środa, 11 maja 2016

(2) Cztery Ewangelie i Poemat Boga-Człowieka: Zwiastowanie

   26 W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, 27 do Dziewicy poślubionej mężowi imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. 28 Wszedłszy do Niej, [anioł] rzekł: Bądź pozdrowiona, łaski pełna, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami.
   29 Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co by miało znaczyć to pozdrowienie. 30 Lecz anioł rzekł do Niej: Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. 31 Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. 32 Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. 33 Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca. 34 Na to Maryja rzekła do anioła: Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? 35 Anioł Jej odpowiedział: Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego okryje Cię cieniem. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. 36 A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, którą miano za niepłodną. 37 Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego. 38 Na to rzekła Maryja: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego. Wtedy odszedł od Niej anioł. (Łk 1,26-38)

   26 Ἐν δὲ τῷ μηνὶ τῷ ἕκτῳ ἀπεστάλη ὁ ἄγγελος Γαβριὴλ ἀπὸ τοῦ θεοῦ εἰς πόλιν τῆς Γαλιλαίας ᾗ ὄνομα Ναζαρὲθ 27 πρὸς παρθένον ἐμνηστευμένην ἀνδρὶ ᾧ ὄνομα Ἰωσὴφ ἐξ οἴκου Δαυὶδ καὶ τὸ ὄνομα τῆς παρθένου Μαριάμ. 28 καὶ εἰσελθὼν πρὸς αὐτὴν εἶπεν· χαῖρε, κεχαριτωμένη, ὁ κύριος μετὰ σοῦ. 29 ἡ δὲ ἐπὶ τῷ λόγῳ διεταράχθη καὶ διελογίζετο ποταπὸς εἴη ὁ ἀσπασμὸς οὗτος. 30 Καὶ εἶπεν ὁ ἄγγελος αὐτῇ·
   μὴ φοβοῦ, Μαριάμ, εὗρες γὰρ χάριν παρὰ τῷ θεῷ.
   31 καὶ ἰδοὺ συλλήμψῃ ἐν γαστρὶ καὶ τέξῃ υἱὸν
   καὶ καλέσεις τὸ ὄνομα αὐτοῦ Ἰησοῦν.
   32 οὗτος ἔσται μέγας καὶ υἱὸς ὑψίστου κληθήσεται
   καὶ δώσει αὐτῷ κύριος ὁ θεὸς τὸν θρόνον Δαυὶδ τοῦ πατρὸς αὐτοῦ,
   33 καὶ βασιλεύσει ἐπὶ τὸν οἶκον Ἰακὼβ εἰς τοὺς αἰῶνας
   καὶ τῆς βασιλείας αὐτοῦ οὐκ ἔσται τέλος.
34 εἶπεν δὲ Μαριὰμ πρὸς τὸν ἄγγελον· πῶς ἔσται τοῦτο, ἐπεὶ ἄνδρα οὐ γινώσκω; 35 καὶ ἀποκριθεὶς ὁ ἄγγελος εἶπεν αὐτῇ·
   πνεῦμα ἅγιον ἐπελεύσεται ἐπὶ σὲ
   καὶ δύναμις ὑψίστου ἐπισκιάσει σοι·
   διὸ καὶ τὸ γεννώμενον ἅγιον κληθήσεται υἱὸς θεοῦ.
36 καὶ ἰδοὺ Ἐλισάβετ ἡ συγγενίς σου καὶ αὐτὴ συνείληφεν υἱὸν ἐν γήρει αὐτῆς καὶ οὗτος μὴν ἕκτος ἐστὶν αὐτῇ τῇ καλουμένῃ στείρᾳ· 37 ὅτι οὐκ ἀδυνατήσει παρὰ τοῦ θεοῦ πᾶν ῥῆμα. 38 εἶπεν δὲ Μαριάμ· ἰδοὺ ἡ δούλη κυρίου· γένοιτό μοι κατὰ τὸ ῥῆμά σου. Καὶ ἀπῆλθεν ἀπ’ αὐτῆς ὁ ἄγγελος. (Łk 1,26-38)

   Zasłona faluje mocniej, jak gdyby ktoś znajdujący się za nią wywołał prąd powietrza lub ją poruszył, żeby ją odsunąć. Światło o bieli perły zatopionej w czystym srebrze rozjaśnia żółtawe ściany, ożywia barwy tkanin i bardziej uduchawia uniesioną twarz Maryi. W tym świetle, nie odsuwając zasłony nad dokonującą się tajemnicą, upadł na twarz Archanioł. Zasłona już się nie porusza, lecz zwisa sztywno w futrynie, jakby była częścią ściany, odgradzając wnętrze od tego, co na zewnątrz.
   Musiał koniecznie przybrać wygląd ludzki. Nie przypomina jednak zwykłego człowieka. Z jakiego ciała jest ukształtowana ta przepiękna, jaśniejąca postać? Z jakiej substancji Bóg ją zmaterializował, by stała się dostępna dla zmysłów Dziewicy? Tylko Bóg posiada takie substancje i potrafi się nimi tak doskonale posługiwać. Ma twarz, ciało, oczy, usta, włosy i ręce jak nasze, lecz nie jest to nasza nieprzezroczysta materia. Jest to światło, które przybrało kolor ciała, oczu, włosów i ust. Światło to porusza się, uśmiecha, patrzy i mówi:
   «Bądź pozdrowiona, Maryjo, pełna Łaski, bądź pozdrowiona!»
   Głos ten to słodki akord harfy, jakby dźwięk perły spadającej na drogocenny metal. Maryja drży i spuszcza oczy. Drży mocniej na widok tej jaśniejącej, klęczącej około metra od Niej istoty, która ze skrzyżowanymi na piersiach rękoma patrzy na Nią z bezgraniczną czcią. Maryja wstaje i przywiera do ściany. Blednie i płoni się na przemian. Twarz Jej wyraża zdziwienie i przestrach. Przyciska odruchowo dłonie do piersi, chowając je w długich rękawach. Kuli się, jakby chciała ukryć Swe ciało – najbardziej, jak to możliwe. To postawa pełnego wdzięku zawstydzenia.
   «Nie. Nie lękaj się. Pan jest z Tobą! Błogosławiona jesteś między wszystkimi niewiastami!»
   Maryja jednak nadal się lęka. Skąd przybyła ta niezwykła istota? Jest to posłaniec Boga albo Zwodziciela?
   «Nie lękaj się, Maryjo! – powtarza Archanioł – Jestem Gabriel, anioł Boga. Mój Pan przysłał mnie do Ciebie. Nie lękaj się, bo znalazłaś Łaskę u Boga. Teraz poczniesz i urodzisz Syna i nadasz Mu imię „Jezus”. On będzie wielki, będzie nazwany Synem Najwyższego – i naprawdę Nim będzie – bo Pan Bóg da Mu Tron Jego ojca Dawida i będzie wiecznie królował nad domem Jakuba, a królestwo Jego nie będzie miało nigdy końca. Pojmij – o Święta Dziewico, umiłowana przez Pana, Jego Córko błogosławiona, wezwana, by stać się Matką Jego Syna – jakiego Syna urodzisz».
   «Jakże się to stanie, skoro nie znam męża? Czy Pan Bóg nie przyjmuje już ofiary Swojej służebnicy i nie chce, żebym z miłości do Niego była nadal dziewicą?»
   «To nie przez działanie męża staniesz się Matką, o Maryjo. Będziesz Wieczną Dziewicą, Świętą Boga. Duch Święty zstąpi na Ciebie i Moc Najwyższego Cię osłoni. Dlatego Ten, który z Ciebie się narodzi, będzie się nazywał Świętym i Synem Boga. Wszystko może Pan, nasz Bóg. Bezpłodna Elżbieta w swej starości poczęła syna. Będzie on Prorokiem Twojego Syna – tym, który przygotuje Mu drogi. Pan zdjął z niej hańbę. Pamięć o niej pozostanie wśród narodów złączona z Twoim imieniem, tak jak imię jej dziecka – z Imieniem Twojego Świętego. Aż do końca wieków ludy zwać was będą błogosławionymi z powodu Łaski Pana, która zstąpiła na was, szczególnie na Ciebie, a za Twym pośrednictwem – na wszystkie narody. Elżbieta jest już w szóstym miesiącu, a brzemię, które nosi, wzmaga jej radość. Będzie ona jeszcze większa, gdy pozna radość Twoją. Nie ma nic niemożliwego dla Boga, Maryjo, Pełna Łaski. Co mam powiedzieć mojemu Panu? Nie trap się żadną myślą. On sam zajmie się Twoimi sprawami, jeśli Mu zaufasz. Świat, Niebiosa i Przedwieczny czekają na Twoje słowo!»
   Maryja krzyżuje teraz ręce na piersi i – chyląc się w głębokim ukłonie – mówi: «Oto Ja, służebnica Boga. Niech Mi się stanie według Jego słowa».
   Anioł [jeszcze bardziej] jaśnieje od radości. Trwa w adoracji, bo z pewnością widzi Ducha Bożego zstępującego na Dziewicę, która pochyla się [w geście] przyzwolenia. Potem znika bez odsuwania zasłony. Pozostawia ją zaciągniętą nad świętą Tajemnicą. (I, 23: 8 marca 1944. A, 2238-2246)

   La tenda palpita più forte, come se qualcuno dietro ad essa ventilasse con qualcosa o la scuotesse per scostarla. E una luce bianca di perla fusa ad argento puro fa più chiare le pareti lievemente gialline, più vivi i colori delle stoffe, più spirituale il volto sollevato di Maria. Nella luce, e senza che la tenda sia scostata sul mistero che si compie – anzi non palpita più, pende ben rigida contro gli stipiti, come fosse parete che isola l'interno dall'esterno – si prosterna l'Arcangelo.
   Deve necessariamente assumere aspetto umano. Ma è un aspetto trasumanato. Di quale carne è composta questa figura bellissima e folgorante? Di quale sostanza l'ha materializzata Iddio per renderla sensibile ai sensi della Vergine? Solo Dio può possedere queste sostanze e usarle in tal maniera perfetta. È un volto, è un corpo, sono occhi, bocca, capelli e mani come le nostre. Ma non sono la nostra opaca materia. È una luce che ha preso colore di carne, di occhi, di chioma, di labbra, una luce che si muove e sorride e guarda e parla.
   «Ave, Maria, piena di Grazia, ave!». La voce è un dolce arpeggio come di perle gettate su un metallo prezioso.
   Maria trasale e abbassa lo sguardo. E più trasale quando vede la fulgida creatura inginocchiata ad un metro circa di distanza da Lei e che, con le mani incrociate sul petto, la guarda con una venerazione infinita.
   Maria balza in piedi e si stringe alla parete. Diviene pallida e rossa alternativamente. Il suo viso esprime stupore e sgomento. Si stringe inconsciamente le mani sul seno nascondendole sotto le larghe maniche, si curva quasi per nascondere il più possibile il suo corpo. Un atto di pudore soave.
   «No. Non temere. Il Signore è teco! Tu sei benedetta fra tutte le donne».
   Ma Maria continua a temere. Da dove è venuto quell'essere straordinario? È un messo di Dio o dell'Ingannatore?
   «Non temere, Maria!» ripete l'Arcangelo. «Io sono Gabriele, l'Angelo di Dio. Il mio Signore mi ha mandato a te. Non temere, perché tu hai trovato grazia presso Dio. Ed ora tu concepirai nel seno e partorirai un Figlio e gli porrai nome" Gesù". Questi sarà grande, sarà chiamato Figlio dell'Altissimo (e tale sarà in vero) e il Signore Iddio gli darà il trono di Davide suo padre e regnerà in eterno sulla casa di Giacobbe, e il suo Regno non avrà mai fine. Comprendi, o santa Vergine amata dal Signore, Figlia benedetta di Lui, chiamata ad esser Madre del suo Figlio, quale Figlio tu genererai».
   «Come può avvenire questo se io non conosco uomo? Forse che il Signore Iddio più non accoglie l'offerta della sua serva e non mi vuole vergine per amor di Lui?».
   «Non per opera di uomo sarai Madre, o Maria. Tu sei l'eterna Vergine, la Santa di Dio. Lo Spirito Santo scenderà in te e la potenza dell'Altissimo ti adombrerà. Perciò Santo si chiamerà Colui che nascerà da te, e Figlio di Dio. Tutto può il Signore Iddio nostro. Elisabetta, la sterile, nella sua vecchiaia ha concepito un figlio che sarà il Profeta del tuo Figlio, colui che ne prepara le vie. Il Signore ha levato a questa il suo obbrobrio, e la sua memoria resterà nelle genti congiunta al nome tuo, come il nome della sua creatura a quello del tuo Santo, e fino alla fine dei secoli le genti vi chiameranno beate per la Grazia del Signore venuta a voi ed a te specialmente; venuta alle genti per mezzo tuo. Elisabetta è nel suo sesto mese ed il suo peso la solleva al gaudio, e più la solleverà quando conoscerà la tua gioia. Nulla è impossibile a Dio, Maria, piena di Grazia. Che devo dire al mio Signore? Non ti turbi pensiero di sorta. Egli tutelerà gli interessi tuoi se a Lui ti affidi. Il mondo, il Cielo, l'Eterno attendono la tua parola!»
   Maria, incrociando a sua volta le mani sul petto e curvandosi in un profondo inchino, dice: «Ecco l'ancella di Dio. Si faccia di me secondo la sua parola».
   L'Angelo sfavilla nella gioia. Adora, poiché certo egli vede lo Spirito di Dio abbassarsi sulla Vergine curva nell'adesione, e poi scompare senza smuover tenda, ma lasciandola ben tirata sul Mistero santo. (1, 16)

Przekład polski Ewangelii: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2007 (Mt, Mk, Łk: tłum. o. Walenty Prokulski TJ; J: tłum. ks. Jan Drozd SDS)

Zapis grecki: wyd. Nestle-Aland 28

Przekład polski Poematu Boga-Człowieka napisanego przez Marię Valtortę: Ewa Bromboszcz (I-IV, VI-VII), ks. Michał Kaszowski (V), Vox Domini, Katowice (I: bez roku, II: 2010, III, cz. 1-2: 2000, cz. 3-4: 2002, IV, cz. 1-2: 2003, cz. 3-4: 2004, cz. 5-6: 2005, V: 2000, VI: 1998, VII: 1999)

Zapis włoski: Maria Valtorta, L’Evangelo come mi e' stato rivelato, Edizioni Paoline, Pisa 2001

wtorek, 10 maja 2016

(1) Cztery Ewangelie i Poemat Boga-Człowieka: Chrystus wcześniejszy od Jana

   Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. (J 1,15)

   Ἰωάννης μαρτυρεῖ περὶ αὐτοῦ καὶ κέκραγεν λέγων· οὗτος ἦν ὃν εἶπον· ὁ ὀπίσω μου ἐρχόμενος ἔμπροσθέν μου γέγονεν, ὅτι πρῶτός μου ἦν. (J 1,15)

   Ja nie jestem Chrystusem, lecz tym, który idzie przed Nim. Za mną jest Ten, który w rzeczywistości mnie poprzedza, gdyż istniał przede mną. Ja nie znałem go, lecz Ten, który mnie wziął z łona mej matki i umieścił mnie na pustyni, i wysłał mnie chrzcić, powiedział mi: 'Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego, jest Tym, który będzie chrzcić Duchem Świętym i ogniem'. (IV, cz. 5-6, 203: 28 września 1946. A, 9225-9233)
 
   Io non sono il Cristo, ma colui che lo precede. E dietro di me è Colui che in realtà mi precede, perché esisteva da prima di me, ed io non lo conoscevo, ma Colui che mi ha preso dal ventre di mia madre e che mi ha investito nel deserto e mi ha mandato a battezzare, mi ha detto: 'Colui su cui vedrai scendere lo Spirito, quello è Colui che battezzerà con lo Spirito Santo e nel fuoco'. (8, 506)
 
Przekład polski Ewangelii: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2007 (Mt, Mk, Łk: tłum. o. Walenty Prokulski TJ; J: tłum. ks. Jan Drozd SDS)

Zapis grecki: wyd. Nestle-Aland 28 
 
Przekład polski Poematu Boga-Człowieka napisanego przez Marię Valtortę: Ewa Bromboszcz (I-IV, VI-VII), ks. Michał Kaszowski (V), Vox Domini, Katowice (I: bez roku, II: 2010, III, cz. 1-2: 2000, cz. 3-4: 2002, IV, cz. 1-2: 2003, cz. 3-4: 2004, cz. 5-6: 2005, V: 2000, VI: 1998, VII: 1999)

Zapis włoski: Maria Valtorta, L’Evangelo come mi e' stato rivelato, Edizioni Paoline, Pisa 2001

poniedziałek, 9 maja 2016

O wolnej woli: Księga trzecia (22)

Jeśli nawet niewiedza i trudności są naturalnym stanem duszy ludzkiej,
Stwórcy duszy należy się chwała

   XXII–63.   Wszystko jedno, jak się ma ta sprawa, czy należy w ogóle pominąć ją, czy też odłożyć i rozważyć w innym czasie. Obecne rozważanie pozwala nam dostrzec bez trudu, że mimo kar, jakie ponoszą dusze z powodu swych grzechów, majestat i natura Boga nie doznają najmniejszego uszczerbku, wstrząsu czy zmiany i pozostają w pełni sprawiedliwe. Grzechy zaś należy przypisać jedynie własnej woli dusz i nie trzeba szukać dla nich żadnej dalszej przyczyny. O tym mówiliśmy już dość długo.
   64.   Jeżeli zaś niewiedza i trudności są naturalnym stanem duszy, stanowią one pierwszy etap jej rozwoju i dążenia do poznania i spokoju, pochodu, który kończy się urzeczywistnieniem szczęśliwego życia w duszy. Gdy z własnej woli zaniedba ten postęp w najszlachetniejszej wiedzy i pobożności, do jakiej jest uzdolniona, słusznie popada w jeszcze głębszą niewiedzę i dotkliwsze trudności. I zostaje umieszczona pomiędzy najniższymi stworzeniami zgodnie z harmonią i porządkiem, jakie panują w rządach nad światem. A tym razem jest to już kara. Za naturalną niewiedzę i naturalną niemoc dusza nie ponosi winy, lecz ponosi ją za to, że nie zabiegała o wiedzę i nie włożyła odpowiedniego wysiłku, żeby wyrobić w sobie łatwość czynienia dobrze.
   Naturalnym objawem u dziecka jest to, że nie umie i nie może mówić. Błędna i niedołężna wymowa dziecka nie tylko nie idzie pod sąd gramatyków, lecz nawet cieszy i czaruje serce ludzkie, bo nie ma jego winy i niedbalstwa w tym, że nie nauczyło się mówić, ani nie straciło tej umiejętności przez żadną własną winę. Przypuśćmy, że nasze szczęście zależy od wymowy i że błędy popełniane przy wymawianiu słów uchodzą za takie samo przestępstwo, jak wykroczenia przeciw moralności. Z pewnością nie będziemy nikomu robić wyrzutów, że postępy w wymowie rozpoczął od poziomu właściwego dziecku. Ale słusznie moglibyśmy go potępiać, gdyby ze złej woli spadł z powrotem do tego poziomu albo w ogóle nie próbował wznieść się wyżej. Tak samo jest w naszym wypadku. Nikt nie ma prawa oskarżać człowieka o to, że niewiedza w zakresie prawdy i trudności, jakie napotyka chcąc żyć moralnie, są dziedzictwem otrzymanej na początku natury i punktem wyjścia, z którego wznosi się ku szczęściu, jakim darzy mądrość i spokój. Ale słusznie i sprawiedliwie poniesie karę, jeżeli nie będzie chciał doskonalić się, albo postąpiwszy naprzód zechce cofnąć się wstecz.
   65.   Stwórca duszy jest godny chwały w każdym wypadku: i za to, że od samego początku uzdolnił ją do posiadania najwyższego dobra, i za to, że pomaga jej w doskonaleniu się, i za to, że uzupełnia i doprowadza do skutku jej postęp; i za to, że karze ją sprawiedliwie, przeznaczając jej w ogólnym porządku miejsce, na które zasługuje przez grzechy, kiedy to nie chce wyjść ze stanu początkowego i wspinać się ku doskonałości, albo zrobiwszy już jakiś krok naprzód, cofa się z powrotem wstecz. Nie znaczy to, że stworzył ją złą, ponieważ nie ma jeszcze tej doskonałości, jakiej zadatki otrzymała, aby je rozwinąć. Przecież najdoskonalsze byty cielesne są nieporównanie niższe od tego, czym ona jest w swoich początkach. Jednak każdy, kto ma zdrowy sąd o rzeczywistości, uznaje, że i te byty zasługują na chwałę odpowiednią ich rodzajowi. A więc, jeżeli dusza nie wie jeszcze, co powinna czynić, pochodzi to stąd, że nie dano jej jeszcze poznać tego; lecz otrzyma także i to poznanie, o ile zużytkuje dobrze te możliwości, które już otrzymała. Może zaś szukać pobożnie i gorliwie, jeżeli tylko zechce. Tak samo kiedy poznaje już swoje obowiązki, lecz nie od razu czuje się na siłach, żeby je wykonać, znaczy to, że jeszcze nie otrzymała potrzebnej mocy. Wprawdzie jakaś szlachetniejsza część jej istoty wyczuwa wcześniej, jakie dobro wypada jej spełniać; lecz inna, bardziej ociężała i zmysłowa, nie zaraz ulega zdaniu tamtej. Ten opór ma pobudzać duszę, aby na drodze do doskonałości błagała o pomoc Tego, w którym wyczuwa sprawcę swego początku. I Bóg ma się stać droższy dla niej przez to, że wznosi się do szczęścia nie o własnych siłach, ale przy pomocy miłosiernego dobroczyńcy, od którego otrzymała istnienie. Im zaś droższy jest jej Ten, od kogo pochodzi, tym pewniejszy jest odpoczynek, którego w Nim zaznaje, tym pełniejsza radość z powodu Jego wieczności. Nie mamy słuszności nazywając bezpłodną nową gałązkę drzewa, zupełnie młodą, mimo że parę lat upłynie bez owocu, zanim w odpowiednim czasie okaże swą płodność. Podobnie Stwórca duszy w pierwszym momencie stwarzania złożył w niej zadatki, które przy jej wysiłku i postępie wydadzą na koniec owoc mądrości i sprawiedliwości. I tak wysoko podniósł jej godność, że dążenie do szczęścia uzależnił od jej woli. Dlaczego więc nie mamy chwalić Go z pobożnością, jaka Mu się od nas należy?

Z dzieła św. Augustyna (w trzech księgach): De libero arbitrio libri tres.
Przekład: Anna Trombala.
Zamieszczono za zgodą SIW Znak sp. z o.o.

sobota, 7 maja 2016

Podnoszące

Twoja moc jest niepojęta
co wydźwiga ludzi i zwierzęta

Obraz Williama Bouguereau

Niegodność szatana

   Czy można powiedzieć, aby szatan miał wolę – ten, który sprzeniewierzył się Bogu? Właśnie sprzeniewierzeniem zrzekł się osoby – zrzekł się swej godności i stał się nikim. Moglibyśmy powiedzieć, że kiedy właściwym imieniem Boga jest Jestem albo Ktoś, to właściwym imieniem szatana (jako przeciwnika Boga; choć w istocie Bóg nie ma przeciwnika) stało się Nikt – Nie-Jestem, Nie-Ktoś.
   Zauważ, Bóg dał wolną wolę wszystkim stworzeniom, a aniołom przez to, że z góry zostały przeznaczone do celu, wolna wola dana była na czas, a później, po słowie, pozostała wolna, ale już w wytyczonych ramach obranego działania. Jest to wolność ograniczona celem – wolność w określonym polu działania. Więc anioły mają wolę. Możemy zwać je osobami, ponieważ poruszają się w pewnym zadaniu – mają władzę. Ale czy szatan miałby to również? On zrzekł się służby. Zrobił to z własnej woli, ale w ten sposób obrócił się do niewoli – w pustkę i nicość – w brak celu.
   Wydaje się, że przeczy temu określenie władca tego świata (J 14,30), użyte przez Jezusa w odniesieniu do szatana. Jednak władza tego władcy okazuje się nierzeczywista, gdyż to Bóg jest rzeczywistym Panem nieba i ziemi, rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Szatan tylko na chwilę przyszedł przed Boga i dostał w swoją moc cały ludzki majątek (por. Hi 1,6.12), ale jeszcze chwila i będzie wyrzucony precz (J 12,31). Jego władza jest nierzeczywista wcale by jej nie miał, gdyby mu nie była dana z góry (por. J 19,11).
   Rzecz w tym, że u szatana władza nie zostaje, a u aniołów i osób świętych żyjących w jedności z Bogiem władza pozostaje już na wieki – jest niegasnąca. Tej radości nikt im nie zdoła odebrać (por. J 16,22).

(O osobotwórczym znaczeniu woli w Rzeczy i osoby.)