poniedziałek, 7 listopada 2016

Nieskażone doświadczenie

   Świat grzęźnie tak bardzo w błocie zła i tak bardzo wniknęło mu ono w skórę, że trudno tu sobie wyobrazić miłosierdzie bez zasług, dobro bez zła, piękno bez brzydoty, ciepło bez zimna, zdrowie bez choroby, ale ono jest, jeśli tylko dusza wzniesie się wzwyż do Boga w niebiosa, przejdzie deszcze obmywające i spiekoty, i w końcu wytchnie w powietrzu Świętej Trójcy i tam zobaczy Boskie światło i usłyszy Boskie śpiewy. Z wysokości niebios Trójcy patrz na Dobro nieskażone, wolne od zła. To nie „doświadczenie bez poznania”, „niebiańska ekstaza bez świadomości”; gdyż w całym oglądaniu Trójcy widzi się namiastkę całego stworzenia i dziękuje się Bogu, że jest się uchronionym od zgubnych możliwości. Poznaje się to, nie dotykając tego. Od tego też wybawia chrzest. Takie też, poznające bez tykania, rozumne, było Niepokalane Serce Maryi. Takie też niezgubne poznanie mają aniołowie.
   Bóg nieraz z mocą wyrywa i uderza dziecko-człowieka, ale gdyby dziecko było grzeczne, nie byłoby to konieczne, tak jak w przypadku Maryi.

sobota, 5 listopada 2016

Poszukiwacz prawdy

Poszukiwaczu prawdy

nie idź po żadnej ścieżce
wszystkie ścieżki wiodą tam

gdzie prawda jest tu

Edward Estlin Cummings, Seeker of Truth
 
Przekład z angielskiego: Jakub Szukalski

Kolejność wyboru Dwunastu

1-2. Jan i Jakub, synowie Zebedeusza
      (widzieli już Jezusa nad Jordanem)
3. Andrzej
      (widział już Jezusa nad Jordanem,
      ale uczniem został później niż Jan i Jakub)
4. Szymon (Piotr)
5-6. Filip i Natanael (Bartłomiej)
7. Tomasz
8. Juda, syn Alfeusza
9. Szymon (Zelota)
10. Judasz (Iskariota)
      (przyszedł wraz z Tomaszem,
      ale nie był tak przekonany jak on i dopiero później,
      po namyśle został przyjęty do grona uczniów)
11. Jakub, syn Alfeusza
12. Mateusz (Lewi)

Przedstawiona kolejność wyboru Dwunastu powstała w oparciu o Poemat Boga-Człowieka Marii Valtorty.

piątek, 4 listopada 2016

Początkowe nauczanie katechizmu: Część trzecia (17)

[s. 40>]

XVII.

26   Bywają bowiem tacy, którzy dlatego chcą być chrześcijanami, aby przypodobać się ludziom, od których spodziewają się doczesnych korzyści, albo ponieważ nie chcą narazić się tym, których się lękają. Ale tacy na odrzucenie zasługują, chociaż Kościół pozwala czasowo na ich w nim obecność, podobnie jak boisko mieści do czasu ziarna i plewę, tak i oni, jeśli się nie poprawią, i ze względu na przyszły pokój nie poczną być chrześcijanami, zostaną na końcu oddzieleni. I niech się nie łudzą, pochlebiając sobie, że na boisku mogą być razem ze zbożem Boskiem, ponieważ w spichlerzu niebieskim nie będą z Bogiem, lecz są przeznaczeni na zasłużony ogień.1
   Bywają także inni, większą wprawdzie mający nadzieję, w niemniejszym jednak będący niebezpieczeństwie. Ci boją się już Boga, nie wyśmiewają chrześcijańskiego imienia i nie z obłudnem sercem wstępują do Kościoła Bożego, ale niestety wyglądają w tem życiu powodzenia, aby bardziej szczęśliwi byli w sprawach ziemskich, niż ci, którzy nie czczą Boga. Tacy też, gdy widzą, że niektóre jednostki zbrodnicze i bezbożne błyszczą i wynoszą się tą światową pomyślnością, a oni albo jej mniej zażywają, albo ją tracą, przeto wychodzą z równowagi i łatwo od wiary odpadają, uważając, iż bez celu Bogu cześć oddają.
27   Kto zaś przez wzgląd na wiekuistą szczęśliwość i pokój nieprzerwany, który po tem życiu będzie udziałem świętych, chce zostać chrześcijaninem, aby nie iść z djabłem w ogień wieczny, lecz wejść z Chrystusem do królestwa wiecznego,2 ten prawdziwie jest chrześcijaninem. Taki ostrożny będzie [s. 41>] w każdej pokusie, aby nie zepsuć się powodzeniem pomyślnem, wśród obfitości dóbr ziemskich wstrzemięźliwy i umiarkowany, a wśród utrapień mężny i cierpliwy. Ten też postępując w dobrem dojdzie do takiego stanu ducha, że więcej będzie miłował Boga, niż obawiał się piekła, i wówczas, choćby powiedział mu Bóg: Używaj rozkoszy cielesnych na wieki i ile możesz, grzesz, bo zato ani nie umrzesz ani do piekła nie będziesz strącony, lecz ze Mną tylko nie będziesz – przerazi się i wogóle nie będzie grzeszył, już nie dlatego, aby w to, czego się lękał, nie popaść, lecz by Tego, którego tak bardzo kocha, nie obrazić. W tem to jednem jest pokój, którego oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani w serce człowiecze nie wstąpiło, a który przygotował Bóg miłującym Go.3
28   O tym to pokoju daje znak Pismo, a nie milczy, że od początku świata, odkąd uczynił Bóg niebo i ziemię i wszystko, co na nich jest, sześć dni pracował, a siódmego dnia odpoczął.4 Mógł bowiem Wszechmogący i w jednym momencie czasu wszystko uczynić. Nie pracował zaś, aby odpoczywać, kiedy „rzekł i uczynione są, rozkazał i stworzone są”,5 lecz aby zaznaczyć, że po sześciu okresach tego świata – w siódmym okresie, jakby w siódmym dniu odpocząć ma w Świętych Swoich, ponieważ oni w Nim odpoczną po wszystkich dobrych uczynkach, jakiemi Mu służyli, a które On w nich sprawuje, nawołując i przykazując i grzechy przeszłe odpuszczając i usprawiedliwiając byłego niezbożnego. Jako zaś, gdy oni z daru Jego łaski dobre czyny sprawiają, słusznie mówimy, że On je sprawuje, tak gdy w Nim odpoczywają, słusznie mówimy, że On odpoczywa. Albowiem co się tyczy ściśle Jego, to On wytchnienia nie szuka, bo pracy nie czuje. Uczynił zaś wszystkich przez Słowo Swoje, a Słowem jest sam Chrystus, w którym odpoczywają Aniołowie i wszyscy niebiescy najczystsi duchowie w świętem milczeniu. [s. 42>]
   Człowiek zaś, w grzech upadłszy, stracił pokój, jaki miał w Jego Bóstwie, a odzyskał go w Jego Człowieczeństwie. Przeto też czasu pogodnego, o którym Sam wiedział, że godzi się, aby się to stało, Człowiekiem stał się i z Niewiasty jest narodzony. Bo ciało nie mogło zmazą dotknąć Tego, który właśnie miał oczyścić ciało. Jego przyjść mającego poznali i prorokowali przez objawienie Ducha Świętego starożytni święci – i tak zbawieni zostali, wierząc, że przyjdzie, jak my zbawienia dostępujemy, wierząc, że przyszedł w tym celu, abyśmy miłowali Boga, który nas tak umiłował, że jedynego Syna Swego posłał,6 aby niskość przywdziawszy śmiertelności naszej, przez grzeszników i za grzeszników śmierć poniósł. Już bowiem zdawna, od początku wieków – figury i proroctwa nie przestają wyrażać i zwiastować wzniosłości tej tajemnicy.

XVII. Przygana temu, który chce być chrześcijaninem dla korzyści doczesnej. Chrześcijanin prawdziwy wyznaje religię dla dostąpienia przyszłego pokoju. Przejście do wykładu tego, w co należy wierzyć. Poco Syn Boży stał się Człowiekiem.
1  Mt 3,12.
2  Mt 25,34.41.46
3  1 Kor 2,9.
4  Rdz 1; 2,1n.
5  Ps 148,5.
6  J 3,16. [W przekładzie ks. W. Budzika mylnie „Jak. III, 16”. Przyp. J. Szukalski.]

Z dzieła św. Augustyna: De Catechizandis redibus
Przekład: ks. Władysław Budzik
Wydanie: Jan Jachowski, Poznań 1929

czwartek, 3 listopada 2016

(36) Cztery Ewangelie i Poemat Boga-Człowieka: Mateusz

   Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» A on wstał i poszedł za Nim. (Mt 9,9)

   13 Potem wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. 14 A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» Ten wstał i poszedł za Nim. (Mk 2,13-14)

   27 Potem wyszedł i zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» 28 On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł. (Łk 5,27-28)

   Καὶ παράγων ὁ Ἰησοῦς ἐκεῖθεν εἶδεν ἄνθρωπον καθήμενον ἐπὶ τὸ τελώνιον, Μαθθαῖον λεγόμενον, καὶ λέγει αὐτῷ· ἀκολούθει μοι. καὶ ἀναστὰς ἠκολούθησεν αὐτῷ. (Mt 9,9)

   13 Καὶ ἐξῆλθεν πάλιν παρὰ τὴν θάλασσαν· καὶ πᾶς ὁ ὄχλος ἤρχετο πρὸς αὐτόν, καὶ ἐδίδασκεν αὐτούς. 14 Καὶ παράγων εἶδεν Λευὶν τὸν τοῦ Ἁλφαίου καθήμενον ἐπὶ τὸ τελώνιον, καὶ λέγει αὐτῷ· ἀκολούθει μοι. καὶ ἀναστὰς ἠκολούθησεν αὐτῷ. (Mk 2,13-14)

   27 Καὶ μετὰ ταῦτα ἐξῆλθεν καὶ ἐθεάσατο τελώνην ὀνόματι Λευὶν καθήμενον ἐπὶ τὸ τελώνιον, καὶ εἶπεν αὐτῷ· ἀκολούθει μοι. 28 καὶ καταλιπὼν πάντα ἀναστὰς ἠκολούθει αὐτῷ. (Łk 5,27-28)

   Przybyli na plac. Jezus idzie prosto do stołu, przy którym Mateusz właśnie dokonuje obliczeń i sprawdza monety. Układa je według rodzaju, wkłada do różnych woreczków o odmiennych kolorach i umieszcza w żelaznym kufrze. Dwaj słudzy czekają obok, aby gdzieś ten kufer zanieść. Ledwie cień rzucony przez wysoką postać Jezusa kładzie się na ladzie, Mateusz podnosi głowę, by zobaczyć kto przychodzi zapłacić z opóźnieniem. Piotr, ciągnąc Jezusa za rękaw, mówi: «Nie mamy nic do zapłacenia, Nauczycielu. Co robisz?»
   Jednak Jezus nie zwraca na niego uwagi. Patrzy uważnie na Mateusza, który natychmiast podnosi się z szacunkiem. Nauczyciel rzuca drugie przenikliwe spojrzenie. Jednak nie jest to jak niegdyś spojrzenie surowego sędziego. To spojrzenie przywołujące, pełne uczucia. Ogarnia Mateusza, przenika miłością. Ten czerwieni się. Nie wie, co robić ani co powiedzieć...
   «Mateuszu, synu Alfeusza, wybiła godzina. Chodź, pójdź za Mną!» – oświadcza mu Jezus z dostojeństwem.
   «Ja? Nauczycielu, Panie! Ale czy Ty wiesz, kim ja jestem? Mówię to ze względu na Ciebie, nie na siebie...»
   «Chodź, pójdź za Mną, Mateuszu, synu Alfeusza» – powtarza Jezus łagodniej.
   «O! Jakże mogłem znaleźć łaskę u Boga? Ja... Ja...»
   «Mateuszu, synu Alfeusza, czytałem w twoim sercu. Chodź, pójdź za Mną». Trzecia zachęta [Jezusa] jest jak pieszczota.
   «O! Natychmiast, mój Panie!» – Mateusz z płaczem wychodzi zza stołu, nie zajmując się już ani układaniem porozrzucanych monet, ani domknięciem kufra. Niczym.
   «Dokąd idziemy, Panie? – pyta [Mateusz], kiedy jest już blisko Jezusa. – Dokąd mnie prowadzisz, Panie?»
   «Do twego domu. Zechcesz udzielić gościny Synowi Człowieczemu?»
   «O!... Jednak... co powiedzą ci, którzy Ciebie nienawidzą?»
   «Ja słucham tego, co mówi się w Niebie, a tam mówią: „Chwała niech będzie Bogu za grzesznika, który się zbawia!” Ojciec mówi: „Na wieki wzniesie się w Niebiosach Miłosierdzie i wyleje się na ziemię! Ponieważ kocham cię miłością wieczną, miłością doskonałą, dlatego i tobie okazuję miłosierdzie”. Chodź. I niech przez Moje wejście oprócz twego serca także twój dom zostanie uświęcony».
   «Już go oczyściłem nadzieją, jaką miałem w duszy... Jednak mój duch nie mógł przyjąć, że była prawdziwa... O! Ja z Twoimi świętymi...»
   Mateusz spogląda na uczniów.
   «Tak, z Moimi przyjaciółmi. Chodźcie. Jednoczę was i bądźcie braćmi».
   Uczniowie są tak zaskoczeni, że jeszcze nie wiedzą, co mają powiedzieć. Idą w grupie za Jezusem i Mateuszem po nasłonecznionym placu, teraz zupełnie opustoszałym, drogą, którą rozpala oślepiające słońce. Nie ma nikogo na ulicach. Tylko słońce i kurz. (II, 62: 4 lutego 1945. A, 4378-4389)

   Sono giunti sulla piazza. Gesù va diritto verso il banco delle gabelle, dove Matteo sta tirando i suoi conti e verificando le monete, che suddivide per categorie, mettendole in sacchetti di diverso colore e collocandoli in un forziere di ferro, che due servi attendono di trasportare altrove. Appena l'ombra gettata dall'alto corpo di Gesù si allunga sul banco, Matteo alza il capo per vedere chi è il ritardatario pagatore.
   Pietro, intanto, dice, tirando Gesù per una manica: «Non c'è nulla da pagare, Maestro. Che fai?».
   Ma Gesù non gli dà retta. Guarda fisso Matteo, che si è subito alzato in piedi con atto reverente. Un altro sguardo trapanante. Ma questo non è lo sguardo del giudice severo dell'altra volta. È uno sguardo di chiamata e di amore. Lo avviluppa, lo satura di amore. Matteo diventa rosso. Non sa che fare, che dire...
   «Matteo, figlio di Alfeo, l'ora è suonata. Vieni. Seguimi!», impone Gesù maestosamente.
   «Io? Maestro, Signore! Ma sai chi sono? Per Te, non per me lo dico...».
   «Vieni. Seguimi, Matteo, figlio d'Alfeo», ripete più dolce.
   «Oh! come posso aver trovato grazia presso Dio? Io... Io...».
   «Matteo, figlio di Alfeo, Io ti ho letto il cuore. Vieni, seguimi». Il terzo invito è una carezza.
   «Oh! subito, mio Signore!» e Matteo, piangente, esce da dietro il banco, senza neppur occuparsi di raccogliere le monete sparse sul banco, di chiudere il cofano. Nulla.
   «Dove andiamo, Signore?», chiede quando è presso a Gesù. «Dove mi porti?».
   «A casa tua. Vuoi ospitare il Figlio dell'uomo?».
   «Oh!... ma... ma che diranno quelli che ti odiano?».
   «Io ascolto quel che si dice in Cielo, e là si dice: "Gloria a Dio per un peccatore che si salva!", e il Padre dice: "In eterno la Misericordia si alzerà nei Cieli e si librerà sulla Terra e, poiché di un eterno amore, di un perfetto amore Io ti amo, ecco che anche a te uso misericordia". Vieni. E, con la mia venuta, oltre che il cuore ti si santifichi la casa».
   «Già purificata l'ho, per una speranza che avevo nell'anima mia... ma che la ragione non poteva credere che fosse vera... Oh! io coi tuoi santi...», e guarda i discepoli.
   «Sì. Coi miei amici. Venite. Vi unisco. E siate fratelli». I discepoli sono talmente stupefatti che non hanno ancor trovato modo di dir parola. Hanno camminato in gruppo dietro a Gesù e Matteo nella piazza tutta sole, e ormai assolutamente vuota di popolo, per un breve tratto di strada che arde in un sole abbacinante.
   Non c'è un vivente per le strade. Solo il sole e la polvere. (2, 97)

Przekład polski Ewangelii: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2007 (Mt, Mk, Łk: tłum. o. Walenty Prokulski TJ; J: tłum. ks. Jan Drozd SDS)

Zapis grecki: wyd. Nestle-Aland 28

Przekład polski Poematu Boga-Człowieka napisanego przez Marię Valtortę: Ewa Bromboszcz (I-IV, VI-VII), ks. Michał Kaszowski (V), Vox Domini, Katowice (I: bez roku, II: 2010, III, cz. 1-2: 2000, cz. 3-4: 2002, IV, cz. 1-2: 2003, cz. 3-4: 2004, cz. 5-6: 2005, V: 2000, VI: 1998, VII: 1999)

Zapis włoski: Maria Valtorta, L’Evangelo come mi e' stato rivelato, Edizioni Paoline, Pisa 2001

środa, 2 listopada 2016

Nieźle

Tu na świecie jest źle, ale nie mamy się załamywać. Pamiętajmy zawsze o dobru, jakie czeka na nas w niebie.

wtorek, 1 listopada 2016

Abraham

Milczenie Abrahama
przewodnik w drodze
przyjmuje słowo
i słowo wykonuje
z milczeniem
idzie i dochodzi
na górę i w otchłań
gdzie spoczywa
w milczeniu
oczekując przyjścia
Światła i Uroczystości

Tak był milczący
że odkąd się położył
stan milczenia i oczekiwania
został nazwany
łonem Abrahama

Ten to nie pytał
i nie gadał
ale słuchał
i działał
tak w milczeniu
zachwyceniu
stał się ojcem
dla całego mnóstwa