poniedziałek, 18 czerwca 2018

Poszukiwacz szukających

Bóg wypatruje poszukujących.

Bóg spogląda z nieba
na synów ludzkich,
badając, czy jest wśród nich rozumny,
który by szukał Boga”. (Ps 53(52),3)

sobota, 16 czerwca 2018

Nieuchwycony dzień

Carpe diem
na twojej ręce
już wyblakło

tak ten dzień
chwytałeś
że go zadusiłeś

carpe diem
na twojej ręce
nie współgra z wyglądem
twego strapionego ciała

uśmiech dnia
uleciał z twarzy
i został tylko
na ręce

piątek, 15 czerwca 2018

Uliczne rzuty ócz

Życie ulic
mężczyźni patrzą za kobietami
kobiety patrzą za mężczyznami
spotykają się tylko dwa życia
które mówią sobie „tak”

czwartek, 14 czerwca 2018

Łaskawe widzenia

Zaufaj Bogu
a zobaczysz aniołów
ubranych w ludzkie skóry
stary zgrzybiały
sąsiad z naprzeciwka
okaże się lśniącym
pięknym młodzieńcem
śpiewającym Boże słowa
pijaczyna grzebiący w śmietniku
opowie ci prawdę
życia bez zakłamania

i wszystko będzie odmienione
będziesz szedł
wokół rumowisk
wysypisk i ścieków
a poznasz
że to wszystko rajem
właśnie wypuszczającym pędy
lub czekającym na zasiew

środa, 13 czerwca 2018

(95) Cztery Ewangelie i Poemat Boga-Człowieka: Uzdrowienie dwóch niewidomych

   27 Gdy Jezus odchodził stamtąd, ruszyli za Nim dwaj niewidomi, którzy wołali głośno: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!» 28 Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?» Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!» 29 Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie». 30 I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: «Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!» 31 Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy. (Mt 9,27-31)

   27 Καὶ παράγοντι ἐκεῖθεν τῷ Ἰησοῦ ἠκολούθησαν [αὐτῷ] δύο τυφλοὶ κράζοντες καὶ λέγοντες· ἐλέησον ἡμᾶς, υἱὸς Δαυίδ. 28 ἐλθόντι δὲ εἰς τὴν οἰκίαν προσῆλθον αὐτῷ οἱ τυφλοί, καὶ λέγει αὐτοῖς ὁ Ἰησοῦς· πιστεύετε ὅτι δύναμαι τοῦτο ποιῆσαι; λέγουσιν αὐτῷ· ναὶ κύριε. 29 τότε ἥψατο τῶν ὀφθαλμῶν αὐτῶν λέγων· κατὰ τὴν πίστιν ὑμῶν γενηθήτω ὑμῖν. 30 καὶ ἠνεῴχθησαν αὐτῶν οἱ ὀφθαλμοί. καὶ ἐνεβριμήθη αὐτοῖς ὁ Ἰησοῦς λέγων· ὁρᾶτε μηδεὶς γινωσκέτω. 31 οἱ δὲ ἐξελθόντες διεφήμισαν αὐτὸν ἐν ὅλῃ τῇ γῇ ἐκείνῃ. (Mt 9,27-31)

   Faryzeusz odchodzi, a Jezus przyłącza się do apostołów. Wracają do domu na wieczerzę. W czasie spożywania ryby pieczonej na ogniu przychodzą niewidomi, którzy już błagali Jezusa na drodze. Teraz powtarzają:
   «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nad nami!»
   «Ależ odejdźcie! Powiedział wam: „jutro”... niech to więc będzie jutro. Pozwólcie Mu zjeść» – mówi Piotr tonem wyrzutu.
   «Nie, Szymonie, nie wyrzucaj ich. Tak wielka stałość wymaga nagrody. Podejdźcie, wy dwaj» – mówi do niewidomych.
   Wchodzą, badając kijami podłogę i mury.
   «Czy wierzycie, że mogę wam przywrócić wzrok?»
   «O, tak, Panie! Przyszliśmy dlatego, że jesteśmy tego pewni».
   Jezus wstaje od stołu, podchodzi do nich, kładzie palce na powieki nie widzących oczu, podnosi oblicze i mówi:
   «Niech wam się stanie według waszej wiary».
   Odejmuje ręce. Nieruchome powieki poruszają się. Światło na nowo razi źrenice, które powróciły już do życia u jednego. U drugiego zaś powieki się rozwierają. Tam, gdzie był naturalny szew – z pewnością powstały wskutek źle leczonego wrzodu – odnawia się brzeg powieki. Podnosi się ona i opada jak bijące skrzydło. Obydwaj upadają na kolana.
   «Wstańcie i idźcie, lecz uważajcie dobrze, żeby nikt nie dowiedział się, co wam uczyniłem. Zanieście nowinę o łasce, jaką otrzymaliście, do waszego miasta, krewnym, przyjaciołom... [Dawanie świadectwa] tutaj nie jest dla waszych dusz ani konieczne ani korzystne. Strzeżcie je od zranień wiary tak samo, jak teraz będziecie strzec od ran oko, wiedząc, czym ono jest, aby nie zostać oślepionymi na nowo». (III (cz. 3–4), 93: 28 lipca 1945. A, 5793-5809)
 
   Il fariseo se ne va e Gesù si riunisce agli apostoli. Tornano a casa per la cena. Ma mentre mangiano il pesce arrostito li raggiungono dei ciechi che già avevano implorato Gesù per la via. Ripetono ora il loro:
   «Gesù, Figlio di Davide, abbi pietà di noi!».
   «Ma andate via! Vi ha detto: "domani", e domani sia. Lasciatelo mangiare», rimprovera Simon-Pietro.
   «No, Simone. Non li cacciare. Tanta costanza merita un premio. Venite avanti voi due», dice poi ai ciechi, e quelli entrano tastando col bastone il suolo e le pareti. «Credete voi che Io vi possa rendere la vista?».
   «Oh! sì! Signore! Siamo venuti perché ne siamo certi».
   Gesù si alza da tavola, li avvicina, pone i suoi polpastrelli sulle palpebre cieche, alza il volto, prega e dice:
   «Siavi fatto secondo la fede che avete». Leva le mani e le palpebre senza moto si muovono, perché la luce colpisce di nuovo le pupille rinate in uno, e si disigillano le palpebre all'altro, e dove prima era una naturale sutura, dovuta certo a ulceri mal curate, ecco che si riforma l'orlo palpebrale senza difetti e si alza e si abbassa con moto d'ala. I due cadono in ginocchio. «Alzatevi e andate. E badate bene che nessuno sappia ciò che vi ho fatto. Portate alle vostre città la novella della grazia ricevuta, ai parenti, agli amici. Qui non è necessario e non è propizio all'anima vostra. Conservatela immune da lesioni nella sua fede così come, ora che sapete cosa è l'occhio, lo preserverete da lesioni per non acciecare di nuovo». (4, 232)

Przekład polski Ewangelii: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2007 (Mt, Mk, Łk: tłum. o. Walenty Prokulski TJ; J: tłum. ks. Jan Drozd SDS)

Zapis grecki: wyd. Nestle-Aland 28

Przekład polski Poematu Boga-Człowieka napisanego przez Marię Valtortę: Ewa Bromboszcz (I-IV, VI-VII), ks. Michał Kaszowski (V), Vox Domini, Katowice (I: bez roku, II: 2010, III, cz. 1-2: 2000, cz. 3-4: 2002, IV, cz. 1-2: 2003, cz. 3-4: 2004, cz. 5-6: 2005, V: 2000, VI: 1998, VII: 1999)

Zapis włoski: Maria Valtorta, L’Evangelo come mi e' stato rivelato, Edizioni Paoline, Pisa 2001

wtorek, 12 czerwca 2018

Wartość Poematu Boga-Człowieka

W Poemacie Boga-Człowieka słowa, postawy i czyny Jezusa są tak wyraźnie przesycone miłością, że wyraźnie też ukazują swoje źródło w Bogu. To rzeczywiste przesycenie miłością jest największą wartością tego dzieła.

Szczegół obrazu Blessings (Błogosławieństwa) Akiane Kramarik
(zamieszczono za zgodą akiane.com)

poniedziałek, 11 czerwca 2018

(47) Żywoty Świętych: Paula Rzymianka

Żywot ś. Paule zacnej wdowy Rzymianki,
wypisany od ś. Hieronyma do córki jej Eustochiej,
słowy ś. Hieronyma Epist. ad Eustochiam 27. niegdzie skróconymi. Żyła około roku 390.1

   Była Paula święta rodzaju starych onych Rzymian sławnych Scypionów i Grachów – zacnością świecką, i wielkiemi bogactwy od P. Boga obdarzona. Męża miała Toksocjusa, który też szedł z starej krwie Eneasza i Juliuszów. A to o niej piszę, nie iżby wielka rzecz była to mieć – ale iż jest dziwna tym gardzić. Ludzie świeccy takie sobie wielce ważą, którzy to mają, a my je chwalim, którzy tym dla Zbawiciela swego pomiatają. Z mężem swym miała cztery dziewki, Blesyllę i Ruffinę, które młodo na jej ręku świata zeszły, Paulinę którą za mąż wydała matkę Pammachiusza, Eustochią która przy niej w wiecznym panieństwie aż do jej śmierci trwała, a piątego syna Toksocjusa. Trzydzieści lat mając, śmiercią męża swego owdowiawszy, wszytka się na służbę Bożą udała – ono bogactwo domu swego wielce dostatecznego, na ubogie obracając – nie było tego ubogiego, któryby w Rzymie jej jałmużną nie żył, jej się szatami nie przyodział – za utratę sobie poczytała, jeśli nędzny a potrzebny od kogo inszego okrom niej pomoc miał. Gdy jej powinowaci o rozproszenie majętności przymawiali, odpowiadała – iż ja wam więtsze dziedzictwo zostawuję – łaskę i miłosierdzie Chrystusowo.
   A iż była wielkiej u ludzi sławy a czci, nawiedzania zacnych osób, i raczenia świeckie, wielkie były około niej – o to się frasowała, iż ją ludzie tak barzo sobie ważyli. I chcąc się przed tym skryć, wybrała się za morze, do Hieruzalem, do ziemie świętej – 2czego jej nikt odradzić nie mógł – i miłość ku dziatkom, tej myśli jej, zepsować nie mogła – zostawowała syna maluczkiego, i Ruffinę już męża godną – których sieroctwo, acz ją wielce bolało, wszakże nad nimi płacząc, nie pomniała się być matką, chcąc być Chrystusową niewolnicą. To bywa i w pojmaniu nieprzyjacielskim nacięzsza, gdy się matka z dziećmi dzieli – wszakże ona to przyrodzenie zwyciężyła – a samę Eustochią córkę swoję z sobą wziąwszy, z innych panienek wielkim pocztem, wyjachała – dziedzictwo swoje wszystko i imiona, dziatkom inym zostawiła, a sama się wydziedziczyła, aby inne w niebie dziedzictwo nalazła.
   3Tam przyjachawszy, wszytki miejsca ś. z nabożeństwem wielkim łzami polewała. Na tym miejscu, gdzie Pan nasz ukrzyżowany jest padając, tak je czciła, jakoby wiszącego Pana na drzewie widziała. A w grób jego wszedszy, one kamienie w którym Boskie ciało Jego leżało całując, łzami swemi pokrapiała. O jako tam łez wylała wiele, wszytko miasto wie, i ten Pan któremu się kłaniała. Potym wszytkie oglądała miejsca, które się jedno w Piśmie Ś. Mianują – ale te więcej, które się jakim cudem abo sprawą Pana naszego Jezusa Chrystusa wsławiły. Widziała tam gdzie się urodził, gdzie Go królowie witali, gdzie nauczał, gdzie cuda czynił, gdzie lud pięciorgiem i siedmiorgiem chleba karmił. I inne wszytki z gorącym sercem i z dzięką, za wszytki sprawy Pana naszego obchodziła, pieszemi nogami więcej niżli jazdą. Potym wróciła się do Betleem do onej jaskinie, gdzie się narodził Zbawiciel nasz, i tam sobie obrała miejsce, do swej tam śmierci mieszkać, mówiąc tak: Jakom ja grzesznica godna się zstała całować jasłeczka, w których Pan mój maluczkim płakał? Jakom tego godna, abych w tej się jaskini modliła, w której Panna Boga porodziła? Tu będzie odpoczynienie moje, tu mieszkać będę. Bo miejsce to Zbawiciel mój sobie obrał. Dusza moja Jemu żyć, i naród mój Jemu służyć będzie.
   4Tam przez trzy lata w cieśni mieszkając, potym nabudowała klasztorów męskich i panieńskich, i na pielgrzymy rozmaitych gospód – aby tam złożenie mieć mogli, gdzie Józef i Maryja z swym miłym Synem, gospody nie naleźli. Wielkie w tym żywocie cnoty w sobie pokazała. 5A naprzód pokorę, która jest pierwsza cnota Chrześciańska. Tak się uniżała, iż kto jej nie znał, a znać prze wielką sławę jej pragnął, gdy ją ujźrzał, za tę jej nie miał, którą była. Bo jako naliższa niewolnica, a miedzy zgrają panienek, które około niej były, być się napodlejszą zdała, tak szatą, jako mową, i wszytkim postępkiem. 6Nigdy po śmierci męża swego z mężczyzną nie jadła, ani z Biskupem, ani z świętym żadnym. Łaźniej nigdy jedno w niemocy, a miękkiej pościeli, i w febrze gorącej nie używała, na ziemi na kocach odpoczywała – jeśli to odpoczynieniem zwać, co się na ustawicznej modlitwie we dnie i w nocy trawiło – pełniła ono Pismo: na każdą noc opłóczę łóżko moje, a pościel moję łzami memi skropię. Za małe grzechy tak płakała jakoby nawiętsze popełniła. 7Gdyśmy ją upominali, aby oczom zgadzała, chowając je na czytanie Ewangeliej – odpowiadała: szpecić teraz twarz potrzeba, która się przeciw rozkazaniu Bożemu, bielidły i rumienidły i innemi przyprawy malowała. Niech cierpi ciało, które używało rozkoszy – one długie śmieszki, niech się ustawicznym płakaniem nagradzają, miękkie a jedwabne i drogie pościeli, niech się w twardość włosiennic obrócą – świecką będąc, mężowim się podobała – teraz Chrystusowi podobać się pragnę.
   Próżno ją z czystości chwalić, bo i w Rzymie świecką będąc, wszytkim Rzymiankom w tej mierze wzorem była – tak się sprawując, iż i zły nieprzyjaciel nie miał co o niej zmyślać. Łaskawość w niej wielka była, i przeciw pokornym łagodność – z możnemi się w rzecz nie wdawała – wszakże się pysznemi i butliwemi nie brzydziła. Gdy ubogiego ujrzała, dawała – gdy bogatego, do dawania upominała. Ta w niej tylo przygana była, iż dawała nazbyt, i często pożyczała i lichwę dawała, aby się nikomu jałmużny proszącemu nie wymówiła. Znam tę do siebie winę, iżem ją o to karał gdym ją nazbyt szczodrą widział – ono z Apostoła przywodząc:8 Nie tak dajcie aby inym była pociecha a wam ciężkość – ale równość niech będzie. I to co mówi Jan ś. – kto ma dwie sukni, daj jednę niemającemu. Bo trzeba się na to oglądać, aby to, co się z chuci czyni, długo się czynić mogło. 9Ale ona na to krótko a ze wstydem odpowiedziała: Bóg mi świadek, iżci dla Jego imienia wszytko czynię, i tego pragnę, abych żebrząc umarła, a jednego pieniądza córce mej miłej nie zostawiła – a żebych umarwszy cudzym prześcieradłem pokrytą była. Nakoniec mówiła: gdybych ja żebrała, wielebych ich nalazła, którzyby mi z chucią dali – a ten żebrak jeśli odemnie nie weźmie, która mu dać i z cudzego mogę, jeśli umrze, a kogo o jego zdrowie patrzyć będą? Jam chciał aby była w gospodarstwie ostrożniejszą, a ona była w wierze goręcszą – dla ubogiego Pana, całym sercem dając Mu to, co od Niego wzięła, ubogą być chciała – i dostąpiła tego czego pragnęła. Bo w wielkich długach córkę zostawiła, których ona jeszcze nie wypłaciła, ale za miłosierdziem Bożym wypłaci. Żaden ubogi z próżną ręką od niej nie odszedł. One słowa często w uściech miała:10 błogosławieni miłosierni, bo oni dostąpią miłosierdzia. I one:11 Czyńcie sobie przyjaciele z niesprawiedliwych pieniędzy, którzyby was przyjęli do wiecznych przybytków swoich. 12Dajcie jałmużnę, a wszystko wam czyste będzie.
   13Lecz jałmużnę wiele ich daje, z pięniedzy i z majętności, ale z ciała swego własnego mało ich jałmużny czynią. Przeto czart po utraceniu majętności mówi:14 skóra za skórę, wszytkiego człowiek dla zdrowia odstąpi – dotkni jedno ciała jego i kości, ujźrzę jakoć błogosławić będzie. Wiele ich jest którzy rękę na jałmużnę ściągają – ale rozkoszy cielesnej uwłóczyć sobie niechcą – zwierzchu biali, a wewnątrz kości umarłych pełni. Ale Paula takiej powściągliwości była, iż snadź i miarę przechodziła, i ciało wielkiemi posty zemdliła. Okrom świąt ledwie kiedy z olejem jadła, a cóż mówić o winie, o mleku, o rybach, o miedzie, abo o jajcach, i inych smacznych potrawkach, których niektórzy używając, a imi się napełniając, mniemają, aby barzo pościli, a bezpieczną czystość mieli.
   Obmów i nieprzyjaźni ludzkich i złorzeczenia nizacz sobie nie ważyła, mówiąc one słowa:15 Dobrym złe zwyciężajcie. 16Apostołowie chlubili się z tego, iż co cierpieli dla Pana swego. I ono z Psalmu:17 gdy grzesznik stanął przeciw mnie, zamilknąłem, 18i od dobrego zstałem się jako głuchy nie słysząc, jako niemy, nie otwarzając ust moich. Wielkiej cierpliwości we wszytkim używała, mówiąc z Pisma:19 W cierpliwości waszej osięgniecie dusze wasze – a w chorobach mówiła: Gdym chora jest, na ten czas mocnam jest. A gdy szkody na mię wielkie przypadły, mówiła:20 Co pomocno człowiekowi by wszytek świat miał, a duszę stracił? 21Nagam się urodziła, naga pójdę – Pan dał, Pan wziął – 22nie miłujcie świata ani tego co jest na nim.
   Gdy jej o niemocy syna jej pisano, zafrasowawszy się mówiła:23 kto miłuje więcej syna abo córkę niżli Mnie, nie jest Mnie godzien – a modląc się zań mówiła:24 Opiekuj się Panie synmi umorzonych – którzy dla ciebie martwią ciała swoje. Jeden jej raz powiedział – iż cię ludzie prze wielkie nabożeństwo za szaloną i odeszłą od rozumu mają. A ona mu odpowiedziała: My głupi dla Chrystusa – ale głupi Boży, rozumy ludzkie przechodzą. 25I Pana szalonym zwali powinowaci, i wiązać go chcieli.
   26Powiem i o porządku klasztora jej panieńskiego, który ona zbudowawszy żywiła i sprawowała. Czystość ś. panienek na swój obracała pożytek duchowny – siała cielesne, aby niebieskie żęła – nie żałowała doczesnych, aby nabywała wiecznych. Zbudowawszy męski klasztor, a mężczyznie go do sprawowania poleciwszy – niemało panienek z rozmaitych stron nazbierawszy, tak zacnych jako podłych, i miernych – na trzy je rzędy i klasztory rozdzieliła – tak iż one trzy roty, osobno były gdy jadły i robiły – ale społem się modliły i Psalmy śpiewały – sama pierwej na wszytko przychodziła, przykładem a wstydem inne do porządku przywodząc. Prymę, Tercję, Sekstę, Nonę, Nieszpór, Jutrznią pułnocną, śpiewanim Psalmów odprawowały – każda Psałterz umieć, i cokolwiek z Pisma się nauczyć musiała. W niedzielę tylo szły do kościoła, przy którego boku mieszkały – każda rota szła za swoją matką. Po modlitwie szły do roboty, każda do swej, abo sobie szaty, abo inym robiąc. Jeśli która była zacna, niemogła mieć z domu swego sługi żadnej, aby na stare swe domowe i dziecinne rozkoszy nie wspomniała – i onych w rozmowie próżnej nie wznowiła. Jednaki ubiór był wszytkich. Płótna tylo do ręku ścierania używały. Od mężów daleko oddzielone były. I rzezańcom chodzić do nich, dla złych języków nie dała – leniwe a niedbałe rozmaicie naprawowała. Jeśli była gniewliwa która, łagodnością, a jeśli cierpliwa, gromieniem ją słów nauczyła. Nie dopuściła żadnej mieć czego, okrom szat a żywności, wedle Apostoła: Mając odzienie a żywność, na tym przestajmy. Niezgodne łaskawemi słowy jednała. Młode a bujne ciała, częstym a powtórzonym postem mdliła. Wolała iż na żołądek chorzały, niżli na duszę – którą w ochędożce kochającą się widziała – srogością twarzy swej i zmarszczeniem karała ją mówiąc: 27Ochędostwo cielesne, duszne jest plugastwo – broniła tego aby żadne plugawe słowo z ust panieńskich nie wyszło – bo to jest znak nieczystej dusze. Języczne i swarliwe, raz je upomniawszy, tym karała, aby u drzwi gdzie wszytkie jadały, klęczały modląc się, aby się wstydem uhamować mogły. Kradzieżą się jako świętokradztwem brzydziły. To co świeccy sobie za mały grzech mają, to u nich, aby było za wielki, tak ich nauczała.
   Wielkiej była łaskawości i lutości nad niemocnemi – chorym wszytkiego dopuściła, i mięsa jedzenia – ale gdy sama chorzała, sobie tego dopuścić niechciała. Na się była srogą, a na ine łaskawą. Żadna młoda i zdrowa takiej srogości żywota nie wiodła, jako ona już letnia i na zdrowiu stargana. A mali się prawda rzec, w tym też była nieco uporną, i rady nie słuchała. W gorąca wielkie, miesiąca Lipca wpadła w gorączkę – gdy się lepiej, z łaski Bożej, po ciężkiej niemocy mieć poczęła, trzeba było napijać się jej trochę wina, aby z wody w puchlinę była nie wpadła – i jam naprawił na nię Epifaniusa ś. aby jej o to prosił, i onę przymusił żeby wino piła. A ona się wnet domyśliła, iż to z mej naprawy było. Po wielkiej namowie, wyszedł od niej Epifanius z temi słowy: Takem tam wiele sprawił, iż mnie starego, mało swym przykładem do tego nie przywiedzie, iż wina pijać nie będę. To powiadam nie iżbych to chwalił co nazbyt – ale iżbych jej gorące i wierne serce, z tej cierpliwości pokazał.
   28Była ku mówieniu leniwa, ale ku słuchaniu ochotna, pomniąc na ono: słuchaj Izraelu, a milcz. Napamięć Pisma Ś. wiele umiała, kochała się w Historiej rozumieniu, ale więcej duchownego się rozumienia trzymała. I mnie przywiodła do tego, iż Nowy i Stary Testament wykładaciem jej i córce jej musiał – z czegom się jej dla częstej prośby wymówić nie mógł – uczyłem czegom się sam nauczył, nie sam od siebie, ani swej dumy, która jest złym mistrzem – ale od zacnych kościelnych mężów. 29Gdziem wątpił, szczerzem swoją nieumiejętność wyznał. Wszakże mię ona pytała, miedzy rozmaitemi wykłady, któryby mi się zdał potrzebniejszy. Języka się Żydowskiego nauczyła, któregom się ja z młodości, aż do tego czasu z pracą wielką po części nauczył, i Eustochiej córki swej nauczyła – która nigdy od niej nie odstępowała – wszytki jej posługi odprawując, a prawie żadnej słudze nic nie dopuszczając – nigdy bez matki ani jadła, ani legła – i jednego pieniądza w swej mocy nie miała. 30Gdy jej ojcowską i macierzyńską majętność matka na ubogie rozpraszała, z tego miała kochanie, za skarb sobie wielki i dziedzictwo poczytając, cnotę i pobożność matki swojej, i swoję przeciw jej miłość. Nic tak barzo Paula nie pragnęła, jedno aby powinowaci jej w Rzymie na Bożą się służbę udali. I pocieszył ją Pan Bóg. Bo wnęczka jej Paula, córka syna jej Toksocjusa, jeszcze w pieluchach na czystość panieńską oddana od rodziców Bogu była – z czego jaką radość miała, wymówić się nie może.
   31Raz jeden heretyk do niej przyszedszy, wichłać ją pytaniem o zmartwychwstaniu począł. Na którego gdy mnie przyzwała, a jego zdrady obaczyła – tak się imi na potym brzydziła, iż je jawnie Bożymi nieprzyjacielmi zwała. Gdy skończenie jej z świata tego, którego wielce pragnęła, przyszło, a w niemoc ciężką wpadła – tam było poznać córki jej Eustochiej ku matce miłość, w ustawicznych posługach, i przy jej łóżku siedzeniu. Bacząc się śmiertelną i prędkie zeszcie swoje, one wierszyki z Psalmu cicho powtarzała:32 Zamiłowałem Panie ozdobę domu Twego i chwałę mieszkania Twojego. Jako wdzięczne przybytki Twoje – pragnie i prawie mdleje dusza moja do nich. Gdym jej pytał: czemu milczysz a nie powiesz, jeśli się o co frasujesz? Rzekła mi po Grecku – Nic nie mam na się ciężkiego – wszytko mi spokojno i jasno. I tym zamknąwszy mowę, a na ustach póki mogła palcem krzyż ś. kładąc, on głos Oblubieńca usłyszała:33 wstań a chodź sam przyjaciółko moja, wdzięczna gołębico moja – już zima minęła i niepogody przeszły. A ona sercem ochotnie odpowiedziała – ukazały się kwiatki na ziemi, czas żniwa przyszedł – wierzę iż oglądam dobra Pańskie, w ziemi żywiących.
   34Gdy ducha Bogu oddała, wielka się liczba Biskupów, Kapłanów i Lewitów z wszytkich ziem okolicznych, zakonników, zakonniczek i ludzi zeszło na jej pogrzeb – wdowy i ubodzy, jako do matki i dobrodziejki swojej biegły – jako po onej Dorce, szaty które im dawała, i jałmużnę jej ukazując. Świadek mi Pan Jezus, iż jednego pieniążka córce Eustochiej nie zostawiła, ale jeszcze, jakom rzekł, długów wiele. A zostawiła taką wielkość sióstr i braciej w klasztorach swoich, które wyżywić trudno, a porzucić się ich też nie godzi. Co może być dziwniejszego nad to, białagłowa tak zacnego domu, tak bogata, wszystko dla P. Boga z taką wiarą rozdała, iż prawie do ostatniego ubóstwa przyszła? Nikt więcej dać ubogim nie może, jako ten, co sobie nic nie zostawi. Wszakże teraz używa dostatku i wiecznych onych bogactw. A ty Eustochia bądź bezpieczna, wielkieć matka dziedzictwo zostawiła. Żyła wdową w świętym przedsięwzięciu w Rzymie lat pięć, w Betleem lat dwadzieścia, żywota jej wszytkiego było lat pięćdziesiąt i sześć, miesięcy ośm, dniów dwadzieścia jeden.

   35Wielki przykład wdowiej czystości, i ukochanie się w tym stanie świętym, który doskonalszy jest niżli małżeński, wedle Apostoła mówiącego:36 iż błogosławieńsza będzie, gdy tak zostanie, to jest, gdy się do małżeństwa nie wróci. O tejże Pauli tenże Hieronym ś. mówi: Tak męża płakała, iż prawie sama umierała – ale tak się po mężu do służby Chrystusowej obróciła, jakoby dawno śmierci jego pragnąć miała – dając znać iż gdy Pan Bóg rozwiąże ten węzeł śmiercią jednego, żałość się towarzysza, mocniejszem z Chrystusem spojeniem, i wolnością do służby Jego więtszą gasić ma. Czym się i miłość ku pierwszemu, gdy nań inego nie przywodzi, i miłość ku Chrystusowi, gdy Go nad wszytkie w czystości przekłada, pokazuje.
   2. Co ta matka córce swej Eustochiej, za posag zostawiała, jest się czemu przypatrzyć. Jako wiele dziatkom szkodzi, kto im majętność tę, którą sieroctwo ich opatrzone być ma, zbytkiem i niedbalstwem utraca – tak kto zapalony miłością Bożą, hojnie na ubogie majętność rozdaje, skarb dziatkom wielki zbiera. Jako to znała ta błogosławiona Panienka Eustochia, która matce gdy jej ojczyste dobra Chrystusowi dawała, tak mówiła: Dosyć mię miła matko bogato zostawisz – gdy mi dziedzictwo cnót świętych, i łaskę a opiekę Chrystusowę testamentem oddasz. Ale dziś rodzicy ni ocz się więcej nie starają, jedno aby bogato dzieci zostawili, i córkom wielkie posagi łakomie i niesprawiedliwie (dusze swe dla dzieci głupie tracąc) zbierali. Co po tym jako proch od wiatru u potomków ich ginie. Miłuj dzieci, ale Boga i zbawienie swe więcej – jeśli im pożywienia sprawiedliwie nabytego zostawić nie możesz, zostaw im w dobrym wychowaniu cnotę, i nadzieję wysług twoich u Boga – aby mówić mogły z Dawidem: Dzieciśmy, Panie, sługi Twego, i potomstwo niewolnice Twojej – niechciej nas opuszczać w obietnicy Twej, którąś spuścił ojcom naszym.

1  XII. Febru. Lutego. Mart. R. 26. Ianua.
Miłość ku Bogu przewyższyła miłość ku dziatkom.
Piegrzymstwo na ś. miejsca.
Budowanie klasztorów męskich i żeńskich.
Pokora.
Z mężczyzną po śmierci męża swego nigdy nie jadła.
Nagroda w pokucie.
8  2 Kor 8.
O zbytniej jałmużnie na ś. Hieronyma upominanie odpowiedź dziwna.
10  Mt 5.
11  Łk 16.
12  Łk 11.
13  Jałmużna trudniejsza na trudzeniu cielesnym.
14  Hi 1.
15  Rz 12.
16  Dz 5.
17  Ps 38.
18  Łk 21.
19  2 Kor 12.
20  Mt 16.
21  Hi 1.
22  1 J 12.
23  Mt 10.
24  Ps 78.
25  Mk 3, J 10.
26  Porządek klasztornych panienek.
27  Cielesne ochędostwo, duszne plugastwo.
28  Kochanie w Piśmie Świętym.
29  Pisma Ś. wykład jako trudny.
30  Miłość ku matce.
31  Heretyki jako się brzydziła.
32  Ps 26(25); 84(83).
33  Pnp 2.
34  Śmierć ś. Paule.
35  Obrok duchowny.
36  1 Kor 7.

Źródło:
Ks. Piotr Skarga, Żywoty Świętych Stárego y Nowego Zakonu, ná káʒ̇dy dzień przez cáły rok, Kraków 1605, pomocniczo: Kraków 1598
Transkrypcja typu „B”: Jakub Szukalski