Czy wyrażenie „się” zawsze jest przywłaszczaniem sobie mocy Boga? Śmieję się, smucę się, zastanawiam się, ale to nie zawsze sam od siebie się śmieję, nie zawsze sam od siebie się smucę i nie zawsze sam od siebie się zastanawiam. Bywa że to mi się przydarza niezamierzenie, że doświadczam radości, smutku, zdziwienia i choć robię się jakiś, to nie przez się, a przez kogoś, kto porusza mnie swym działaniem. Tak tylko wyglądam, że to ja się jakoś zachowuję przez się, podczas gdy ukryte tętno we mnie toczy się nie z mojego chcenia, a z Bożego poruszenia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz