sobota, 16 maja 2015

Szatan nie dusza

   Wydaje się niewłaściwym nazywać szatana duszą. Jest on rodzajem anioła, a anioły raczej nie są duszami. Myślimy o nich jako o czystych duchach. Można im nadać miano istot (albo myśli), ale nie wydaje się słusznym, aby nazywać je duszami, ponieważ byt dusz połączony jest z ciałami, a byt duchów raczej z duszami. Dusza to pośredniczka między światem ducha a światem ciała. Matka Boska jest duszą i Królową Aniołów, ale żaden z aniołów niebiańskich nie wydaje się duszą.
   Są natomiast dusze, które stają się aniołami – takie, które przyjmują na siebie święte posłannictwo i działają w imieniu Boga. Otóż jeśli ludzie są czyści w sposobie działania, upodabniają się do aniołów niebiańskich i stają się bardziej duchami aniżeli ludźmi. Takimi osobami są czyści duchowni, ojcowie, matki, bracia i siostry. Są też rodzaje męczenników, nie posiadający żadnych święceń kościelnych poza święceniem Świętego Ducha. Oni także w swej osobie upodabniają się do niebiańskich aniołów.
   Skoro szatan nie ma duszy, nie może być mowy o jego zbawieniu. Jego los jest już przesądzony. Ale może pojawić się pewne pytanie. Mówi się o szatanie, że był jednym z Bożych aniołów, a później pod wpływem pychy i nieposłuszeństwa, odszedł od Boga i upadł. Skąd wzięła się u niego wolność do nieposłuszeństwa, skoro nie miał duszy, a był czystą istotą duchową?
   Z natury wiemy, że właściwie to dusza obdarzona jest wolnością i to ona czyni z człowieka obraz i podobieństwo Boże. Czy czyste istoty duchowe także są obdarzone wolnością? Zapewne duchowość zakłada wolność. Ale wydaje się, że wolności tych istot duchowych nie można porównać z wolnością, jaką obdarzone są dusze (ludzkie).
   U czystych istot duchowych wraz ze stworzeniem pojawiło się określenie – duchy opowiedziały się w jakim imieniu chcą działać – w imieniu światła, czy mroku. Taka była ich wolność – z założenia przeznaczone zostały do bycia, ale jako stworzenia otrzymały wolność także do niebycia i niektóre z nich opowiedziały się za niebyciem (tak zrobił szatan i jego posłańcy).
   Anioły całe są zadaniami-urzędami, więc duchy te po opowiedzeniu się, stały się określone – wyznaczone do posługi. Są one spełnieniami zamysłów – nie mają już miejsca odwrotu – przeznaczone są do ciągłego działania. Przy stworzeniu określiły się do jakiego działania chcą być przeznaczone.
   Szatan przestał być stworzeniem Bożym, bo wybrał stanowisko poza Bogiem – stał się kimś nie wedle myśli Boga. Przestał być stworzeniem, ale porusza się w świecie stworzonym i oddziałuje na stworzenia, doprowadzając je do unicestwienia.
   Nie może tętnić w nim światło. Jest panem ciemności i złodziejem światła. Mówi się na niego Niosący Światło, Lucyfer, bo posługuje się światłem i zaślepia, ale nie dlatego, żeby światło w nim żyło. Tylko w Synu Bożym światło istotnie tętni, żyje. Tylko Jezus Chrystus jest Dobrym Lucyferem.

Lucyferyzm chrześcijański,
niesienie światła duszom

piątek, 15 maja 2015

Wystawcy

Wystawiający się na pokaz,
patrzcie, czy wystawiacie sobą Boga,
czy prowadzicie do Jedynego.
Bo jeśli tylko siebie pokazujecie,
to na darmo stoicie, na darmo żyjecie.

czwartek, 14 maja 2015

środa, 13 maja 2015

O wolnej woli: Księga pierwsza (14)

Dlaczego szczęście jest udziałem niewielu,
choć wszyscy go pragną

   XIV – 30.   A. Dobrze. Ale czy sądzisz, że ktokolwiek z ludzi nie chce szczęśliwego życia i nie pragnie go za wszelką cenę?
   E. Takie pragnienie jest niewątpliwie powszechne.
   A. Dlaczego więc nie osiągają go wszyscy? Przecież zgodnie uznaliśmy, że ludzie zasługują na nie wolą, tak samo jak na życie nieszczęśliwe, i że mają to, na co zasłużyli. Tymczasem zaś wyłania się jakaś sprzeczność i jeżeli nie poświęcimy jej bacznej uwagi, gotowa jest zakłócić tak opracowany i konsekwentny tok poprzedniego rozumowania. Jak to jest możliwe, żeby ktoś z własnej woli znosił nieszczęśliwe życie, skoro w ogóle nie ma człowieka, który chciałby żyć nieszczęśliwie? Albo jak może być, żeby człowiek zdobywał szczęśliwe życie przez wolę, gdy tak wielu jest nieszczęśliwych, a przecież wszyscy pragną być szczęśliwi?1 Czy z tego nie wynika, że co innego chcieć dobrze albo źle, a co innego zasłużyć na coś przez dobrą albo złą wolę? Przecież ludzie szczęśliwi, a więc z konieczności dobrzy, nie dlatego są szczęśliwi, że chcieli żyć szczęśliwie – bo i źli chcą tego – ale dlatego, że chcieli cnotliwego życia, czego źli nie chcą.
   Nic więc dziwnego, że ludzie nieszczęśliwi nie osiągają tego, czego chcą, to jest szczęśliwego życia, ponieważ nie chcą równocześnie tego, czemu szczęście towarzyszy, bez czego nikt nie jest go godny i nie osiąga go, mianowicie życia cnotliwego. Tamto bowiem odwieczne prawo – czas już wrócić do niego – postanowiło niezmiennie, żeby zasługa leżała w woli, szczęście zaś i nieszczęście było nagrodą i karą.2 Toteż mówiąc, że ludzie są nieszczęśliwi [105] z własnej woli, nie mamy na myśli tego, że chcą być nieszczęśliwi, lecz że nastawienie ich woli jest takie, iż z konieczności pociąga za sobą nieszczęście nawet wbrew ich chęciom.
   Dlatego twierdzenie, że nie wszyscy mogą być szczęśliwi, mimo że chcą, nie sprzeciwia się poprzedniemu rozumowaniu; nie wszyscy bowiem chcą żyć cnotliwie. A tylko przy takim nastawieniu woli przysługuje przywilej szczęśliwego życia. Może masz jakie zarzuty?
   E. Ja żadnego.

1  Por. O życiu szczęśliwym 10.
2  Tekst, na który powoływali się pelagianie; por. Retractationes 1, 9, 3.
 
Z dzieła św. Augustyna (w trzech księgach).
Przekład: Anna Trombala.
Zamieszczono za zgodą SIW Znak Sp. z o.o.

wtorek, 12 maja 2015

Materac snów

Materac z mych snów jest zawsze nowy
nie z odpadów wczorajszego dnia
nie z wytartej zrytej ściółki boru
mój materac co sen odświeżony
co sen inny nadrobiony
ścieli go przyjaciółka
kwietna tancerka wciąż zstępującego blasku
pod wieczór gdy zmysł cichnie
gdy zwierzęta uchodzą do legowisk
jedno łoże na mnie czeka
nieznanego snu
z tajemnego materiału
przygotowane zawsze przez jedyną
przyjaciółkę
wszech nocy oświecicielkę

poniedziałek, 11 maja 2015

Nieodsłonięte

Nie pojmuję i nie odsłaniam
tajemnicy siebie
to Tajemnicza Siła
ponad wszystkim
co może być pojęte i pokazane
Ona Jedyna
jasno widzi
wyraźnie odsłania

niedziela, 10 maja 2015

Nabożeństwa (9)

3. Modlitwa

O najpotężniejszy i najłaskawszy Boże, który mimo że zwaliłeś mnie z nóg, nie zwaliłeś mnie z podstawy, jaką jesteś Ty, który mimo że odsunąłeś mnie od tej wyprostowanej postaci, w której potrafiłem stać, i widzieć Twój tron, Niebiosa, to nie odsunąłeś ode mnie tego światła, dzięki któremu mogę leżeć i widzieć Ciebie, który mimo że osłabiłeś moje cielesne kolana, tak że nie mogę się Tobie pokłonić, zostawiłeś mi jednak kolana mego serca, które skłaniają się ku Tobie zawsze; Skoro uczyniłeś to łoże, Twoim Ołtarzem, uczyń mnie swoją Ofiarą; a skoro uczyniłeś Kapłanem swego Syna Chrystusa Jezusa, tak i mnie uczyń Jego diakonem, bym Mu posługiwał w ochoczym poddaniu mego ciała, i duszy dla Twojej przyjemności, Jego rękami. Przychodzę do Ciebie, O Boże, mój Boże, przychodzę do Ciebie (tak jak mogę przyjść, przychodzę do Ciebie, obejmując Twoje przyjście do mnie) przychodzę w ufności, i w podjęciu obietnicy Twojego sługi Dawida, Że zaścielesz całe me łoże w mojej chorobie;1 Całe me łoże; tak żebym w jakąkolwiek stronę się zwrócę, zwrócił się do Ciebie; A kiedy poczuję Twą rękę na całym mym ciele, obym także mógł ją znaleźć na całym mym łożu, i zobaczył wszystkie moje skarcenia, i wszystkie moje odświeżenia, tak by płynąć od jednego, i tego samego, i wszystkich, od Twojej ręki. Skoro uczyniłeś te pióra, ciernie, w ostrości tej choroby, więc, Panie, uczyń te ciernie, pióra, ponownie, piórami Twego Gołębia, w pokoju Sumienia, i w świętym uciekaniu się do Twojej Arki, do Narzędzi prawdziwej wygody, w Twoich Zakładach, i w Obrządkach Twego Kościoła. Zapomnij o mym łożu, O Panie, że było łożem gnuśności, i gorzej niż gnuśności, Nie zabieraj mnie, O Panie, na tę korzyść, by przerazić moją duszę, mówiąc, Teraz spotkałem ciebie tam, gdzie tak często odchodziłeś ode mnie; lecz paląc to łoże, tymi gwałtownymi upałami, i obmywając to łoże obfitymi potami, zaściel ponownie me łoże, O Panie, i uzdolnij mnie wedle Twego przykazania, bym rozmawiał ze swym sercem na mym łożu, i był spokojny.2 Bym zapewnił łoże wszystkim moim dawnym grzechom, podczas leżenia na tym łożu, i grób dla moich grzechów, zanim przyjdę do mego grobu; i kiedy złożę je w ranach Twego Syna, bym spoczął w tej pewności, że moje sumienie jest zwolnione od dalszej troski, a moja dusza od dalszego zagrożenia, a moja Pamięć od dalszego oszczerstwa. Uczyń to, O Panie, w Jego imieniu, który uczynił, i wycierpiał tak wiele, że mógłbyś, zarówno w Twej Sprawiedliwości, jak i w Twym Miłosierdziu, uczynić to dla mnie, Twojego Syna, naszego Zbawcy, Chrystusa Jezusa.

Przypisy:
1  Ps 41,3. [Biblia Tysiąclecia (Ps 41,4): „podczas choroby poprawi całe jego posłanie”.]
2  Ps 4,4. [Biblia Tysiąclecia (Ps 4,5): „rozważcie na swych łożach i zamilknijcie”. W Biblii Króla Jakuba (4,4), podobnie jak u Donne'a: „commune with your own heart upon your bed, and be still” („rozmawiajcie ze swymi sercami na waszych łożach i bądźcie spokojni”). W Biblii Wujka: „co mówićie w ſercách wáſzych/ ná łóżkách wáſzych żáłuyćie” (tamże w przypisie przekład z hebrajskiego: „mówćie ábo rozmyślayćie w ſercu wáſzym, ná łóżku wáſzym á milczćie”). Przyp. tłum.] 

Przekład z angielskiego: Jakub Szukalski
Źródła:
John Donne, Devotions Vpon Emergent Occaſions, and ſeuerall ſteps in my Sicknes, London 1624 
John Donne, Devotions Upon Emergent Occasions, Cambridge 1923