sobota, 8 sierpnia 2026

(143) Żywoty Świętych: Gordian

Męczeństwo Ś. Gordiana,
Senatora i namiestnika Cesarskiego,

i wspominanie Epimachiusa z Aleksandriej,
wyjęte z ksiąg męczeńskich starodawnych.
Beda i Usuardus i Graeci in Menologio. Surius Tom. 2.
Żył około Roku Pańskiego, 356
.1


   Za czasu Juliana niezbożnego Cesarza, wiele pojmano Chrześcijan i w więzieniu dręczono – miedzy którymi był Januariusz kapłan, w leciech już stary – którego Julianus kazał namiestnikowi swemu Gordianowi sądzić – którego stawiwszy przed sobą, pytał Gordianus: skądeś ty zacny krasomówco? a on rzekł: jestem z Antiochiej Chrześcijanin, z Chrześcijan urodzony. Rzecze namiestnik: nie mów wiele, ani nas słowy oszukać śmiej, zgoła sobie obieraj – abo ofiaruj bogom nieśmiertelnym, a będziesz w wielkiej przyjaźni u niezwyciężonego pana naszego Juliana – abo więc na męki, którymi złoczyńce karzą, potępion będziesz. 2Odpowiedział Januariusz: jeśli to uczynisz, ja sam tego pragnę, abych się zstał ofiarą Bogu memu – i cokolwiek od ciebie ucierpię, słusznie mi to pomoże za grzechy moje, nie za sprawiedliwość moję. Rzecze Gordianus: okupże się z tych grzechów, za któreś jako sam znasz karanie zasłużył – ofiaruj, a wolen będziesz – a kapłan odpowiedział: jam w imię Pana mego Jezusa Chrystusa już odkupion jest, i zbawion będę, i wielem innych przez chrzest, do tego zbawienia i grzechów odpuszczenia przywiódł – którzy o sobie i dobrem swym mądrze radzić chcieli – i ty, byś miał rozum, z prawego byś serca tego pragnął – abyś nalazł odpoczynienie duszy twej, po tym nędznym i odmiennym świecie – żebyś w męki piekielne bez końca nie wpadł, a do wiecznego żywota przyść mógł. 
   To słowo padło w serce Gordianowi – i zaniechawszy sądu, kazał ś. Januariusza w dom swój prowadzić, i tam mu więzienie naznaczył – i przyzwawszy go do siebie w nocy, powiedział iż się z nim namówić, a z rozmowy jego ucieszyć się chciał. I rzekł mu zaraz święty kapłan: Synu, nie trać czasu twego – żałuj z serca, a czyń pokutę, iżeś tak wiele ciał świętych Bożych pomordował – ochrzci się tym rychlej, abyś dostąpić mógł odpoczynienia wiecznego – a uchronić się piekielnego, a nigdy nieugaszonego ognia.
3Rzecze Gordianus: mamli tego pewien być, iż wolny będę od wiecznych mąk, jeśli słowom twoim uwierzę i uczynię co każesz? Odpowiedział święty: ja tobie obiecuję na imię Pana mego Jezusa Chrystusa, jeśli z całego serca uwierzysz a ochrzcisz się, wszytkie złoczyństwa i grzechy twoje złożysz, i odpuszczoneć będą – tak iż ty ofiarą się zstaniesz Panu naszemu Jezusowi. Rzekł Gordianus: nauczże mię jako wierzyć mam. Odpowie kapłan: wyznaj imię Ojca i Syna i Ducha ś. jedno Bóstwo, a czyniąc pokutę, poznaj grzechy twoje. 4Tedy Gordianus płacząc poszedł do żony swej Maryny, i powiedział jej to, co mu Januariusz radził – a ona wziąwszy go za rękę, tejże godziny szła z nim do Januariusza – i upadli oboje do nóg jego, prosząc aby je ochrzcił – a wołając, iż są wielkie grzechy nasze, uczyń tak sługo Boży, abyśmy byli wolni od grzechów naszych. Odpowiedział im kapłan: patrzcie tego, abyście całym sercem uwierzyli, a nic pokrycie nie czynili – bo wiem iżeście są w wielkiej czci u Cesarza. Odpowie Maryna: jeden tylko bałwan mamy w schowaniu, który nam od Cesarza dany jest, dla którego święci Boży męczeni byli – nie wiem co z nim czynić – opowiadam przed tobą panem naszym, aby to nam do dostąpienia żywota, gdy gi spalim, pomagało – 5i wnet prowadziła świętego do komory swej, i on mu bałwan pokazała – który wziąwszy kapłan, spalił go – i potym z wielkim weselem nauczył ich wiary, i ochrzcił oboje, Gordiana i Marynę żonę jego, i czeladź ich płci obojej 53. 
   Po dwu niedzielach posłał Julianus Cesarz do Gordiana Wojskiego, Klemencjusa – roskazując aby Januariusza kapłana, jeśli ofiar Jowiszowi czynić nie chce, na rynku Trajanowym kijmi bić kazał – a Gordianus odpowiedział: o Klemencjanie, byś poznał jakim jest Panem Jezus Chrystus, nie bałbyś się żadnych postrachów i gniewów ludzi śmiertelnych, a żywot by wieczny oglądał, na który ja już patrzę, jako mi zgotowany jest – a temu kapłanowi świętemu, ja nie tylko krzywdy żadnej czynić nie będę – ale go raczej czcić wielce będę – bom i całować nóg jego godzien nie jest, gdyżem przezeń zbawienia dostał. To słysząc Klemencjanus, dał znać Cesarzowi, iż Gordiana czarownik on Januariusz zwiódł i żonę jego, i popalili bogi nasze. Tedy niezbożny Julian, potępić kazał na śmierć Januariusza, a na Gordianowe miejsce dał Klemencjana – który z roskazania Cesarskiego, Gordiana posadził do więzienia,
6a żonę jego kmieciom, u wód Sylwiańskich na roboty grube, za niewolnicę zaprzedał. I zasiadszy sąd Klemencjanus, przyzwał ś. Gordiana, i mówił mu: takli śmiesz gardzić roskazaniem pana twego, który cię takimi urzędy uczcił? i gardząc a psując bogi, przeciw Rzeczypospolitej czynisz? Odpowiedział święty Gordianus: i owszem dla pożytku Rzeczypospolitej to czynię, i by byli inni bogowie i bałwanowie waszy w mocy mej, wszytki bym potłukł i popsował. Izali się nie lepiej kłaniać temu co stworzył wszytko, Jezusowi Synowi Bożemu, niżli rzeczom czynionym? Rzecze Klemencjanus: ofiaruj, boć głowę uciąć każę. Odpowiedział ś. Gordianus: Nie doczekasz tego, nędzniku, na wieczne ciemności z panem twym potępiony. 7Tedy rozgniewany Klemencjan, bić go ołowianemi kulami kazał – gdy go bito, wołał Gordianus: dziękuję tobie Panie Jezu Chryste. Co słysząc Klemencjan, uciąć mu głowę, i ciało psom wyrzucić, i przez pięć dni go nie grześć roskazał – 8lecz psi około niego wyjąc, dotknąć się go nie śmieli, ale go raczej strzegli – potym w nocy Chrześcijanie przyszedszy, milę je od Rzymu pogrzebli, na drodze Łacińskiej – 9tam gdzie też i Epimachius męczennik z Aleksandriej przeniesiony, który długo więzieniem dla Chrystusa, i na koniec w ogniu spalony był, położony jest. Na którym miejscu wielkie dobrodziejstwa Pan Bóg cudownie ludziom pokazuje, na cześć wiekuistą odkupiciela naszego Jezusa, którego roskazowanie na wieki wiekom. Amen.
 

1  X. Maii. Maja. Ibidem.
Męczennicy grzechy swe w męczeństwie obmywali.
Sędzia Gordianus krwie rozlewca uwierzył w Pana Jezusa.
Żona Gordiana uwierzyła.
Bałwan Jowiszów spalił Januarius kapłan.
Żona Gordiana za niewolnicę dla wiary ś. zaprzedana.
Gordianus bicie cierpi i rozsiekanie członków, dla Chrystusa.
Psi dotknąć się ciała męczennika nie śmieli.
Epimachiusa męczennika ciało do Rzymu przeniesione. 

Źródło:
Ks. Piotr Skarga, Żywoty Świętych Stárego y Nowego Zakonu, ná káʒ̇dy dzień przez cáły rok, Kraków 1605, pomocniczo: Kraków 1598
Transkrypcja typu „B”: Jakub Szukalski

Por. Spis świętych.
 

+

piątek, 7 sierpnia 2026

(169) Cztery Ewangelie i Poemat Boga-Człowieka: Porządek służby

   7 Kto z was, mając sługę, który orze lub pasie, powie mu, gdy on wróci z pola: Pójdź zaraz i siądź do stołu? 8 Czy nie powie mu raczej: Przygotuj mi wieczerzę, przepasz się i usługuj mi, aż zjem i napiję się, a potem ty będziesz jadł i pił? 9 Czy okazuje wdzięczność słudze za to, że wykonał to, co mu polecono? 10 Tak i wy, gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Słudzy nieużyteczni jesteśmy; wykonaliśmy to, co powinniśmy wykonać. (Łk 17,7-10)

 

   7 Τίς δὲ ἐξ ὑμῶν δοῦλον ἔχων ἀροτριῶντα ἢ ποιμαίνοντα, ὃς εἰσελθόντι ἐκ τοῦ ἀγροῦ ἐρεῖ αὐτῷ· εὐθέως παρελθὼν ἀνάπεσε, 8 ἀλλ’ οὐχὶ ἐρεῖ αὐτῷ· ἑτοίμασον τί δειπνήσω καὶ περιζωσάμενος διακόνει μοι ἕως φάγω καὶ πίω, καὶ μετὰ ταῦτα φάγεσαι καὶ πίεσαι σύ; 9 μὴ ἔχει χάριν τῷ δούλῳ ὅτι ἐποίησεν τὰ διαταχθέντα; 10 οὕτως καὶ ὑμεῖς, ὅταν ποιήσητε πάντα τὰ διαταχθέντα ὑμῖν, λέγετε ὅτι δοῦλοι ἀχρεῖοί ἐσμεν, ὃ ὠφείλομεν ποιῆσαι πεποιήκαμεν. (Łk 17,7-10)


   «Posłuchajcie. Zaprawdę powiadam wam, że nikt nie może się szczycić tym, że wypełnia swój obowiązek, i domagać się specjalnych łask za to, co jest jego powinnością. 
   Judasz wspomniał, że wszystko Mi daliście, i powiedział Mi, że w zamian za to, co wy czynicie, Ja mam obowiązek was zadowalać. Ale posłuchajcie przez chwilę. Pośród was są rybacy, właściciele ziem, więcej niż jeden posiadający warsztat rzemieślniczy, a Zelota miał sługę. Otóż, kiedy chłopcy [pomagający] w łodziach lub mężczyźni, którzy jak słudzy pomagali wam w ogrodach oliwnych, w winnicach lub na polach, lub czeladnicy w warsztatach albo po prostu wierny sługa, który zajmował się domem i stołem, ukończyli swą pracę, czy może przez przypadek wy im usługiwaliście? I czyż nie jest tak samo we wszystkich domach i we wszystkich zajęciach? Któryż to człowiek mający sługę – który orał, pasł lub pracował w warsztacie – mówi mu po skończeniu jego pracy: „Usiądź zaraz do stołu”? Żaden. Kiedy [sługa] wraca z pól lub kiedy odkłada narzędzia, każdy pan mówi: „Daj mi jeść. Umyj się. W czystych szatach i przepasany usługuj mi, kiedy jem i piję. Potem ty się najesz i napijesz”. I nie można powiedzieć, że to jest zatwardziałością serca. Sługa bowiem ma usługiwać swemu panu, a pan nie ma takiego obowiązku względem sługi, gdyż sługa uczynił to, co jego pan polecił mu o poranku. Pan ma obowiązek być ludzkim wobec swego własnego sługi, sługa zaś ma obowiązek nie być leniwym i marnotrawnym, lecz przyczyniać się do dostatku tego, który go przyodziewa i karmi. Czy ścierpielibyście to, gdyby wasi chłopcy z łodzi, wasi pracownicy rolni lub inni, wasi słudzy domowi powiedzieli wam: „Służ mi, bo pracowałem”? Nie sądzę. 
   Tak samo wy, spoglądając na to, co uczyniliście i co robicie dla Mnie – a w przyszłości patrząc na to, co uczynicie dla kontynuowania Mojego dzieła i służenia nadal waszemu Nauczycielowi – musicie zawsze mówić: „Sługami nieużytecznymi jesteśmy, gdyż wypełnialiśmy jedynie naszą powinność”. Dostrzeżecie bowiem, że zawsze czyniliście o wiele mniej niż słusznie należało czynić dla zrównania z tym, co otrzymaliście od Boga. Jeśli będziecie w ten sposób rozumować, zobaczycie, że nie będą się w was rodzić pretensje ani niezadowolenie, i będziecie postępować sprawiedliwie».
(IV, cz. 3, 113: 24 kwietnia 1946. A, 8306-8315)

 

   Udite. In verità vi dico che nessuno deve vantarsi di fare il proprio dovere ed esigere per questo, che è un obbligo, speciali favori. 
   Giuda ha ricordato che tutto mi avete dato. E mi ha detto che per questo Io ho il dovere di accontentarvi per quello che fate. Ma sentite un po’. Fra voi sono dei pescatori, dei possidenti di terra, più d’uno che ha un’officina, e lo Zelote che aveva un servo. Orbene. Quando i garzoni della barca, o gli uomini che come servi vi aiutano nell’uliveto, o gli apprendisti dell’officina, o semplicemente il servo fedele che curava la casa e la mensa, finivano i loro lavori, voi vi mettevate forse a servirli? E così non è in tutte le case e le incombenze? Chi degli uomini, avendo un servo ad arare o a pascere, o un operaio nell’officina, gli dice quando finisce il lavoro: “Và subito a tavola”? Nessuno. Ma, sia che torni dai campi, come che abbia deposto gli arnesi del lavoro, ogni padrone dice: “Fammi da mangiare, ripulisciti e con veste pulita e cinta servimi mentre io mangio e bevo. Dopo mangerai e berrai tu”. Né si può dire che ciò sia durezza di cuore. Perché il servo deve servire il padrone, né il padrone gli resta obbligato perché il servo ha fatto ciò che al mattino il padrone aveva ordinato. Perché, se è vero che il padrone ha il dovere di essere umano col proprio servo, così il servo ha il dovere di non essere infingardo e dilapidatore, ma di cooperare al benessere del padrone che lo veste e lo sfama. Sopportereste voi che i vostri garzoni di barca, i contadini, gli operai, il servo di casa, vi dicessero: “Servimi perché io ho lavorato”? Non credo. 
   Così anche voi, guardando ciò che avete fatto e che fate per Me – e, in futuro, guardando ciò che farete per continuare la mia opera e continuare a servire il Maestro vostro – dovete sempre dire, perché vedrete anche che avete sempre fatto molto meno di quanto era giusto fare per essere a pari col molto avuto da Dio: “Siamo servi inutili, perché non abbiamo fatto che il nostro dovere”. Se così ragionerete, vedrete che non sentirete più pretese e malumori sorgere in voi, e agirete con giustizia». (6, 422)


Przekład polski Ewangelii: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2007 (Mt, Mk, Łk: tłum. o. Walenty Prokulski TJ; J: tłum. ks. Jan Drozd SDS)

Zapis grecki: wyd. Nestle-Aland 28

Przekład polski Poematu Boga-Człowieka napisanego przez Marię Valtortę: Ewa Bromboszcz (I-IV, VI-VII), ks. Michał Kaszowski (V), Vox Domini, Katowice (I: bez roku, II: 2010, III, cz. 1-2: 2000, cz. 3-4: 2002, IV, cz. 1-2: 2003, cz. 3-4: 2004, cz. 5-6: 2005, V: 2000, VI: 1998, VII: 1999)

Zapis włoski: Maria Valtorta, L’Evangelo come mi e' stato rivelato, Edizioni Paoline, Pisa 2001

środa, 5 sierpnia 2026

Nabożeństwa (33)

11. Modlitwa.


   O Wieczny i najłaskawszy Boże, który w swym górnym domu, Niebiosach, choćby i było tam Mieszkań wiele, jesteś tak samo, i na równi w każdym Mieszkaniu; to jednak tutaj w swoim dolnym domu, chociaż napełniasz wszystko, jesteś w niektórych z jego pokojów inaczej, niż w innych; inaczej w twoim Kościele, niż w mojej Izbie, i inaczej w twoich Sakramentach, niż w moich Modlitwach, tak chociażbyś był zawsze obecny, i zawsze działający w każdym pokoju w tym twoim Domu, moim ciele, to pokornie cię proszę abyś zawsze okazywał bardziej skuteczną obecność w moim sercu niż w innych Posługach. Do domu twego Namaszczonego wejdą nielojalne osoby, Zdrajcy; do twego Domu, Kościoła, wejdą Obłudnicy i Bałwochwalcy; Do niektórych Pokojów tego twojego Domu, mojego Ciała, wejdą Pokusy, wejdą Zakażenia; lecz moje Serce, niech będzie twoją Komnatą Sypialną, o mój Boże, i tam nie daj im wejść. Hiob zawarł Przymierze ze swymi Oczami, lecz to nie zawarcie tego Przymierza, a twoje zamieszkiwanie w jego sercu, umożliwiło mu dochowanie tego Przymierza. Sam twój Syn miał w Duszy smutek aż do śmierci, i miał odrazę, i odżegnywanie się wobec śmierci, kiedy się zbliżała; ale miał też swój Nasercowy Lek, Jednak nie moja wola, lecz twoja niech się stanie. I tak jak nas nie wyręczyłeś, swoich przybranych synów, od tych zakaźnych pokus, tak też nas im nie wręczyłeś, ani nie wzbroniłeś nam swoich Nasercowych Leków. Zostałem ochrzczony w twojej Nasercowej wodzie, przeciw grzechowi Pierworodnemu, i piłem twoją Nasercową Krew, na moje wyzdrowienie, z grzechu czynnego, i nawykłego, w innym Sakramencie. Ty, o Panie, który odcisnąłeś wszystkie zalety medyczne, które są we wszystkich stworzeniach, i utworzyłeś nawet ciało Żmij, aby towarzyszyło Lekom Nasercowym, potrafisz uczynić tę obecną chorobę, zdrowiem wiecznym, tę słabość, siłą wieczną, i samo to przygnębienie, i słabość serca, potężnym Lekiem Nasercowym. Kiedy twój błogosławiony Syn wołał do ciebie, Boże Mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? ty wyciągnąłeś do niego rękę; jednak nie po to by wybawić jego smutną duszę, ale by przyjąć jego świętą duszę. Nie pragnął on nawet dłużej odciągać jej od ciebie, ale polecił ją tobie. Widzę teraz na sobie twoją rękę, o Panie, i nie pytam dlaczego przychodzi, co zamierza; czy każesz jej jeszcze bym pozostał przez jakiś czas w tym Ciele, albo każesz bym spotkał ciebie tego dnia w Raju, nie pytam, ani w życzeniu, ani w myśli. Niemoc Natury, Ciekawość Umysłu to pokusy które ofiaruję; a milczące, i absolutne posłuszeństwo, twojej woli, jeszcze zanim ją poznam, to mój Lek Nasercowy. Zachowaj go dla mnie, o mój Boże, a on zachowa mnie dla ciebie; tak abym kiedy już skatechizujesz mnie tutaj dolegliwością, otrzymał wspanialszy stopień, i służył tobie na wyższym stanowisku, w twoim królestwie Radości i Chwały. Amen.
 
Przekład z angielskiego: Jakub Szukalski

Źródła:
John Donne, Devotions Vpon Emergent Occaſions, and ſeuerall ſteps in my Sicknes, London 1624
John Donne, Devotions Upon Emergent Occasions, Cambridge 1923

+

sobota, 1 sierpnia 2026

Abraham i Józef

Dwa lustrzane odbicia 
dwie niedorzeczności 
w oczach świata 
i w ludzkich myślach 
Abraham i Józef 
jeden oddał 
swego zwykłego syna 
drugi przyjął 
nieswojego niezwykłego syna 

obyśmy uczyli się od nich 
oddawania tego co swoje i zwykłe 
i przyjmowania co nieswoje i niezwykłe 
przekraczając pojęcia 
poznając Boga 
w Jego Najświętszej Tajemnicy 

sobota, 25 lipca 2026

Dalecy i bliscy

I oddaleni, i bliscy – tak samo marnieli (Mdr 11,11).
I Egipcjanie, których Bóg potraktował jak nieubłagany król, 
i Izraelici, których potraktował jak napominający ojciec – 
jedni, jak i drudzy – byli wycieńczeni z pragnienia, 
jedni nie mając wody z rzeki zamienionej w krew, 
drudzy nie mając wody z pustyni spieczonej słońcem, 
gdyż zapomnieli o Zdroju Wody Żywej, 
który zawsze jest z nimi. 
Nie daj, Boże, abyśmy i my o Nim zapominali, 
tak często pijący z tej skały, którą jest Chrystus. 
Nie pozwól nam zapomnieć 
nawet w czasie największej posuchy.

sobota, 18 lipca 2026

Regres (z obserwacji)

Nie widziałem jeszcze małpy, która stałaby się człowiekiem, 
ale widziałem ludzi, którzy stawali się małpami. 

niedziela, 5 lipca 2026

„Bądźcie współodkupicielami…”

    Powiem wam obecnie prawdę, która Moim nieprzyjaciołom może wydać się bluźnierstwem. Jednak wy jesteście Moimi przyjaciółmi. Mówię szczególnie do was, uczniów, których wybrałem, a także do was wszystkich, słuchających Mnie. Powiadam wam: aniołowie, duchy czyste i doskonałe, żyjące w światłości Najświętszej Trójcy i w Niej napełnione radością, są pomimo swej doskonałości – i uznają, że tak jest – w gorszej sytuacji niż wy, tak oddaleni od Nieba. Są w gorszej sytuacji, bo nie mogą się poświęcać i cierpieć, by współpracować w odkupieniu człowieka. Pomyślcie, Bóg nie bierze anioła i nie mówi mu: „Bądź odkupicielem człowieka”. On bierze Swego Syna. Wie jednak, że tej Ofierze – choć ma nieocenioną wartość i jej potęga jest nieskończona – czegoś brakuje. Bóg bowiem, w Swej dobroci Ojca, nie chce czynić różnicy pomiędzy Synem Swej miłości i dziećmi Swej mocy. Ogółowi zasług – które trzeba przeciwstawić wszystkim grzechom, gromadzonym przez ludzkość z godziny na godzinę – czegoś brak. Bóg nie bierze jednak aniołów dla dopełnienia tej miary i nie mówi im: „Weźcie na siebie cierpienie, by naśladować Chrystusa”. Bóg do was się zwraca: do was – ludzi. Mówi: „Cierpcie, poświęcajcie się, bądźcie podobni do Mego Baranka. Bądźcie współodkupicielami…”
   O! Widzę zastępy anielskie, które – przerywając na chwilę ekstazę uwielbienia wokół Trójcy, będącej ich centrum – upadają na kolana i zwracając się w stronę ziemi, mówią: „Błogosławieni bądźcie wy, którzy możecie cierpieć z Chrystusem i dla Boga wiecznego, naszego i waszego.” Wielu nie rozumie jeszcze tej wielkości. Ona zbytnio przekracza człowieka. Gdy jednak Hostia zostanie ofiarowana, gdy wieczne Ziarno zmartwychwstanie, by więcej nie umrzeć – po tym jak zostanie zżęte, wymłócone, wyłuskane i pochowane we wnętrznościach ziemi – wtedy przyjdzie nadprzyrodzony Oświeciciel. On napełni światłem duchy, nawet najbardziej ociężałe, które jednak pozostały wierne Chrystusowi, Odkupicielowi. Wtedy zrozumiecie, że nie bluźniłem, lecz ogłosiłem wam najwyższą godność człowieka. Wynika ona z faktu, że może on być współodkupicielem, nawet jeśli wcześniej był tylko grzesznikiem. Przygotowujcie się do tego zadania czystością serca i intencji. Im bardziej będziecie czyści, tym lepiej zrozumiecie. Nieczystość, jakakolwiek by nie była, zawsze jest dymem zaciemniającym i obciążającym wzrok i rozum. 


Słowa Jezusa do ludu w Betsaidzie, spisane przez Marię Valtortę, Poemat Boga-Człowieka, tłum. Ewa Bromboszcz, Katowice 2010.