najistotniejszą Tradycją Bożą
jest dzielenie się Miłością. Bez tej Tradycji Słowo pozostaje
martwe. Kto niszczy taką Tradycję, na nowo krzyżuje Bożego Syna.
Ale nie tylko to. Każdy kto niszczy i przeciwdziała jakiejkolwiek
postaci dzielenia się Miłością, dodaje męki Synowi. Dlatego nie
należy występować przeciw żadnej z tych tradycji, które są
rodzajem dzielenia się Miłością. A jeśli jakaś tradycja
przestaje być żywotna i nie może już służyć za wsparcie i
nośnik dla dzieła Miłości, należy od takiej tradycji odejść i
pochować ją w szacunku, jak zmarłe ciało, ale nigdy nie powinno
się jej zwalczać, ani występować przeciw niej, ponieważ kiedyś
była żywotna i pożyteczna, i może ponownie się odrodzić.
piątek, 7 kwietnia 2017
Postacie Przekazu
Jest
Słowo Boże, ale i Jego Przekaz. Ten Przekaz ma właściwe sobie
postacie dostosowane do różnych odbiorców. Te różne postacie
Przekazu są przydatne do utrzymania Słowa przy życiu. Słowo nie
jest zawieszone w próżni, ale przyjmowane, utrzymywane i
przekazywane we właściwej sobie postaci. Sprawdzone i skuteczne
sposoby Przekazu należy utrzymywać tak samo jak Słowo, ponieważ
te sposoby czynią Słowo żywotnym w sercach słuchaczy. Dlatego nie
można bagatelizować Tradycji.
środa, 5 kwietnia 2017
Bez nóg
Pierwsi protestanci
odrzucając Tradycję, postąpili jak szalony człowiek, który
zmęczony długą i uciążliwą drogą, doszedł do dobrego miejsca
postoju, a nogi tak go bolały, że postanowił je odciąć. W końcu
ten człowiek musiał pójść w dalszą drogę, więc sprawił sobie protezy.
Droga pozostała drogą, cel celem, ale nogi już nie te same i nie
to samo chodzenie.
„«Mistrzu,
widzieliśmy, jak ktoś w imię Twoje wypędzał złe duchy, i
zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami».
Lecz Jezus mu odpowiedział: «Przestańcie
zabraniać; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami»”.
(Łk 9,49-50)
*
„Kościół
przemawia w oparciu o światło, które daje mu wiara” – Benedykt
XVI, Przemówienie
do Kurii Rzymskiej (21
grudnia 2012): AAS
105
(2013), 51
„Kościół
jest pamięcią o człowieczeństwie w obliczu kultury zapomnienia,
która zna już tylko samą siebie i swoje kryteria miar”.
(Tamże)
środa, 29 marca 2017
Przekaz w woli Boga
Bóg
zawsze chciał, aby ludzie gromadzili się w jedno i zachowywali Jego
przykazania. Tradycja to zachowywanie i utrzymywanie tego, co
przekazał Bóg, i to nie tylko na Piśmie, ale też w sercach swoich
umiłowanych. Oni zawsze byli obecni – święci, prorocy, męczennicy. Bóg
po śmierci Jezusa nie przestał mówić. Jego głos nadal był
słyszany w Kościele i wybrani ludzie przekazywali Jego wolę, na
różne sposoby – na piśmie, słowem mówionym, w służbie
(liturgii), czy życiem samym. I Bóg nadal przemawia, najmocniej
tam, gdzie ludzie gromadzą się wokół Niego. Dlatego jest Kościół
– Zwołanie Święte. I to, co Kościół przekazuje jako prawne,
mające moc, nie odbiega od Ducha Bożego, bo jest mocno zakorzenione
w Jego słowie. Więc Pismo Święte i Przekazywanie są ze sobą
sprzężone.
Jest
jeszcze ożywienie Ducha Bożego poza Kościołem, u osobnych ludzi,
albo nawet w wyznaniach niechrześcijańskich, ale o tym nie ma
powodu, żeby tutaj pisać. Wspominam tylko o tym, bo na tym
przykładzie mogłoby się wydawać, że Przekazywanie słowa Bożego
nie jest konieczne, skoro ono i tak się odradza i ożywa wszędzie
bez szczególnej pomocy człowieka, jakby przyroda. Ale w tym
przypadku także należy zauważyć, że to słowo objawiające się
poza Kościołem nie pozostaje bez przekazywania. Ono otrzymywane
jest jako skarb, a skarbów nie zakopuje się w ziemi, chyba że w szczególnych przypadkach. Więc ten skarb utrzymywany, zachowywany
i przekazywany poza Kościołem również ma znamiona Przekazywania,
czyli Tradycji. Stąd mówimy o różnych tradycjach. Chrześcijanie
są zadowoleni swoją nauką i często nie wyglądają na zewnątrz,
żeby zobaczyć jak słowo kwitnie także poza nimi, w świecie tzw.
pogan.
W każdym przypadku, gdy Bóg działa i
przemawia, Jego czyny i słowa nie mogą pozostać bez pamięci i
potrzebują Przekazywania (Tradycji). To Przekazywanie ma miejsce
wszędzie, gdzie Jego słowo przyjmowane jest na poważnie.
Dziwne
więc, że protestanci odżegnują się od wiekowego Przekazywania, a
tworzą przekazywanie nowe, jakby stare było błędne. Dlatego
napisałem, że sami sobie nogi podcinają. Bo z jednej strony mają
przecież u siebie przekazywanie, a z drugiej mówią, że
Przekazywanie nie jest ważne, bo tylko Pismo Święte. Ciekawe, kto im przepisuje litery, uczy ich czytać i
rozumieć.
środa, 22 marca 2017
Znaczenie Słowa i Przekazu
O
ważności Tradycji mówią nam słowa Jezusa: „Wszystko, cokolwiek
zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie
na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. (Mt
18,18)
Tradycja
jest w samym zamyśle Jezusa. Jezus pragnął, aby Jego słowo było
przekazywane (przekazywać
– łc.
tradere,
od
którego traditio).
Mówił:
„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię” (Mk
16,15).
Przyjaciele Boga, spadkobiercy Jezusa, wierni chrześcijanie, od
początku zachowywali Jego naukę czystą i wypracowali sposoby Jej
zachowywania. Znaleźli się też ludzie mądrzy, obdarzeni łaską
od Boga, którzy potrafili wyjaśniać tę naukę. Dlatego ona cały
czas była i jest żywa.
Nie
jest tak, żeby słowo Jezusa nie mogło samo się bronić. Ale w
przekazywaniu należy strzec tego słowa, aby nie zaćmić go
domieszkami ludzkimi. Dlatego Tradycja jest bardzo potrzebna. Masz
tego przykład w dzisiejszych czasach, gdy wielu ludzi, także w Kościele katolickim, próbuje czytać Pismo Święte samemu, o
własnych siłach i mnoży wielorakie błędy, a później je
rozgłasza. Zawsze należy dbać o czystość Pisma Świętego i
czystość jego Przekazywania (Tradycji). Jeśli nie zadbamy o
Przekazywanie, jest zagrożenie, że każdy będzie tylko snuł własne domysły, i to bez
Ducha, bo któż Go udzieli.
Maryja z Jezusem
w tradycji etiopskiej
sobota, 11 marca 2017
Ochocze wyznanie
„Wierzę w
jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół” to nasze własne słowa, które raz przyjęliśmy na mocy wiary,
która za łaską Bożą została w nas wlana. Te słowa są naszą
chlubą, nikt nie musi nas o nie prosić. Przyjęliśmy je w postaci
uroczystej jako czyn wyznania i tak powtarzamy je od wieków dla
oddania czci Bogu i zachowania tego, w co wierzymy. Na tych słowach
opiera się też nauczanie Kościoła.
piątek, 3 marca 2017
Bez Tradycji
Protestanci
zwalczając Tradycję albo odżegnując się od niej, podcinają
sobie nogi. Bo przecież dzięki Tradycji Pismo Święte – jego
dobre odpisy i przekłady – dotarły do protestanckich rąk; dzięki
Tradycji wyjaśnione im były słowa. Bez Tradycji kto by się
przejmował jakimś Pismem Świętym? Znikłoby ono bezpowrotnie, a
razem z nim jego duch.
wtorek, 28 lutego 2017
Bosko-Ludzkie Pismo i Tradycja
Nie
jest właściwe nazywanie Pisma Świętego czymś Boskim, a Tradycji
czymś ludzkim. Pismo Święte i Tradycja razem są sprzężone i w
ten sposób są czymś Bosko-ludzkim, mającym korzeń w samym Bogu.
Błędem jest więc mówienie, że Tradycja Kościoła jest czymś
tylko ludzkim. Ona, podobnie jak Pismo Święte, została
zaszczepiona Duchem Świętym; w inny sposób, bo inaczej tworzone
było Pismo, a inaczej tworzyła się Tradycja, ale jedno i drugie
powstawało w tym samym Duchu. Warto też zwrócić uwagę, że samo
Pismo wyrosło z Tradycji, jeszcze nie z Tradycji Kościoła
Chrystusowego, ale z Tradycji Ludu Bożego. Pismo Święte wzrastało
we właściwych sobie okolicznościach, które były okolicznościami
czysto ludzkimi, ale mającymi zawsze coś wspólnego z Bogiem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
