sobota, 19 października 2019

(127) Cztery Ewangelie i Poemat Boga-Człowieka: Związywanie i rozwiązywanie

   15 Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. 16 Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. 17 Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. 18 Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
   19 Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. 20 Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich. (Mt 18,15-20)

   15 Ἐὰν δὲ ἁμαρτήσῃ [εἰς σὲ] ὁ ἀδελφός σου, ὕπαγε ἔλεγξον αὐτὸν μεταξὺ σοῦ καὶ αὐτοῦ μόνου. ἐάν σου ἀκούσῃ, ἐκέρδησας τὸν ἀδελφόν σου· 16 ἐὰν δὲ μὴ ἀκούσῃ, παράλαβε μετὰ σοῦ ἔτι ἕνα ἢ δύο, ἵνα ἐπὶ στόματος δύο μαρτύρων ἢ τριῶν σταθῇ πᾶν ῥῆμα· 17 ἐὰν δὲ παρακούσῃ αὐτῶν, εἰπὲ τῇ ἐκκλησίᾳ· ἐὰν δὲ καὶ τῆς ἐκκλησίας παρακούσῃ, ἔστω σοι ὥσπερ ὁ ἐθνικὸς καὶ ὁ τελώνης. 18 Ἀμὴν λέγω ὑμῖν· ὅσα ἐὰν δήσητε ἐπὶ τῆς γῆς ἔσται δεδεμένα ἐν οὐρανῷ, καὶ ὅσα ἐὰν λύσητε ἐπὶ τῆς γῆς ἔσται λελυμένα ἐν οὐρανῷ.
   19 Πάλιν [ἀμὴν] λέγω ὑμῖν ὅτι ἐὰν δύο συμφωνήσωσιν ἐξ ὑμῶν ἐπὶ τῆς γῆς περὶ παντὸς πράγματος οὗ ἐὰν αἰτήσωνται, γενήσεται αὐτοῖς παρὰ τοῦ πατρός μου τοῦ ἐν οὐρανοῖς. 20 οὗ γάρ εἰσιν δύο ἢ τρεῖς συνηγμένοι εἰς τὸ ἐμὸν ὄνομα, ἐκεῖ εἰμι ἐν μέσῳ αὐτῶν. (Mt 18,15-20)

   «Posłuchaj, Nauczycielu. Powiedziałeś nam wcześniej, że jeśli ktoś nie słucha swego brata, nawet w obecności świadków, ma się nim zająć synagoga. Teraz, o ile dobrze pojąłem to, co nam powiedziałeś, odkąd się znamy, wydaje mi się, że synagogę zastąpi Kościół, który ustanowisz. Gdzież więc pójdziemy, żeby nakazywać [poprawę] upartym braciom?»
   «Pójdziecie do siebie, bo to wy będziecie Moim Kościołem. Wierni przyjdą więc do was po to, żeby otrzymać radę dla siebie albo po to, żeby udzielić rady innym.
   Powiem wam jeszcze więcej. Nie tylko będziecie udzielać rad. Będziecie też mogli rozgrzeszać w Moje Imię. Będziecie rozwiązywać łańcuchy grzechu i będziecie mogli wiązać dwie osoby, które się kochają, czyniąc z nich jedno ciało. A to, co uczynicie, będzie ważne w oczach Boga, jakby sam Bóg to uczynił. Zaprawdę powiadam wam: to, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w Niebie; to zaś, co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w Niebie.
   Mówię wam jeszcze, żebyście zrozumieli moc Mojego Imienia w odniesieniu do miłości braterskiej oraz do modlitwy: jeśli dwaj Moi uczniowie – a Ja uważam teraz za takich wszystkich, którzy będą wierzyć w Chrystusa – zgromadzą się, żeby prosić o coś słusznego w Moje Imię, Mój Ojciec udzieli im tego. Modlitwa bowiem posiada wielką siłę. Ogromną moc posiada braterska jedność. Wielką, nieskończoną moc posiada Moje Imię i Moja obecność pośród was. Gdzie zaś dwaj albo trzej zgromadzą się w Imię Moje, Ja będę pośród nich i będę się modlił z nimi, a Ojciec nie odmówi niczego tym, którzy modlą się ze Mną. Wielu nie otrzymuje, modlą się bowiem sami albo z powodów zakazanych lub z pychy, lub z grzechem w sercu. Sprawcie, aby wasze serce było czyste – żebym Ja mógł być z wami – i potem módlcie się, a zostaniecie wysłuchani». (III (cz. 3-4), 142: 17 września 1945. A, 6456-6466)

   «Senti, Maestro. Tu prima hai detto che, se uno non ascolta il fratello neppure alla presenza di testimoni, sia fatto consigliare dalla sinagoga. Ora, se io ho ben capito quanto Tu ci hai detto da quando ci conosciamo, mi pare che la sinagoga sarà sostituita dalla Chiesa, questa cosa che Tu fonderai. Allora, dove andremo per fare consigliare i fratelli zucconi?».
   «Andrete da voi stessi, perché voi sarete la mia Chiesa. Perciò i fedeli verranno a voi, o per consiglio da avere per causa propria, o per consiglio da dare ad altri. Vi dico di più. Non solo potrete consigliare. Ma potrete anche assolvere in mio Nome. Potrete sciogliere dalle catene del peccato e potrete legare due che si amano facendone una carne sola. E quanto avrete fatto sarà valido agli occhi di Dio come fosse Dio stesso che lo avesse fatto. In verità vi dico: quanto avrete legato sulla Terra sarà legato nel Cielo, quanto sarà sciolto da voi sulla Terra sarà sciolto in Cielo. E ancora vi dico, per farvi comprendere la potenza del mio Nome, dell'amore fraterno e della preghiera, che se due miei discepoli, e per tali intendo ora tutti coloro che crederanno nel Cristo, si riuniranno a chiedere qualsiasi giusta cosa in mio Nome, sarà loro concessa dal Padre mio. Perché grande potenza è la preghiera, grande potenza è l'unione fraterna, grandissima, infinita potenza è il mio Nome e la mia presenza fra voi. E dove due o tre saranno adunati in mio Nome, ivi Io sarò in mezzo a loro, e pregherò con loro, e il Padre non negherà a chi con Me prega. Perché molti non ottengono perché pregano soli, o per motivi illeciti, o con orgoglio, o con peccato sul cuore. Fatevi il cuore mondo, onde Io possa essere con voi, e poi pregate e sarete ascoltati». (4, 278)

Przekład polski Ewangelii: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2007 (Mt, Mk, Łk: tłum. o. Walenty Prokulski TJ; J: tłum. ks. Jan Drozd SDS)

Zapis grecki: wyd. Nestle-Aland 28

Przekład polski Poematu Boga-Człowieka napisanego przez Marię Valtortę: Ewa Bromboszcz (I-IV, VI-VII), ks. Michał Kaszowski (V), Vox Domini, Katowice (I: bez roku, II: 2010, III, cz. 1-2: 2000, cz. 3-4: 2002, IV, cz. 1-2: 2003, cz. 3-4: 2004, cz. 5-6: 2005, V: 2000, VI: 1998, VII: 1999)

Zapis włoski: Maria Valtorta, L’Evangelo come mi e' stato rivelato, Edizioni Paoline, Pisa 2001

sobota, 12 października 2019

(3) Odsłony: Sen nadziei

Odsłony Poematu Boga-Człowieka
czyli tej Ewangelii, która została objawiona Marii Valtorcie

   Wydarzenie ma miejsce podczas Święta Namiotów nazywanego po hebrajsku Sukkot (sukôṯ). Świadczy o tym opis okoliczności wprowadzających w wydarzenie. Podano też szczegóły, takie jak śmiech gwiazdy polarnej jej wszystkimi błyskami i nazwę miesiąca październik, którą poznajemy dzięki silnemu głosowi mężczyzny uczestniczącego w święcie. Tu można zastanowić się, skąd na ustach Izraelity pojawia się nazwa październik (po włosku: ottobre)? Wśród miesięcy kalendarza hebrajskiego nie ma przecież podobnej nazwy, a ponadto kalendarz ten jest liczony nie według biegu słońca, ale według biegu księżyca.
   Cóż zatem? Maria Valtorta okazuje się podawać czytelnikowi wiadomość już przetworzoną, przetłumaczoną. Choć nie jest tak na każdym miejscu, to w przeważającej mierze jej dzieło składa się z widzeń i przekazów słownych, z których te drugie są przekazami, jakie Maria otrzymuje za pośrednictwem kogoś, kogo nazywa „wewnętrznym uświadomicielem” lub „wewnętrznym napominaczem”, „wewnętrznym stróżem” (interno ammonitore),1 a także „tym, «kto» mówił mi wewnątrz” (questo «che» interno mi disse),2 kto jest „wewnętrznym wskaźnikiem” lub „wewnętrznym powiadamiaczem, informatorem, kierownikiem” (indicatore interno).3 Oznacza to, że w przypadku wypowiedzi słownych Maria słyszy wypowiedzi tłumaczone na bieżąco przez jakąś tajemniczą osobę, którą dla potrzeb lepszego zrozumienia można nazwać zwiastunem czy aniołem, ponieważ w swej istocie ten wewnętrzny uświadomiciel wykonuje zadanie oznajmiania, a ono przysługuje ściśle tym istotom, które nazywa się zwiastunami (aniołami).
   Zatem nazwa październik jest tutaj nazwą już tłumaczoną przez anioła, który pomaga Marii rozumieć, albo mówiąc inaczej, przekazuje jej pewną wiadomość. Pod względem czasu, Święto Namiotów rzeczywiście przypada w okolicy października. Poza czasem podana zostaje wiadomość o szczególnych uczestnikach święta, jakimi są Joachim, Anna, dziecko Alfeusz i jego ojciec. Ukazany jest również nastrój święta oraz postawa Anny i jej stosunek do dzieci, a także nieco z żydowskiej obyczajowości. Pojawia się opis pięknego nocnego nieba i snów ludzi na jego tle. I wśród tych snów daje się słyszeć też głos Anny opowiadającej własny sen, o którym mówi mężowi: „Tej nocy śniłam, że w przyszłym roku przybędę do Miasta Świętego na dwa święta, a nie tylko na jedno. I jednym będzie ofiarowanie w świątyni mego dziecka. O, Joachimie!...” Głos jej się urywa, a w słowach daje się odczuć wielką radość i nadzieję spełnienia.
   Joachim odbiera sen Anny w sposób poważny i zachęca ją do jeszcze większej ufności. Pyta, czy Pan nie szepnął jej czegoś do serca, lecz ona mówi, że tylko sam sen. Oboje jednak zdają się już wiedzieć, że to coś więcej niż tylko sen. Joachim mówi o uroczystym odnowieniu ofiar w nadchodzącym dniu, który jest ostatnim dniem świątecznej modlitwy, i wypowiada słowa niosące w sobie głębokie znaczenie: „Zwyciężymy Boga naszą wierną miłością”. Zwyciężyć serce Boga, zdobyć Jego czułość, miłość, łaskawe spojrzenie, to coś zupełnie innego niż zwycięstwa w bitwach świata. Tutaj zwycięża nie gwałtowny czyn, ale łagodna pieszczota. Tutaj nie nieczułość, a rozczulenie. Tu nie pokonywanie, a przekonanie. Dlatego też później Jezus mówił, że do dzieci należy królestwo Boże (Mt 19,14, Mk 10,14, Łk 18,16) i żeby wejść do tego królestwa stać się trzeba jak dziecko (Mt 18,3, Mk 10,15, Łk 18,17).
   To opowiadanie jest rozwinięciem promyka nadziei – jest podtrzymaniem nadziei. Ukazane zostaje, jak nadzieja utrzymywana jest w rzeczywistości. Pojawia się ona w obrazach święta, w widoku nocnego nieba rozświetlonego gwiazdami, w snach i westchnieniach ludzi, w ich modlitwach i składanych darach. Nadzieja syci się marzeniami i jest umacniana stanowczymi czynami. Obok marzeń i snów przyszli rodzice Maryi wykonali stanowczy czyn. Wyruszyli w podróż, zapewne zgodną ze zwyczajem, i podjęli się stosownych kroków w składanych modlitwach i darach. Nadzieja żyje w przestrzeni marzeń, ale wymaga pójścia za marzeniem w rzeczywistości – wymaga otwarcia się na łaskę Boga i dokonywania zgodnych z tym czynów.

1  W przekładach Anny Mintowt Czyż i Ewy Bromboszcz jest to „wewnętrzny informator”. Tak w 1, 32 (w wydaniu włoskim 1, 21); 1, 56 (wł. 1, 34); 2, 18 (wł. 1, 55); 6, 24 (wł. 10, 605).
2  1, 68 (wł. 1, 41).
3  1, 68 (wł. 1, 41).

piątek, 11 października 2019

Stałe kochanie

Kiedy Ciebie nie ma
to nie żeby Cię nie było
jesteś wciąż w podobnościach
w dobrociach zawsze blisko
i choć nie widzę Ciebie przed sobą
tym cielesnym okiem
duchem obejmuję
poznaję miłością
całujesz rzeczywistością
stale Obecna
pieścisz całego
łonem rzeczywistości

poniedziałek, 7 października 2019

Noe

Noe, z którego moc wypływa falami
naprzeciw wrogim wiatrom,
patrzący nieustraszenie
w ciemną, burzliwą toń,
mrok ponad głową, kołysany statek,
Noe niewzruszony, patrzący w burzę,
zachowujący w sercu ciszę,
błysk Jego oczu
przebija przez ciała, głębiny, mroki,
widzi nieznane, patrzy w niespotykane
bez trwogi, zachowuje głęboki spokój,
ufność położył w Jestem.
Bądź mi natchnieniem.

niedziela, 6 października 2019

(80) Żywoty Świętych: Wolfram

Żywot ś. Wulfrana Senoneńskiego Biskupa,
pisany od Jony Opata, w leciech jemu równego. Surius Tom. 2. 
Żył około roku Pańsk. 700. Tritemius de viris illust.
Ord. S. Bened. lib. 3. cap. 168.1

   Wulfranus z powiatu Wastyńskiego, ojca miał Wulberta żołnierza, na dworze Króla Francuskiego Dagoberta i Klodowea – z młodu do szkoły dany, w naukach i Katolickim wychowaniu wyćwiczony był – i na naukach Pisma Ś. czas wszytek młodości swej trawiąc – gdy ku męskim latom przyszedł, po stopniach służby Bożej, na kapłaństwo wstąpił. A myśląc zawżdy o końcu swym, i o onym sądzie, na którym tylo z dobrymi uczynkami ukazać się musim – imienie i role swoje oddał klasztorowi, Fontanella nazwanemu. Potym za wielkich cnót swoich i pobożności jasnością, na Biskupstwo Senoneńskie obrany był po Lambarcie – 2na Biskupstwie wedle innych śś. ojców przykładów, poruczone owce i modlitwami i nauką opatrował – a co nade wszytko płatno jest, czego uczył, to sam pierwej uczynkiem wypełnił. Był człowiek ogniem miłości Bożej zapalony, cierpliwy i skromny, wszytkim ludzki, i rozmowny, na modlitwie czujny, tak iż z niego lud pociechę wielką w Bogu miał. 3Kila lat sprawowawszy Biskupstwo, wzbudzony Boskim natchnienim i objawienim, udał się na rozsiewanie wiary miedzy pogaństwo, do ziemie Niemieckiej, Fryzjej nazwanej – aby przykładem Apostołów śś. więcej dusz pozyskować P. Bogu mógł – z czym pierwej bieżał do ś. Anzberta Biskupa Rotomageńskiego, oznajmując mu tę wolą swoję – a prosząc o towarzysze kapłany, ku takiej posłudze sposobne – które z klasztoru Fontanelle wziąwszy, po rzece Sekwanie puścił się na morze, i przypłynął do Fryzjej – 4i tam za panowania książęcia Radboda, począł siać nasienie Ewangeliej, oznajmując im Boga prawego, a próżność i fałsz czynionych bogów ukazując.
   W czym jego świętej pracej P. Bóg błogosławić raczył – bo wiele tak zacnych jako i niskich ludzi, Chrystusowi się Bogu prawemu pokłonili, i Chrzest ś. brali. A on Radbodus pan ziemie, kazania im nie zakazował – ale wolność im wszędzie dał, iż też i syn jego własny, światłość ś. Ewangeliej przyjął – acz skoro po chrzcie, jeszcze w białej szacie do wiecznej ojczyzny wstąpił. 5W tej ziemi takiej, były sprośne na diabelską służbę zwyczaje – iż gdy przyszło ich święto, jednego człowieka, na którego los padł, ofiarować i zabić, abo obieszenim, abo utopienim mieli. Trafiło się iż jedno małe pacholę, na ofiary, przy czym też i pan ich był, nieśli – zastąpił ś. Wulframus Książęciu, na onej drodze, prosząc – aby onego okrucieństwa nad niewinną krwią nie czynił – a tej czci na czarta nie kładł, ani takiego grzechu jemu kwoli popełniał. Nie dał się w tym użyć on Radbodus, powiadając – iż ten jest zwyczaj i prawo, którego się przestąpić nie godzi. A lud też, by dobrze był sam chciał, tego nie dopuścił – i mówili Biskupowi: jeśli go twój Chrystus wyzwolić od śmierci chce, tedyć go darujemy, i twemu Bogu wiecznie. A Biskup rzecze: niechże się święta Jego wola a nie ludzka dzieje. I obiesili ono pacholę, i przez dwie godzinie na powrozie wisiało – a poganie i Chrześcianie nań oczy mieli.
   6Tedy mąż Boży gorąco modlitwę czynił, żeby P. Bóg na oświecenie cięmności pogańskiej, wyzwolił dziecię ono – a moc swoję świętą niewiernym wsławił. Skoro skończył modlitwy, wnet się powróz na szyi jego spadał, i padł na ziemię bez obrazy żadnej – i porwał go wnetże biskup barzo dobrze zdrowego. Powiadało pacholę ono – iż mu się zdało jakoby był zasnął, a pasem biskupim u piersi przywiązanym był – i tak bez szkody wisiał. Na to cudo wiele onych pohańców uwierzyło – i do trzody Bożej przyłączeni są. Temu pacholęciu imię było Owo, którego nauczywszy wiary świętej Biskup i dobrze wychowawszy, na służbę go Bożą ofiarował, tak iż potym kapłanem został. Także i drugie dwa synaczki jednej wdowy, gdy je czartom topić pohańcy mieli, cudownie wybawił od śmierci. Bo gdy je na tym miejscu położyli, gdzie odchodzące morze przystąpić, i zatopić je miało – gdy już morze pomału przychodziło, starszy któremu było siedm lat, młodszego, który pięć lat miał, na swoje ramionka podniósł – niechcąc aby tak prędko umarł. Biskup ś. wielce ich żałując, modłę pilną do P. Boga czynił, a pogaństwo żadnego politowania nie miało. 7Tedy morze na modlitwę świętego, trochę polawszy dziatki one, wzgórę poszło – i żadnej im szkody nie czyniło. A iż do nich przez odnogę morską przystęp był – Biskup krzyżem się świętym przeżegnawszy, w morze po nie pobieżał, ani pogrąznąwszy, ani sukniej nakoniec zmaczawszy, one dziatki wyprowadził – i smutnej a płaczącej wdowie oddał. Z których potym ochrzczonych, i od Biskupa wyćwiczonych, wielcy słudzy Boży zostali.
   Tym cudem Apostolskim, wielka się liczba dusz P. Bogu przyczyniła – uwierzyli wszyscy ku żywotowi wiecznemu przejźrzeni. Wiele i innych cudów ten święty na nawrócenie pogaństwa czynił. 8Raz na morzu na zapuszczonych kotwicach w okręcie Mszą chwalebną mając – gdy mu diakon po Pacierzu patynę podawać miał – w morze ją upuścił. Co gdy powiedział pomału świętemu Wulfranowi – modląc się Panu swemu, kazał rękę diakonowi w morze ściągnąć – a ona patyna ze dna do ręku jego przypłynęła – którą wziąwszy, służbę świętą i ofiarę dopiero skończył. Wiele tedy pogaństwa, nauką, żywotem i cudy onymi w Fryzjej Panu Bogu pozyskawszy ś. Wulfranus, kusił się często o samo Książę Radboda – wiele mu przywodząc ku jego upamiętaniu – a zwłaszcza strasząc go onym potępieniem wiecznym, towarzystwem diabelskiem i prędką śmiercią, jeśliby nie uwierzył – a na drugą stronę, obiecując mu królestwo nieustające, i rozkoszy nieprzebrane. Tedy się już zdał być zmiękczonym, i już się do Chrztu świętego gotował. 9I przyszedszy już blisko wody na to zgotowanej – spytał ś. Wulfrana, poprzysięgając go na jego Boga, aby mu powiedział prawdę: gdzie jest, powiada, więcej panów i książąt, i szlachty narodu mego Fryzońskiego, którzy byli przed nami a pomarli – tamli w niebieskiej krainie, którą ty mnie, jeśli uwierzę a ochrzczę się, obiecujesz – czyli tam, gdzie o wiecznych mękach i ogniu powiadasz? Biskup odpowiedział: Wszyscy co bez Chrztu świętego z tego świata i bez wiary w Pana naszego Jezusa zeszli – na wieczne potępienie zdani są – ale teraz kto uwierzy a ochrzci się, potępienia onego ujdzie, a królestwa wiecznego dostąpi. Zatem Radbodus powiedział: wolę ja być w towarzystwie przodków moich książąt Fryzońskich, niżli z trochą ubogich w onym niebieskim królestwie siedzieć – i to mówiąc, uciekł od Chrztu ś. syn zatracenia niewierny. Wołał nań Biskup aby się zwodzić czartom nie dał, a państwa bez końca sobie nie tracił – ale nic nie pomogło – bo nie był z owiec Chrystusowych. A innego ludu wiele szło do Chrztu ś. wierząc i Chrystusa chwaląc.
   10I po małym czasie zachorzał on Radbodus – którego chcąc czart do końca usidlić – ukazał mu się przez sen, w wielkim majestacie, w złotych szatach, z koroną drogich kamieni pełną. Na którego patrzyło ono książę z bojaźnią – i rzecze on czart do niego: nie daj się zwodzić, mocny mężu, ani od przodków twoich wiary odstępuj. Bo ja, jako im, tak i tobie dziwnie bogate i rozkoszy pełne pałace, i mieszkanie zgotowałem. A żebyś tego doznał, jutro przyzów do siebie Wulfrana, niechaj da swego wiernego posła, a ty też daj drugiego swego, a ja im ukażę ten pałac i to mieszkanie którem ja tobie po śmierci zgotował. Z tym zniknął – a Radbodus wezwawszy Wulfrana, pilnie się tego domagał, aby swego posła na oglądanie tego domu posłał. Wulfranus święty wiedział i mówił iż to są zdrady diabelskie, który za dopuszczeniem Bożym czyni się dobrym Aniołem, i tai potępienia swego a sług swoich – wszakże dla innych aby pogaństwo potym rzeczami jakiemi pletliwymi i zmyślonymi, od wiary się świętej nie odwodziło – posłał z sługą jego swego diakona. 11Skoro wyszli przed miasto – potka je jeden w osobie ludzkiej mówiąc: pódźcie rychło, ukażę wam mieszkanie zgotowane Książęciu Radbodowi. Szli za nim w drogę niewiadomą – i przyszli na szeroką drogę, pięknymi marmury położoną – i ujźrzą z daleka dom złoty, i do ulice która do onego domu wiodła przyszedszy – obaczą iż złotem i drogimi kamieńmi usłana i ozdobiona była. A gdy w on dom weszli, ujźrzeli dziwną piękność i złote ściany, i obicia niewymownej ozdobności – tamże ujźrzeli i złotą stolicę postawioną. I rzecze on wódz ich: Tenci jest dom i ta jest stolica tak piękna, którą książęciu Radbodowi da Bóg jego po śmierci. Tedy diakon barzo się temu zadziwuje i rzecze: Jeśli to jest wszechmogącego Boga sprawa, i dzieło, niech trwa na wieki – a jeśli diabelskie, niech wnetże zginie. I gdy się przeżegnał Krzyżem świętym – wnetże on wódz ich diabłem się pokazał, a dom on wszytek przepadł i w błoto się obrócił. I obaczą, iż w błocie wielkim i trzcinie zostali. Z którego ledwie wylazszy, a trzy dni błądziwszy po pustyniach, wrócili się do miasta – i powiedzą im że już Radbodus umarł, a posłów onych nie doczekał – bo nie był z owiec Chrystusowych. A oni posłańcy ono diabelskie matactwo i omamienie ludziom wszytkim powiedzieli. I wiele ich do wiary ś. przystąpiło. A ten którego było posłało książę, nazwany Ingomarus, naprzód w Jezusa Chrystusa uwierzył – i potym za ś. Wulfranem do klasztora Fontanelle na żywot doskonały poszedł. 12Do którego ten ś. Wulfranus spuściwszy Biskupstwo w zakon wstąpił, i tam w posłuszeństwie i chowaniu zakonnych ustaw, żywota świętego dokonał, roku Pańsk. 720. Nigdy jednak powiadania słowa Bożego i nauki nie opuszczał – czyniąc to sam pierwej czego drugich uczył. Był wielki świata tego i rzeczy na nim wzgardziciel. Co mu królowie i panowie dawali, to wnet ubogim rozdawał – nigdy ani wielkiemu, ani bogatemu prze jaką bojaźń, abo łaski jego pragnienie, nic nie zamilczał – co godnego było upomnienia i karania – bezpiecznie i ostro je gromiąc, do czynienia jałmużny i dobrych uczynków przywodził. Cudy wielkimi i Apostolskimi, nie tylo za żywota, ale i po śmierci słynął – którego się modlitwie świętej zalecając, chwalim Stworzyciela nieba i ziemie królującego na wieki. Amen.

   13Jako czart przeklęty sidlić umie, i przez sny zwodzić tych, którzy kazaniu i cudom Chrystusowych sług, do światłości wiary świętej iść, i wierzyć obietnicom Bożym niechcą.
   2. O jako głupia i nędzna pociecha tego sprośnego poganina – który wolał być z pany i królmi w towarzystwie piekielnym – niżli z ubogimi w uczestnictwie niebieskim. Mniemiał nędznik, aby tam pan który chwałę i państwo i dobre mienie swe ponieść z sobą mógł – a ono Pismo Ś. mówi:14 zasnęli a nie nie naleźli bogaci w ręku swoich – a chwała ich nie pójdzie za nimi. Inaksze są sądy Boże. Na onym świecie, ubodzy i dla Chrystusa wzgardzeni, wielkimi królmi będą – a świeccy panowie którzy ubogimi Chrystusowymi gardzili, dziwując się szczęściu ich, rzekną: 15Ci są z którycheśmy się niegdy naśmiewali – my głupi mniemieliśmy aby żywot ich bezrozumny, na niepoczciwy koniec przyść miał, a ono patrz, jako teraz miedzy syny Boże poczytani są, a cząstka ich miedzy Świętymi. Żywot ten jest jako komedia, w której suffleta królem – a skoro po komediej, suffleta zostanie suffletą. Tak gdy ten krótki żywot minie – ten co tu jest królem, na onym świecie, jeśli zły żywot wiódł, a na sercu przynamniej, ubogim i u siebie wzgardzonym nie był – żebrakiem będzie.
   3. Z piekielnego towarzystwa żadnej pociechy nie będzie tam, gdzie do namniejszej pociechy wszytkie wrota zawarte są. 16Boby on bogacz w piekle nie prosił, aby bracia jego tam się gdzie on był nie dostali. Znać iż z nich więtszą mękę i żałość mieć miał.

1  XV. Martii. Marca. Mart. R. 20. Martii.
Cnoty ś. Wulfrana.
Miedzy pogany rozszerzać wiarę ś. szedł.
W Fryzjej funduje Chrześciaństwo.
Obyczaj pogański.
Moc modlitwy cudowna na wyzwolenie od śmierci.
Cudowne drugich dwojga synaczków wybawienie.
Msza na okręcie, i patyna w morze upuszczona.
Patrz na głupie słowa, od czarta zaślepionego.
10  Omamienie czartowskie i obłudność.
11  Czart ukazuje poganinowi pałace jego po śmierci.
12  Spuściwszy Biskupstwo w zakon wstąpił.
13  Obrok duchowny.
14  Ps 76(75); 49(48).
15  Mdr 5. [U Skargi podane mylnie Sap. 4. (tak w obu wydaniach – 1605 i 1598). Tu natomiast chodzi o słowa Mdr 5,3-5: „Cić to są, któreśmy niekiedy mieli za pośmiech i za przysłowie urągania. My głupi, mieliśmy żywot ich za szaleństwo, i za sromotne ich dokończenie. Oto jako policzeni są między syny Boże, i między świętymi dział ich jest” (za przekładem Jakuba Wujka). Przyp. JS.]
16  Łk 16.

Źródło:
Ks. Piotr Skarga, Żywoty Świętych Stárego y Nowego Zakonu, ná káʒ̇dy dzień przez cáły rok, Kraków 1605, pomocniczo: Kraków 1598
Transkrypcja typu „B”: Jakub Szukalski