13
Biada
wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo zamykacie królestwo
niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie
wejść tym, którzy do niego idą. 15
Biada
wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo przemierzacie morze
i ziemię, żeby pozyskać jednego współwyznawcę. A gdy się nim
stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami.
(…)
23
Biada
wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo dajecie dziesięcinę
z mięty,
kopru i kminku, lecz zaniedbaliście to, co ważniejsze jest w
Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało
czynić, a tamtego nie zaniedbywać. 24
Ślepi
przewodnicy, którzy przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda!
25
Biada
wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo dbacie o czystość
zewnętrznej strony kubka i misy, a wewnątrz pełne są zdzierstwa i
niepowściągliwości. 26
Faryzeuszu
ślepy! Oczyść wpierw wnętrze kubka, żeby i zewnętrzna jego
strona stała się czysta.
27
Biada
wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo podobni jesteście
do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz
wewnątrz pełne są kości trupich i wszelkiego plugastwa. 28
Tak
i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz
pełni jesteście obłudy i nieprawości.
29
Biada
wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, bo budujecie groby
prorokom i zdobicie grobowce sprawiedliwych 30
oraz
mówicie: Gdybyśmy żyli za czasów naszych przodków, nie bylibyśmy
ich wspólnikami w zabójstwie proroków. 31
Przez
to sami przyznajecie, że jesteście potomkami tych, którzy
mordowali proroków. 32
Dopełnijcie
i wy miary waszych przodków! 33
Węże,
plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle?
34
Dlatego
oto Ja posyłam do was proroków, mędrców i uczonych. Jednych z
nich zabijecie i ukrzyżujecie; innych będziecie biczować w waszych
synagogach i przepędzać z miasta do miasta. 35
Tak
spadnie na was cała krew niewinna, przelana na ziemi, począwszy od
krwi Abla sprawiedliwego aż do krwi Zachariasza, syna Barachiasza,
którego zamordowaliście między przybytkiem a ołtarzem. 36
Zaprawdę,
powiadam wam: Przyjdzie to wszystko na to pokolenie. (Mt
23,13-15.23-36)
37
Gdy
jeszcze mówił, pewien faryzeusz zaprosił Go do siebie na obiad.
Poszedł więc
i zajął miejsce za stołem. 38
Lecz
faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk
przed posiłkiem. 39
Na
to Pan rzekł do niego: «Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość
zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest
zdzierstwa i niegodziwości. 40
Nierozumni!
Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? 41
Raczej
dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie
dla was czyste.
42
Lecz
biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z
wszelkiej jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą.
Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie pomijać. 43
Biada
wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i
pozdrowienia na rynku. 44
Biada
wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie
bezwiednie przechodzą».
45
Wtedy
odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: «Nauczycielu,
słowami tymi także nam ubliżasz». 46
On
odparł: «I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo nakładacie na ludzi
ciężary nie do uniesienia, a sami nawet jednym palcem ciężarów
tych nie dotykacie.
47
Biada
wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich
zamordowali. 48
Zatem
dajecie świadectwo i przytakujecie uczynkom waszych ojców, gdyż
oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce. 49
Dlatego
też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i
apostołów, a niektórych z nich zabiją i prześladować będą. 50
Tak
na to plemię spadnie kara za krew wszystkich proroków, która
została przelana od stworzenia świata, 51
od
krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem
a przybytkiem. Tak, mówię wam, zażąda się zdania z niej sprawy
od tego plemienia. 52
Biada
wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; sami nie
weszliście, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli».
53
Gdy
wyszedł stamtąd, uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli gwałtownie
nastawać na Niego i wypytywać Go o wiele rzeczy. 54
Czyhali
przy tym, żeby Go pochwycić na jakimś słowie.
(Łk 11,37-54)
13
Οὐαὶ δὲ ὑμῖν, γραμματεῖς καὶ
Φαρισαῖοι ὑποκριταί, ὅτι κλείετε τὴν
βασιλείαν τῶν οὐρανῶν ἔμπροσθεν τῶν
ἀνθρώπων· ὑμεῖς γὰρ οὐκ εἰσέρχεσθε
οὐδὲ τοὺς εἰσερχομένους ἀφίετε
εἰσελθεῖν.
15
Οὐαὶ ὑμῖν, γραμματεῖς καὶ
Φαρισαῖοι ὑποκριταί, ὅτι περιάγετε
τὴν θάλασσαν καὶ τὴν ξηρὰν ποιῆσαι
ἕνα προσήλυτον, καὶ ὅταν γένηται
ποιεῖτε αὐτὸν υἱὸν γεέννης διπλότερον
ὑμῶν. (…)
23
Οὐαὶ ὑμῖν, γραμματεῖς καὶ
Φαρισαῖοι ὑποκριταί, ὅτι ἀποδεκατοῦτε
τὸ ἡδύοσμον καὶ τὸ ἄνηθον καὶ τὸ
κύμινον καὶ ἀφήκατε τὰ βαρύτερα τοῦ
νόμου, τὴν κρίσιν καὶ τὸ ἔλεος καὶ
τὴν πίστιν· ταῦτα [δὲ] ἔδει ποιῆσαι
κἀκεῖνα μὴ ἀφιέναι. 24
ὁδηγοὶ τυφλοί, οἱ διϋλίζοντες
τὸν κώνωπα, τὴν δὲ κάμηλον καταπίνοντες.
25
Οὐαὶ ὑμῖν, γραμματεῖς καὶ
Φαρισαῖοι ὑποκριταί, ὅτι καθαρίζετε
τὸ ἔξωθεν τοῦ ποτηρίου καὶ τῆς
παροψίδος, ἔσωθεν δὲ γέμουσιν ἐξ
ἁρπαγῆς καὶ ἀκρασίας. 26
Φαρισαῖε τυφλέ, καθάρισον πρῶτον
τὸ ἐντὸς τοῦ ποτηρίου, ἵνα γένηται
καὶ τὸ ἐκτὸς αὐτοῦ καθαρόν.
27
Οὐαὶ ὑμῖν, γραμματεῖς καὶ
Φαρισαῖοι ὑποκριταί, ὅτι παρομοιάζετε
τάφοις κεκονιαμένοις, οἵτινες ἔξωθεν
μὲν φαίνονται ὡραῖοι, ἔσωθεν δὲ
γέμουσιν ὀστέων νεκρῶν καὶ πάσης
ἀκαθαρσίας. 28
οὕτως καὶ ὑμεῖς ἔξωθεν μὲν
φαίνεσθε τοῖς ἀνθρώποις δίκαιοι, ἔσωθεν
δέ ἐστε μεστοὶ ὑποκρίσεως καὶ ἀνομίας.
29
Οὐαὶ ὑμῖν, γραμματεῖς καὶ
Φαρισαῖοι ὑποκριταί, ὅτι οἰκοδομεῖτε
τοὺς τάφους τῶν προφητῶν καὶ κοσμεῖτε
τὰ μνημεῖα τῶν δικαίων, 30
καὶ λέγετε· εἰ ἤμεθα ἐν ταῖς
ἡμέραις τῶν πατέρων ἡμῶν, οὐκ ἂν
ἤμεθα αὐτῶν κοινωνοὶ ἐν τῷ αἵματι
τῶν προφητῶν. 31
ὥστε μαρτυρεῖτε ἑαυτοῖς ὅτι
υἱοί ἐστε τῶν φονευσάντων τοὺς
προφήτας. 32
καὶ ὑμεῖς πληρώσατε τὸ μέτρον
τῶν πατέρων ὑμῶν. 33
ὄφεις, γεννήματα ἐχιδνῶν, πῶς
φύγητε ἀπὸ τῆς κρίσεως τῆς γεέννης;
34
Διὰ τοῦτο ἰδοὺ ἐγὼ ἀποστέλλω
πρὸς ὑμᾶς προφήτας καὶ σοφοὺς καὶ
γραμματεῖς· ἐξ αὐτῶν ἀποκτενεῖτε
καὶ σταυρώσετε καὶ ἐξ αὐτῶν μαστιγώσετε
ἐν ταῖς συναγωγαῖς ὑμῶν καὶ διώξετε
ἀπὸ πόλεως εἰς πόλιν· 35
ὅπως ἔλθῃ ἐφ’ ὑμᾶς πᾶν αἷμα
δίκαιον ἐκχυννόμενον ἐπὶ τῆς γῆς ἀπὸ
τοῦ αἵματος Ἅβελ τοῦ δικαίου ἕως τοῦ
αἵματος Ζαχαρίου υἱοῦ Βαραχίου, ὃν
ἐφονεύσατε μεταξὺ τοῦ ναοῦ καὶ τοῦ
θυσιαστηρίου. 36
ἀμὴν λέγω ὑμῖν, ἥξει ταῦτα
πάντα ἐπὶ τὴν γενεὰν ταύτην. (Mt
23,13-15.23-36)
37
Ἐν δὲ τῷ λαλῆσαι ἐρωτᾷ αὐτὸν
Φαρισαῖος ὅπως ἀριστήσῃ παρ’ αὐτῷ·
εἰσελθὼν δὲ ἀνέπεσεν. 38
ὁ δὲ Φαρισαῖος ἰδὼν ἐθαύμασεν
ὅτι οὐ πρῶτον ἐβαπτίσθη πρὸ τοῦ
ἀρίστου. 39
εἶπεν δὲ ὁ κύριος πρὸς αὐτόν·
νῦν ὑμεῖς οἱ Φαρισαῖοι τὸ ἔξωθεν
τοῦ ποτηρίου καὶ τοῦ πίνακος καθαρίζετε,
τὸ δὲ ἔσωθεν ὑμῶν γέμει ἁρπαγῆς καὶ
πονηρίας. 40
ἄφρονες, οὐχ ὁ ποιήσας τὸ
ἔξωθεν καὶ τὸ ἔσωθεν ἐποίησεν; 41
πλὴν τὰ ἐνόντα δότε ἐλεημοσύνην,
καὶ ἰδοὺ πάντα καθαρὰ ὑμῖν ἐστιν.
42
ἀλλ’ οὐαὶ ὑμῖν τοῖς Φαρισαίοις,
ὅτι ἀποδεκατοῦτε τὸ ἡδύοσμον καὶ τὸ
πήγανον καὶ πᾶν λάχανον καὶ παρέρχεσθε
τὴν κρίσιν καὶ τὴν ἀγάπην τοῦ θεοῦ·
ταῦτα δὲ ἔδει ποιῆσαι κἀκεῖνα μὴ
παρεῖναι.
43
Οὐαὶ ὑμῖν τοῖς Φαρισαίοις,
ὅτι ἀγαπᾶτε τὴν πρωτοκαθεδρίαν ἐν
ταῖς συναγωγαῖς καὶ τοὺς ἀσπασμοὺς
ἐν ταῖς ἀγοραῖς.
44
Οὐαὶ ὑμῖν, ὅτι ἐστὲ ὡς τὰ
μνημεῖα τὰ ἄδηλα, καὶ οἱ ἄνθρωποι
[οἱ] περιπατοῦντες ἐπάνω οὐκ οἴδασιν.
45
Ἀποκριθεὶς δέ τις τῶν νομικῶν
λέγει αὐτῷ· διδάσκαλε, ταῦτα λέγων
καὶ ἡμᾶς ὑβρίζεις.
46
ὁ δὲ εἶπεν· καὶ ὑμῖν τοῖς
νομικοῖς οὐαί, ὅτι φορτίζετε τοὺς
ἀνθρώπους φορτία δυσβάστακτα, καὶ
αὐτοὶ ἑνὶ τῶν δακτύλων ὑμῶν οὐ
προσψαύετε τοῖς φορτίοις.
47
Οὐαὶ ὑμῖν, ὅτι οἰκοδομεῖτε
τὰ μνημεῖα τῶν προφητῶν, οἱ δὲ πατέρες
ὑμῶν ἀπέκτειναν αὐτούς. 48
ἄρα μάρτυρές ἐστε καὶ συνευδοκεῖτε
τοῖς ἔργοις τῶν πατέρων ὑμῶν, ὅτι
αὐτοὶ μὲν ἀπέκτειναν αὐτούς, ὑμεῖς
δὲ οἰκοδομεῖτε. 49
διὰ τοῦτο καὶ ἡ σοφία τοῦ θεοῦ
εἶπεν· ἀποστελῶ εἰς αὐτοὺς προφήτας
καὶ ἀποστόλους, καὶ ἐξ αὐτῶν
ἀποκτενοῦσιν καὶ διώξουσιν, 50
ἵνα ἐκζητηθῇ τὸ αἷμα πάντων
τῶν προφητῶν τὸ ἐκκεχυμένον ἀπὸ
καταβολῆς κόσμου ἀπὸ τῆς γενεᾶς
ταύτης, 51
ἀπὸ αἵματος Ἅβελ ἕως αἵματος
Ζαχαρίου τοῦ ἀπολομένου μεταξὺ τοῦ
θυσιαστηρίου καὶ τοῦ οἴκου· ναὶ λέγω
ὑμῖν, ἐκζητηθήσεται ἀπὸ τῆς γενεᾶς
ταύτης.
52
Οὐαὶ ὑμῖν τοῖς νομικοῖς, ὅτι
ἤρατε τὴν κλεῖδα τῆς γνώσεως· αὐτοὶ
οὐκ εἰσήλθατε καὶ τοὺς εἰσερχομένους
ἐκωλύσατε.
53
Κἀκεῖθεν
ἐξελθόντος αὐτοῦ ἤρξαντο οἱ γραμματεῖς
καὶ οἱ Φαρισαῖοι δεινῶς ἐνέχειν καὶ
ἀποστοματίζειν αὐτὸν περὶ πλειόνων,
54
ἐνεδρεύοντες
αὐτὸν θηρεῦσαί τι ἐκ τοῦ στόματος
αὐτοῦ. (Łk 11,37-54)
Jezus
wchodzi do domu faryzeusza. [Stoi on] w niewielkiej odległości od
Świątyni, od strony dzielnicy leżącej u stóp Tofet. To dom
godny, nieco nieprzystępny, należący do osoby ściśle
zachowującej przepisy, a nawet czyniącej to z przesadą. Sądzę,
że nawet gwoździe są umieszczone w liczbie i miejscu zgodnym z
przepisami sześciuset trzynastu [faryzejskich] zasad. Nie ma
rysunków na tkaninach, nie ma zdobień na murach, nie ma zbędnych
przedmiotów... Nic z tych rzeczy, które – nawet w domach Józefa
i Nikodema oraz faryzeuszy z Kafarnaum – umieszcza się po to, aby
przyozdobić dom. Ten dom jest... przesiąknięty wszędzie duchem
swego pana. Tak jest pozbawiony wszelkich ozdób, że jest wręcz
lodowaty. Surowy z powodu mrocznych i ciężkich mebli, ustawionych
pod kątem, jakby liczne sarkofagi. Odpychający. Dom, który nie
przyjmuje, lecz wrogo otacza wchodzącego do niego człowieka.
Elchiasz zwraca na to uwagę i szczyci się tym.
«Widzisz,
o Nauczycielu, jak przestrzegam [przepisów]? Wszystko o tym mówi.
Spójrz: zasłony bez rysunków, meble bez zdobień, nic na
podobieństwo rzeźbionych waz czy lamp przypominających kwiaty.
Jest wszystko, ale wszystko zgodne z zasadą: „Nie będziesz czynił
żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko,
ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod
ziemią”.1
Tego przestrzegam w moim domu, a także jeśli chodzi o ubiór i
domowników. Ja na przykład nie pochwalam tego, że Twój uczeń
(Iskariota) nosi na szacie i płaszczu te hafty. Powiesz mi: „Wielu
ma takie”. Powiesz: „To greckie”. Dobrze! Jednak te kąty, te
kształty zbytnio przypominają egipskie symbole. To straszne!
Diabelskie cyfry! Znaki nekromancji! Znaki Belzebuba! Czy to cię nie
przeraża, Judaszu, synu Szymona, że je nosisz, ani Ciebie,
Nauczycielu, że mu na to pozwalasz?»
Judasz
reaguje nieco sarkastycznym śmiechem.
Jezus
odpowiada pokornie:
«Bardziej
niż na znaki odzienia zważam na to, żeby nie było straszliwych
znaków w sercach. Ale poproszę i nawet już teraz proszę Mojego
ucznia, aby nosił ubrania mniej zdobione, aby nikogo nie gorszyć».
Judasz
zdobywa się na dobry odruch:
«Zaiste
mój Nauczyciel wiele razy mówił, iż wolałby więcej prostoty w
moich szatach. Ale ja... robiłem to, co chciałem, gdyż podobało
mi się tak ubierać».
«To
źle, bardzo źle. Żeby Galilejczyk musiał udzielać lekcji
Judejczykowi. To bardzo źle dla ciebie, który byłeś w Świątyni...
o!»
Elchiasz
ukazuje całe swe zgorszenie, a przyjaciele mu wtórują. Judasz
zmęczył się okazywaniem dobroci, więc się odcina:
«O!
Ileż to przepychu trzeba by zdjąć także z was, z członków
Sanhedrynu! Gdybyście musieli zdjąć wszystkie malunki, którymi
okryliście oblicza waszych dusz, ujawniłoby się, jak jesteście
szkaradni».
«Jak
śmiesz tak mówić?» [– protestuje faryzeusz.]
«Bo
jestem kimś, kto was zna» [– odpowiada mu Judasz.]
«Nauczycielu!
Słyszysz go?» [– pyta Elchiasz.]
«Słyszę
i mówię, że trzeba pokory u jednej i u drugiej strony, a u obydwu
– prawdy i wzajemnej wyrozumiałości. Tylko Bóg jest doskonały».
«Dobrze
powiedziane, o Rabbi!» – odzywa się jeden z przyjaciół... To
głos zawstydzony, samotny w grupie faryzeuszy i doktorów.
«Przeciwnie,
źle powiedziane! – stwierdza Elchiasz – Księga Powtórzonego
Prawa jest jasna w swych przekleństwach. Mówi: „Przeklęty, kto
uczyni rzeźby lub odlewy, rzeczy obrzydłe, dzieła rąk
rzemieślników i...”»
«Ależ
to są ubrania, a nie rzeźby...» – stwierdza Judasz.
[Jezus
przerywa mu:]
«Zachowaj
milczenie. Twój Nauczyciel mówi. Elchiaszu, bądź sprawiedliwy i
dokonaj rozróżnienia. Przeklęty, kto sobie czyni bożki, lecz nie
ten, kto rysuje kopie tego piękna, które Stwórca zawarł w
stworzeniu. Zbieram kwiaty dla ozdoby...»
«Ja
ich nie zbieram i nie chcę widzieć przyozdobionego nimi pokoju.
Biada niewiastom mojego domu, które by popełniły ten grzech nawet
w swoich izbach. Tylko Boga należy podziwiać».
«Słuszna
myśl. Tylko Boga. Ale można podziwiać Boga nawet w kwiecie,
uznając, że On jest Stwórcą kwiatu» [– wyjaśnia Jezus.]
«Nie!
Nie! To pogaństwo! Pogaństwo!»
«Judyta
się przyozdobiła i także Estera w świętym celu...» [– mówi
dalej Jezus.]
«Niewiasty!
Niewiasta jest bytem zawsze godnym pogardy. Ale, proszę Cię,
Nauczycielu, wejdź do sali biesiadnej, ja zaś odejdę na chwilę,
aby pomówić z moimi przyjaciółmi» [– prosi Elchiasz.]
Jezus
przystaje na to bez słowa.
«Nauczycielu...
duszę się!» – woła Piotr.
«Dlaczego?
Jesteś chory?» – pytają niektórzy. [Piotr wyznaje:]
«Nie.
Jestem skrępowany... jak ktoś, kto wpadł w pułapkę...»
«Nie
ulegaj wzburzeniu i bądźcie wszyscy bardzo roztropni» – radzi im
Jezus.
Zostają
w grupie. Stoją tak aż do chwili, gdy wchodzą faryzeusze wraz ze
sługami.
«Do
stołów, bez zwlekania. Mamy spotkanie i nie możemy się spóźnić»
– nakazuje Elchiasz i wskazuje miejsca, słudzy zaś już kroją
mięso.
Jezus
jest u boku Elchiasza, a przy Nim znajduje się Piotr. Elchiasz
ofiarowuje dania i w przerażającej ciszy rozpoczyna się posiłek...
Ale
potem następuje wymiana pierwszych słów, skierowanych oczywiście
do Jezusa, gdyż dwunastu traktuje się tak, jakby ich tam wcale nie
było.
Pierwszym,
który Mu stawia pytanie, jest doktor Prawa:
«Nauczycielu,
jesteś więc pewny tego, co mówisz?»
«Nie
Ja mówię to Moimi ustami. Prorocy powiedzieli to już, zanim Ja
znalazłem się pośród was».
«Prorocy!...
Ty, który zaprzeczasz naszej świętości, czy możesz uznać za
słuszne moje słowo, jeśli powiem, że nasi prorocy mogą być
egzaltowani».
«Prorocy
są święci» [– odpowiada mu Jezus.]
«A
my – nie, prawda? Zauważ jednak, że Sofoniasz w swym potępieniu
Jerozolimy przyłącza proroków do kapłanów: „Prorocy jego są
lekkomyślni2
– mężowie wiarołomni, jego kapłani zbezcześcili świętość –
pogwałcili Prawo.” Ty stale nam to zarzucasz. Skoro więc zgadzasz
się z prorokiem w drugiej części jego wypowiedzi, musisz też
przyjąć to, co mówi w pierwszej. [Musisz] przyznać, że nie można
się oprzeć na słowach wypowiadanych przez ludzi przesadzających».
«Nauczycielu
Izraela, odpowiedz Mi. Kiedy kilka wersetów dalej Sofoniasz mówi:
„Wyśpiewuj i raduj się, o córo Syjonu!... Oddalił Pan wyroki na
ciebie... król Izraela, Pan, jest pośród ciebie”3
– czy twoje serce przyjmuje te słowa?» [– zadaje mu pytanie
Jezus.]
«To
moja chluba. Powtarzam je sobie, śniąc o tym dniu» [– wyznaje
faryzeusz.]
«Ale
to są słowa proroka, a zatem – kogoś przesadzającego...»
Doktor
Prawa zaniemówił na pewien czas. Jakiś przyjaciel przychodzi mu z
odsieczą: «Nikt nie może wątpić, że Izrael będzie królował.
To nie jeden, lecz wszyscy prorocy oraz poprzedzający proroków
patriarchowie mówili o tej obietnicy Boga».
«I
ani jeden z tych, którzy poprzedzali proroków, ani żaden prorok
nie zaniedbał wskazania, kim Ja jestem» [– stwierdza Jezus.]
«O,
dobrze! Ale nie mamy dowodów! Ty też możesz być kimś
egzaltowanym. Jakie nam dasz dowody, że jesteś Mesjaszem, Synem
Boga? Podaj mi jakieś słowo, abym mógł je ocenić».
«Nie
będę mówił ci o Mojej śmierci opisanej przez Dawida i Izajasza,
lecz – o Moim Zmartwychwstaniu» [– odpowiada Jezus.]
«Ty?
Ty? Miałbyś zmartwychwstać? A któż może spowodować Twoje
zmartwychwstanie?»
«Z
pewnością nie wy ani nie Arcykapłan, ani król, ani żadne kasty,
ani lud. Ja sam powstanę z martwych» [– odpowiada Jezus.]
«Nie
bluźnij, o Galilejczyku, i nie kłam!»
«Ja
jedynie oddaję cześć Bogu i mówię prawdę. I wraz z Sofoniaszem
mówię ci: „Oczekuj Mnie, gdy powstanę z martwych”.4
Aż do tamtej chwili będziesz mógł mieć wątpliwości, wszyscy
będziecie mogli mieć wątpliwości i będziecie mogli trudzić się,
aby je wpoić ludowi. Jednak nie będziecie mogli tego [już czynić],
gdy Wieczny Żyjący, po dokonaniu odkupienia, powstanie z martwych
Swą mocą, aby już nie umierać. Sędzia nienaruszalny, Król
doskonały, który Swym berłem i sprawiedliwością będzie rządził
i sądził aż do końca wieków, i będzie panował nadal w Niebie
na zawsze» [– zapowiada Jezus.]
«Czyżbyś
nie wiedział, że mówisz do doktorów i do członków Sanhedrynu?»
– pyta Jezusa Elchiasz.
«I
cóż z tego? Pytacie Mnie, więc wam odpowiadam. Przejawiacie
pragnienie wiedzy, rzucam więc światło prawdy. Chyba nie chcesz –
ty, który z powodu wzoru na szacie przypomniałeś Mi przekleństwo
z Księgi Powtórzonego Prawa – abym Ja przywołał inne
przekleństwo tej Księgi: „Przeklęty kto swego bliźniego uderza
w ukryciu”».
«Ja
Cię nie uderzam. Daję Ci pokarm» [– stwierdza Elchiasz.]
«Nie
[uderzasz – przyznaje Jezus.] Lecz podstępne pytania są ciosami w
plecy. Uważaj, Elchiaszu, bo przekleństwa Boże następują po
sobie kolejno i za tym, które przytoczyłem, jest dalsze:
„Przeklęty, kto przyjmuje prezenty, aby skazać na śmierć
niewinnego”».
«W
tym wypadku to Ty przyjmujesz prezenty, Ty – mój gość!»
«Ja
nie potępiam nawet winnych, jeśli się nawracają...»
«Nie
jesteś więc sprawiedliwy» [– odpowiada Jezusowi Elchiasz.]
«Ależ,
tak. Jest sprawiedliwy – odzywa się ten mężczyzna, który już w
atrium domu przytaknął Jezusowi – Zważa bowiem na to, że
skrucha zasługuje na przebaczenie i dlatego nie potępia».
«Milcz,
Danielu! Chciałbyś wiedzieć więcej od nas? Czyżby cię zwiódł
ktoś, co do którego trzeba jeszcze wiele zadecydować? On nie robi
nic, aby nam pomóc podjąć decyzję na Swoją korzyść» – mówi
jeden z doktorów [Prawa].
«Wiem,
że wy jesteście mędrcami, a ja – prostym żydem, który nie wie
nawet, dlaczego chcecie, abym tak często z wami przebywał...»
«Ależ
dlatego, że jesteś krewnym! To łatwo zrozumieć! Chcę, aby byli
świętymi i mądrymi ci, którzy się ze mną spokrewniają! Nie
mogę pozwolić na brak wiedzy w odniesieniu do Pisma, Prawa,
Halacha, Midraszy i Hagad. I nie znoszę tego. Trzeba wszystko znać,
wszystko wypełniać...»
«Jestem
ci wdzięczny za tak wiele troski. Ale ja, prosty rolnik, stawszy się
niegodnie twoim krewnym, troszczyłem się o poznanie Pisma i
Proroków jedynie po to, aby mieć pociechę w życiu. I z prostotą
kogoś, kto nie jest uczonym, stwierdzam wobec ciebie, iż rozpoznaję
w Rabbim Mesjasza, którego poprzedzał Prekursor, który nam Go
wskazał... A Jan, nie możesz temu zaprzeczyć, był ogarnięty
Duchem Bożym».
Zapada
cisza. Nie chcą zaprzeczyć nieomylności Chrzciciela. Uznać, że
się mylił, też nie chcą. Wtedy odzywa się inny:
«No...
Powiedzmy, że Prekursor był poprzednikiem tego anioła,5
którego Bóg nam wysyła, aby przygotować drogę Chrystusowi. I...
uznajmy, że w Galilejczyku jest wystarczająca świętość dla
stwierdzenia, że jest tym aniołem. Po Nim nadejdzie czas Mesjasza.
Czyż moja myśl nie zdaje się wam jednać wszystkich? Przyjmujesz
ją, Elchiaszu? A wy, moi przyjaciele? A Ty, Nazarejczyku?»
«Nie».
[– odpowiada Elchiasz.]
«Nie».
[– mówią jego przyjaciele.]
«Nie».
[– mówi Jezus.]
Trzy
stanowcze zaprzeczenia.
«Jak
to? Dlaczego się nie zgadzacie?»
Elchiasz
milczy, milczą też jego przyjaciele. Jedynie Jezus, szczery,
odpowiada: «Bo nie mogę przytaknąć błędowi. Ja jestem Kimś
większym od anioła. Aniołem był Chrzciciel, Prekursor Chrystusa,
a Chrystusem jestem Ja».
Grobowa
cisza... Długa... Elchiasz – z łokciem opartym o łoże
biesiadne, a policzkiem wspartym na ręce – rozmyśla, twardy,
zamknięty, jak wszyscy z jego domu. Jezus odwraca się i patrzy na
niego, a potem mówi: «Elchiaszu, Elchiaszu, nie mieszaj Prawa i
proroków z błahostkami!»
«Widzę,
że odczytałeś moją myśl. [– mówi Elchiasz –] Ale nie możesz
zaprzeczyć, że zgrzeszyłeś przekraczając przepis».
«Tak
jak ty, który – podstępnie, a zatem popełniając większą winę
– pogwałciłeś obowiązek gościnności, a uczyniłeś to chcąc
to zrobić. Zostawiłeś Mnie, a potem wysłałeś tutaj. Ty sam w
tym czasie oczyściłeś się z przyjaciółmi. Po powrocie prosiłeś,
żebyśmy się śpieszyli z powodu zebrania, jakie miałeś. Wszystko
to [uczyniłeś], aby móc Mi powiedzieć: „Zgrzeszyłeś”».
«Mogłeś
mi przypomnieć moją powinność dania Ci sposobności do
oczyszczenia się» [– stwierdza Elchiasz.]
«Jest
tak wiele rzeczy, jakie mógłbym ci przypomnieć. To jednak
spowodowałoby jedynie to, że stałbyś się jeszcze bardziej
nieprzejednany i bardziej wrogi» [– mówi Jezus.]
«Nie.
Powiedz. Mów. Chcemy Cię posłuchać i...»
«...i
oskarżyć Mnie przed Arcykapłanem [– przerywa mu Jezus]. To
dlatego przypomniałem ci pierwsze i przedostatnie przekleństwo.
Wiem o tym. Znam was. Jestem tutaj, bezbronny, pośród was. Jestem
tu, odizolowany od ludu, który Mnie kocha i wobec którego nie
ośmielacie się Mnie zaatakować. Ale nie boję się. Ale nie zniżę
się do kompromisów i podłości. I mówię wam o waszym grzechu –
całej waszej grupy i o waszym, o faryzeusze, obłudnie czyści
[wobec] Prawa, o doktorzy, fałszywi mędrcy. Mylicie i mieszacie
dobrowolnie prawdziwe i fałszywe dobro. Narzucacie innym ludziom i
wymagacie od nich doskonałości nawet w tym, co zewnętrzne, od
siebie zaś niczego nie wymagacie. Zarzucacie Mi, zgadzając się z
waszym i Moim gospodarzem, że się nie obmyłem przed posiłkiem.
Wiecie, że przychodzę ze Świątyni, do której można wejść
dopiero po oczyszczeniu się z nieczystości pyłu i drogi. Chcecie
więc powiedzieć, że Miejsce Święte [wywołuje]
zanieczyszczenie?» [– pyta Jezus.]
«My
się oczyściliśmy, nim zasiedliśmy do stołu».
«A
nam nakazano: „Idźcie tam i czekajcie”. A następnie: „Bez
zwlekania do stołu”. Na twoich więc murach, wolnych od rysunków,
był jeden rysunek: zwiedzenia Mnie. Jaka to ręka wypisała na
murach przyczynę możliwego oskarżenia? Twój duch lub inna moc,
która nim kieruje i której słuchasz? Dobrze więc, posłuchajcie
wszyscy».
Jezus
wstaje i, opierając dłonie o brzeg stołu, zaczyna Swą ostrą
krytykę: «Wy, faryzeusze, obmywacie zewnętrzną stronę kielicha i
talerza, obmywacie sobie ręce i stopy, jakby talerz i kielich, ręce
i stopy miały wejść do waszego ducha, o którym wy lubicie mówić,
że jest czysty i doskonały. To ma ogłaszać Bóg, a nie – wy.
Wiedzcie więc, co Bóg myśli o waszym duchu. On myśli, że
napełnia go kłamstwo, brud i przemoc, że jest pełen złośliwości
i że nic, co pochodzi z zewnątrz, nie może zniszczyć tego, co
jest już ruiną».
[Jezus]
odrywa prawą rękę od stołu i bezwiednie zaczyna gestykulować,
mówiąc dalej: «Czyż Ten, kto uczynił waszego ducha, jak uczynił
wasze ciała, nie może wymagać szacunku dla wnętrza przynajmniej
równego temu, jaki okazujecie sprawom zewnętrznym? O, głupcy,
przestawiacie dwie wartości i odwracacie ich znaczenie! Czyż
Najwyższy nie chce otoczenia troską większą ducha niż rękę lub
stopę? On uczynił na Swe podobieństwo ducha, który przez zepsucie
traci życie wieczne. Brud zaś [ręki i stopy] można z łatwością
zmyć. A nawet jeśli byłyby brudne, to nie wywierałoby to wpływu
na wewnętrzną czystość. Czy Bóg może się zajmować czystością
kielicha lub talerza, skoro są to przedmioty pozbawione duszy i nie
mogące mieć wpływu na wasze dusze?
Czytam
w twoich myślach, Szymonie Betos. Nie. Nie jest tak... To nie z
troski o zdrowie, dla ochrony ciała, podejmujecie te starania,
praktykujecie te oczyszczenia. Grzech cielesny to także grzechy
łakomstwa, brak umiarkowania, rozwiązłość. One są bardziej
szkodliwe dla ciała niż odrobina kurzu na rękach lub na talerzu. A
jednak popełniacie je, nie troszcząc się o ochronę waszego
zdrowia i nietykalności waszej rodziny. I popełniacie grzechy
różnego rodzaju, gdyż oprócz zakażania ducha i waszego ciała,
trwonicie jeszcze majątek, brak wam szacunku dla bliskich. Obrażacie
Pana, profanując wasze ciała, świątynię waszego ducha, w której
powinien się znajdować tron Ducha Świętego. Obrażacie też Pana
grzechem [braku ufności] popełnianym przez mniemanie, że musicie
się chronić przed chorobami, które mogłyby przyjść z odrobiny
kurzu. Jakby Bóg nie mógł zadziałać, żeby was ochronić przed
fizycznymi chorobami, gdy się do Niego zwrócicie z czystym duchem!
Czyż
Ten, który stworzył wnętrze, nie uczynił też i tego, co
zewnętrzne, i odwrotnie? I czyż nie jest bardziej szlachetne to, co
jest we wnętrzu i co nosi większą pieczęć Bożego podobieństwa?
Czyńcie
więc dzieła, które są godne Boga, a nie drobiazgi, nie wznoszące
się ponad proch, z którego i dla którego są uczynione. Biednym
pyłem jest człowiek: zwierzęce stworzenie, błoto, które przyjęło
kształt i zostanie rozproszone przez wiatr stuleci, kiedy ponownie
stanie się prochem. Dokonujcie dzieł, które trwają, które są
dziełami królewskimi i świętymi, dziełami uwieńczonymi Boskim
błogosławieństwem. Czyńcie dzieła miłosierdzia i rozdawajcie
jałmużnę. Bądźcie uczciwi, bądźcie czyści w waszych dziełach
i w waszych intencjach, a wszystko będzie w was czyste bez
stosowania wody do obmyć.
Jak
wy siebie oceniacie? Uważacie, że jesteście w porządku, bo
płacicie dziesięcinę od korzeni? Nie. Biada wam, o faryzeusze,
którzy płacicie dziesięciny od mięty i ruty, od gorczycy i
kminku, od kopru i innych ziół, a potem lekceważycie
sprawiedliwość i miłość Bożą. Płacenie dziesięcin jest
obowiązkiem i trzeba to czynić. Są jednak powinności o wiele
ważniejsze i je także należy wypełniać. Biada człowiekowi,
który dba o sprawy zewnętrzne, a lekceważy wewnętrzne, oparte na
miłości Boga i bliźniego. Biada wam, faryzeusze, którzy cenicie
sobie pierwsze miejsca w synagogach i w zgromadzeniach i lubicie, gdy
wam cześć oddają w miejscach publicznych, a nie myślicie o
pełnieniu dzieł, które dałyby wam miejsce w Niebie i którymi
zasłużylibyście sobie na szacunek aniołów. Podobni jesteście do
ukrytych grobów, których nie zauważa człowiek ocierający się o
nie i nie odczuwa obrzydzenia. Czułby jednak odrazę, gdyby mógł
ujrzeć, co się w nich ukrywa. Bóg jednak widzi to co najbardziej
ukryte i nie myli się, kiedy was osądza».
Jezusowi
przerywa jakiś doktor Prawa, który także wstaje, aby Mu
zaprzeczyć: «Nauczycielu, mówiąc w ten sposób nas także
obrażasz. To zaś nie jest dla Ciebie korzystne, bo potem my
będziemy musieli Cię sądzić».
«Nie,
nie wy. Wy nie możecie Mnie sądzić. Wy jesteście tymi, których
się sądzi, a nie tymi, którzy sądzą. Tym zaś, który was
osądza, jest Bóg. Możecie mówić, wydawać dźwięki waszymi
wargami. Lecz nawet najpotężniejszy głos nie dochodzi do Niebios i
nie ogarnia całej ziemi. Po [przebyciu] małej przestrzeni –
cichnie... a po odrobinie czasu – zapomina [się o nim]. Lecz osąd
Boga to głos, który trwa i nie ulega zapomnieniu. Całe wieki
upłynęły odkąd Bóg osądził Lucyfera i Adama. A głos tego
wyroku nie gaśnie i konsekwencje tego sądu trwają. I chociaż
teraz przyszedłem przynieść ludziom Łaskę za pośrednictwem
doskonałej Ofiary, to osąd czynu Adama pozostaje taki, jaki jest.
Zawsze będzie nazywany „grzechem pierworodnym”. Ludzie zostaną
odkupieni, obmyci oczyszczeniem przewyższającym wszelkie inne.
Jednak będą się rodzić z tym znamieniem, gdyż Bóg uznał, że
piętno to ma istnieć na każdym stworzeniu zrodzonym z niewiasty, z
wyjątkiem Tego, który nie został uczyniony przez człowieka, lecz
przez Ducha Świętego, i Zachowanej [od grzechu pierworodnego] oraz
Uświęconego z wyprzedzeniem – dziewiczych na wieczność.
Pierwsza, żeby być Dziewicą – Bogurodzicą, drugi, aby być
Poprzednikiem Niewinnego. On urodził się już jako czysty, ciesząc
się z wyprzedzeniem z nieskończonych zasług Zbawiciela –
Odkupiciela.
Powiadam
wam, że Bóg i was sądzi. On sądzi was mówiąc: „Biada wam,
doktorzy Prawa, gdyż nakładacie na ludzi ciężary, których nie
mogą unieść, czyniąc karę z ojcowskiego Dekalogu, danego przez
Najwyższego Swemu ludowi.” On zaś z miłością i z miłości dał
go wam, aby człowieka – wieczne dziecko, nieroztropne i pozbawione
wiedzy – wspomagał sprawiedliwy przewodnik. Wy zaś miłosne cugle
– którymi Bóg obejmował Swe stworzenia, aby mogły iść naprzód
Jego drogą i dojść do Jego serca – zastąpiliście stosami
kamieni, ostrych, ciężkich, uciążliwych. [Zastąpiliście je]
labiryntem przepisów, koszmarem skrupułów, które przygniatają
człowieka, odwodzą od drogi, zatrzymują, wywołują lęk przed
Bogiem jak przed nieprzyjacielem. Stawiacie przeszkody w marszu serc
do Boga. Oddzielacie Ojca od Jego dzieci. Przez wasze przeciążenia
zaprzeczacie temu słodkiemu, błogosławionemu, prawdziwemu
Ojcostwu. Sami jednak nie dotykacie nawet końcem palca tego jarzma,
do którego niesienia zmuszacie innych. Uważacie się za
usprawiedliwionych przez samo nałożenie ich [na innych]. Lecz, o
głupcy, czy nie wiecie, że zostaniecie osądzeni według tego, co
sami uważaliście za konieczne do zbawienia? Nie wiecie, że Bóg
powie wam: „Mówiliście, że wasze słowo jest święte, że jest
słuszne. Dobrze więc, Ja też uznaję je za takie. A ponieważ
wszystkim je narzucaliście i osądzaliście waszych braci według
sposobu, w jaki je przyjmowali i praktykowali, więc Ja osądzam was
według waszego słowa. A ponieważ nie czyniliście tego, co
nakazywaliście czynić, bądźcie potępieni”.
Biada
wam, wznoszącym grobowce dla proroków, których wasi ojcowie
zabili. I cóż? Czy uważacie, że przez to pomniejszacie wielkość
winy waszych ojców? Że ją znosicie w oczach potomstwa? Nie,
przeciwnie. Nie tylko dajecie świadectwo, że to wasi ojcowie tego
dokonali, lecz że ich pochwalacie, gotowi do ich naśladowania.
Potem wznosicie grobowiec dla prześladowanego proroka, aby móc
powiedzieć: „Myśmy go czcili”. Obłudnicy! To dlatego Mądrość
Boża rzekła: „Oto poślę do nich proroków i apostołów. Oni
zaś jednych zabiją, a innych będą prześladować. Tak będzie
można zażądać od tego pokolenia krwi wszystkich proroków,
przelanej od stworzenia świata, od krwi Abla aż po krew
Zachariasza, zamordowanego między przybytkiem a ołtarzem”.6
Tak, zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że za całą tę krew
świętych zażąda się rachunku od tego pokolenia. Ono bowiem nie
umie rozpoznać Boga tam, gdzie On jest, i prześladuje
Sprawiedliwego, i przeszywa Mu serce, gdyż życie sprawiedliwe
ujawnia ich niesprawiedliwość.
Biada
wam, doktorzy Prawa, którzyście sobie przywłaszczyli klucz wiedzy
i zamknęliście jej świątynię. Nie wchodzicie do niej, aby nie
podlegać jej sądowi. Nie pozwoliliście też innym do niej wejść.
Wiecie bowiem, że gdyby lud był pouczony o prawdziwej Wiedzy, to
znaczy o wiedzy świętej, mógłby was osądzić. Wolicie więc, aby
był nieuczony, żeby was nie osądził. I nienawidzicie Mnie, Ja
bowiem jestem Słowem Mądrości.
Chcielibyście
Mnie przed czasem uwięzić w grobie, abym już nie mówił. Ja
jednak będę mówił tak długo, jak długo będzie się podobać
Mojemu Ojcu, żebym mówił. Potem zaś będą mówić nie tylko Moje
słowa, ale też Moje dzieła. A jeszcze bardziej niż Moje dzieła
będą przemawiać Moje zasługi. Świat zostanie pouczony, dowie się
i osądzi was. [To będzie] pierwszy sąd nad wami. Potem będzie
drugi sąd szczegółowy nad każdym z was przy waszej śmierci. W
końcu zaś – ostateczny, powszechny. I przypomnicie sobie ten
dzień, te dni. I wy, tylko wy, poznacie Boga straszliwego, którego
[obraz] jak koszmarną wizję usiłowaliście wzbudzić w umysłach
prostych. Wy tymczasem, w głębi waszych grobów, naśmiewaliście
się z Niego oraz z pierwszego głównego przykazania miłości,
danego na Syjonie jako ostatnie. Nie przestrzegaliście go i nie
byliście mu posłuszni.
To
na darmo, o Elchiaszu, nie masz w twym domu żadnych wizerunków. To
bezużyteczne, że wy wszyscy nie posiadacie w waszych domach żadnych
rzeźb. We wnętrzu serc macie bożka, wielu bożków. Za bogów
bowiem uznajecie siebie oraz wasze pożądliwości. Chodźcie.
Odejdźmy stąd».
I
przepuszczając przed Sobą dwunastu Jezus wychodzi na końcu.
Zapada
cisza...
Potem
ci, którzy zostali, wydają wielki okrzyk, mówiąc wszyscy naraz:
«Trzeba Go ścigać, schwytać na błędzie, znaleźć podstawy do
oskarżenia! Trzeba Go zabić!»
Znowu
cisza.
A
potem dwie osoby wychodzą, pełne obrzydzenia do nienawiści i słów
faryzeuszy. Jedną z nich jest krewny Elchiasza, a drugą ten, który
dwa razy bronił Nauczyciela. Ci zaś, którzy zostają, pytają:
«Ale jak?»
Cisza.
Potem,
wybuchając gwałtownym śmiechem, Elchiasz mówi:
«Trzeba
popracować nad Judaszem, synem Szymona...»
«O,
tak! To dobry pomysł, ale ty go obraziłeś!...»
«Ja
o tym pomyślę – mówi ten, którego Jezus nazwał Szymonem
Betosem – Ja i Eleazar, syn Annasza... Omotamy go...»
«Trochę
obietnic...»
«Trochę
strachu...»
«Wiele
pieniędzy...»
«Nie.
Niewiele... Obietnice, obietnice mnóstwa pieniędzy...»
«A
potem?»
«Co:
potem?»
«O!
Potem... kiedy wszystko się skończy, cóż mu damy?»
«Ależ
nic! Śmierć. I tak... już
nie będzie mówił»
– mówi powoli i z okrucieństwem Elchiasz.
«Uuuu!
Śmierć...»
«Przeraża
cię to? No, dalej! Skoro zabijemy Nazarejczyka, który... jest
sprawiedliwy... będziemy mogli zabić też Iskariotę, który jest
grzesznikiem...»
Wahają
się... Ale Elchiasz wstaje i mówi:
«Poprosimy
też o radę Annasza... I zobaczycie, że... powie, iż dobra jest ta
myśl. I wy też do tego dojdziecie... O! Dojdziecie do tego...»
Wychodzą
wszyscy za swym gospodarzem, który odchodzi, powtarzając:
«Dojdziecie do tego... Dojdziecie!» (IV, 103: 28
września 1946. A, 9225-9233)
1 Por. Wj 20,4. (Przyp. wyd.)
2 Wł. esaltati. Bibli
Poznańska tłumaczy ten tekst (So 3,4): zuchwalcy. Biblia
Tysiąclecia – lekkomyślni. Biblia
Warszawska – obrzydliwi kłamcy. (Przyp.
wyd.)
3 Por. So 3,14. (Przyp. wyd.)
4 Por. So 3,8. (Przyp. wyd.)
5 Aniołem czyli posłańcem Boga.
(Przyp. tłum.)
6
Por. Mt 23,34-35. (Przyp. wyd.)