piątek, 8 listopada 2019
sobota, 2 listopada 2019
(81) Żywoty Świętych: Rupert z Salzburga
Żywot
ś. Ruperta,
pierwej
Wangiońskiego, a potym Regenszpurskiego Biskupa, Apostoła
Bawarskiego. Surius
Tom. 2. & in Annalibus Boiorum.
Żył około roku Pańskiego 718.1
Za
panowania we Francjej Childeberta Króla – Święty Rupertus, z
narodu królów Francuskich idący, biskupstwo w ziemi Wangiońskiej
sprawując, świecką i królewską zacność, wiarą i mocną ku
Panu Bogu miłością i wzgardą samego siebie, ozdobił – krótko
mówiąc – wielką na sercu cichość i pokorę, 2a
na ciele wielką czystość zachował – w prostocie gołębiczej,
miał wężową mądrość – w poradzie ostrożny, w sądzie
sprawiedliwy, w modlitwie ustawiczny, i Ducha Ś. pełny – i z
prawej i lewej strony dobrze był cnotami śś. ostrożny – i lud
swój z pożytkiem czci Bożej i zbawienia bliźnich sprawował. 3Na
ubogie tak był do miłosierdzia skłonny, iż im rozdając sam się
ubożył, a to tylo swym zwał, co im dla Boga wydał. Sławą
świątobliwości jego, wiele się pogaństwa, do niego przychodząc,
od czartowskiej mocy, światłością wiary Katolickiej wybawiało.
4Czym
wzruszeni heretykowie Ariani, których w onej stronie wiele jeszcze
było – nie mogąc cierpieć wielkich cnót jego, i onego zbawienia
ludzi przezeń do jedności kościelnej – pojmawszy go, sromotnie
zelżyli, i ubitego, a rózgami schwostanego, z jego biskupstwa
wygnali – za czym Pan Bóg koronując cierpliwość jego, więtszą
mu drogę do nawrócenia i pozyskania pogaństwa ukazał.
Bo
tych czasów Teodo książę Bawarskie wzruszony Duchem Ś.
usłyszawszy o takim człowieku, i o świętym żywocie i cudach jego
– posłał poń sobie, prosząc aby do niego przyjachał, a prawdę
mu zbawienną chwały prawego Boga przyniósł. Widząc Rupertus ś.
sprawę i radę Bożą – posławszy przed sobą niektóre swoje
kapłany, sam za nimi rychło do Książęcia do Ratysbony abo
Regenszpurku przyjachał. Z wielką radością przyjęty jest, i z
pany wszytkimi przeciwko jemu Teodo wyjachawszy, a onego wszelakim
obyczajem uczciwszy – wiary się świętej od niego uczył, i z
synmi i ze wszystkim domem i dworem swoim – którego ś. Biskup
postem i inym nabożeństwem przyprawiwszy – gdy się służby
bałwochwalskiej zarzekł, ochrzcił go, i inne z nim ludzie
przedniejsze – za którymi potym szli do wiary ś. wszyscy
pospolici. Sławiło się tedy imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, w
oświeceniu ludzi onych – którzy próżność i zdradę fałszywych
czartów bacząc – za prawdę i światłość Chrystusowę mocnie
się chwytali. 5Nie
przestając ś. Rupert na onym tak wielkim ryb rozumnych pojmaniu –
prosił Książęcia aby go wodą do innych
miast w Noryku posłał na opowiadanie Ewangeliej ś. innemu
pogaństwu – uczynił to rad, i jeździł Święty od miasta do
miasta, rozsiewając słowo zbawienne po Noryku, aż do niższej
Panoniej – wszędzie wielki poczet ludzi P. Bogu pozyskując. A
wracając się nazad, gdziekolwiek o głębszych ciemnościach
pogańskich usłyszał, tam szedł, zdrowiu swemu nie przepuszczając,
a czarty burząc – jednego prawdziwego Boga narodzonego z Dziewice,
do serc ludzkich wnosił.
6Gdy
się do Teodona książęcia wrócił – prosiło go książę, aby
sobie miejsce na osadzenie stolice Biskupiej obrał. I obrał stare,
acz na ten czas spustoszone, miasto Iuvanium,
nad rzeką Juwą, abo iną leżące – w którym kościół ś.
Piotra zbudował i poświęcił – który książę hojnie opatrzyło
i nadało. 7Potym
i klasztor dla ludzi zakonnych, na miejsce od Boga samego cudem i
światłością niebieską naznaczonym, w jednej puszczej, Bongonia
nazwanej, zbudował, i ludzie w nim zakonne osadził. Przyszedł czas
śmierci Teodona książęcia – przy której zawołał sobie syna
swego Teoberta – i czyniąc go po sobie panem, polecił mu, i
rozkazał, aby Ruperta Biskupa we wszystkim słuchał – a wiarę
świętą Chrześciańską rozmnażał. Uczynił to barzo nie
leniwie. Bo skoro po śmierci ojca swego, jachał sam do ś. Ruperta
– który w klasztorze onym nowo zbudowanym przemieszkiwał,
nawiedzając go, a wszytkę mu swoję pracą i moc, na Chrystusowej
sławy i rozmnożenie ofiarując.
Dał
klasztorowi onemu trzy mile puszczej na wyżywienie zakonników, i
innych wiele dobrodziejstw i jałmużn kościołom czynił. A Rupert
ś. jachawszy do ojczyzny swej, dwanaście sobie pomocników kapłanów
na nawrócenie ostatka ludu, w Bawarskiej ziemi przywiódł, miedzy
któremi byli przedniejszy, Kunibaldus i Gizylarius ludzie święci.
8Przywiódł
i synowicę swoję
Erentrudę, na rozmnożenie dziewiczej czystości – której, gdy
był w Juwaniej
na
wyższym zamku klasztor zbudowany, i od króla nadany, wiele panienek
nazbierawszy, czystą z nich i Bogu miłą służbę i ustawiczne
modlitwy na pożytki zbawienne ludzkie uczynił – i one statecznym
postanowieniem i porządkiem zachowania zakonnego w onym żywocie
święty
Biskup
umocnił. Chodząc z towarzyszmi swymi po wszytkim onym
państwie – ludzie
od
czartowskiej służby odwodził – i wszytkę
ziemię do Chrystusa nawróciwszy, i Witalisza
na swoje miejsce naznaczywszy, w post wielki zachorzał. 9I
mając Mszą
w Wielkonocny
dzień, po miłym
a gorącym
ludzi upominaniu, aby mocnie
w
wierze świętej zostawali, w ręku
uczniów
swoich tamże w Juwaniej
szczęśliwie świata tego dokończył, a na wieczne z Chrystusem
królestwo nastąpił – którego chwali, a za nas prosi abyśmy się
zstali
jego uczestnicy,
i chwalce
Trójce
niewysławionej na wieki wiekom.
Amen.
2 Cnoty Ruperta ś.
3 To nasze co damy dla
Chrystusa.
4 Heretykowie ubili i wygnali ś.
Biskupa.
5 W Noryku opowiadał Ewangelią
świętą.
6 Biskupa stolica. Podobno dziś
zowią to miasto Patavium.
7 Klasztor zbudował.
8 Synowicę swoję dla
panieńskiego klasztoru przywiódł Rupertus ś.
9 Po Mszej skoro Wielkonocnej umarł.
Źródło:
Ks.
Piotr Skarga, Żywoty
Świętych Stárego y Nowego Zakonu, ná káʒ̇dy dzień przez cáły
rok,
Kraków 1605, pomocniczo: Kraków 1598
Transkrypcja
typu „B”: Jakub Szukalski
sobota, 19 października 2019
(127) Cztery Ewangelie i Poemat Boga-Człowieka: Związywanie i rozwiązywanie
15
Gdy
brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy.
Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. 16
Jeśli
zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na
słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. 17
Jeśli
i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła
nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. 18
Zaprawdę,
powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie
związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane
w niebie.
19
Dalej,
zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś
prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w
niebie. 20
Bo
gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród
nich. (Mt 18,15-20)
15
Ἐὰν
δὲ ἁμαρτήσῃ [εἰς σὲ] ὁ ἀδελφός σου,
ὕπαγε ἔλεγξον αὐτὸν μεταξὺ σοῦ καὶ
αὐτοῦ μόνου. ἐάν σου ἀκούσῃ, ἐκέρδησας
τὸν ἀδελφόν σου· 16
ἐὰν
δὲ μὴ ἀκούσῃ, παράλαβε μετὰ σοῦ ἔτι
ἕνα ἢ δύο, ἵνα ἐπὶ
στόματος δύο μαρτύρων ἢ τριῶν σταθῇ
πᾶν ῥῆμα·
17
ἐὰν
δὲ παρακούσῃ αὐτῶν, εἰπὲ τῇ ἐκκλησίᾳ·
ἐὰν δὲ καὶ τῆς ἐκκλησίας παρακούσῃ,
ἔστω σοι ὥσπερ ὁ ἐθνικὸς καὶ ὁ
τελώνης. 18
Ἀμὴν
λέγω ὑμῖν· ὅσα ἐὰν δήσητε ἐπὶ τῆς
γῆς ἔσται δεδεμένα ἐν οὐρανῷ, καὶ
ὅσα ἐὰν λύσητε ἐπὶ τῆς γῆς ἔσται
λελυμένα ἐν οὐρανῷ.
19
Πάλιν
[ἀμὴν] λέγω ὑμῖν ὅτι ἐὰν δύο
συμφωνήσωσιν ἐξ ὑμῶν ἐπὶ τῆς γῆς
περὶ παντὸς πράγματος οὗ ἐὰν
αἰτήσωνται, γενήσεται αὐτοῖς παρὰ
τοῦ πατρός μου τοῦ ἐν οὐρανοῖς. 20
οὗ
γάρ εἰσιν δύο ἢ τρεῖς συνηγμένοι εἰς
τὸ ἐμὸν ὄνομα, ἐκεῖ εἰμι ἐν μέσῳ
αὐτῶν. (Mt
18,15-20)
«Posłuchaj,
Nauczycielu. Powiedziałeś nam wcześniej, że jeśli ktoś nie
słucha swego brata, nawet w obecności świadków, ma się nim zająć
synagoga. Teraz, o ile dobrze pojąłem to, co nam powiedziałeś,
odkąd się znamy, wydaje mi się, że synagogę zastąpi Kościół,
który ustanowisz. Gdzież więc pójdziemy, żeby nakazywać
[poprawę] upartym braciom?»
«Pójdziecie
do siebie, bo to wy będziecie Moim Kościołem. Wierni przyjdą więc
do was po to, żeby otrzymać radę dla siebie albo po to, żeby
udzielić rady innym.
Powiem
wam jeszcze więcej. Nie tylko będziecie udzielać rad. Będziecie
też mogli rozgrzeszać w Moje Imię. Będziecie rozwiązywać
łańcuchy grzechu i będziecie mogli wiązać dwie osoby, które się
kochają, czyniąc z nich jedno ciało. A to, co uczynicie, będzie
ważne w oczach Boga, jakby sam Bóg to uczynił. Zaprawdę powiadam
wam: to, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w Niebie; to zaś,
co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w Niebie.
Mówię
wam jeszcze, żebyście zrozumieli moc Mojego Imienia w odniesieniu
do miłości braterskiej oraz do modlitwy: jeśli dwaj Moi uczniowie
– a Ja uważam teraz za takich wszystkich, którzy będą wierzyć
w Chrystusa – zgromadzą się, żeby prosić o coś słusznego w
Moje Imię, Mój Ojciec udzieli im tego. Modlitwa bowiem posiada
wielką siłę. Ogromną moc posiada braterska jedność. Wielką,
nieskończoną moc posiada Moje Imię i Moja obecność pośród was.
Gdzie zaś dwaj albo trzej zgromadzą się w Imię Moje, Ja będę
pośród nich i będę się modlił z nimi, a Ojciec nie odmówi
niczego tym, którzy modlą się ze Mną. Wielu nie otrzymuje, modlą
się bowiem sami albo z powodów zakazanych lub z pychy, lub z
grzechem w sercu. Sprawcie, aby wasze serce było czyste – żebym
Ja mógł być z wami – i potem módlcie się, a zostaniecie
wysłuchani». (III (cz. 3-4), 142: 17
września 1945. A, 6456-6466)
«Senti,
Maestro. Tu prima hai detto che, se uno non ascolta il fratello
neppure alla presenza di testimoni, sia fatto
consigliare dalla sinagoga. Ora, se io ho ben capito quanto Tu ci hai
detto da quando ci conosciamo, mi pare che la sinagoga sarà
sostituita dalla Chiesa, questa cosa che Tu fonderai. Allora, dove
andremo per fare consigliare i fratelli zucconi?».
«Andrete
da voi stessi, perché voi sarete la mia Chiesa. Perciò i fedeli
verranno a voi, o per consiglio da avere per causa propria, o per
consiglio da dare ad altri. Vi dico di più. Non solo potrete
consigliare. Ma potrete anche assolvere in mio Nome. Potrete
sciogliere dalle catene del peccato e potrete legare due che si amano
facendone una carne sola. E quanto avrete fatto sarà valido agli
occhi di Dio come fosse Dio stesso che lo avesse fatto. In verità vi
dico: quanto avrete legato sulla Terra sarà legato nel Cielo, quanto
sarà sciolto da voi sulla Terra sarà sciolto in Cielo. E ancora vi
dico, per farvi comprendere la potenza del mio Nome, dell'amore
fraterno e della preghiera, che se due miei discepoli, e per tali
intendo ora tutti coloro che crederanno nel Cristo, si riuniranno a
chiedere qualsiasi giusta cosa in mio Nome, sarà loro concessa dal
Padre mio. Perché grande potenza è la preghiera, grande potenza è
l'unione fraterna, grandissima, infinita potenza è il mio Nome e la
mia presenza fra voi. E dove due o tre saranno adunati in mio Nome,
ivi Io sarò in mezzo a loro, e pregherò con loro, e il Padre non
negherà a chi con Me prega. Perché molti non ottengono perché
pregano soli, o per motivi illeciti, o con orgoglio, o con peccato
sul cuore. Fatevi il cuore mondo, onde
Io possa essere con voi, e poi pregate e sarete ascoltati». (4, 278)
Przekład
polski Ewangelii: Biblia Tysiąclecia, wyd. V,
Pallottinum, Poznań 2007 (Mt, Mk, Łk: tłum. o. Walenty Prokulski
TJ; J: tłum. ks. Jan Drozd SDS)
Zapis grecki: wyd. Nestle-Aland 28
Przekład polski Poematu Boga-Człowieka napisanego przez Marię Valtortę: Ewa Bromboszcz (I-IV, VI-VII), ks. Michał Kaszowski (V), Vox Domini, Katowice (I: bez roku, II: 2010, III, cz. 1-2: 2000, cz. 3-4: 2002, IV, cz. 1-2: 2003, cz. 3-4: 2004, cz. 5-6: 2005, V: 2000, VI: 1998, VII: 1999)
Zapis włoski: Maria Valtorta, L’Evangelo come mi e' stato rivelato, Edizioni Paoline, Pisa 2001
Zapis grecki: wyd. Nestle-Aland 28
Przekład polski Poematu Boga-Człowieka napisanego przez Marię Valtortę: Ewa Bromboszcz (I-IV, VI-VII), ks. Michał Kaszowski (V), Vox Domini, Katowice (I: bez roku, II: 2010, III, cz. 1-2: 2000, cz. 3-4: 2002, IV, cz. 1-2: 2003, cz. 3-4: 2004, cz. 5-6: 2005, V: 2000, VI: 1998, VII: 1999)
Zapis włoski: Maria Valtorta, L’Evangelo come mi e' stato rivelato, Edizioni Paoline, Pisa 2001
sobota, 12 października 2019
(3) Odsłony: Sen nadziei
Odsłony Poematu Boga-Człowieka
czyli
tej Ewangelii, która została objawiona Marii Valtorcie
Wydarzenie
ma miejsce podczas Święta
Namiotów
nazywanego po hebrajsku Sukkot
(sukôṯ).
Świadczy o tym opis okoliczności wprowadzających w wydarzenie.
Podano też szczegóły, takie jak śmiech gwiazdy polarnej jej
wszystkimi błyskami i nazwę miesiąca październik, którą
poznajemy dzięki silnemu głosowi mężczyzny uczestniczącego w
święcie. Tu można zastanowić się, skąd na ustach Izraelity
pojawia się nazwa październik
(po
włosku: ottobre)?
Wśród miesięcy kalendarza hebrajskiego nie ma przecież podobnej
nazwy, a ponadto kalendarz ten jest liczony nie według biegu słońca,
ale według biegu księżyca.
Cóż
zatem? Maria Valtorta okazuje się podawać czytelnikowi wiadomość
już przetworzoną, przetłumaczoną. Choć nie jest tak na każdym
miejscu, to w przeważającej mierze jej dzieło składa się z
widzeń i przekazów słownych, z których te drugie są przekazami,
jakie Maria otrzymuje za pośrednictwem kogoś, kogo nazywa
„wewnętrznym uświadomicielem” lub „wewnętrznym
napominaczem”, „wewnętrznym stróżem” (interno
ammonitore),1
a także „tym, «kto»
mówił mi wewnątrz” (questo
«che» interno mi disse),2
kto
jest „wewnętrznym
wskaźnikiem” lub „wewnętrznym powiadamiaczem, informatorem,
kierownikiem” (indicatore
interno).3
Oznacza to, że w przypadku wypowiedzi słownych Maria słyszy
wypowiedzi tłumaczone na bieżąco przez jakąś tajemniczą osobę,
którą dla potrzeb lepszego zrozumienia można nazwać zwiastunem
czy aniołem, ponieważ w
swej istocie ten
wewnętrzny uświadomiciel wykonuje
zadanie oznajmiania, a ono przysługuje ściśle tym istotom, które
nazywa się zwiastunami (aniołami).
Zatem
nazwa październik
jest tutaj nazwą już tłumaczoną przez anioła, który pomaga
Marii rozumieć, albo mówiąc inaczej, przekazuje jej pewną
wiadomość. Pod względem czasu, Święto Namiotów rzeczywiście
przypada w okolicy października. Poza czasem podana zostaje
wiadomość o szczególnych uczestnikach święta, jakimi są
Joachim, Anna, dziecko Alfeusz i jego ojciec. Ukazany jest również
nastrój święta oraz postawa Anny i jej stosunek do dzieci, a także
nieco z żydowskiej obyczajowości. Pojawia się opis pięknego
nocnego nieba i snów ludzi na jego tle. I wśród tych snów daje
się słyszeć też głos Anny opowiadającej własny sen, o którym
mówi mężowi: „Tej nocy śniłam, że w przyszłym roku przybędę
do Miasta Świętego na dwa święta, a nie tylko na jedno. I jednym
będzie ofiarowanie w świątyni mego dziecka. O, Joachimie!...”
Głos jej się urywa, a w słowach daje się odczuć wielką radość
i nadzieję spełnienia.
Joachim
odbiera sen Anny w sposób poważny i zachęca ją do jeszcze
większej ufności. Pyta, czy Pan nie szepnął jej czegoś do serca,
lecz ona mówi, że tylko sam sen. Oboje jednak zdają się już
wiedzieć, że to coś więcej niż tylko sen. Joachim mówi o
uroczystym odnowieniu ofiar w nadchodzącym dniu, który jest
ostatnim dniem świątecznej modlitwy, i wypowiada słowa niosące w
sobie głębokie znaczenie: „Zwyciężymy Boga naszą wierną
miłością”. Zwyciężyć serce Boga, zdobyć Jego czułość,
miłość, łaskawe spojrzenie, to coś zupełnie innego niż
zwycięstwa w bitwach świata. Tutaj zwycięża nie gwałtowny czyn,
ale łagodna pieszczota. Tutaj nie nieczułość, a rozczulenie. Tu
nie pokonywanie, a przekonanie. Dlatego też później Jezus mówił,
że do dzieci należy królestwo Boże (Mt
19,14, Mk 10,14, Łk 18,16) i
żeby wejść do tego królestwa stać się trzeba jak dziecko (Mt
18,3, Mk 10,15, Łk 18,17).
To
opowiadanie jest rozwinięciem promyka nadziei – jest podtrzymaniem
nadziei. Ukazane zostaje, jak nadzieja utrzymywana jest w
rzeczywistości. Pojawia się ona w obrazach święta, w widoku
nocnego nieba rozświetlonego gwiazdami, w snach i westchnieniach
ludzi, w ich modlitwach i składanych darach. Nadzieja syci się
marzeniami i jest umacniana stanowczymi czynami. Obok marzeń i snów
przyszli rodzice Maryi wykonali stanowczy czyn. Wyruszyli w podróż,
zapewne zgodną ze zwyczajem, i podjęli się stosownych kroków w
składanych modlitwach i darach. Nadzieja żyje w przestrzeni marzeń,
ale wymaga pójścia za marzeniem w rzeczywistości – wymaga
otwarcia się na łaskę Boga i dokonywania zgodnych z tym czynów.
1 W
przekładach Anny Mintowt Czyż i Ewy Bromboszcz jest to „wewnętrzny
informator”. Tak w 1, 32 (w wydaniu włoskim 1, 21); 1, 56 (wł.
1, 34); 2, 18 (wł. 1, 55); 6, 24 (wł. 10, 605).
2 1,
68 (wł. 1, 41).
3 1,
68 (wł. 1, 41).
Napisał Jakub Szukalski.
piątek, 11 października 2019
Stałe kochanie
Kiedy Ciebie nie ma
to
nie żeby Cię nie było
jesteś
wciąż w podobnościach
w
dobrociach zawsze blisko
i
choć nie widzę Ciebie przed sobą
tym
cielesnym okiem
duchem
obejmuję
poznaję
miłością
całujesz
rzeczywistością
stale
Obecna
pieścisz
całego
łonem
rzeczywistości
poniedziałek, 7 października 2019
Noe
Noe, z którego moc wypływa falami
naprzeciw
wrogim wiatrom,
patrzący
nieustraszenie
w
ciemną, burzliwą toń,
mrok
ponad głową, kołysany statek,
Noe
niewzruszony, patrzący w burzę,
zachowujący
w sercu ciszę,
błysk
Jego oczu
przebija
przez ciała, głębiny, mroki,
widzi
nieznane, patrzy w niespotykane
bez
trwogi, zachowuje głęboki spokój,
ufność
położył w Jestem.
Bądź mi natchnieniem.
niedziela, 6 października 2019
(80) Żywoty Świętych: Wolfram
Żywot
ś. Wulfrana Senoneńskiego Biskupa,
pisany
od Jony Opata, w leciech jemu równego. Surius
Tom. 2.
Żył około roku Pańsk. 700. Tritemius
de viris illust.
Ord. S. Bened. lib. 3. cap. 168.1
Wulfranus
z powiatu Wastyńskiego, ojca miał Wulberta żołnierza, na dworze
Króla Francuskiego Dagoberta i Klodowea – z młodu do szkoły
dany, w naukach i Katolickim wychowaniu wyćwiczony był – i na
naukach Pisma Ś. czas wszytek młodości swej trawiąc – gdy ku
męskim latom przyszedł, po stopniach służby Bożej, na kapłaństwo
wstąpił. A myśląc zawżdy o końcu swym, i o onym sądzie, na
którym tylo z dobrymi uczynkami ukazać się musim – imienie i
role swoje oddał klasztorowi, Fontanella nazwanemu. Potym za
wielkich cnót swoich i pobożności jasnością, na Biskupstwo
Senoneńskie obrany był po Lambarcie – 2na
Biskupstwie wedle innych śś. ojców przykładów, poruczone owce i
modlitwami i nauką opatrował – a co nade wszytko płatno jest,
czego uczył, to sam pierwej uczynkiem wypełnił. Był człowiek
ogniem miłości Bożej zapalony, cierpliwy i skromny, wszytkim
ludzki, i rozmowny, na modlitwie czujny, tak iż z niego lud pociechę
wielką w Bogu miał. 3Kila
lat sprawowawszy Biskupstwo, wzbudzony Boskim natchnienim i
objawienim, udał się na rozsiewanie wiary miedzy pogaństwo, do
ziemie Niemieckiej, Fryzjej nazwanej – aby przykładem Apostołów
śś. więcej dusz pozyskować P. Bogu mógł – z czym pierwej
bieżał do ś. Anzberta Biskupa Rotomageńskiego, oznajmując mu tę
wolą swoję – a prosząc o towarzysze kapłany, ku takiej posłudze
sposobne – które z klasztoru Fontanelle wziąwszy, po rzece
Sekwanie puścił się na morze, i przypłynął do Fryzjej – 4i
tam za panowania książęcia Radboda, począł siać nasienie
Ewangeliej, oznajmując im Boga prawego, a próżność i fałsz
czynionych bogów ukazując.
W
czym jego świętej pracej P. Bóg błogosławić raczył – bo
wiele tak zacnych jako i niskich ludzi, Chrystusowi się Bogu prawemu
pokłonili, i Chrzest ś. brali. A on Radbodus pan ziemie, kazania im
nie zakazował – ale wolność im wszędzie dał, iż też i syn
jego własny, światłość ś. Ewangeliej przyjął – acz skoro po
chrzcie, jeszcze w białej szacie do wiecznej ojczyzny wstąpił. 5W
tej ziemi takiej, były sprośne na diabelską służbę zwyczaje –
iż gdy przyszło ich święto, jednego człowieka, na którego los
padł, ofiarować i zabić, abo obieszenim, abo utopienim mieli.
Trafiło się iż jedno małe pacholę, na ofiary, przy czym też i
pan ich był, nieśli – zastąpił ś. Wulframus Książęciu, na
onej drodze, prosząc – aby onego okrucieństwa nad niewinną krwią
nie czynił – a tej czci na czarta nie kładł, ani takiego grzechu
jemu kwoli popełniał. Nie dał się w tym użyć on Radbodus,
powiadając – iż ten jest zwyczaj i prawo, którego się
przestąpić nie godzi. A lud też, by dobrze był sam chciał, tego
nie dopuścił – i mówili Biskupowi: jeśli go twój Chrystus
wyzwolić od śmierci chce, tedyć go darujemy, i twemu Bogu
wiecznie. A Biskup rzecze: niechże się święta Jego wola a nie
ludzka dzieje. I obiesili ono pacholę, i przez dwie godzinie na
powrozie wisiało – a poganie i Chrześcianie nań oczy mieli.
6Tedy
mąż Boży gorąco modlitwę czynił, żeby P. Bóg na oświecenie
cięmności pogańskiej, wyzwolił dziecię ono – a moc swoję
świętą niewiernym wsławił. Skoro skończył modlitwy, wnet się
powróz na szyi jego spadał, i padł na ziemię bez obrazy żadnej –
i porwał go wnetże biskup barzo dobrze zdrowego. Powiadało pacholę
ono – iż mu się zdało jakoby był zasnął, a pasem biskupim u
piersi przywiązanym był – i tak bez szkody wisiał. Na to cudo
wiele onych pohańców uwierzyło – i do trzody Bożej przyłączeni
są. Temu pacholęciu imię było Owo, którego nauczywszy wiary
świętej Biskup i dobrze wychowawszy, na służbę go Bożą
ofiarował, tak iż potym kapłanem został. Także i drugie dwa
synaczki jednej wdowy, gdy je czartom topić pohańcy mieli, cudownie
wybawił od śmierci. Bo gdy je na tym miejscu położyli, gdzie
odchodzące morze przystąpić, i zatopić je miało – gdy już
morze pomału przychodziło, starszy któremu było siedm lat,
młodszego, który pięć lat miał, na swoje ramionka podniósł –
niechcąc aby tak prędko umarł. Biskup ś. wielce ich żałując,
modłę pilną do P. Boga czynił, a pogaństwo żadnego politowania
nie miało. 7Tedy
morze na modlitwę świętego, trochę polawszy dziatki one, wzgórę
poszło – i żadnej im szkody nie czyniło. A iż do nich przez
odnogę morską przystęp był – Biskup krzyżem się świętym
przeżegnawszy, w morze po nie pobieżał, ani pogrąznąwszy, ani
sukniej nakoniec zmaczawszy, one dziatki wyprowadził – i smutnej a
płaczącej wdowie oddał. Z których potym ochrzczonych, i od
Biskupa wyćwiczonych, wielcy słudzy Boży zostali.
Tym
cudem Apostolskim, wielka się liczba dusz P. Bogu przyczyniła –
uwierzyli wszyscy ku żywotowi wiecznemu przejźrzeni. Wiele i innych
cudów ten święty na nawrócenie pogaństwa czynił. 8Raz
na morzu na zapuszczonych kotwicach w okręcie Mszą chwalebną mając
– gdy mu diakon po Pacierzu patynę podawać miał – w morze ją
upuścił. Co gdy powiedział pomału świętemu Wulfranowi –
modląc się Panu swemu, kazał rękę diakonowi w morze ściągnąć
– a ona patyna ze dna do ręku jego przypłynęła – którą
wziąwszy, służbę świętą i ofiarę dopiero skończył. Wiele
tedy pogaństwa, nauką, żywotem i cudy onymi w Fryzjej Panu Bogu
pozyskawszy ś. Wulfranus, kusił się często o samo Książę
Radboda – wiele mu przywodząc ku jego upamiętaniu – a zwłaszcza
strasząc go onym potępieniem wiecznym, towarzystwem diabelskiem i
prędką śmiercią, jeśliby nie uwierzył – a na drugą stronę,
obiecując mu królestwo nieustające, i rozkoszy nieprzebrane. Tedy
się już zdał być zmiękczonym, i już się do Chrztu świętego
gotował. 9I
przyszedszy już blisko wody na to zgotowanej – spytał ś.
Wulfrana,
poprzysięgając go na jego Boga, aby mu powiedział prawdę: gdzie
jest, powiada, więcej panów i książąt, i szlachty narodu mego
Fryzońskiego,
którzy byli przed nami a pomarli – tamli w niebieskiej krainie,
którą ty mnie, jeśli uwierzę a ochrzczę się, obiecujesz –
czyli tam, gdzie o wiecznych mękach i ogniu powiadasz? Biskup
odpowiedział: Wszyscy co bez Chrztu
świętego z tego świata i bez wiary w Pana naszego Jezusa zeszli –
na wieczne potępienie zdani są – ale teraz kto uwierzy a ochrzci
się, potępienia onego ujdzie, a królestwa wiecznego dostąpi.
Zatem Radbodus powiedział: wolę
ja być w towarzystwie przodków moich książąt Fryzońskich,
niżli
z trochą ubogich w onym
niebieskim królestwie siedzieć – i
to mówiąc, uciekł od Chrztu
ś.
syn zatracenia niewierny. Wołał nań Biskup
aby się zwodzić czartom nie dał, a państwa bez końca sobie nie
tracił – ale nic
nie pomogło – bo nie był z owiec Chrystusowych. A innego ludu
wiele szło do Chrztu
ś.
wierząc i Chrystusa chwaląc.
10I
po małym czasie zachorzał on Radbodus – którego chcąc czart do
końca usidlić – ukazał mu się przez sen, w wielkim majestacie,
w złotych szatach, z koroną drogich kamieni pełną. Na
którego patrzyło
ono
książę z bojaźnią – i
rzecze on czart do niego: nie
daj się zwodzić, mocny mężu, ani od przodków twoich wiary
odstępuj. Bo
ja, jako im, tak i tobie dziwnie bogate i rozkoszy pełne pałace, i
mieszkanie zgotowałem. A żebyś tego doznał, jutro przyzów
do siebie Wulfrana,
niechaj da swego wiernego posła, a ty też daj drugiego swego, a ja
im ukażę
ten pałac i to mieszkanie którem ja tobie po śmierci zgotował. Z
tym
zniknął – a Radbodus wezwawszy Wulfrana,
pilnie się tego domagał, aby swego posła na oglądanie tego domu
posłał. Wulfranus
święty wiedział i mówił iż to są zdrady diabelskie,
który za dopuszczeniem Bożym
czyni się dobrym Aniołem,
i tai potępienia
swego
a
sług swoich – wszakże
dla innych aby pogaństwo potym
rzeczami jakiemi pletliwymi
i zmyślonymi,
od wiary się świętej
nie odwodziło – posłał z sługą jego swego diakona. 11Skoro
wyszli przed miasto – potka je
jeden w osobie ludzkiej mówiąc: pódźcie rychło, ukażę wam
mieszkanie zgotowane Książęciu Radbodowi. Szli za nim w drogę
niewiadomą – i przyszli na szeroką drogę, pięknymi marmury
położoną – i ujźrzą z daleka dom złoty, i do ulice która do
onego domu wiodła przyszedszy – obaczą iż złotem i drogimi
kamieńmi usłana i ozdobiona była. A gdy w on dom weszli, ujźrzeli
dziwną piękność i złote ściany, i obicia niewymownej ozdobności
– tamże ujźrzeli i złotą stolicę postawioną. I rzecze on wódz
ich: Tenci jest dom i ta jest stolica tak piękna, którą książęciu
Radbodowi da Bóg jego po śmierci. Tedy diakon barzo się temu
zadziwuje i rzecze: Jeśli to jest wszechmogącego Boga sprawa, i
dzieło, niech trwa na wieki – a jeśli diabelskie, niech wnetże
zginie. I gdy się przeżegnał Krzyżem świętym – wnetże on
wódz ich diabłem się pokazał, a dom on wszytek przepadł i w
błoto się obrócił. I obaczą, iż w błocie wielkim i trzcinie
zostali. Z którego ledwie wylazszy, a trzy dni błądziwszy po
pustyniach, wrócili się do miasta – i powiedzą im że już
Radbodus umarł, a posłów onych nie doczekał – bo nie był z
owiec Chrystusowych. A oni posłańcy ono diabelskie matactwo i
omamienie ludziom wszytkim powiedzieli. I wiele ich do wiary ś.
przystąpiło. A ten którego było posłało książę, nazwany
Ingomarus, naprzód w Jezusa Chrystusa uwierzył – i potym za ś.
Wulfranem do klasztora Fontanelle na żywot doskonały poszedł. 12Do
którego ten ś. Wulfranus spuściwszy Biskupstwo w zakon wstąpił,
i tam w posłuszeństwie i chowaniu zakonnych ustaw, żywota świętego
dokonał, roku Pańsk. 720. Nigdy jednak powiadania słowa Bożego i
nauki nie opuszczał – czyniąc to sam pierwej czego drugich uczył.
Był wielki świata tego i rzeczy na nim wzgardziciel. Co mu królowie
i panowie dawali, to wnet ubogim rozdawał – nigdy ani wielkiemu,
ani bogatemu prze jaką bojaźń, abo łaski jego pragnienie, nic nie
zamilczał – co godnego było upomnienia i karania – bezpiecznie
i ostro je gromiąc, do czynienia jałmużny i dobrych uczynków
przywodził. Cudy wielkimi i Apostolskimi, nie tylo za żywota, ale i
po śmierci słynął – którego się modlitwie świętej
zalecając, chwalim Stworzyciela nieba i ziemie królującego na
wieki. Amen.
13Jako
czart przeklęty sidlić umie, i przez sny zwodzić tych, którzy
kazaniu i cudom Chrystusowych sług, do światłości wiary świętej
iść, i wierzyć obietnicom Bożym niechcą.
2.
O jako głupia i nędzna pociecha tego sprośnego poganina – który
wolał być z pany i królmi w towarzystwie piekielnym – niżli z
ubogimi w uczestnictwie niebieskim. Mniemiał nędznik, aby tam pan
który chwałę i państwo i dobre mienie swe ponieść z sobą mógł
– a ono Pismo Ś. mówi:14
zasnęli a nie nie naleźli bogaci w ręku swoich – a chwała ich
nie pójdzie za nimi. Inaksze są sądy Boże. Na onym świecie,
ubodzy i dla Chrystusa wzgardzeni, wielkimi królmi będą – a
świeccy panowie którzy ubogimi Chrystusowymi gardzili, dziwując
się szczęściu ich, rzekną: 15Ci
są z którycheśmy się niegdy naśmiewali – my głupi
mniemieliśmy aby żywot ich bezrozumny, na niepoczciwy koniec przyść
miał, a ono patrz, jako teraz miedzy syny Boże poczytani są, a
cząstka ich miedzy Świętymi. Żywot ten jest jako komedia, w
której suffleta
królem – a skoro po komediej,
suffleta
zostanie suffletą.
Tak gdy ten krótki żywot minie – ten co tu jest królem, na onym
świecie, jeśli zły żywot wiódł, a na sercu przynamniej, ubogim
i u siebie wzgardzonym nie był – żebrakiem będzie.
3.
Z piekielnego towarzystwa żadnej pociechy nie będzie tam, gdzie do
namniejszej pociechy wszytkie wrota zawarte są. 16Boby
on bogacz w piekle nie prosił, aby bracia jego tam się gdzie on był
nie dostali. Znać iż z nich więtszą
mękę i żałość mieć miał.
1 XV. Martii. Marca. Mart.
R. 20. Martii.
2 Cnoty ś. Wulfrana.
3 Miedzy pogany rozszerzać
wiarę ś. szedł.
4 W Fryzjej funduje
Chrześciaństwo.
5 Obyczaj pogański.
6 Moc modlitwy cudowna na
wyzwolenie od śmierci.
7 Cudowne drugich dwojga
synaczków wybawienie.
8 Msza na okręcie, i patyna w
morze upuszczona.
9 Patrz na głupie słowa, od
czarta zaślepionego.
10 Omamienie czartowskie i obłudność.
11 Czart ukazuje poganinowi pałace jego po śmierci.
12 Spuściwszy Biskupstwo w zakon wstąpił.
13 Obrok duchowny.
14 Ps 76(75); 49(48).
15 Mdr 5. [U Skargi podane mylnie Sap. 4. (tak
w obu wydaniach – 1605 i 1598). Tu natomiast chodzi o słowa Mdr
5,3-5: „Cić to są, któreśmy niekiedy mieli za pośmiech i za
przysłowie urągania. My głupi, mieliśmy żywot ich za
szaleństwo, i za sromotne ich dokończenie. Oto jako policzeni są
między syny Boże, i między świętymi dział ich jest” (za
przekładem Jakuba Wujka). Przyp. JS.]
16 Łk 16.
Źródło:
Ks.
Piotr Skarga, Żywoty
Świętych Stárego y Nowego Zakonu, ná káʒ̇dy dzień przez cáły
rok,
Kraków 1605, pomocniczo: Kraków 1598
Transkrypcja
typu „B”: Jakub Szukalski
Subskrybuj:
Posty (Atom)