Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Współodkupicielka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Współodkupicielka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lipca 2026

„Bądźcie współodkupicielami…”

    Powiem wam obecnie prawdę, która Moim nieprzyjaciołom może wydać się bluźnierstwem. Jednak wy jesteście Moimi przyjaciółmi. Mówię szczególnie do was, uczniów, których wybrałem, a także do was wszystkich, słuchających Mnie. Powiadam wam: aniołowie, duchy czyste i doskonałe, żyjące w światłości Najświętszej Trójcy i w Niej napełnione radością, są pomimo swej doskonałości – i uznają, że tak jest – w gorszej sytuacji niż wy, tak oddaleni od Nieba. Są w gorszej sytuacji, bo nie mogą się poświęcać i cierpieć, by współpracować w odkupieniu człowieka. Pomyślcie, Bóg nie bierze anioła i nie mówi mu: „Bądź odkupicielem człowieka”. On bierze Swego Syna. Wie jednak, że tej Ofierze – choć ma nieocenioną wartość i jej potęga jest nieskończona – czegoś brakuje. Bóg bowiem, w Swej dobroci Ojca, nie chce czynić różnicy pomiędzy Synem Swej miłości i dziećmi Swej mocy. Ogółowi zasług – które trzeba przeciwstawić wszystkim grzechom, gromadzonym przez ludzkość z godziny na godzinę – czegoś brak. Bóg nie bierze jednak aniołów dla dopełnienia tej miary i nie mówi im: „Weźcie na siebie cierpienie, by naśladować Chrystusa”. Bóg do was się zwraca: do was – ludzi. Mówi: „Cierpcie, poświęcajcie się, bądźcie podobni do Mego Baranka. Bądźcie współodkupicielami…”
   O! Widzę zastępy anielskie, które – przerywając na chwilę ekstazę uwielbienia wokół Trójcy, będącej ich centrum – upadają na kolana i zwracając się w stronę ziemi, mówią: „Błogosławieni bądźcie wy, którzy możecie cierpieć z Chrystusem i dla Boga wiecznego, naszego i waszego.” Wielu nie rozumie jeszcze tej wielkości. Ona zbytnio przekracza człowieka. Gdy jednak Hostia zostanie ofiarowana, gdy wieczne Ziarno zmartwychwstanie, by więcej nie umrzeć – po tym jak zostanie zżęte, wymłócone, wyłuskane i pochowane we wnętrznościach ziemi – wtedy przyjdzie nadprzyrodzony Oświeciciel. On napełni światłem duchy, nawet najbardziej ociężałe, które jednak pozostały wierne Chrystusowi, Odkupicielowi. Wtedy zrozumiecie, że nie bluźniłem, lecz ogłosiłem wam najwyższą godność człowieka. Wynika ona z faktu, że może on być współodkupicielem, nawet jeśli wcześniej był tylko grzesznikiem. Przygotowujcie się do tego zadania czystością serca i intencji. Im bardziej będziecie czyści, tym lepiej zrozumiecie. Nieczystość, jakakolwiek by nie była, zawsze jest dymem zaciemniającym i obciążającym wzrok i rozum. 


Słowa Jezusa do ludu w Betsaidzie, spisane przez Marię Valtortę, Poemat Boga-Człowieka, tłum. Ewa Bromboszcz, Katowice 2010. 



sobota, 4 lipca 2026

O wyrażeniu „zawsze niewłaściwe” w nocie „Mater Populi fidelis”

   Dobrem jest, że Dykasteria Nauki Wiary podaje nam wyjaśnienie o roli Maryi w dziele zbawienia. Jest to potrzebne. Jednak stwierdzenie, że „używanie tytułu Współodkupicielki dla określenia współpracy Maryi jest zawsze niewłaściwe” (Mater Populi fidelis, 22), to nadużycie, i to właśnie narusza stwierdzenia założone w Lumen gentium (12). Maryja została nazwana Współodkupicielką nie przez umysły heretyków albo jakichś myślicieli, teoretyków, filozofów, ale przez serca wierne, wypowiadające się w czystej pobożności, znane z życia pobożnego. Dykasteria Nauki Wiary powinna uszanować te pobożne uczucia ludzi wierzących i wyjaśnić, jak należy właściwie odczytywać określenie Współodkupicielki – jak należy to właściwie rozumieć w zgodzie z nauczaniem Jezusa i Kościoła. 
   Postawienie tej sprawy tak ostro, mianowicie, że użycie tego określenia jest zawsze „niewłaściwe”, to jakby nazwanie wypowiedziami heretyckimi wszystkich tych zdań, w których wcześniej nazwano Maryję „Współodkupicielką”. Tak to odbieram i dlatego ubolewam. 
   Użyto tego słowa „zawsze”, co wcale w tym wypadku nie jest zgodne z prawdą, ponieważ są przypadki, w których możemy określać Maryję Współodkupicielką, nie łamiąc prawowiernej nauki Kościoła. Zresztą sama nota przeczy sobie pod tym względem, ponieważ wyjaśnia najpierw znaczenia, w jakich stosowano określenie „Współodkupicielka” i na podstawie tych wyjaśnień okazuje się, że te znaczenia wcale nie są sprzeczne z nauką Kościoła, co w rzeczy samej potwierdza, że nie zawsze używanie tytułu Współodkupicielki jest niewłaściwe. Dziwię się i smutno mi, że brak w tym logiki. 
   Tytuł Współodkupicielki należy uszanować jako piękny wyraz wiary i poznania osoby Maryi. Dykasteria Nauki Wiary powinna ten tytuł odpowiednio wyjaśnić, a nie przekreślać. O to bym poprosił Urząd Nauczycielski naszego Kościoła  



Litościwa
(Η ΕΛΕΟΥΣΑ)
zdjęcie własne

sobota, 27 czerwca 2026

Pośrednictwo wszystkich łask

   Jeżeli stajemy się w jakiś sposób pośrednikami Boga, jeśli przynosimy komuś Boga, to stajemy się pośrednikami wszystkich łask, ponieważ sam Bóg jest wszystkimi łaskami. Nie przynosimy przecież kogoś połowicznego, niecałego. Przynosimy Jego. On sam w nas rozpoczyna i dokańcza to działanie. Jeśli komuś przynosimy Boga, to całego Boga, z wszystkimi Jego łaskami. Dlatego też określenie Pośredniczka wszystkich łask okazuje się stosowne wobec Maryi – i to wobec Niej szczególnie. 

niedziela, 26 kwietnia 2026

Współodkupicielstwo Maryi

[Mówi Jezus:]
   Maryja płakała, była bowiem Współodkupicielką i Matką rodzaju ludzkiego, który od Boga otrzymał nowe życie.
Musiała płakać za wszystkie matki, które nie potrafią uczynić ze swej matczynej boleści korony wiecznej chwały. 
   Jak wiele jest matek na świecie, którym śmierć wyrywa z ramion ich dzieci! Ileż jest matek, którym wola nadprzyrodzona odbiera syna! Maryja płakała za wszystkie Swe córki, jako Matka ludzkości, za wszystkie Swe siostry, w ich bólu osamotnionych matek. Płakała także za wszystkich Swych synów zrodzonych z niewiast, przeznaczonych do stania się apostołami Boga i męczennikami dla miłości Bożej, z powodu wierności Bogu lub okrucieństwa ludzi. 
   Moja Krew i łzy Maryi stanowią mieszaninę wzmacniającą wezwanych do heroicznego przeznaczenia, zmazującą ich niedoskonałości czy nawet winy wymykające się im w słabości. Daje im ona – prócz męczeństwa, jakiekolwiek by nie było – pokój Boży, a jeśli cierpieli dla Boga – chwałę Nieba. 
   Dla misjonarzy mieszanina [Mojej Krwi i łez Maryi] jest płomieniem ogrzewającym ich w krajach, w których króluje śnieg. Odnajdują ją jako rosę tam, gdzie panuje palące słońce. Łzy Maryi rodzą się z Jej miłosierdzia i wypływają z Jej serca Lilii. Dzięki dziewiczemu Miłosierdziu złączonemu z Miłością posiadają ogień, a dzięki dziewiczej Czystości – wonną świeżość, przypominającą wodę zebraną w kielichu lilii po nocy skąpanej rosą. 
   Dusze poświęcone znajdują tę mieszaninę na pustyni, którą jest
dobrze pojęte życie klasztorne. Jest ono pustynią, bo nic na niej nie żyje prócz związku z Bogiem. Wszelkie inne uczucie rozprasza się, stając się jedynie nadprzyrodzoną miłością do krewnych, przyjaciół, przełożonych i podwładnych. 
   Tę Boską mieszaninę [Mojej Krwi i łez Maryi] odnajdują poświęceni Bogu pośród świata, który ich nie rozumie ani ich nie kocha. To także pustynia dla tych, którzy żyją, jakby byli sami, tak bardzo są niezrozumiani i ośmieszani z powodu miłości, jaką mają do Mnie. 
   Odnajdują tę mieszaninę Moje drogie „ofiary”. Maryja bowiem jest pierwszą, która stała się ofiarą z miłości do Jezusa. Są nią również ci, którzy poszli w Jej ślady. Ona ręką Matki i Lekarki daje Swe łzy, które umacniają i pobudzają do większej ofiary: święte łzy Mojej Matki! 
   Maryja modli się. Ona nie odrzuca modlitwy z tego powodu, że Bóg dał Jej cierpienie. Zachowajcie to wspomnienie. Ona modli się z Jezusem. Prosi Ojca naszego i waszego. 
   Pierwsza [modlitwa]
Ojcze nasz została wypowiedziana w ogrodzie w Nazarecie, aby pocieszyć Maryję w smutku, aby ofiarować naszą wolę Przedwiecznemu w chwili, gdy rozpoczynał się dla naszej woli okres rosnącego cały czas wyrzeczenia się. Dla Mnie osiągnął on szczyt w wyrzeczeniu się życia, a dla Maryi – w [przyjęciu] śmierci Syna. 
   Nie było
niczego, co Ojciec musiałby nam wybaczyć, a jednak my – „Bez Zmazy” – prosiliśmy Ojca „o odpuszczenie”, by otrzymać przebaczenie, uzyskać uwolnienie [od winy], choćby tylko dlatego, że westchnęliśmy wobec wielkości naszej misji. Chcieliśmy was pouczyć, że im bardziej trwa się w łasce u Boga, tym bardziej misja jest błogosławiona i owocna. Uczyniliśmy to, by was nauczyć szacunku dla Boga i pokory. W obliczu Boga Ojca – nawet w naszej doskonałości Mężczyzny i Niewiasty – poczuliśmy się jak nicość i prosiliśmy o przebaczenie, podobnie jak prosiliśmy o „chleb powszedni”. 
   Co było
naszym chlebem? O! Nie ten [chleb], który wyrabiały czyste ręce Maryi, pieczony w małym piecu, do którego tak wiele razy wiązałem pęki i wiązki chrustu. Ten [chleb] także jest potrzebny, jak długo żyje się na ziemi. Jednak „naszym” chlebem powszednim było wypełnianie dzień po dniu zadań naszej misji. [Prosiliśmy], aby Bóg dawał go nam każdego dnia. Wypełnienie misji powierzonej nam przez Boga jest radością naszego dnia, prawda, mały Janie?1 Czy i ty nie mówisz, że pustym, jakby nie istniejącym, wydaje ci się dzień, jeśli dobroć Pana pozostawia cię choćby w ciągu jednego z nich bez twej misji cierpienia? 
   Maryja modli się z Jezusem. To Jezus was usprawiedliwia, dzieci. To Ja sprawiam, że wasze modlitwy [zanoszone] do Ojca są godne przyjęcia i przynoszą korzyść. Powiedziałem: „O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię Moje”.2 Kościół podnosi wartość swych modlitw mówiąc: „przez Chrystusa, Pana naszego”. 
   Kiedy się modlicie, zawsze, zawsze, zawsze jednoczcie się ze Mną. Będę się modlił głośno za was, okrywając wasz ludzki głos Moim głosem Boga-Człowieka. Wezmę waszą modlitwę w Moje przebite ręce i wzniosę ją do Ojca, a stanie się hostią nieskończenie cenną. Mój głos stopiony z waszym wzniesie się jak synowski pocałunek do Ojca i purpura Moich ran uczyni cenną waszą modlitwę. Trwajcie we Mnie, jeśli chcecie mieć Ojca w was, z wami i dla was. 

Zaczerpnięte z Poematu Boga-Człowieka Marii Valtorty, 2, 2, tłum. Ewa Bromboszcz, Katowice 2010

Przypisy: 
1  Jezus, zwracając się do Marii Valtorty nazywa ją często „małym Janem”. Patrz wyjaśnienie w rozdziale „Osoba i pisma Marii Valtorty”, zamieszczonym w Księdze I oraz VII. (Przyp. wyd.) 
2  Por. J 14,13. (Przyp. wyd.)

sobota, 28 marca 2026

Maryja jako odkupicielka kobiety

   W Poemacie Boga-Człowieka (1, 48) Maryja mówi o sobie: „odkupiłam kobietę moim boskim Macierzyństwem” („Io, Maria, ho redento la donna con la mia Maternità divina”). Tłumaczenie Ewy Bromboszcz wydane przez Vox Domini (bez roku wydania) inaczej oddaje to zdanie, ale zostanie tutaj przytoczone razem z całym rozdziałem, aby przekazać ważną naukę.
 
   Mówi Maryja:
   «Przyrzekłam ci, że On przyjdzie, żeby ci przynieść Swój pokój. Czy przypominasz sobie ten spokój, który był w tobie w dniu [Bożego] Narodzenia, kiedy widziałaś Mnie z Moim Dzieckiem? Był to wtedy dla ciebie czas pokoju. Teraz jest czas twojej męczarni. Ale ty wiesz już teraz, że to w udręce zdobywa się pokój i każdą łaskę, dla nas i dla bliźniego. Jezus-Człowiek przekształcił się w Jezusa-Boga po udręce straszliwej Męki. Przywrócił Pokój: Pokój Niebios, z których przyszedł i z których teraz zlewa Swój pokój na tych ludzi na świecie, którzy Go kochają. Jednak w godzinach Swej Męki On – Pokój świata – był pozbawiony tego pokoju. Nie cierpiałby, gdyby go posiadał. A musiał cierpieć – cierpieć w pełni.

   Ja, Maryja, [przyczyniłam się do] odkupienia niewiasty przez Moje Boskie Macierzyństwo. Ale to było jedynie początkiem ocalenia niewiasty.
   Pozbawiając się przez ślub dziewictwa każdego ludzkiego [aktu] małżeńskiego, odrzuciłam wszelkie pożądliwe zaspokojenie, zasługując na łaskę Bożą. Ale to jeszcze nie wystarczało, gdyż grzech Ewy był drzewem o czterech gałęziach: pychy, chciwości, łakomstwa, nieczystości. I wszystkie cztery musiały być odcięte całkowicie, ażeby uczynić to drzewo bezowocnym.
   Upokarzając się do głębi, pokonałam pychę. Uniżałam się przed wszystkimi. Nie mówię już o Mojej pokorze wobec Boga. Ona bowiem należy się Najwyższemu od każdego stworzenia. Pokorne było [nawet] Jego Słowo. Musiałam więc ją posiadać i Ja, Niewiasta. Czy jednak zastanawiałaś się kiedykolwiek nad tym, jakich upokorzeń musiałam doznawać ze strony ludzi, nie broniąc się w żaden sposób?
   Nawet Józef, który był sprawiedliwy, oskarżał Mnie w swoim sercu. Inni ludzie, którzy nie byli sprawiedliwi, grzeszyli oszczerstwem co do Mego stanu. Szmer ich słów dochodził [do Mnie] jak gorzka fala, godząc w to, co [ważne] dla człowieka. A były to dopiero pierwsze z niezliczonych upokorzeń, których dostarczyło Mi życie Matki Jezusa i rodzaju ludzkiego. Upokorzenia z powodu ubóstwa, upokorzenia uciekinierki [do Egiptu], upokorzenia z powodu wymówek krewnych i przyjaciół, którzy – nie znając prawdy – uważali za słabość Moje matczyne zachowanie wobec Mojego Jezusa, kiedy stał się młodym człowiekiem... Upokorzenia trzech lat Jego posługi, okrutne upokorzenia w godzinie Kalwarii, upokorzenia aż do konieczności uznania, że nie mam środków, by kupić grób i wonności dla [namaszczenia ciała] Mojego Syna...
   Pokonałam chciwość Pierwszych Rodziców, rezygnując przed czasem z Mojego Dziecka.
   Matka nigdy nie wyrzeka się dziecka, chyba że jest zmuszona rozstać się z nim. Kiedy ojczyzna, miłość małżonki lub sam Bóg prosi o nie jej serce, matka broni się przed rozstaniem. To naturalne. Dziecko wzrasta w jej łonie i nigdy nie ulega przerwaniu więź łącząca je z nią. Nawet po przerwaniu życiodajnego przewodu pępowiny, zawsze zostaje nerw, wychodzący z serca matki – nerw duchowy, bardziej żywy i wrażliwszy od nerwu fizycznego – i łączy je z sercem dziecka. I matka odczuwa udręki, jeśli miłość do Boga lub do jakiegoś stworzenia albo też obowiązki wobec ojczyzny oddalają od niej dziecko. Matce rozdziera się serce, gdy śmierć wyrywa jej dziecko.
   A Ja wyrzekłam się Mojego Syna, od chwili kiedy Go miałam. Oddałam Go Bogu. Wam Go dałam. Pozbawiłam się Owocu Mego łona, aby wynagrodzić [Bogu] za kradzież owocu Bożego, [dokonaną przez] Ewę.
   Pokonałam zachłanne pragnienie wiedzy i przyjemności. Zgodziłam się na to, by wiedzieć jedynie to, co Bóg chciał, żebym wiedziała. Nie pytałam ani siebie, ani Jego o nic ponad to, co Mi powiedział. Wierzyłam bez dociekania.
   Pokonałam pragnienie przyjemności, bo wyrzekłam się wszelkiego smaku zmysłów. Podeptałam Moje ciało. Ciało – narzędzie szatana – skazałam na zdeptanie wraz z nim pod Moją piętą, aby zrobić Sobie w ten sposób stopień zbliżający do Nieba. Do Nieba! Do Mojego celu. Tam, gdzie jest Bóg: jedyne Moje pragnienie. Pragnienie, które nie jest zachłannością, lecz potrzebą błogosławioną przez Boga, który chce, abyśmy Go pragnęli.
   Pokonałam nieczystość, która jest nieumiarkowanym pragnieniem doprowadzonym do zachłanności. Każda bowiem zła skłonność, której się nie pokonuje, prowadzi do jeszcze większej wady. I tak pragnienie Ewy, już zasługujące na naganę, doprowadziło ją do rozpusty. Nie wystarczało jej już sprawianie sobie samej przyjemności. Chciała doprowadzić swój występek do doskonałego natężenia i zbliża się do towarzysza, stając się nauczycielką rozpusty. Ja zaś dążyłam do przeciwnego celu. Nie staczałam się, lecz zawsze wstępowałam w górę. Nie ściągałam nikogo w dół, lecz zawsze pociągałam w górę. Mojego cnotliwego towarzysza uczyniłam aniołem.
   Teraz – mając Boga, a z Nim Jego nieskończone bogactwa – pośpiesznie wyrzekałam się ich. Mówiłam: „Niech Twoja wola będzie spełniana ze względu na Niego i przez Niego”.
   Czystym jest człowiek powściągliwy nie tylko w ciele, lecz także w uczuciach i myślach. Musiałam być Czystą, aby unicestwić Nieczystość ciała, serca i umysłu. I nie porzuciłam Mojej powściągliwości. Nie mówiłam o Moim Synu nawet tego, że na ziemi należy tylko do Mnie, jak był jedynie Boży w Niebie: „On jest Mój i chcę Go [mieć przy Sobie].”
   Ale nawet to jeszcze nie wystarczało, żeby zdobyć dla niewiasty pokój utracony przez Ewę. Otrzymałam go dla was u stóp Krzyża, kiedy patrzyłam, jak umiera Ten, którego narodzenie widziałaś. Kiedy słyszałam krzyk Mojego umierającego Dziecka, czułam, jak się rozdzierają Moje wnętrzności, i zostałam [wtedy] pozbawiona wszystkiego, co kobiece. Nie było już [we Mnie] ciała, lecz anioł. Maryja, Dziewica poślubiona Duchowi, umarła w tamtej chwili. Pozostała Matka Łaski: Ta, która w Swojej udręce zrodziła wam Łaskę i wam ją dała. Kobieta – którą w noc Bożego Narodzenia na nowo konsekrowałam na niewiastę – u stóp Krzyża otrzymała środki, aby stać się dzieckiem Niebios.
   Uczyniłam to wszystko dla was, wyrzekając się wszelkiego zaspokojenia, nawet świętego. Z was – zdegradowanych przez Ewę kobiet nie przewyższających towarzyszek zwierząt – uczyniłam święte Boże. Jednak [możecie] nimi być tylko wtedy, gdy będziecie tego chciały. Wspinałam się wzwyż ze względu na was. Was wznosiłam w górę jak Józefa. Skała Kalwarii jest Moją górą Oliwną. Stamtąd wznosiłam się, aby zanieść do Niebios ponownie uświęconą duszę niewiasty, razem z Moim ciałem, uwielbionym z powodu noszenia Słowa Bożego oraz unicestwienia w Sobie ostatniego śladu Ewy, ostatniego korzenia tego drzewa o czterech trujących konarach i korzeniu zapuszczonym w zmysłowość. Ono pociągnęło do upadku ludzkość i aż do końca wieków, i aż po ostatnią niewiastę będzie kąsało wasze wnętrzności. Stamtąd, gdzie teraz jaśnieję w promieniach Miłości, wzywam was i wskazuję wam Lekarstwo dla pokonania samych siebie: Łaskę Mojego Pana i Krew Mojego Syna.
   A ty, Mój głosie, daj odpoczynek twojej duszy, w światłości tego świtu Jezusa. Musisz mieć siły dla przyszłych krzyży, które nie będą ci oszczędzone. Chcemy, abyś i ty była tutaj, a tu się przychodzi przez ból. Pragniemy, abyś była tutaj. Im więcej utrapień znosi się, żeby uzyskać Łaskę dla świata, tym wyżej się dochodzi. Trwaj w pokoju. Jestem z tobą». 

środa, 25 marca 2026

Znaczenie Współodkupicielki

   Współodkupicielka – piękne słowo wypływające z głębokiej czci dla Matki Jezusa, Maryi, i z głębokiego poznania i zrozumienia Jej istoty. Oto Ta pełna piękna, pełna łaski – Ta, która przez urodzenie Bożego Syna nazwana została Bożą Matką, później przez dopełnienie swego rodzicielstwa – nazwana Współodkupicielką, bo Ten, którego porodziła, stał się Odkupicielem ludzkości, a Ona jako prawdziwa Matka towarzyszyła Mu do końca – we wszystkim przed narodzeniem, w narodzeniu i po narodzeniu – przed śmiercią, w śmierci i po śmierci. 
   Tak głęboko z Nim zespolona, że nie poprzestała na byciu tylko Matką, ale stała się też we wszystkim Towarzyszką. Tak jak nie urodziła tylko człowieka, ale samego Boga, tak towarzyszyła nie tylko człowiekowi, ale samemu Bogu. I rzecz przedziwna – nie płacił tylko On za grzechy ludzkości, ale płaciła i Ona – wiernie z Nim zespolona. Tu płaciły krew i łzy – krew Jezusa i łzy Maryi. I nie odrzucił Bóg ani jednej kropli krwi i ani jednej łzy. Miłe i drogie Mu były krew i łzy – tak samo cenne – bo jedne, jak i drugie błagały o zbawienie. 
   Zaprawdę słuszne było Ją nazwać Współodkupicielką, bo włączyła się całą sobą w Największą Ofiarę Swego Syna. Skoro wydała Go na świat, miała swój udział w składaniu Daru. On był Ciałem z Jej Ciała, Kością z Jej Kości, a sam stał się Zapłatą, którą by nie był bez Ciała z Jej Ciała. Miała Ona w tym swój udział – Piękna Matka, Współodkupicielka. Oby wszystkie Jej dzieci rozpoznały, jak wielką mają Matkę. 
 
Jak ogień uczestniczył 
w ofierze paschalnego baranka, 
tak cierpienie Matki – 
w ofierze Bożego Syna.

Bo stworzenie 
dzięki Bożej łasce 
włącza się z miłości 
w każde dzieło święte. 
 
   Napisałem tylko krótko, wzruszony zniewagą zadaną Matce Jezusa, która jest także Matką moją i Matką naszą, chrześcijan. Zniewaga została zadana w nocie Mater populi fidelis przez nierozsądne wyrażenie. Pojawia się tam pewna sprzeczność: z jednej strony nota zauważa, że tytuł Współodkupicielka był używany zgodnie z nauką i zmysłem wiary ludu Bożego,1 a z drugiej strony stwierdza, że jego użycie jest zawsze niewłaściwe.2 Tak przedłożono zdanie jednostki nad żywą Tradycję.3


Przypisy: 
Mater populi fidelis 18.
Mater populi fidelis 22.
3  Zaprzeczono temu, co postanowił Sobór Watykański II, Lumen gentium 12: „Ogół wiernych, mających namaszczenie od Świętego (por. 1 J 2, 20 i 27), nie może zbłądzić w wierze i tę szczególną swoją właściwość ujawnia przez nadprzyrodzony zmysł wiary całego ludu, gdy «poczynając od biskupów aż po ostatniego z wiernych świeckich» ujawnia on swą powszechną zgodność w sprawach wiary i obyczajów”.