poniedziałek, 26 czerwca 2017

(65) Cztery Ewangelie i Poemat Boga-Człowieka: Prośba

   7 Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. 8 Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. 9 Gdy któregoś z was syn prosi o chleb, czy jest taki, który poda mu kamień? 10 Albo gdy prosi o rybę, czy poda mu węża? 11 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec wasz, który jest w niebie, da to, co dobre, tym, którzy Go proszą. (Mt 7,7-11)

   9 I Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a zostanie wam otworzone. 10 Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu zostanie otworzone. 11 Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? 12 Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? 13 Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, to o ileż bardziej Ojciec z nieba udzieli Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. (Łk 11,9-13)

   7 Αἰτεῖτε καὶ δοθήσεται ὑμῖν, ζητεῖτε καὶ εὑρήσετε, κρούετε καὶ ἀνοιγήσεται ὑμῖν· 8 πᾶς γὰρ ὁ αἰτῶν λαμβάνει καὶ ὁ ζητῶν εὑρίσκει καὶ τῷ κρούοντι ἀνοιγήσεται. 9 ἢ τίς ἐστιν ἐξ ὑμῶν ἄνθρωπος, ὃν αἰτήσει ὁ υἱὸς αὐτοῦ ἄρτον, μὴ λίθον ἐπιδώσει αὐτῷ; 10 ἢ καὶ ἰχθὺν αἰτήσει, μὴ ὄφιν ἐπιδώσει αὐτῷ; 11 εἰ οὖν ὑμεῖς πονηροὶ ὄντες οἴδατε δόματα ἀγαθὰ διδόναι τοῖς τέκνοις ὑμῶν, πόσῳ μᾶλλον ὁ πατὴρ ὑμῶν ὁ ἐν τοῖς οὐρανοῖς δώσει ἀγαθὰ τοῖς αἰτοῦσιν αὐτόν. (Mt 7,7-11)

   9 Κἀγὼ ὑμῖν λέγω, αἰτεῖτε καὶ δοθήσεται ὑμῖν, ζητεῖτε καὶ εὑρήσετε, κρούετε καὶ ἀνοιγήσεται ὑμῖν· 10 πᾶς γὰρ ὁ αἰτῶν λαμβάνει καὶ ὁ ζητῶν εὑρίσκει καὶ τῷ κρούοντι ἀνοιγ [ήσ]εται. 11 τίνα δὲ ἐξ ὑμῶν τὸν πατέρα αἰτήσει ὁ υἱὸς ἰχθύν, καὶ ἀντὶ ἰχθύος ὄφιν αὐτῷ ἐπιδώσει; 12 ἢ καὶ αἰτήσει ᾠόν, ἐπιδώσει αὐτῷ σκορπίον; 13 εἰ οὖν ὑμεῖς πονηροὶ ὑπάρχοντες οἴδατε δόματα ἀγαθὰ διδόναι τοῖς τέκνοις ὑμῶν, πόσῳ μᾶλλον ὁ πατὴρ [ὁ] ἐξ οὐρανοῦ δώσει πνεῦμα ἅγιον τοῖς αἰτοῦσιν αὐτόν. (Łk 11,9-13)

   Proście, a otrzymacie. Szukajcie, a znajdziecie. Pukajcie, a otworzą wam. Kto bowiem prosi – otrzymuje, kto szuka – znajduje, a kto puka do drzwi, ujrzy, jak się otwierają. Kiedy dziecko wyciąga do was rączkę, mówiąc: „Ojcze, chce mi się jeść”, czy podacie mu może kamień? Dacie mu węża, kiedy prosi o rybę? Z pewnością nie. Ponadto, dając chleb i rybę, dorzucicie pieszczotę i błogosławieństwo, bo przyjemnie jest ojcu karmić swe dziecko i widzieć jego szczęśliwy uśmiech. Skoro więc wy, istoty o sercach niedoskonałych, potraficie dawać dobre rzeczy waszym dzieciom jedynie z powodu miłości naturalnej – którą także zwierzę odczuwa do swego potomstwa – wasz Ojciec, który jest w Niebiosach, udzieli o wiele więcej proszącym Go o to, co pożyteczne i konieczne dla ich dobra. Nie lękajcie się prosić i nie bójcie się, że nie otrzymacie!
   Ostrzegam was jednak przed błędem, w który łatwo można wpaść. Nie postępujcie jak ludzie o słabej wierze i miłości, jak poganie prawdziwej religii. Istotnie bowiem pośród wierzących są poganie, których biedna religia stanowi gmatwaninę zabobonów i wiary, przebudowaną konstrukcję, w którą wdarły się pasożytnicze rośliny wszelkiego rodzaju, krusząc ją i przewracając. Ci – słabi i poganie – czują, że umiera ich wiara, gdy nie są wysłuchiwani.
   Prosicie. Wydaje się wam słuszne o coś prosić. Rzeczywiście, w danym momencie ta łaska nie byłaby bezużyteczna. Jednak życie nie kończy się z tą chwilą. A to, co jest dobre dziś, mogłoby takim nie być jutro. Wy tego nie wiecie, bo znacie jedynie obecną chwilę – i to jeszcze z łaski Bożej. Bóg jednak zna także przyszłość i często – dla zaoszczędzenia wam większej troski – nie wysłuchuje modlitwy. W ciągu roku Mojej publicznej działalności wiele razy słyszałem serca jęczące: „Jakże wiele cierpiałem, gdy Bóg mnie nie wysłuchał. Teraz zaś mówię: ‘Tak było dobrze, bo ta łaska przeszkodziłaby mi dojść do tej Bożej godziny’”. Słyszałem innych, którzy mówili i mówili do Mnie: „Dlaczego, Panie, nie wysłuchujesz mnie? Udzielasz innym, a nie mnie?” A jednak, choć cierpiałem na widok bólu, musiałem powiedzieć: „Nie mogę”. Wysłuchanie ich oznaczałoby przeszkodzenie im w dążeniu do życia doskonałego.
   Ojciec także mówi czasami: „Nie mogę”. To nie oznacza, że nie mógłby spełnić tego natychmiast. Odmawia, bo zna następstwa. Posłuchajcie. Małe dziecko cierpi na chorobę jelit. Matka wzywa lekarza, który mówi: „Aby wyzdrowieć, potrzebuje całkowitej diety”. Dziecko płacze, krzyczy, błaga, wydaje się umierać. Matka, zawsze pełna współczucia, dołącza swoje lamenty do dziecięcych. Całkowity zakaz [jedzenia] wydaje się jej nieczułością lekarza. Ma wrażenie, że post i łzy zaszkodzą jej dziecku. Jednak lekarz pozostaje nieubłagany. Na koniec mówi: „Niewiasto, ja wiem to, czego ty nie wiesz. Chcesz stracić dziecko czy mam je ocalić?” Matka krzyczy: „Chcę, aby żyło!” „Zatem – oświadcza lekarz – nie mogę mu pozwolić na jedzenie. To oznaczałoby śmierć”. Tak czasem mówi Ojciec. Wy – jak ta matka – litujecie się nad waszym „ja”. Nie chcecie, aby płakało z powodu odmówionej mu łaski. Bóg jednak mówi: „Nie mogę. To byłoby twoim nieszczęściem”. Nadejdzie dzień – może dopiero w wieczności – kiedy powiecie: „Dziękuję, mój Boże, że nie wysłuchałeś mojej niemądrej prośby!” (III (cz. 1-2), 32: 26 maja 1945. A, 5154-5171)

   Chiedete e vi sarà dato, cercate e troverete, bussate e vi sarà aperto. Perché chiunque chiede riceve, chi cerca trova, e verrà aperto a chi picchia. Quando un figlio vostro vi tende la manina dicendovi: "Padre, ho fame", gli date forse un sasso? Gli date un serpente se vi chiede un pesce? No, anzi che date pane e pesce, ma inoltre date carezza e benedizione, perché è dolce ad un padre nutrire la sua creatura e vederne il sorriso felice. Se dunque voi di imperfetto cuore sapete dare buoni doni ai vostri figli solo per l'amore naturale, comune anche all'animale verso la prole, quanto più il Padre vostro che è nei Cieli concederà a coloro che gliele chiedono le cose buone e necessarie al loro bene. Non abbiate paura di chiedere e non abbiate paura di non ottenere! Però (ecco che Io vi metto in guardia contro un facile errore) però non fate come i deboli nella fede e nell'amore, i pagani della religione vera – perché anche fra i credenti vi sono pagani la cui povera religione è un groviglio di superstizioni e di fede, un manomesso edificio in cui si sono infiltrate erbe parassitarie d'ogni specie, al punto che esso si sgretola e cade in rovina – i quali, deboli e pagani, sentono morire la fede se non si vedono esauditi. Voi chiedete. E vi pare giusto di chiedere. Infatti per quel momento non sarebbe neanche ingiusta quella grazia. Ma la vita non termina in quel momento. E ciò che è bene oggi può essere non bene domani. Voi questo non lo sapete, perché voi sapete solo il presente, ed è una grazia di Dio anche questa. Ma Dio conosce anche il futuro. E molte volte per risparmiarvi una pena maggiore vi lascia non esaudita una preghiera. Nel mio anno di vita pubblica più di una volta ho sentito dei cuori gemere: "Quanto ho sofferto allora, quando Dio non mi ha ascoltato. Ma ora dico: 'Fu bene così perché quella grazia mi avrebbe impedito di giungere a quest'ora di Dio'". Altri ho sentito dire e dirmi: "Perché, Signore, non mi esaudisci? A tutti lo fai, e a me no?". E pure, avendo dolore di veder soffrire, ho dovuto dire: "Non posso", perché l'esaudirli avrebbe voluto dire mettere un intralcio al loro volo alla vita perfetta. Anche il Padre delle volte dice: "Non posso". Non perché non possa compiere l'atto immediato. Ma perché non lo vuole compiere per conoscenza delle conseguenze future. Udite. Un bambino è malato alle viscere. La madre chiama il medico e il medico dice: "Per guarire occorre digiuno assoluto". Il bambino piange, strilla, supplica, parę languire. La madre, pietosa sempre, unisce i suoi lamenti a quelli del figlio. Le parę durezza del medico quel divieto assoluto. Le pare che possa nuocere al figlio quel digiuno e quel pianto. Ma il medico resta inesorabile. Infine dice: "Donna, io so, tu non sai. Vuoi perdere tuo figlio o vuoi che io te lo salvi?" La madre urla: "Voglio che egli viva!". "E allora", dice il medico, "io non posso concedere cibo. Sarebbe la morte". Anche il Padre dice così, delle volte. Voi, madri pietose del vostro io, non lo volete sentire piangere per negata grazia. Ma Dio dice: "Non posso. Sarebbe il tuo male". Viene il giorno, o viene l'eternità, in cui si giunge a dire: "Grazie, mio Dio, di non avere ascoltato la mia stoltezza!". (3, 172)

Przekład polski Ewangelii: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2007 (Mt, Mk, Łk: tłum. o. Walenty Prokulski TJ; J: tłum. ks. Jan Drozd SDS)

Zapis grecki: wyd. Nestle-Aland 28

Przekład polski Poematu Boga-Człowieka napisanego przez Marię Valtortę: Ewa Bromboszcz (I-IV, VI-VII), ks. Michał Kaszowski (V), Vox Domini, Katowice (I: bez roku, II: 2010, III, cz. 1-2: 2000, cz. 3-4: 2002, IV, cz. 1-2: 2003, cz. 3-4: 2004, cz. 5-6: 2005, V: 2000, VI: 1998, VII: 1999)

Zapis włoski: Maria Valtorta, L’Evangelo come mi e' stato rivelato, Edizioni Paoline, Pisa 2001

niedziela, 25 czerwca 2017

Najlepsze ryzyko

Miłość jest największym ryzykiem
i największą nagrodą
musisz dla niej oddać wszystko
żeby zyskać wszystko

piątek, 23 czerwca 2017

Do mnie

Słowa, jakie mówił do Abrahama,
mówi do mnie.
Słowa, jakie mówił do Jezusa,
mówi do mnie.

Bądźcie doskonali,
jak wasz Ojciec w niebie.

czwartek, 22 czerwca 2017

(16) Żywoty Świętych: Lucjan z Antiochii

Żywot ś. Lucjana i dwojga dziatek męczenników,
pisany od Euzebiusza Cezaryjskiego, lib. 9. cap. 5. i ś. Hieronima, i Symeona Metafrasta. Żył około roku Pańskiego, 300.1

   Lucjan był rodem z Samosaty miasta Syriej,2 z rodziców Chrześciańskich – we dwanaście lat pogrzebszy ojca i matkę, majętność swoję ubogim rozdał – 3a sam się na srogość ostrego żywota i na naukę Pisma Ś. udał. Jeszcze z młodu wina nie pijał jedno samę wodę – raz tylo na dzień jadł, a drugdy cały tydzień postami się dręczył – więtszą część żywota na modlitwie i na płakaniu trawił, a błogosławieństwa płaczących szukał. Milczenie miłował, a serce bogomyślnością ustawiczną uweselając, na twarzy się zawżdy smutny zdał. Gdy było mówić potrzeba, Pismo Ś. w uściech zawżdy miał – w którym się tak kochał, iż ledwie spać mógł o nim myśląc. Częstokroć na samym chlebie przestawał, drugdy nic, co przez ogień przeszło nie jedząc.
   Za takim żywotem, w Antjochiej się naukom świętym przyuczywszy, i wielki w nich nad inne pochop wziąwszy, kapłanem został. I pomagając innym młodym do pobożności i nauki, szkoły otworzył i uczniów nie mało do ćwiczenia zebrał. 4Nawięcej się pisaniem, mając na to prędką i piękną rękę, żywił – i ubogie z tego karmił. A gdyby był pierwej sam prace swej pożywał a niżli ubogiego nasycił, za nieprzystojność to sobie miał.
   5Biblią już sobie na on czas ręką pisaną od pogaństwa i heretyków w języku Greckim napsowaną i sfałszowaną, z języka Żydowskiego naprawował. Gdy się tedy takimi rzeczami wsławił, a u ludzi barzo wziętym był, Maksymianus Cesarz Galerius nazwany, który na on czas na wschodnych królestwach nasławniejsze kapłany na wygubienie wiary Chrześciańskiej mordował, i już był Antyma Nikomedyjskiego i Piotra Aleksandryjskiego, Biskupy stracił – rozumiejąc gdy głowy pierwsze zginą, iż wiara z nimi upaść miała – tedy tego też Lucjana szukać i pojmać kazał. Ale się krył Lucjanus, aż go towarzysz jego, Pankracjus zły kapłan i heretyk, który sławie jego zajźrzał, ukazał i wydał. Wiedziono go tedy do Nikomediej na śmierć. Czasu tego ten okrutnik i dziatkom Chrześciańskim nie przepuścił – które gdy brać w usta tego, co i diabłom ofiarowano, z natchnienia Ducha Świętego niechciały, zabijać je kazał.
   6Trafiło się też dwoje pacholąt zacnie urodzonych (jednego ojca i matki dzieci) iż się nauczeni od rodziców, bałwochwalstwem brzydzili. I przyzwać ich kazał, i piękną im wnętę, słów i potraw dziecinnych dając, do pożywania ofiar diabelskich, z innemi rówienniki ich pobudzał. Ale one niechciały, mówiąc jako mogły – iż im tego rodzice zakazali, powiadając, że się o to P. Chrystus gniewa. Tedy je rózgami bić kazał – a dzieci niedbały, ani statku swego, mężom równi, nie mieniły. A jeden Zofista rzekł: sromota wielka, aby Cesarza Rzymskiego dzieci dopiero z pieluch wywiązane zwyciężyć miały – wnet ich ja do tego co chcemy przywiodę – i kazał z ostrej gorczyczki maść przyprawić, a ogoliwszy główki ich, mocną oną maścią namazał, i do gorącej łaźnie wsadził. Tedy się głowy ich rozgorzały, jakoby ogień na nich niecił, abo na nie piorun uderzył – i schylając się jako mogły na ziemię, przyrodzenie ich mdłe, onej okrutnej rzeczy nie wytrwało, młodszy padnie i skona. Co widząc starszy, iż brat jego umarł, jako mógł zawołał: 7Wygrałeś braciszku mój, wygrałeś, Bógci pomóż. I całując brata swego, z radością i ono drugie dziecko na nim skonało. To czyniono nad temi, nad których laty i niewinnością więtszą, więtsze pożałowanie Chrześciańskie serca rozdzierało. 8To było w Nikomediej. Lucjanus, gdy jadąc do Kappadocjej był przyprowadzon, swoim wymownym i zapalającym ku Panu Bogu językiem, żołnierze którzy w mękach usty się Chrystusa zaprzeli, karał, mówiąc: Jaka hańba i sromota wasza, iż wy ludzie rycerscy, którzy co dzień gardła swe na wojnie dla świeckiego pana niesiecie – a tu ich dla niebieskiego Króla Jezusa szanujecie i umykacie? Co tam zyskujecie, a co tu utracacie rozmyślcie się. Dla próżnej sławy, i żołdu nędznego, i urzędów które was często mijają, takie niebezpieczeństwa podejmujecie – a tu dla Pana swego, który dał krew za was, dla chwały i dobra wiecznego, która was pewnie nie minie, żałujecie się – głupie barzo czynicie – wstydźcie się dzieci i niewiast, które wam mężne serce pobrały, a ochotnie do tego najazdu idą. Co się z wami zstanie, gdy was teraz Chrystus pozowie na sąd swój? 9Oni to słysząc, znowu jako z pogoniej wracając się na męki bieżeli, i około czterdzieści osób, rzeczy swej, umierając za Chrystusa poprawili.
   Gdy już był do Nikomediej przyprowadzon – tam nalazł wiele znajomych Chrześcian i uczniów swoich. Powiadają że też niejaka Pelagia jego uczennica była – po którą gdy sędzia posłał, aby ją o wiarę w Chrystusa skarał – ona bojąc się aby czystości nie straciła (bo była w dziewictwie) z okna wysokiego skoczywszy, umarła, którą także za męczennicę poczytano. 10A iż Maksymian o Lucjanie słyszał, iż tak wdzięcznego pojrzenia, i języka słodkiego był, iż kto go mówiącego słyszał, z trudnością się odjąć mógł, aby Chrześcianinem nie został – z daleka i przez zasłonę z nim gadał. Pierwej mu wiele obiecował – ale gdy się on z tego śmiał – pogroził mu, iż go nowemi mękami mordować miał. Na co mu on śmiałe serce i niebojaźliwe ukazał. I dał go do więzienia, gdzie dziwnemi onemi mękami trapion był – miedzy inemi, wszytki członki jego z stawów wyciągnąwszy, na skorupach ostrych grzbiet jego położyli – i inych mu wiele morderstw zadawali – nakoniec głodem morzyli, i przez dni 14. na onych mękach i skorupach leżał.
   Przyszedł dzień Trzech Królów, na który barzo pragnęli Chrześcianie, żeby to święto z nimi święcił a służbę sprawował – wskazał do nich, iż chce z nimi święto obchodzić. Gdy się im to niepodobno zdało – on u P. Boga to sobie zjednał, iż za niebacznością straży, do niego się na on dzień do więzienia wiele Chrześcian zeszło – a nie mając ani miejsca, ani ołtarza ku sprawowaniu chwalebnych tajemnic – 11każąc się im około skupić, na swych piersiach Mszą miał (bo związany wznak leżeć musiał) i z nich ołtarz uczynił, mówiąc: Dufam P. Bogu, iż Mu się ołtarz ten, lepiej niżli ina materia, podobać będzie. I tak świętą onę Ofiarę odprawili – żadnych obrzędów i modlitw nie opuszczając, które ktemu służą. Tak i sam uczestnikiem się Ofiary zstał, i inym którzy nie byli, posłał. Nazajutrz dowiadował się Cesarz, jeśliby jeszcze żyw był. On ujrzawszy jego czeladź – trzykroć zawołał: jestem Chrześcianin. I to mówiąc, skonał.
   Ciało jego Maksymian, u prawej ręki kamień wielki uwiązawszy, w morze wrzucić rozkazał. I było przez dni czternaście w morzu, aż do dnia piętnastego, ukazał się swojemu uczniowi Gliceriuszowi – dając znać, aby szedł na brzeg morski. Gdy to uczynił, ujrzał do brzegu płynącego Delfina, rybę wielką morską, a ona na swym grzbiecie ciało umarłe niesie – które wyrzuciwszy na brzeg, ale bez ręki prawej – sama umarła. 12O tej ręce rozmaite było u Chrześcian rozumienie. Jedni mówili iż wiele w piśmie dla Chrystusa, pisząc ś. księgi robiła, osobną i skrytą cześć odniosła. Drudzy mienią iż potym do brzegu przypłynęła. Jakokolwiek jest, Chrześcianie wielkie dzięki P. Bogu za objawienie ciała jego którego długo po brzegach szukali, oddając, z uczciwością pogrzebli. Tam gdzie potym ś. Helena matka wielkiego Konstantego, temu męczennikowi ku pamiątce kościół zbudowała. Bogu w Trójcy jedynemu na cześć, którego jest sława i państwo na wiek wieków.

   13[1.] Nic ten żywot nie ma milszego – nic duszy smaczniejszego – żadna rzecz prędzej serca naszego od zamiłowania tego świata nie odwodzi – nic tak człowieka przeciw pokusom nie uzbraja – nic go tak prędko do dobrego nie pobudza – nic go tak cierpliwym nie czyni, jako nauka Pisma Ś. w którym się ten męczennik tak kochał. Do którego wyrozumienia, przykładem tego świętego – więcej potrzeba skruchy, niżli świeckiej mądrości – więcej płaczu, niżli disputacjej – więcej modlitwy, niżli czytania – więcej postów, niżli argumentów – więcej pokory, niżli filozofiej – więcej za grzechy żałości, niżli w rozumie biegłości. 14Ta nauka nic nie uczy, jedno miłości – nic nie gani, jedno świeckie i cielesne chciwości. Co k temu służy, jej to jest własne – co nie do tego wiedzie, porzucone jest i fałszywie jej przypisane. Tak ta nauka Pisma Ś. głęboka jest, mówi ś. Augustyn15 – bych się jej był od młodości aż do zgrzybiałości z wielką pilnością, z wielkim dowcipem uczył, przedsię tam gdziebych przestał, tamby mi dopiero począć potrzeba. Byś nadalej w niej zabieżał, jeszcze u kresu stoisz. Dziwna rzeka, Pismo Ś. – mówi ś. Grzegorz,16 i tak miałka, iż w niej baranek, to jest prosty i nieuczony, brodzić – i wielbłąd w niej, to jest uczony i doktor pływać, i zatopić się (pyszny heretyk) może. Pismo Ś. – mówi ś. Augustyn, trudnością, z pysznych się (heretyków) śmieje – głębokością, i pilnego straszy – hojnością, i wielce uczone karmi – łagodnością, i prostym obrok swój daje. Rozmiłuj się czytania Pisma Ś. a rozkoszy świeckie porzucisz.
   2. Przypatrz się, jako też to omylna rzecz jest, co mówi Ruś z swemi Grekami – iż Grecka Biblia od siedmdziesiąt tłumaczów wzięta, lepsza jest, niż z Żydowskiego języka, jakiej Łacinnicy używają, przełożona. Widzisz iż sam Metafrastes Greczyn o tym ś. Lucjanie pisze, iż Grecka już była popsowana i sfałszowana, a do Żydowskiej się uciekać musieli. Toż się i w Nowym Testamencie działo. 17Grecki jest od heretyków, których nawięcej od Grecjej było, tak zepsowany, iż się do Łacinników po naprawę uciekać musieli – gdzie cały dochowany jest Nowy Testament, gdzie takiej mocy kacerstwa nigdy niemiały.
   3. Nauczcie się i wy rodzicy tak dziateczki swoje z młodu do Zakonu Bożego, na przykład tych dwojga dziatek na wyznaniu Chrystusowym umorzonych przyuczać – żeby (czego Boże uchowaj) gdyby w pogańską abo heretycką rękę wpadły, zatrzymać się przy ś. wierze umiały – a posty wzięte od Katolickich rodziców zachowując, Chrystusa w niewinności wyznawały. 
 
1  VIII. Ianuar. Stycznia. Mart. R. 9. Ianuar.
2  D. Hier. in Cathalogo.
Chuć wielka do Pisma Świętego.
Z pisania się żywił i ubogie ś. Lucianus.
Biblia Grecka sfałszowana z Żydowskiego się pisma naprawowała. Patrz co się o tym mówi w obroku.
Dwojga dziatek męczeństwo.
Wielka stateczność dziatek.
Rzecz ś. Lucjana do żołnierzów którzy się w mękach zaprzeli Chrystusa.
Czterdzieści męczenników żołnierzów.
10  To czynili święci z osobnego objawienia Ducha ś. i z przywileju którego się naśladować nikomu nie godzi.
11  Ołtarz na piersiach swych uczynił ś. Lucjanus.
12  Rękę męczennika, która wiele pisała ku chwale Bożej, Pan Bóg osobną czcią obdarzył.
13  Obrok duchowny. Pisma Ś. czytanie, jakie ma pożytki.
14  Hugo de anima.
15  Augu. de doctrina Christia. Epist. 2. ad Volus. [wyd. 1598: „ad Velusianum”]
16  Grego. in Prologo Moralium 2. li. super Gene. 19.
17  Biblia Grecka sfałszowana, do Żydowskiej się ucieka.

Źródło:
Ks. Piotr Skarga, Żywoty Świętych Stárego y Nowego Zakonu, ná káʒ̇dy dzień przez cáły rok, Kraków 1605, pomocniczo: Kraków 1598
Transkrypcja typu „B”: Jakub Szukalski

wtorek, 20 czerwca 2017

Ptasia sztuka i ludzkie pomysły

Na posągach z kamienia
przesiadują wciąż ptaki
i na twarze poważne
plamy śmieszne spuszczają

Dostojeństwa widoki
z ludzkich myśli ukute
nie zwyciężą żywości
niezmyślonej przyrody

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Ubranie

Zdejmij ze mnie, Panie,
człowieka starego
z jego śmierciami i czynami,
a ubierz mnie w człowieka nowego,
który został stworzony według Boga
w sprawiedliwości i świętości Prawdy.

Modlitwa z Mszału Rzymskiego. Przekład z języka łacińskiego: Jakub Szukalski.