Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odpisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odpisy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lipca 2026

„Bądźcie współodkupicielami…”

    Powiem wam obecnie prawdę, która Moim nieprzyjaciołom może wydać się bluźnierstwem. Jednak wy jesteście Moimi przyjaciółmi. Mówię szczególnie do was, uczniów, których wybrałem, a także do was wszystkich, słuchających Mnie. Powiadam wam: aniołowie, duchy czyste i doskonałe, żyjące w światłości Najświętszej Trójcy i w Niej napełnione radością, są pomimo swej doskonałości – i uznają, że tak jest – w gorszej sytuacji niż wy, tak oddaleni od Nieba. Są w gorszej sytuacji, bo nie mogą się poświęcać i cierpieć, by współpracować w odkupieniu człowieka. Pomyślcie, Bóg nie bierze anioła i nie mówi mu: „Bądź odkupicielem człowieka”. On bierze Swego Syna. Wie jednak, że tej Ofierze – choć ma nieocenioną wartość i jej potęga jest nieskończona – czegoś brakuje. Bóg bowiem, w Swej dobroci Ojca, nie chce czynić różnicy pomiędzy Synem Swej miłości i dziećmi Swej mocy. Ogółowi zasług – które trzeba przeciwstawić wszystkim grzechom, gromadzonym przez ludzkość z godziny na godzinę – czegoś brak. Bóg nie bierze jednak aniołów dla dopełnienia tej miary i nie mówi im: „Weźcie na siebie cierpienie, by naśladować Chrystusa”. Bóg do was się zwraca: do was – ludzi. Mówi: „Cierpcie, poświęcajcie się, bądźcie podobni do Mego Baranka. Bądźcie współodkupicielami…”
   O! Widzę zastępy anielskie, które – przerywając na chwilę ekstazę uwielbienia wokół Trójcy, będącej ich centrum – upadają na kolana i zwracając się w stronę ziemi, mówią: „Błogosławieni bądźcie wy, którzy możecie cierpieć z Chrystusem i dla Boga wiecznego, naszego i waszego.” Wielu nie rozumie jeszcze tej wielkości. Ona zbytnio przekracza człowieka. Gdy jednak Hostia zostanie ofiarowana, gdy wieczne Ziarno zmartwychwstanie, by więcej nie umrzeć – po tym jak zostanie zżęte, wymłócone, wyłuskane i pochowane we wnętrznościach ziemi – wtedy przyjdzie nadprzyrodzony Oświeciciel. On napełni światłem duchy, nawet najbardziej ociężałe, które jednak pozostały wierne Chrystusowi, Odkupicielowi. Wtedy zrozumiecie, że nie bluźniłem, lecz ogłosiłem wam najwyższą godność człowieka. Wynika ona z faktu, że może on być współodkupicielem, nawet jeśli wcześniej był tylko grzesznikiem. Przygotowujcie się do tego zadania czystością serca i intencji. Im bardziej będziecie czyści, tym lepiej zrozumiecie. Nieczystość, jakakolwiek by nie była, zawsze jest dymem zaciemniającym i obciążającym wzrok i rozum. 


Słowa Jezusa do ludu w Betsaidzie, spisane przez Marię Valtortę, Poemat Boga-Człowieka, tłum. Ewa Bromboszcz, Katowice 2010. 



niedziela, 10 maja 2026

(142) Żywoty Świętych: Grzegorz z Nazjanzu

Żywot ś. Grzegorza z Nazjanzu,
Biskupa i Doktora kościelnego,

wybrany z ksiąg jegoż,
a pisany od Grzegorza i Ruffina kapłanów.
Żył około roku Pańskiego, 360.
1


   Grzegorz ś. z Nazjanzu miasta, z ziemie Kappadocjej – matkę miał Chrześcijankę, ale ojca Poganina, oboje zacne rodzajem i bogactwy – ociec tegoż imienia co i syn, przyszedł potym ku poznaniu światłości i odkupienia naszego, iż uwierzywszy w Pana naszego Jezusa i Boga w Trójcy jedynego, taki pochop wziął w cnotach i naukach Chrześcijańskich,
2iż potym był za Biskupa w swej starości od wiernych obrany, tegoż miasta Nazjanzu, na którym Apostolskich cnót naśladując, i jeszcze za pogaństwa, prześladowanie dla owiec sobie zleconych cierpiąc, dobre dziedzictwo chwalebnego w Bogu żywota synowi zostawił – którego gdy jeszcze poganinem będąc, na naukę dał, prędko w obyczajach, i wyzwolonych naukach, syn jego Grzegorz inne uprzedzał – i sam się co dzień wyścigał, ku lepszemu postępując. Gdy do więtszej szkoły w Krasomówstwie i Filozofiej dalej postępując, to jest, do Aten płynął – na morzu wielkie nawałności i przepaści morskie, blizką mu śmiercią groziły. Barzo się strwożył był młodzieniec święty, nie dla onej śmierci, która w wodzie go potkać miała, ale iż się był inną wodą, która od śmierci wiecznej wybawia, jeszcze nie poświęcił – 3to jest, iż się był jeszcze nie ochrzcił – przetoż wołając do Pana Boga, i inne towarzysze do modlitwy upominając, obiecał Panu Bogu, jeśliby mu dał we zdrowiu wypłynąć, i do chrztu ś. przyść – iż mu się na jego wieczną służbę oddać i poświęcić miał. Wysłuchan święty młodzieniec, nie tylko sobie, ale i innym wszystkim w onym korabiu, zdrowie i szczęśliwe wypłynienie, u Boga uprosił. 
   Przyjachawszy do Aten, gdy święte myśli swoje wykonał, a nad wszytki mądrości jedną sobie perłę nadroższą, w roli Ewangeliej nalezioną, szacował – nauk jednak jeszcze onych Filozofskich nie opuszczał. W których będąc, jako sobie towarzystwa onego i przyjaźni ś. Bazylego wielkiego nabył, to sam powiada:
4Gdy, prawi, do Aten przyszedł Bazyliusz, słysząc niektórzy Ormiańscy Filozofowie o jego nauce, chcieli mu sromotę uczynić, a sobie i Atenom sławę, na dysputacje go wyzywając – na których gdy im ś. Bazyliusz duży był, tak iż już mało nie przegrali – święty Grzegorz ich podparł (bo wtenczas i jedno słowo z strony, wielką pomoc czyni) iż się równi sobie być zdali. Ale gdy jeszcze się o zelżywość ś. Bazylego jako nowego i postronnego, Atenom swym i sobie sławę czyniąc, pokusili – obaczywszy ś. Grzegorz ich złość, stanął przy świętym Bazylim – tak iż oni z sromotą, jako po przegranej bitwie, odiść musieli – żałując, iż się z prędka o takiego człowieka, jako był Bazyliusz, kusili. 
   To był wstęp ich przyjaźni i miłości wielkiej, w której się dziwnie czcili, i tak jako rodzeni bracia i więcej miłowali – jeden drugiemu nic nie zajźrząc, ale się spólnie ku dobremu przywodząc – a zwłaszcza iż obadwa na jednym fundamencie, to jest na Chrystusie, i wierze powszechnej budowali.
5Miałaśwa, powiada sam ten święty, dwie tylko drodze spraw i postępków naszych: jednę napierwszą i nacelniejszą, abyśmy ludzie do kościoła Bożego, a zwłaszcza nauczyciele nasze Pogany, przywodzili, a prawdę im Chrystusa Boga naszego ukazowali – drugą podlejszą, abyśmy się w świeckich naukach, na dobrych myślach znali. Innechmy wszytkie zabawy opuszczali – a gdy drudzy tytułów i dostojności nabywali – abo się z rodzaju i nauki chlubili – 6myśmy się tylko w imieniu Pana naszego Jezusa kochali, i wielczyli – a to iż nas zwano Chrześcijany, nad wszytki dostojeństwa i tytuły, sobieśmy przekładali – i tym samym nad Gigeza i Midę szczęśliwszyśmy się być poczytali. To są jego słowa. 7Świadczą obadwa w swych pismach o sobie, iż tak uprzejmą miłością ku sobie zjęci byli, iż żadnej sławy, ani dobrej powieści życzyć sobie u ludzi, i jeden bez drugiego mieć nie chciał. Kto czcił abo chwalił Bazylego – on swoję cześć na Grzegorza składał, a Grzegorz także na Bazylego – rzadka to barzo była, a miedzy one trzy, które poganie wyliczają, poczytania godna para przyjaciół – której żadna przygoda i nieszczęście rozerwać nigdy, aż do śmierci nie mogło. Mieszkając pospołu, ciasny żywot w wielkich pościech wiedli – czystość cielesną ustawiczną aż do śmierci chowali – w ubóstwie wielkim, gardząc świata wszytkiego dostatki, żyli – próżną chwałą pomiatać umieli – którą im na on czas z wielkiego dowcipu i biegłości ich, we wszytkich naukach pogańskich, w Atenach wszyscy dawali – patrzyli na nie wszyscy uczeni, i sobie je jako jasne gwiazdy nauki i cnót wszytkich ukazowali. A oni tym barzo mężnie i mądrze gardzili. 
   
8Potym Bazyliusz do ojczyzny wyjachał, a Grzegorza studenci żadną miarą puścić z Aten nie chcieli – prosząc aby mistrzowską katedrę wziął, a im nauk swych skarb otworzył – dał się użyć na niejaki czas, ale potym przełożywszy im potrzeby odjachania swego, trzydzieści lat na nauce strawiwszy, do domu się ojcowskiego wrócił – tam chrzest ś. wziąwszy, miedzy innemi świętego żywota dalszemi postępki, 9uczynił ślub Panu Bogu, iż nigdy przysięgać nie miał – co mocnie aż do śmierci swej zachował. Radzili mu rodzicy, aby starości ich ugadzając, świeckim się stanem bawił, Rzeczypospolitej spraw, i domu ich pilnując – ale on pomniąc na obietnicę swoję na morzu uczynioną, oddzielić się od świata, i Bogu się poświęcić wszystek wolał, 10na rozmyślanie się w piśmie ś. rzeczy niebieskich udając, żywot mniski wieść chcąc. Przetoż często przez sen widząc Pana naszego Jezusa, w onym się przedsięwzięciu umacniał – i opuściwszy miasta, urzędy, dostojeństwa, Filozofską hardość, i krasomówskie matactwa, i próżności pospolite, i łakomstwa nienasycone, i nadętość bogaczów, i ubogich zdrady, i złoczyństwa, obżerstwa, roskoszy, próżną chwałę, szaty, ubiory, dostatki, srebro, złoto, pałace, murowanie, i malowanie, 11i wszystko co czystości dusznej do patrzenia na światłość niebieską przeszkadza – to wszytko mówię, opuściwszy – żywot sobie zakonny, i mniski obrał. 
   Ledwie się do tego ojcu przywieść dał, iż go kapłanem uczynił – a iż w starości swej, chciał z siebie urząd Biskupi złożyć, a na syna go obrócić –
12on to poczuwszy, gdy się Chrześcijanie na to zmawiali – uciekł daleko od rodziców, i bieżał do Pontu do Bazylego swego, i tam z nim na jednej górze i pustyni żywot Anielski mniski wiodąc, służbę Bożą mile prowadził. 13Tam obadwa spólnie ustawy, abo reguły mniskie, napisali w Duchu Świętym, jako jedni Mojzeszowie. Bo aż do czasu onego zakonni ludzie, porządku całego nie mieli – żeby w posłuszeństwie pod starszemi i pod pewną regułą, i spólnie żyli. Bazylius z tym to towarzyszem swym, naprzód je do kupy wieść, i do porządku wszelakiego dostatecznie prowadzić i stanowić począł. Tak przemieszkawszy czas niemały z Bazylim – trafiło się, iż Grzegorzowi brat rodzony Cezarius, który wielkie miał na sobie Cesarskie urzędy, i podskarbim był ziemie wszytkiej, umarł – jego śmiercią zafrasowany ociec już stary, mając lat pięćdziesiąt, pisał do niego – prosząc, aby przyjachał, a sieroctwu jego i trudnościom, pociechę dał niejaką. On, acz żywotu onemu swemu tak spokojnemu uwlec nie chciał – 14wszakże pomniąc, jako czcić ojca roskazał Pan Bóg – bacząc starość jego, jachał, i one trudności, które przypadły po zmarłym bracie, nosił na sobie ile mógł, bez utraty przedsięwzięcia swego – bo iż był zostawił wielką majętność Cezarius, łakomi ludzie rozszarpać ją chcieli – a ociec stary, w prawa i w swary, wdać się nie mógł – musiał Grzegorz zastąpić ojca, a bronić u prawa, i zachować bez szkody dom swój, onej się zapłaty spodziewając, którą Pan Bóg synom posłusznym ku ojcom, obiecać raczył. 
   Na on czas też Ariańskie kacerstwo za pomocą Cesarza niezbożnego, wszędzie się rospuszczało – jedni mocą i postrachem pańskim, do kacerstwa onego wpędzeni – drudzy w prostocie zwiedzieni są – i Biskupów wiele zarażonych zostało –
15miedzy któremi też ociec świętego Grzegorza zwiedziony był – od którego się wnetże mniszy jego Diocezjej, przy prawowiernych zostając, odtargnęli – i za nimi szła wielka część ludzi Katolickich. Co bacząc Grzegorz ś. rozumnie barzo i z wielką dzielnością, za pomocą Bozką, ojcu zdradę onę ukazał, i jego proste serce naprawił, kacerskie mu chytrości ukazując. I tak prędko i mnichy, i lud wszytek, do zgody i jedności prawowiernej (częste upominanie dziwną swoją wymową czyniąc) przywiódł. 
   
16Wielkim był słupem i podporą wiary Katolickiej, zwłaszcza za panowania onego Juliana Apostaty – z którym się długo wespołek w Atenach uczył – i jeszcze z młodości go znając, często drugich przestrzegał – iż z niego miał być zły a zapamiętały człowiek – bo baczył jego chytrość, i do złoczyństwa skłonność, a iż się w złych kochał, dobrych się towarzystwa strzegł, w dysputacjach swych Filozofskich, często wiarę świętą lżył (acz się wymawiał, iż to tylko dla sporu i ćwiczenia w naukach świeckich czynił) i gdy się proroctwo jego spełniło, a na Cesarstwie wiarę ś. wykorzenić chciał – 17on mu się pisaniem swym zastawił – i napisał nań żałobne oracje, ukazując sprośność Pogańskich bogów – do których ludzie przywodzić chciał. 18A gdy zakazanie uczynił, aby żaden Chrześcijanin świeckiej się Filozofiej i Krasomówstwa nie uczył, ani synów na naukę dawał – Ś. Grzegorz rozmaitych wierszów i rytmów, słodką wymową swoją, barzo wiele napisał – ludziom je podając, które, sprośność z nich, niewstydy, i niestatek, i fabuły Pogańskich bogów wyrzuciwszy, nabożeństwem je, wyznaniem wiary, i modlitwami, mądrością Chrześcijańską nadziewał – młodym i starym poznanie Boga, i cnoty pobożności Chrześcijańskiej wnosząc – a ukazując, jako nauki pogańskie i dobre a pożyteczne używanie ich, Chrześcijańskiej wierze pomoc przynosić mogły. 
   Czasów onych Ariani w Cezareej, mieście pierwszym Kappadocjej, kościół Boży ściskali, i Euzebiusza Biskupa acz dobrego, ale nieuczonego, swemi dysputacjami chytremi przemagali, i już się wszytko miasto za nim chyliło – gdy Grzegorz ś. to usłyszawszy, napisał do Bazylego, w Poncie mniski żywot wiodącego, aby tym prędzej na poratowanie kościoła Bożego, do Cezareej przybył – a nie pomniał nic na nieprzyjaźni ku sobie Euzebiusza (bo mu się nie barzo życzliwym pokazował) ale na dusze się, Chrystusową krwią odkupione, oglądał – obiecując mu tej wojny pomóc.
19Usłuchał w tym rady swego miłego przyjaciela, i oba szedszy do Cezareej, dali dysputacją Arianom, taką, iż po niej dla wstydu, z miasta ich ministrowie uciekać, i z swym się fałszem kryć po kątach musieli – nie śmiejąc na ony wielkie a uczone żołnierze Chrystusowe natrzeć. 20Bo to jest obyczaj heretycki, w serca się tylko nieumiejętnych wkradać, a od uczonych w zakonie Bożym, uciekać. I tak Pan Bóg sługi swe, na oczyścienie kościoła swego – wzbudzić raczył. 
   Rychło potym Euzebius umarł – a Bazyliusz ś. na jego miejsce w Cezareej, na Biskupstwo nastąpił – który potym na pomoc sobie, przeciw heretykom, zmówiwszy się z ojcem jego, acz prawie poniewolnego, Biskupem poświęcił ś. Grzegorza, w Saśimie mieście. Ale tam dla niepokoju od drugiego Metropolity, który Saśimę sobie przywłaszczał nie mieszkając, a do żywota osobnego tęskniąc, ledwie się ojcu staremu, a już sto lat dochodzącemu, przywieść do tego dał –
21iż Biskupie jego prace, wziął na się w Nazjanzu, i dom zaraz ojcowski, porządnie sprawował – i spełniło się na nim Apostolskie słowo: Iż jako w domu, tak i w kościele porządnym być umiał – bo kto w domowych rzeczach nieostrożny jest, i na kościelnym urzędzie zatrzymać dobrego porządku nie będzie mógł. Niedługo ociec jego umarł – 22a on bojąc się aby na Biskupstwo w Nazjanzu wzięty nie był, uszedł do Selewcjej, i w Klasztorze ś. Tekle, przemieszkiwał – rozumiejąc, iż tymczasem Biskup już obrany jest – a gdy się wrócił do Nazjanzu, a tak zastał osierociały kościół, przywieść się jednak prośbą ludzi wszytkich nie dał, aby na ono dostojeństwo nastąpił – pragnąc zawżdy spokojnego życia, a przed sławą i dostojeństwy ludzkiemi uciekając. 
   
23W tym nowe kacerstwo o Duchu ś. z Arianów wyszło. Macedonius uczeń Ariański, Duchowi świętemu odejmował Bóstwo, stworzeniem go czyniąc. Znowu się świat trwożyć, a kościół się mieszać począł – a zwłaszcza w Carogrodzie gdzie ten Macedonius Biskupem był. Za namową świętego Bazylego i innych Katolików, posłany jest do Carogrodu ś. Grzegorz, aby się przeciw onemu bluźnierstwu zastawił. W czym gdy tam przyjachał, a mądrą wymową, i wielką nauką kościelnego wyznania o Duchu ś. bronił – wszytko miasto zatrzymał, tak iż pomału oni heretykowie niszczeć poczęli. Lecz inny się heretyk Apollinaris, tamże w Carogrodzie otworzył, z którym także miał co czynić ś. Grzegorz, broniąc wiary i dusz Katolickich, od onych tak jadowitych wilków, którzy z Ariańskiej sekty wychodzili. 
   Raz Arianowie, ludzie nań pospolite wzburzyli, iż kamieńmi nań ciskając, mało go nie zabili – i pojmanego przed sędzim, jakoby buntownika jakiego do karania postawili. Pragnął barzo cierpieć dla Pana Jezusa i prawdy jego – ale sędzia znając go, bez karania żadnego, puścić go wolnie kazał.
24Takiemi wojnami przeciw heretykom, z nauki i żywota, już był po wszytkim świecie sławny – tak iż Teologiem nazwany był. W tych pracach mieszkając w Carogrodzie, już na zdrowiu słabiejąc wrócić się chciał do ojczyzny swej Nazjanzu – ale lud mu nie dopuścił wszytek, mówiąc: co czynisz ojcze, za wyszciem twoim wyznanie i wiara Trójce świętej z miasta tego wynidzie – i używali go z płaczem, aby został. On tak uczynił, i doczekał się wedle proroctwa swego czasów onych szczęśliwych. 25Gdy po wielu heretyckich Cesarzach, nastał on zacny Katolik Teodozjus Cesarz – który do Carogrodu przyjachawszy, i wielką cześć ś. Grzegorzowi pokazując – zaraz Arianom kościół wielki odjął, i sam weń prowadził Grzegorza ś. z ludem Katolickim. Ariani miotali się do zbroje, mocą tego Cesarzowi chcąc bronić – ale wojskiem jego i majestatem przestraszeni, gdy nic począć jawnie nie śmieli – na ś. Grzegorza naprawili jednego, aby go prędko i zdradą zabił. Lecz go Pan Bóg sam bronił – bo się on młodzieniec który go zabić miał, upamiętał – a zbroić takiej złości nie śmiał. 
   A gdy się wiele Biskupów do Carogrodu zjachało, Grzegorza prawie poniewolnie porwali, i na Biskupstwo Carogrodzkie, za powodem Cesarskim, poświęcili.
26A on młodzieniec, który go zabić miał – padł do nóg Grzegorza ś. odpuszczenia żądając z płaczem wielkim. Rzekł ś. Grzegorz: Odpuść ci Pan Jezus, namilszy młodzieńcze, który mię obronił – na nagrodę moję, nic więcej nie chcę, jedno żebyś się kacerstwa Ariańskiego zarzekł, a zstał się synem kościelnym. Z takiej łaskawości wielkiej i cnót innych, wysoką miał u ludzi wszytkich przyjaźń. Cesarz go jako ojca swego czcił, i przy sobie go zawżdy mieć chciał, często się z rozmowy jego ciesząc – ale on się dworskich zabaw barzo strzegł – a czas na modlitwach i pasterstwie dusz głodnych, i nawiedzaniu chorych trawiąc, drugdy się na wieś i puste miejsca skradał – nieco odpocznienia (aby na prace pasterskie był potężniejszy) szukając, przykładem Pana naszego. 
   
27Mając wielkie dochody kościelne, i jednym się pieniądzem sam wzbogacić nie chciał, i liczby szafarzów kościelnych nie słuchał – bawić się tym za nieprzystojność sobie poczytając. Często też onemi pracami i starością zjęty, choroby cierpiał – w których nic, co się sprawowania dusz ludzkich dotykało, nie opuścił. 28Na koniec gdy się na wtóry Zbór, sto i pięćdziesiąt Biskupów w Carogrodzie, na potępienie Macedoniusza zjachało – potwierdzili na Biskupstwie Carogrodzkim Grzegorza ś. – i na ich prośbę został się na onym pasterstwie – ale gdy potym drudzy przyszli Biskupi z Egiptu – radzili i tak chcieli mieć, aby mu stolica Carogrodzka wzięta była – żadnej nań przyczyny nie mając, jedno iż nad ich przyzwolenie, postawiony był na stolicy onej. 29O czym gdy się ś. Grzegorz dowiedział, mówił ojcom onym: Wiecie wielebni ojcowie moi, iż ten kościół Carogrodzki, moją pracą oblany, obroniony, i rozszerzony jest – a wszakże ja za zapłatę sobie skarby niebieskie biorąc, przełożeństwa w nim i Biskupstwa nie pragnę – a jednak za żądaniem waszem, i prze miłość dzieci moich, i owiec tych, przyjąciem je musiał. Przetoż niedobrze czynicie, iż odmienić i skazić pierwszy swój postępek chcecie, a sami się miedzy sobą nie zgadzacie. Jać w mieście tym Królewskim Biskupstwa nie pragnę – synów tylko i dzieci moich, którem tu w Chrystusie porodził, żałuję – jednak na swoję stateczność, oglądać się macie – a jeśli w tym niestatku stać będziecie, jam gotów na wszytko, co się wam zdać będzie – wyrzućcie mię z Biskupstwa, a ja rad z niego ustąpię – przestanę na żywocie swym pustelniczym – jeśli mi stolicę odejmiecie, ale Boga nie możecie. 
   
30Taką rzecz mając do nich, gdy baczył niezgodę miedzy nimi i zamieszanie wielkie – szedł do nich drugi raz, i tak mówił: Ojcowie i bracia moi, nie przystoi wam (którzy inne do pokoju a jedności wiedziecie) niezgodnemi być miedzy sobą – proszę odprawcie w pokoju rzeczy swe – a jeśli o mię idzie, uczynię tak jako Jonas mówił: wrzućcie mię w morze, a niech nawałności ustaną – wyrzućcie mię z Biskupstwa, tylko niechaj zgoda miedzy wami zostaje, a prawdę i pokój miłujcie, a o mię nic nie dbajcie – i tak je pożegnał. Do Cesarza też szedszy, dziękował mu za posługi, które kościołowi Bożemu czynił, prosząc go o jedno dobrodziejstwo – nie o złoto, ani pieniądze, ani o ubiory drogie na ołtarze – ale żeby zgody i miłości miedzy Biskupy i kapłany Bożemi przestrzegał. Tak wszytkich oną swoją niespodziewaną powolnością i pokorą, ku podziwieniu przywiódł – bo się w tym wzgardzicielem wszytkiej czci na świecie pokazał – a iż więcej dobre kościelne niżli sam siebie, i sławę swoję, miłował, a innej za prace swe około winnice Bożej, zapłaty czekał. 
   Wiele go barzo ludzi żałowało, a ledwie mu z miasta wyniść dopuściło – wszakże wyjachał, a wrócił się do Nazjanzu, a na jego miejsce w Carogrodzie Nektarius postawiony był.
31W Nazjanzu niedługo Biskupstwa sprawując, a już stary będąc,32 na swym miejscu Eulaliusa postawiwszy, 33sam się na pustynią do Arianzu, i żywot Bogomyślny mniski oddał – w którym jednak pisanim kościołowi służył. Bo widząc jako Apollinaris heretyk wymowny, wierszami swemi uczonemi wiele dusz psował – 34sam się też na pisanie wierszów udał, aby one heretyckie, swoimi Katolickimi z ręki i pamięci ludziom wybił. I wiele innych ksiąg uczonych, w których błąd się żaden heretycki nigdy nie nalazł, napisawszy – i starości swej w onymże zaczętym ostrym żywocie dokonawszy – do ojczyzny niebieskiej przeniesiony jest – gdzie za nas się modląc, pociechy, w którą wierzył, i na którą na ziemi robił, używa – przez Pana naszego Jezusa, któremu z Ojcem i z Duchem ś. równy pokłon na wieki wiekom. Amen.
 

   Porządniej i szerzej sprawy tego Świętego i żywot wyczytasz w Dziejach rocznych kościelnych.


Nauka świętego Grzegorza z Nazjanzu,
dzisiejszym kacerstwom przeciwna.


   35Prze wielką naukę i Ducha prawdy katolickiej, ten święty Grzegorz Teologiem od wszystkich Greków nazwany jest – Hieronym święty uczył się u niego w Carogrodzie, i swym go Preceptorem być zna – przetoż się godzi przysłuchać, jako uczył w pismach swoich – a jeśli tak jako dzisiejszy Sektarze, czyli tak jako kościół święty Rzymski – przy kim ona prawda została, która przed dwanaścia set lat, gdy ten wielki Teolog był żyw, kwitnęła w kościele Bożym. 
   1.
36Niewysławionej Trójce świętej po wszytkich księgach swoich i pismach wierny i stateczny jest wyznawca. Ariański, którzy Bóstwu Ducha świętego przyganiali, wielkim jest prześladownik – zwłaszcza w księgach de Theologia lib. 2. & 4. 5. Sam obecnie na wtórym Koncylium 150. ojców, Macedoniusza przeklął. 
   2.
37O przenaświętszym Sakramencie Ciała i krwie Pana naszego trzymał – iż tam jest prawdziwe a istotne Ciało Chrystusowe. Bo o siestrze swej Gorgoniej (in oratione funebri sororis suae Gorgoniae) tak pisze: gdy w chorobie swej wielkiej o wszytkich lekarstwach zwątpiła – do innego się lekarza uciekła – gdy jej trochę niemoc pofolgowała – bieżała w nocy milczkiem do ołtarza, i wołała na Pana, któremu się kłaniała, przypominając mu stare i nowe cuda jego, bo wszytkie pamiętała, i nabożnym niewstydem, a piękną bespiecznością (onej naśładując, która dotykaniem podołka Chrystusowego uzdrowiona była, i na wzór onej która nogi jego łzami polewała) na ołtarzu głowę położyła, i swemi go łzami polewając, mówiła Panu, iż odejść od ołtarza nie chciała, aż by ku zdrowiu przyszła. Tak oną maścią ciało wszytko swoje pomazała – tam gdzie przechwalebne ciało i krew Chrystusowa schowana była. O dziwne cudo – odeszła na ciele i na duszy zdrową, i nadzieję swej zapłaty wzięła. To są słowa jego, z których się baczy – iż ta siostra jego do ołtarza, na którym był Sakrament przenaświętszy, tak jako do obecnego Chrystusa Pana swego przystąpiła – i takim cudem na zdrowiu jej, ta się obecność ciała Chrystusowego na ołtarzu, potwierdziła. 
   3.
38Tenże Sakrament zowie Grzegorz święty niekrwawą ofiarą (abo jako my zowiem Mszą) którą się z Chrystusem jednoczym, i męki jego i Bóstwa (jako mówi Oratione prima in Iulian. Imper.) uczestnicy się stajemy. Et in oratione secunda in eundem Iulian – mówi o heretykach abo poganach: Już dalej do kościołów naszych naglądać nie będą – już brzydką krwią zwierząt naszej przeczystej i niekrwawej ofiary, i przeczystych ołtarzów naszych, swymi świętokradzkiemi, mazać dalej nie będą. 
   4.
39O znaku krzyża świętego tak pisze Oratione prima contra Iulian – Julianus Cesarz, powiada, na sprawowanie czarnoksięstwa, szedł na jakieś tajemne i zakryte miejsce – mając przy sobie mistrza i sprawcę onych tajemnic – które gdy sprawować począł, na onego mężnego Cesarza, padł wielki strach, a co dalej to więtszy – i słyszał straszliwe głosy, i czuł sprośny smród, i widział ogniste obłudy, i inne kuglarstwa i matactwa – którymi barzo strwożony (bo jeszcze takich rzeczy dobrze świadom nie był) do starego się lekarstwa (bo był pierwej Chrześcijaninem ten Cesarz) to jest do krzyża, rzucił – i przeżegnał się, pomocy od tego ukrzyżowanego szukając, którego prześladował – i wnet znak święty przemógł wszytkie bojaźni – zwojował diabły, i odpędził postrachy. Cóż potym? Gdy złe ucichło, drugi raz czartów przyzwali – i zasię wnet trwogi i strachy powstały – przeżegnał się drugi raz, i uciekli diabli. Tedy on mistrz jego nauczał ucznia swego, mówiąc: nie zlęklić się nas, ale się nami zbrzydzili, i tak złe wygrało – namówił prędko ucznia iż temu uwierzył, i do zguby go kościelnej wprowadził. 
   5.
40Do matki Bożej tak mówi In Tragedia Christus patiens: Po trzykroć błogosławiona Matko, wysłuchaj, a przyjmi modlitwy moje. Dziękujęć żeś mi wiele łaski użyczała, i z wielkich mię przygód i nieprzyjaciół wybawiała. Tamże ją zowie advocatam – czym się dziś heretykowie nierozumnie i głupie, gdy toż śpiewanie w kościele słyszą, gorszą – mówi tak: Bądź mi pośrzedniczką do Syna twego – wiemy iż jest jeden pośrzednik naszego odkupienia do Boga, Chrystus – ale inni do Chrystusa w przyczynie i modlitwie, nie w odkupieniu, pośrzednicy być mogą – jako był Mojzesz, i inni wszyscy kapłani, i ci co się za nas Chrystusowi ukarzają – a nade wszytkie, jako nawyższa i naprzedniejsza jest pośrzedniczka i zastępniczka nasza, w przyczynie swej, matka Chrystusowa Bogarodzica – jako ta, która nad inne wszytko stworzenie więcej łaski ma u Syna swego. 
   6.
41Tenże Doktor wzywa o przyczynę świętego Cypriana, Oratione in sanctum Cyprianum – i świętego Atanazego, Oratione funebri in Athanasium – i świętego Bazylego, Oratione funebri in laudem Basilii – i mówi tak: Ty święta głowo Bazyli, z góry wejźrzy na nas, a pobudki cielesne, na doświadczenie od Boga nam dane, abo twemi modlitwami pohamuj, abo mię do tego przywiedź, żebych je mężnie zwyciężyć mógł – i wszytek nasz żywot w lepszy obróć – a gdy stąd wynidziem – do twoich nas przybytków przyjmi – abyśmy społu żyjąc, patrzyli na Trójcę świętą błogosławioną. 
   7.
42O obraziech Ojcowie święci na siódmym Koncylium Niceńskim wtórym, in fine Actionis quartae, jego świadectwo przywodzą, mówiąc: Grzegorz którego Teologiem zowią, w wierszach swoich o dziewictwie pisanych, na obrazy zezwala. 
   8.
43O czystości panieńskiej tak mówi, Oratione in dictum Evangelii, quae incipit: Iesus qui piscatores elegit: Dobre Małżeństwo – ale żeby było nad dziewictwo, tego nie śmiem mówić. Bo dziewictwo nie byłoby rzeczą wielką, gdyby nad dobre, lepszym i znamienitszym być nie miało – i niżej: Która za mężem jest, po części tylko Chrystusowa jest – ale która dziewictwo obrała, wszytka jest Chrystusowa – i niżej: Obrałaś Anielski żywot, która w ciele będąc, niecielesny żywot żyjesz. Et in Oratione funebri in laudem Basilii, mówi: Osobna rzecz jest dziewictwo i powściągliwy żywot, i miedzy Anioły poczytania godny.

   
44Za obrok położę słowa jego o jałmużnie, In oratione de pauperum amore: Staraj się, powiada, abyś tym był nad bliźniego lepszy, im nań będziesz hojniejszy – bądź nędznemu Bogiem, Boskiego miłosierdzia naśladując. 45Bo nic człowiek tak Boskiego nie ma, jako gdy drugim dobrze czyni – acz jeden więcej, drugi mniej dać może – wszakże każdy wedle przemożenia. Niedostatecznemu, daj co małego – bo nic temu małego nie jest, który nic nie ma – i sam Pan Bóg, małe twe za wielkie przyjmuje, na przemożenie twoje nie patrząc. Za nawiętszy dar daj ubogiemu ochotę – 46a jeśli nic nie masz, płakać mu pomóż. Wielkie jest lekarstwo nieszczęśliwemu, politowanie serdeczne nad jego nędzą – i kto się nad nim uprzejmie użali – ciężkości mu ujmuje. Nie miej sobie człowieka nad bestią podlejszego – bo bestia gdy się powali abo w dół wpadnie, zakon ci podźwignąć a pomoc jej dać każe – bo to dlatego zakon (który ma w sobie tajemne rozumienie) ustawił47 – aby nas ludzkości i łaskawości na małych rzeczach ucząc, do więtszych przywodził – i niżej: Kto ubogiemu dobrze czyni, mówi pismo,48 Boga ma dłużnikiem – 49a któżby się na tak dobrego dłużnika nie spuścił, a jemu nie wierzył – iż czasu swego dług z wielką lichwą zapłaci? I niżej: Miłosierdziem i wiarą grzechy się czyszczą. A tak się miłosierdziem czyśćmy, a zmazy dusze naszej tym zielem ścierajmy, i bielmy się, abyśmy byli, jedni jako wełna, drudzy jako śnieg, wedle tego, jako kto wiele jałmużny uczyni – i niżej: 50Abo mniemasz aby do czynienia jałmużny, radę tylko tobie, a nie roskazanie Chrystus podał? ażeby na twej dobrej woli była? Ja bym też to rad twierdził – ale mię ona lewa ręka straszy, na której kozłowie postawieni będą – nie prze to iż cudze wydzierali, kościoły łupili, cudzołożyli – ale iż w ubogich Chrystusowi dobrze nie czynili. A tak Chrystusa karmić, Chrystusa odziewać, Chrystusa nawiedzać, Chrystusa opatrować chciejmy, w tych ubogich, którzy dziś na ziemi leżą – aby nas do przybytków swoich, gdy z tego świata wynidziem, przyjęli.
 

1  IX. Maii. Maja. Mart. R. ibidem.
Ociec Ś. Grzegorza był Biskupem.
Ślub który na morzu ś. Grzegorz uczynił.
Towarzystwo i przyjaźń wielka Grzegorza ś. z Bazyliuszem wielkim.
Słowa Grzegorza o miłości z Bazyliuszem.
W czym się kochali święci.
Wielka miłość bez zazdrości sławy.
Czytał w Atenach lekcje ś. Grzegorz.
Ślubił Panu Bogu nigdy nie przysięgać.
10  Stan mniski obrał ś. Grzegorz.
11  Czystości dusznej do patrzenia na niebieską światłość świat przeszkadza.
12  Od Biskupstwa uciekł.
13  Reguły i ustawy mniskie napisał ś. Bazyliusz z Grzegorzem ś.
14  Na obronę starego ojca przerwał życie zakonne.
15  Ojca od chytrości i zarazy Ariańskiej wybawił.
16  Z Julianem Cesarzem Apostatą uczył się ś. Grzegorz, i znał jego złość.
17  Przeciw Julianowi pisał Grzegorz ś.
18  Julianus zakazał Chrześcijanom szkół pogańskich chcąc wierze ś. zaszkodzić, to znać iż ma z nich pomoc wiara ś. Chrześcijańska, a jego w tym naśladują, którzy nauki świeckie i Filozofskie brzydzą.
19  W Cezareej ś. Grzegorz i ś. Bazyliusz z Ariany dysputacją wiedli.
20  Obyczaj heretycki.
21  Ojcowskie prace na Biskupstwie wziął na się.
22  Uciekał od Biskupstwa.
23  Kacerstwo Macedoniusza Carogrockiego Biskupa.
24  Teologiem nazwany.
25  Teodozjus Cesarz kościół odjął wielki Arianom w Carogrodzie.
26  Nieprzyjacielowi swemu jaką dał pokutę.
27  Liczby szafarzów kościelnych nie słuchał.
28  Wtóre Koncylium w Carogrodzie.
29  O Biskupstwo Carogrodzkie spierać się nie chciał.
30  O jako ten pospolitą zgodę i dobre miłował, gdy tak uczynił jako Jonas.
31  Tam Hieronym ś. jego nauki słuchał.
32  W wydaniu z 1598 r. na tym miejscu taki dopisek: „(bo w Czarogrodzie o dwanaście lat na onych pracach strawił)”. [Przyp. JS.]
33  Na pustynią się udał.
34  Heretyckie wiersze jako zgubił.
35  Nepotianum de vita Cleric. [W wyd. z 1598 r. tak: „Hier: lib: 1. contra Rufinum & in epi: 11 Nepotianum, de vita clericorum.” Przyp. JS.]
36  1. O Trójcy ś. i o Bóstwie Syna Bożego i Ducha ś.
37  2. O bytności ciała Chrystusowego w Sakramencie.
38  3. O Mszej i ofierze.
39  4. O znaku krzyża ś. Julian Cesarz będąc Chrześcijaninem spoganiał i do diabłów przystał, które jednak krzyżem ś. ustraszył.
40  5. Pośrzedniczką zowie Matkę Bożą.
41  6. Wzywanie świętych.
42  7. O obraziech.
43  8. O czystości panieńskiej.
44  Obrok duchowny.
45  Jałmużna wedle przemożenia.
46  Pożałowanie gdy nie masz co dać, jest jałmużną.
47  Pwt 22, Wj 23.
48  Prz 19.
49  P. Bóg dłużnikiem u jałmużnika.
50  Jałmużną grzechy się czyścią.

Źródło:
Ks. Piotr Skarga, Żywoty Świętych Stárego y Nowego Zakonu, ná káʒ̇dy dzień przez cáły rok, Kraków 1605, pomocniczo: Kraków 1598
Transkrypcja typu „B”: Jakub Szukalski

Por. Spis świętych.


+

niedziela, 26 kwietnia 2026

Współodkupicielstwo Maryi

[Mówi Jezus:]
   Maryja płakała, była bowiem Współodkupicielką i Matką rodzaju ludzkiego, który od Boga otrzymał nowe życie.
Musiała płakać za wszystkie matki, które nie potrafią uczynić ze swej matczynej boleści korony wiecznej chwały. 
   Jak wiele jest matek na świecie, którym śmierć wyrywa z ramion ich dzieci! Ileż jest matek, którym wola nadprzyrodzona odbiera syna! Maryja płakała za wszystkie Swe córki, jako Matka ludzkości, za wszystkie Swe siostry, w ich bólu osamotnionych matek. Płakała także za wszystkich Swych synów zrodzonych z niewiast, przeznaczonych do stania się apostołami Boga i męczennikami dla miłości Bożej, z powodu wierności Bogu lub okrucieństwa ludzi. 
   Moja Krew i łzy Maryi stanowią mieszaninę wzmacniającą wezwanych do heroicznego przeznaczenia, zmazującą ich niedoskonałości czy nawet winy wymykające się im w słabości. Daje im ona – prócz męczeństwa, jakiekolwiek by nie było – pokój Boży, a jeśli cierpieli dla Boga – chwałę Nieba. 
   Dla misjonarzy mieszanina [Mojej Krwi i łez Maryi] jest płomieniem ogrzewającym ich w krajach, w których króluje śnieg. Odnajdują ją jako rosę tam, gdzie panuje palące słońce. Łzy Maryi rodzą się z Jej miłosierdzia i wypływają z Jej serca Lilii. Dzięki dziewiczemu Miłosierdziu złączonemu z Miłością posiadają ogień, a dzięki dziewiczej Czystości – wonną świeżość, przypominającą wodę zebraną w kielichu lilii po nocy skąpanej rosą. 
   Dusze poświęcone znajdują tę mieszaninę na pustyni, którą jest
dobrze pojęte życie klasztorne. Jest ono pustynią, bo nic na niej nie żyje prócz związku z Bogiem. Wszelkie inne uczucie rozprasza się, stając się jedynie nadprzyrodzoną miłością do krewnych, przyjaciół, przełożonych i podwładnych. 
   Tę Boską mieszaninę [Mojej Krwi i łez Maryi] odnajdują poświęceni Bogu pośród świata, który ich nie rozumie ani ich nie kocha. To także pustynia dla tych, którzy żyją, jakby byli sami, tak bardzo są niezrozumiani i ośmieszani z powodu miłości, jaką mają do Mnie. 
   Odnajdują tę mieszaninę Moje drogie „ofiary”. Maryja bowiem jest pierwszą, która stała się ofiarą z miłości do Jezusa. Są nią również ci, którzy poszli w Jej ślady. Ona ręką Matki i Lekarki daje Swe łzy, które umacniają i pobudzają do większej ofiary: święte łzy Mojej Matki! 
   Maryja modli się. Ona nie odrzuca modlitwy z tego powodu, że Bóg dał Jej cierpienie. Zachowajcie to wspomnienie. Ona modli się z Jezusem. Prosi Ojca naszego i waszego. 
   Pierwsza [modlitwa]
Ojcze nasz została wypowiedziana w ogrodzie w Nazarecie, aby pocieszyć Maryję w smutku, aby ofiarować naszą wolę Przedwiecznemu w chwili, gdy rozpoczynał się dla naszej woli okres rosnącego cały czas wyrzeczenia się. Dla Mnie osiągnął on szczyt w wyrzeczeniu się życia, a dla Maryi – w [przyjęciu] śmierci Syna. 
   Nie było
niczego, co Ojciec musiałby nam wybaczyć, a jednak my – „Bez Zmazy” – prosiliśmy Ojca „o odpuszczenie”, by otrzymać przebaczenie, uzyskać uwolnienie [od winy], choćby tylko dlatego, że westchnęliśmy wobec wielkości naszej misji. Chcieliśmy was pouczyć, że im bardziej trwa się w łasce u Boga, tym bardziej misja jest błogosławiona i owocna. Uczyniliśmy to, by was nauczyć szacunku dla Boga i pokory. W obliczu Boga Ojca – nawet w naszej doskonałości Mężczyzny i Niewiasty – poczuliśmy się jak nicość i prosiliśmy o przebaczenie, podobnie jak prosiliśmy o „chleb powszedni”. 
   Co było
naszym chlebem? O! Nie ten [chleb], który wyrabiały czyste ręce Maryi, pieczony w małym piecu, do którego tak wiele razy wiązałem pęki i wiązki chrustu. Ten [chleb] także jest potrzebny, jak długo żyje się na ziemi. Jednak „naszym” chlebem powszednim było wypełnianie dzień po dniu zadań naszej misji. [Prosiliśmy], aby Bóg dawał go nam każdego dnia. Wypełnienie misji powierzonej nam przez Boga jest radością naszego dnia, prawda, mały Janie?1 Czy i ty nie mówisz, że pustym, jakby nie istniejącym, wydaje ci się dzień, jeśli dobroć Pana pozostawia cię choćby w ciągu jednego z nich bez twej misji cierpienia? 
   Maryja modli się z Jezusem. To Jezus was usprawiedliwia, dzieci. To Ja sprawiam, że wasze modlitwy [zanoszone] do Ojca są godne przyjęcia i przynoszą korzyść. Powiedziałem: „O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię Moje”.2 Kościół podnosi wartość swych modlitw mówiąc: „przez Chrystusa, Pana naszego”. 
   Kiedy się modlicie, zawsze, zawsze, zawsze jednoczcie się ze Mną. Będę się modlił głośno za was, okrywając wasz ludzki głos Moim głosem Boga-Człowieka. Wezmę waszą modlitwę w Moje przebite ręce i wzniosę ją do Ojca, a stanie się hostią nieskończenie cenną. Mój głos stopiony z waszym wzniesie się jak synowski pocałunek do Ojca i purpura Moich ran uczyni cenną waszą modlitwę. Trwajcie we Mnie, jeśli chcecie mieć Ojca w was, z wami i dla was. 

Zaczerpnięte z Poematu Boga-Człowieka Marii Valtorty, 2, 2, tłum. Ewa Bromboszcz, Katowice 2010

Przypisy: 
1  Jezus, zwracając się do Marii Valtorty nazywa ją często „małym Janem”. Patrz wyjaśnienie w rozdziale „Osoba i pisma Marii Valtorty”, zamieszczonym w Księdze I oraz VII. (Przyp. wyd.) 
2  Por. J 14,13. (Przyp. wyd.)

sobota, 28 marca 2026

Maryja jako odkupicielka kobiety

   W Poemacie Boga-Człowieka (1, 48) Maryja mówi o sobie: „odkupiłam kobietę moim boskim Macierzyństwem” („Io, Maria, ho redento la donna con la mia Maternità divina”). Tłumaczenie Ewy Bromboszcz wydane przez Vox Domini (bez roku wydania) inaczej oddaje to zdanie, ale zostanie tutaj przytoczone razem z całym rozdziałem, aby przekazać ważną naukę.
 
   Mówi Maryja:
   «Przyrzekłam ci, że On przyjdzie, żeby ci przynieść Swój pokój. Czy przypominasz sobie ten spokój, który był w tobie w dniu [Bożego] Narodzenia, kiedy widziałaś Mnie z Moim Dzieckiem? Był to wtedy dla ciebie czas pokoju. Teraz jest czas twojej męczarni. Ale ty wiesz już teraz, że to w udręce zdobywa się pokój i każdą łaskę, dla nas i dla bliźniego. Jezus-Człowiek przekształcił się w Jezusa-Boga po udręce straszliwej Męki. Przywrócił Pokój: Pokój Niebios, z których przyszedł i z których teraz zlewa Swój pokój na tych ludzi na świecie, którzy Go kochają. Jednak w godzinach Swej Męki On – Pokój świata – był pozbawiony tego pokoju. Nie cierpiałby, gdyby go posiadał. A musiał cierpieć – cierpieć w pełni.

   Ja, Maryja, [przyczyniłam się do] odkupienia niewiasty przez Moje Boskie Macierzyństwo. Ale to było jedynie początkiem ocalenia niewiasty.
   Pozbawiając się przez ślub dziewictwa każdego ludzkiego [aktu] małżeńskiego, odrzuciłam wszelkie pożądliwe zaspokojenie, zasługując na łaskę Bożą. Ale to jeszcze nie wystarczało, gdyż grzech Ewy był drzewem o czterech gałęziach: pychy, chciwości, łakomstwa, nieczystości. I wszystkie cztery musiały być odcięte całkowicie, ażeby uczynić to drzewo bezowocnym.
   Upokarzając się do głębi, pokonałam pychę. Uniżałam się przed wszystkimi. Nie mówię już o Mojej pokorze wobec Boga. Ona bowiem należy się Najwyższemu od każdego stworzenia. Pokorne było [nawet] Jego Słowo. Musiałam więc ją posiadać i Ja, Niewiasta. Czy jednak zastanawiałaś się kiedykolwiek nad tym, jakich upokorzeń musiałam doznawać ze strony ludzi, nie broniąc się w żaden sposób?
   Nawet Józef, który był sprawiedliwy, oskarżał Mnie w swoim sercu. Inni ludzie, którzy nie byli sprawiedliwi, grzeszyli oszczerstwem co do Mego stanu. Szmer ich słów dochodził [do Mnie] jak gorzka fala, godząc w to, co [ważne] dla człowieka. A były to dopiero pierwsze z niezliczonych upokorzeń, których dostarczyło Mi życie Matki Jezusa i rodzaju ludzkiego. Upokorzenia z powodu ubóstwa, upokorzenia uciekinierki [do Egiptu], upokorzenia z powodu wymówek krewnych i przyjaciół, którzy – nie znając prawdy – uważali za słabość Moje matczyne zachowanie wobec Mojego Jezusa, kiedy stał się młodym człowiekiem... Upokorzenia trzech lat Jego posługi, okrutne upokorzenia w godzinie Kalwarii, upokorzenia aż do konieczności uznania, że nie mam środków, by kupić grób i wonności dla [namaszczenia ciała] Mojego Syna...
   Pokonałam chciwość Pierwszych Rodziców, rezygnując przed czasem z Mojego Dziecka.
   Matka nigdy nie wyrzeka się dziecka, chyba że jest zmuszona rozstać się z nim. Kiedy ojczyzna, miłość małżonki lub sam Bóg prosi o nie jej serce, matka broni się przed rozstaniem. To naturalne. Dziecko wzrasta w jej łonie i nigdy nie ulega przerwaniu więź łącząca je z nią. Nawet po przerwaniu życiodajnego przewodu pępowiny, zawsze zostaje nerw, wychodzący z serca matki – nerw duchowy, bardziej żywy i wrażliwszy od nerwu fizycznego – i łączy je z sercem dziecka. I matka odczuwa udręki, jeśli miłość do Boga lub do jakiegoś stworzenia albo też obowiązki wobec ojczyzny oddalają od niej dziecko. Matce rozdziera się serce, gdy śmierć wyrywa jej dziecko.
   A Ja wyrzekłam się Mojego Syna, od chwili kiedy Go miałam. Oddałam Go Bogu. Wam Go dałam. Pozbawiłam się Owocu Mego łona, aby wynagrodzić [Bogu] za kradzież owocu Bożego, [dokonaną przez] Ewę.
   Pokonałam zachłanne pragnienie wiedzy i przyjemności. Zgodziłam się na to, by wiedzieć jedynie to, co Bóg chciał, żebym wiedziała. Nie pytałam ani siebie, ani Jego o nic ponad to, co Mi powiedział. Wierzyłam bez dociekania.
   Pokonałam pragnienie przyjemności, bo wyrzekłam się wszelkiego smaku zmysłów. Podeptałam Moje ciało. Ciało – narzędzie szatana – skazałam na zdeptanie wraz z nim pod Moją piętą, aby zrobić Sobie w ten sposób stopień zbliżający do Nieba. Do Nieba! Do Mojego celu. Tam, gdzie jest Bóg: jedyne Moje pragnienie. Pragnienie, które nie jest zachłannością, lecz potrzebą błogosławioną przez Boga, który chce, abyśmy Go pragnęli.
   Pokonałam nieczystość, która jest nieumiarkowanym pragnieniem doprowadzonym do zachłanności. Każda bowiem zła skłonność, której się nie pokonuje, prowadzi do jeszcze większej wady. I tak pragnienie Ewy, już zasługujące na naganę, doprowadziło ją do rozpusty. Nie wystarczało jej już sprawianie sobie samej przyjemności. Chciała doprowadzić swój występek do doskonałego natężenia i zbliża się do towarzysza, stając się nauczycielką rozpusty. Ja zaś dążyłam do przeciwnego celu. Nie staczałam się, lecz zawsze wstępowałam w górę. Nie ściągałam nikogo w dół, lecz zawsze pociągałam w górę. Mojego cnotliwego towarzysza uczyniłam aniołem.
   Teraz – mając Boga, a z Nim Jego nieskończone bogactwa – pośpiesznie wyrzekałam się ich. Mówiłam: „Niech Twoja wola będzie spełniana ze względu na Niego i przez Niego”.
   Czystym jest człowiek powściągliwy nie tylko w ciele, lecz także w uczuciach i myślach. Musiałam być Czystą, aby unicestwić Nieczystość ciała, serca i umysłu. I nie porzuciłam Mojej powściągliwości. Nie mówiłam o Moim Synu nawet tego, że na ziemi należy tylko do Mnie, jak był jedynie Boży w Niebie: „On jest Mój i chcę Go [mieć przy Sobie].”
   Ale nawet to jeszcze nie wystarczało, żeby zdobyć dla niewiasty pokój utracony przez Ewę. Otrzymałam go dla was u stóp Krzyża, kiedy patrzyłam, jak umiera Ten, którego narodzenie widziałaś. Kiedy słyszałam krzyk Mojego umierającego Dziecka, czułam, jak się rozdzierają Moje wnętrzności, i zostałam [wtedy] pozbawiona wszystkiego, co kobiece. Nie było już [we Mnie] ciała, lecz anioł. Maryja, Dziewica poślubiona Duchowi, umarła w tamtej chwili. Pozostała Matka Łaski: Ta, która w Swojej udręce zrodziła wam Łaskę i wam ją dała. Kobieta – którą w noc Bożego Narodzenia na nowo konsekrowałam na niewiastę – u stóp Krzyża otrzymała środki, aby stać się dzieckiem Niebios.
   Uczyniłam to wszystko dla was, wyrzekając się wszelkiego zaspokojenia, nawet świętego. Z was – zdegradowanych przez Ewę kobiet nie przewyższających towarzyszek zwierząt – uczyniłam święte Boże. Jednak [możecie] nimi być tylko wtedy, gdy będziecie tego chciały. Wspinałam się wzwyż ze względu na was. Was wznosiłam w górę jak Józefa. Skała Kalwarii jest Moją górą Oliwną. Stamtąd wznosiłam się, aby zanieść do Niebios ponownie uświęconą duszę niewiasty, razem z Moim ciałem, uwielbionym z powodu noszenia Słowa Bożego oraz unicestwienia w Sobie ostatniego śladu Ewy, ostatniego korzenia tego drzewa o czterech trujących konarach i korzeniu zapuszczonym w zmysłowość. Ono pociągnęło do upadku ludzkość i aż do końca wieków, i aż po ostatnią niewiastę będzie kąsało wasze wnętrzności. Stamtąd, gdzie teraz jaśnieję w promieniach Miłości, wzywam was i wskazuję wam Lekarstwo dla pokonania samych siebie: Łaskę Mojego Pana i Krew Mojego Syna.
   A ty, Mój głosie, daj odpoczynek twojej duszy, w światłości tego świtu Jezusa. Musisz mieć siły dla przyszłych krzyży, które nie będą ci oszczędzone. Chcemy, abyś i ty była tutaj, a tu się przychodzi przez ból. Pragniemy, abyś była tutaj. Im więcej utrapień znosi się, żeby uzyskać Łaskę dla świata, tym wyżej się dochodzi. Trwaj w pokoju. Jestem z tobą». 

sobota, 15 listopada 2025

(14) List do Kościoła w Koryncie: Prześladowanie i podziały w Kościele

[s. 45:]
 

Prześladowanie i podziały w Kościele

 

   45. (1) Prześcigacie się nawzajem, bracia, w gorliwości w tym, co dotyczy waszego zbawienia. (2) Zgłębialiście długo Pismo, które jest prawdomówne, bo natchnione przez Ducha Świętego. (3) Wiecie, że nie ma w nim żadnej niesprawiedliwości ani fałszu. Nie znajdziecie tam sprawiedliwych, którzy by zostali wypędzeni przez ludzi świętych. (4) Sprawiedliwych prześladowano, lecz czynili to grzesznicy; więziono, lecz czynili to bezbożni; kamienowano, lecz czynili to niegodziwcy; skazywali ich na śmierć ludzie pełni zazdrości haniebnej i zbrodniczej. (5) A cierpienia te wszystkie oni znosili w sposób godny chwały. 
   
(6) Cóż mamy powiedzieć, bracia? Czyż Daniela do jamy lwów wtrącili mężowie bojący się Boga? (7) Albo czy Ananiasza, Azariasza i Miszaela zamknęli w piecu ognistym ludzie oddani bez reszty chwalebnej i świetnej służbie Najwyższemu?
140 Z pewnością tak nie było. Któż to więc czynił? Osobnicy wstrętni i pełni wszelkiej złości, popadli w taką wściekłość, że wydali na tortury tych, co w sposób święty i nienaganny [s. 46:] służyli Bogu. Nie wiedzieli bowiem, że Najwyższy jest obrońcą i tarczą dla wszystkich, którzy w czystości sumienia służą Jego świętemu imieniu. Jemu to chwała na wieki wieków. Amen. 
(8) Tym zaś, co cierpieli z ufnością, przypadną w dziedzictwie cześć i chwała. Bóg ich wyniósł i zapisał w księdze, aby pamięć ich przetrwała na wieki wieków. Amen. 
   
46. (1) Takich przykładów, bracia, i my także powinniśmy się trzymać. (2) Napisano bowiem: „Przebywajcie wciąż ze świętymi, bo przebywając z nimi sami się uświęcacie”.
141 (3) A gdzie indziej jeszcze: „Z niewinnym będziesz niewinny, z wybranym będziesz wybrany, ale z oszustem staniesz się podstępny”.142
(4) Przebywajcie zatem stale z niewinnymi i sprawiedliwymi, oni są bowiem wybrańcami Boga. (5) Skąd u was kłótnie, namiętności, podziały, rozłamy a nawet wojny? (6) Czyż nie mamy wszyscy jednego Boga i Jednego Chrystusa i jednego Ducha, który został na nas wylany? I czyż nie jedno jest nasze powołanie w Chrystusie? (7) Dlaczego rozdzieramy i ćwiartujemy członki Chrystusowe? Dlaczego buntujemy się przeciw własnemu ciału143 i popadamy w taki obłęd, iż wydajemy się zgoła zapominać, że jesteśmy członkami jedni drugich. Wspomnijcie na słowa Pana Jezusa, (8) powiedział przecież: „Biada temu człowiekowi! Lepiej byłoby dla niego, gdyby wcale się nie narodził. Lepiej byłoby dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu na szyi i wrzucono go w morze niż żeby zwiódł na manowce jednego z moich wybranych”.144 
(9) Wasze rozłamy
145 wielu już zawiodły na manowce, wielu pogrążyły w zniechęceniu, wielu w zwątpieniu, a wszystkich nas w smutku. 
   I ten bunt u was trwa nadal! 
   
47. (1) Zajrzyjcie znów do listu błogosławionego Apostoła Pawła.
146 (2) Co wam najpierw napisał, na samym początku głoszenia Dobrej Nowiny? (3) Prawdziwie natchniony Duchem Świętym pisał wam o sobie, Kefasie i Apollosie, gdyż już wtedy tworzyliście stronnictwa. (4) Wina wasza była wówczas mniejsza, bo tworzyliście owe stronnictwa wokół Apostołów o niezaprzeczalnym autorytecie i wokół człowieka przez niego uznawanego. (5) Dzisiaj zaś, pomyślcie tylko jacy to ludzie zwiedli was na manowce i sprawili, że cieszycie się już mniejszym uznaniem i przygasła sława waszej miłości braterskiej. [s. 47:] 
(6) To wstyd, umiłowani, wielki wstyd i rzecz niegodna życia w Chrystusie, słyszeć, że ów niezachwiany i stary Kościół w Koryncie przez jedną czy dwie osoby buntuje się przeciw swym prezbiterom. (7) A wieść ta dotarła nie tylko do nas, lecz i do tych, którzy nie podzielają naszej wiary, tak że z powodu waszego szaleństwa imię Pana jest znieważane, a i wy sami narażacie się na niebezpieczeństwo. 
   
48. (1) Skończmy więc z tym co prędzej i przypadnijmy do nóg Pana, błagając Go ze łzami, aby okazał nam łaskawość, pogodził nas ze sobą i pozwolił nam wrócić do owego zbożnego i świętego życia w miłości braterskiej. (2) Miłość jest bowiem bramą sprawiedliwości, która otwiera się na życie, jak napisano: „Otwórzcie mi bramy sprawiedliwości: wejdę i złożę dzięki Panu. (3) Oto jest brama Pana, przez nią wejdą sprawiedliwi”.
147 
(4) Choć wiele bram się nam otwiera, brama sprawiedliwości jest bramą Chrystusa. Szczęśliwi wszyscy, którzy przez nią wchodzą i idą prosto przed siebie „w pobożności i sprawiedliwości”
148 wszystko wypełniając ze spokojem. 
(5) Jest może ktoś wierny, umiejący dobrze przedstawić wiedzę, jest może mądry w osądzaniu tego, co mówi, czysty w swoim postępowaniu? (6) Taki człowiek powinien tym bardziej być pokorny, im bardziej wydaje się wielki, a także szukać tego, co jest pożyteczne dla wszystkich, a nie tylko dla niego samego.


*


   45. 1. Φιλόνεικοι ἔστε, ἀδελφοί, καὶ ζηλωταὶ περὶ τῶν ἀνηκόντων εἰς σωτηρίαν. 2. Ἐνκεκύφατε εἰς τὰς ἱερὰς γραφάς, τὰς ἀληθεῖς, τὰς διὰ τοῦ πνεύματος τοῦ ἁγίου. 3. Ἐπίστασθε, ὅτι οὐδὲν ἄδικον οὐδὲ παραπεποιημένον γέγραπται ἐν αὐταῖς. Οὐχ εὑρήσετε δικαίους ἀποβεβλημένους ἀπὸ ὁσίων ἀνδρῶν. 4. Ἐδιώχθησαν δίκαιοι, ἀλλ’ ὑπὸ ἀνόμων· ἐφυλακίσθησαν, ἀλλ’ ὑπὸ ἀνοσίων· ἐλιθάσθησαν ὑπὸ παρανόμων· ἀπεκτάνθησαν ὑπὸ τῶν μιαρὸν καὶ ἄδικον ζῆλον ἀνειληφότων. 5. Ταῦτα πάσχοντες εὐκλεῶς ἤνεγκαν. 6. Τί γὰρ εἴπωμεν, ἀδελφοί; Δανιὴλ ὑπὸ τῶν φοβουμένων τὸν θεὸν ἐβλήθη εἰς λάκκον λεόντων; 7. Ἢ Ἀνανίας καὶ Ἀζαρίας καὶ Μισαὴλ ὑπὸ τῶν θρησκευόντων τὴν μεγαλοπρεπῆ καὶ ἔνδοξον θρησκείαν τοῦ ὑψίστου κατείρχθησαν εἰς κάμινον πυρός; Μηθαμῶς τοῦτο γένοιτο. Τίνες οὖν οἱ ταῦτα δράσαντες; Οἱ στυγητοὶ καὶ πάσης κακίας πλήρεις εἰς τοσοῦτο ἐξήρισαν θυμοῦ, ὥστε τοὺς ἐν ὁσίᾳ καὶ ἀμώμῳ προθέσει δουλεύοντας τῷ θεῷ εἰς αἰκίαν περιβαλεῖν, μὴ εἰδότες, ὅτι ὁ ὕψιστος ὑπέρμαχος καὶ ὑπερασπιστής ἐστιν τῶν ἐν καθαρᾷ συνειδήσει λατρευόντων τῷ παναρέτῳ ὀνόματι αὐτοῦ· ᾧ ἡ δόξα εἰς τοὺς αἰῶνας τῶν αἰώνων. Ἀμήν. 8. Οἱ δὲ ὑπομένοντες ἐν πεποιθήσει δόξαν καὶ τιμὴν ἐκληρονόμησαν, ἐπήρθησάν τε καὶ ἔγγραφοι ἐγένοντο ἀπὸ τοῦ θεοῦ ἐν τῷ μνημοσύνῳ αὐτοῦ εἰς τοὺς αἰῶνας τῶν αἰώνων. Ἀμήν. 
   
46. 1. Τοιούτοις οὖν ὑποδείγμασιν κολληθῆναι καὶ ἡμᾶς δεῖ, ἀδελφοί. 2. Γέγραπται γάρ· «Κολλᾶσθε τοῖς ἁγίοις, ὅτι οἱ κολλώμενοι αὐτοῖς ἁγιασθήσονται.» 3. Καὶ πάλιν ἐν ἑτέρῳ τόπῳ λέγει· «Μετὰ ἀνδρὸς ἀθῴου ἀθῷος ἔσῃ, καὶ μετὰ ἐκλεκτοῦ ἐκλεκτὸς ἔσῃ, καὶ μετὰ στρεβλοῦ διαστρέψεις.» 4. Κολληθῶμεν οὖν τοῖς ἀθῴοις καὶ δικαίοις· εἰσὶν δὲ οὗτοι ἐκλεκτοὶ τοῦ θεοῦ. 5. Ἱνατί ἔρεις καὶ θυμοὶ καὶ διχοστασίαι καὶ σχίσματα πόλεμός τε ἐν ὑμῖν; 6. Ἢ οὐχὶ ἕνα θεὸν ἔχομεν καὶ ἕνα Χριστὸν καὶ ἓν πνεῦμα τῆς χάριτος τὸ ἐκχυθὲν ἐφ’ ἡμᾶς, καὶ μία κλῆσις ἐν Χριστῷ; 7. Ἱνατί διέλκομεν καὶ διασπῶμεν τὰ μέλη τοῦ Χριστοῦ καὶ στασιάζομεν πρὸς τὸ σῶμα τὸ ἴδιον καὶ εἰς τοσαύτην ἀπόνοιαν ἐρχόμεθα, ὥστε ἐπιλαθέσθαι ἡμᾶς, ὅτι μέλη ἐσμὲν ἀλλήλων; Μνήσθητε τῶν λόγων Ἰησοῦ τοῦ κυρίου ἡμῶν. 8. Εἶπεν γάρ· «Οὐαὶ τῷ ἀνθρώπῳ ἐκείνῳ· καλὸν ἦν αὐτῷ, εἰ οὐκ ἐγεννήθη, ἢ ἕνα τῶν ἐκλεκτῶν μου σκανδαλίσαι· κρεῖττον ἦν αὐτῷ περιτεθῆναι μύλον καὶ καταποντισθῆναι εἰς τὴν θάλασσαν, ἢ ἕνα τῶν ἐκλεκτῶν μου διαστρέψαι.» 9. Τὸ σχίσμα ὑμῶν πολλοὺς διέστρεψεν, πολλοὺς εἰς ἀθυμίαν ἔβαλεν, πολλοὺς εἰς δισταγμόν, τοὺς πάντας ἡμᾶς εἰς λύπην· καὶ ἐπίμονος ὑμῶν ἐστὶν ἡ στάσις. 
   
47. 1. Ἀναλάβετε τὴν ἐπιστολὴν τοῦ μακαρίου Παύλου τοῦ ἀποστόλου. 2. Τί πρῶτον ὑμῖν ἐν ἀρχῇ τοῦ εὐαγγελίου ἔγραψεν; 3. Ἐπ’ ἀληθείας πνευματικῶς ἐπέστειλεν ὑμῖν περὶ ἑαυτοῦ τε καὶ Κηφᾶ τε καὶ Ἀπολλώ, διὰ τὸ καὶ τότε προσκλίσεις ὑμᾶς πεποιῆσθαι. 4. Ἀλλ’ ἡ πρόσκλισις ἐκείνη ἥττονα ἁμαρτίαν ὑμῖν προσήνεγκεν· προσεκλίθητε γὰρ ἀποστόλοις μεμαρτυρημένοις καὶ ἀνδρὶ δεδοκιμασμένῳ παρ’ αὐτοῖς. 5. Νυνὶ δὲ κατανοήσατε, τίνες ὑμᾶς διέστρεψαν καὶ τὸ σεμνὸν τῆς περιβοήτου φιλαδελφίας ὑμῶν ἐμείωσαν. 6. Αἰσχρά, ἀγαπητοί, καὶ λίαν αἰσχρὰ καὶ ἀνάξια τῆς ἐν Χριστῷ ἀγωγῆς ἀκούεσθαι, τὴν βεβαιοτάτην καὶ ἀρχαίαν Κορινθίων ἐκκλησίαν δι’ ἓν ἢ δύο πρόσωπα στασιάζειν πρὸς τοὺς πρεσβυτέρους. 7. Καὶ αὕτη ἡ ἀκοὴ οὐ μόνον εἰς ἡμᾶς ἐχώρησεν, ἀλλὰ καὶ εἰς τοὺς ἑτεροκλινεῖς ὑπάρχοντας ἀφ’ ἡμῶν, ὥστε καὶ βλασφημίας ἐπιφέρεσθαι τῷ ὀνόματι κυρίου διὰ τὴν ὑμετέραν ἀφροσύνην, ἑαυτοῖς δὲ κίνδυνον ἐπεξεργάζεσθαι. 
   
48. 1. Ἐξάρωμεν οὖν τοῦτο ἐν τάχει καὶ προσπέσωμεν τῷ δεσπότῃ καὶ κλαύσωμεν ἱκετεύοντες αὐτόν, ὅπως ἵλεως γενόμενος ἐπικαταλλαγῇ ἡμῖν καὶ ἐπὶ τὴν σεμνὴν τῆς φιλαδελφίας ἡμῶν ἁγνὴν ἀγωγὴν ἀποκαταστήσῃ ἡμᾶς. 2. Πύλη γὰρ δικαιοσύνης ἀνεῳγυῖα εἰς ζωὴν αὕτη, καθὼς γέγραπται· «Ἀνοίξατέ μοι πύλας δικαιοσύνης· εἰσελθὼν ἐν αὐταῖς ἐξομολογήσομαι τῷ κυρίῳ. 3. Αὕτη ἡ πύλη τοῦ κυρίου· δίκαιοι εἰσελεύσονται ἐν αὐτῇ.» 4. Πολλῶν οὖν πυλῶν ἀνεῳγυιῶν ἡ ἐν δικαιοσύνῃ αὕτη ἐστὶν ἡ ἐν Χριστῷ, ἐν ᾗ μακάριοι πάντες οἱ εἰσελθόντες καὶ κατευθύνοντες τὴν πορείαν αὐτῶν ἐν ὁσιότητι καὶ δικαιοσύνῃ, ἀταράχως πάντα ἐπιτελοῦντες. 5. Ἤτω τις πιστός, ἤτω δυνατὸς γνῶσιν ἐξειπεῖν, ἤτω σοφὸς ἐν διακρίσει λόγων, ἤτω ἁγνὸς ἐν ἔργοις· 6. τοσούτῳ γὰρ μᾶλλον ταπεινοφρονεῖν ὀφείλει, ὅσῳ δοκεῖ μᾶλλον μείζων εἶναι, καὶ ζητεῖν τὸ κοινωφελὲς πᾶσιν, καὶ μὴ τὸ ἑαυτοῦ. 


Przypisy:
140  Por. Dn 6,17n.; 3,19n.; 3,24 LXX.
 
141  Cytat nieznanego pochodzenia. 
142  Ps 18(17),26n. 
143  Por. Ef 4,4-6; 1 Kor 8,6; 1 Kor 12,12-27; Rz 12,4. 
144  Zbitka cytatów: Mt 26,24; Mk 14,21; Mt 26,6; Mk 9,42; Łk 17,1n. 
145  Gr. schizma, por. Indeks rzeczowy. 
146  Por. 1 Kor 1-4. 
147  Ps 118(117),19n. 
148  Por. Łk 1,75. 
 
Źródło:

Przekład polski:
Święty Klemens [Klemens Rzymski], List do Kościoła w Koryncie, w: Ojcowie apostolscy, tłum. Anna Świderkówna, seria Pisma starochrześcijańskich pisarzy, t. 45, Warszawa 1990. 

Wydanie greckie: 
Clément de Rome, Épìtre aux Corinthiens, w: Sources chrétiennes 167, Paris 1971. 

Przepisanie: 
Jakub Szukalski (zapis polski), A. Jaubert (zapis grecki) 

 

+

niedziela, 26 października 2025

(7) Przysmaki duchowne: Podobne jest (Kazanie 4)

1PODOBNE JEST
Królestwo Niebieskie
kwasowi.
2


Śliczni Cherubinowie nad skrzynią przymierza starego Zakonu, z roskazania Pana Boga postawieni,3 miedzy4 inszemi tajemnicami swojemi, i tę wielką i barzo pożyteczną na sobie nosili, iż społecznie twarzami i pozorem do siebie byli obróceni, i spólnie sie skrzydłami dotykali. 5Czym pokazał Pan Bóg, iż dwa Testamenty starego i nowego Zakonu, stojące około Chrystusa Pana naszego, który jest istotną skarbnicą wiecznego przymierza Bożego, mieli na się zgodnie i wesoło patrzyć, we wszystkich figurach i tajemnicach, nawet i piórami swojemi mieli sie zgodnie dotykać, w opisaniu wszystkich słów i liter, i nadrobniejszych punktów, do zalecenia tej skrzynie służących. 6Wszyscy abowiem tłumacze Boży, mówili jednym Duchem Bożym, który jest Duchem zgody i jedności, i wszystkie języki, wszystkich pisarzów Bożych, byli jednym piórem jednego, i jedność miłującego Ducha Świętego. A iż im dziś przypadła była potrzeba wstąpić miedzy te dwa Cherubiny, abym z skrzynie Pańskiej mógł wyjąć albo tablicę przykazania Bożego, albo Księgi od Mojżesza opisane, i w boku tejże skrzyni z roskazania Bożego złożone, z których bym mógł cokolwiek wyczytać na Kazanie dzisiejsze, z prędka pojrzałem na te dwa Cherubiny, i zdało mi sie jakoby coś trochę sie odwrócili od siebie, i coś mi sie zwidziało że i skrzydła od siebie odłączyli. 7Abowiem gdym pojrzał na Cherubina pierwej urobionego, i stary zakon znaczącego, ujrzałem to że twarz jego jest na wszelaki kwas barzo zamarszczona, i pióro jego od wszelkiego kwasu jest odwrócone, jako to znać z własnych ust jego, i pisma własnym piórem jego tak napisanego,8 WSZELKA OFIARA którą Ofiarują Panu, nie będzie kwaszona i nie będzie nic palono kwasu albo miodu w ofierze Pańskiej. Gdym zaś pojrzał na drugiego Cherubina pośledzej uczynionego, i nowy Zakon znaczącego, widziałem go do kwasu ochotnego, i ujrzałem pióro jego tak barzo pięknie o kwasie Piszące, iż nie tylko dozwala wnosić kwas do świątnice Pańskiej, ale i samę świątnicę Pańską chce mieć wszystkę pełnę kwasu, gdy tak mówi i Pisze: PODOBNE JEST KRÓLESTWO niebieskie kwasowi. Z których słów tak barzo różnych, i w oczy sobie przeciwnych, zdało mi sie koniecznie iż miedzy temi ślicznemi Cherubinami, jest jakieś wesołego pozoru zamarszczenie, i jakieś skrzydeł ich rozróżnienie. I dlategoż musiałem chociaj z wielką bojaźnią bliżej do nich przystąpić, i pilniej sie im przypatrzyć, co sie wżdy to miedzy niemi dzieje, iż jeden tak zakazuje kwasu, że sie go i tykać nie każe, i tak pióro swe od niego odwraca, że sie go i końcem jego tknąć nie chce – drugi zaś wszystek sie zanurzył w kwasie, i tak sie w nim trzepie, iż ze wszystkich piór jego szczery kwas płynie, którym tak pokropił i oblał wszystkę świątnicę Pańską, iż sie wszystka zstała podobna kwasowi. Nie mogło tedy to bydź inaczej jedno musiałem sie temu barzo dziwować, i musiałem tego Pana miedzy Cherubinami mieszkającego uniżenie prosić, aby mi to oznajmić raczył, co sie wżdy dzieje miedzy temi Cherubinami. Przetoż, co mam z łaski i miłosierdzia jego, tom umyślił M. W. oznajmić – tylko proszę o pilne i łaskawe posłuchanie. 

   Nie trzeba o tym nic wątpić Chrześc. M. ale i owszem trzeba o tym dowodnie wiedzieć, i jako namocniej wierzyć, iż jako Cherubinowie z sczyrego złota raz od rzemieśnika, według roskazania Bożego odkowani, nigdy postaci raz uformowanej nie odmieniali, ale jednako zawsze na sie patrzali, i skrzydeł od siebie nigdy nie odrywali. Tak dwa testamenty przymierza Boskiego, z czerego zlota przedwiecznej Mądrości jego okowane, nigdy żadnej różności i rozerwania miedzy sobą nie mają, i nigdy mieć nie będą, ale zawsze jako wryte, i nieporuszone stoją, i do skończenia świata stać będą, tak dalece, 
9iż jako jest nieporuszony i nieodmienny Pan Bóg, tak są nieporuszone i nieodmienne słowa jego. O czym daje znać przedwieczny Syn jego – mówiąc:10 NIE PRZYSZEDŁEM ZAKONU PSOWAĆ, ale wypełniać. I zaprawdę wam powiadam, iż póki nie przeminą Niebo i Ziemia, jedna litera i jeden punkt nie przeminą aż sie wszystko zstanie tak skutecznie, iż Niebo i Ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą. 11Raz abowiem mówi Pan Bóg, a drugi raz tego nie powtarza.12 Raz rzekł Pan Bóg, JA JESTEM BÓG twój. Nie będziesz miał inszych Bogów okrom mnie, i już tego nigdy nie odmienia, ale obadwa Cherubinowie na to zgodnie potrzą, i obadwa wszystkiemi piórami swojemi o tym, słowo w słowo nieodmiennie piszą. Raz rzekł Pan Bóg nie będziesz zabijał, nie będziesz cudzołożył, nie będziesz kradł, nie będziesz cudzej rzeczy pożądał, i już tego nigdy nie odmieni. Za czym też i obadwa Cherubinowie, i twarzami i piórami swojemi zgodnie tego poświadczają, bo myśli ich zgodne są z myślami Bożemi, i pióra ich powolne są, tam sie obracać i kierować gdzie jest wola tego Pana, który siedzi na Cherubinach, i chodzi po piórach wiatrów. A cóż sie tedy to dzieje, że tam ten Cherubin starego Zakonu od kwasu tak sie odwraca, iż koniecznie nań i patrzyć nie może, i nie chce aby miał bydź wnoszony do świątnice Pańskiej. A ten zaś nowego Zakonu, ma tak wielką chęć do Kwasu, iż wszystko Królestwo niebieskie, powiada być podobne kwasowi? A więc to nie różność że sie jeden na kwas marsczy, a drugi go sobie nad cukier smakuje? Jednemu jest Kwas nad żółć przykrzejszy, a drugiemu nad Marcypany smaczniejszy? Jeden sie nim brzydzi jako Piekłem, a drugi sie niem kontentuje jako niebem. Jeden woła nie wchodź do świątnice z kwasem, a drugi woła – Podobna jest świątnica Pańska Kwasowi? 13Wielka zaprawdę różność, ale miedzy samemi Kwasami nie miedzy Cherubinami. Bo same kwasy, mogą bydź różne, ale Cherubinowie nigdy rozróżnieni bydź nie mogą, co aby sie dostatecznie zrozumieć mogło trzeba to naprzód wiedzieć, iż kwasy są rozmaite i miedzy sobą barzo różne, na których się dobrze znają ci niebiescy Cherubinowie, które z imienia swego zowią sie po Polsku zupełnością umiejętności. 
   
14A naprzód są niektóre kwasy tak złe tak jadowite, tak szkodliwe, na które sie ci dwa Cherubinowie tak barzo marszczą, jako na te które są w obudwu Testamentach zakazane pod zatraceniem dusznym. A ten kwas złośliwy we trzech się dzieżach najduje. 15Naprzód ma swój Kwas ta nikczemna i skazitelna dzieża ciała naszego, który Jan święty nazywa pożądliwością ciała. A ten kwas wpuścił w naturę ludzką on nachytrszy i najjadowitszy Wąż Piekielny, gdy przywiódł do przestępstwa przykazania Bożego pierwsze rodzice nasze, z których ten kwas rościekł sie po wszystkich Synach i Córkach ich, tak iż gdyby mu powoli miało sie dać, nic pewniejszego żeby tak kisnął i tak by sie wzdymał, żeby się musiał przez wierzch lać i samę dziżę rozsadzić, jako to dobrze znać po ludziach wszetecznych, i w rospuście cielesnej żyjących, którzy sprośnymi i smrodliwemi chorobami zakażeni, marnie zdychać muszą, albo z wielką ciężkością do poratowania zdrowia przychodzą. Ten złośliwy kwas opisując Paweł święty, z narzekaniem wielkim ukazuje go w samym sobie tak mówiąc:16 KOCHAM SIE W ZAKOnie Bożym, według wnętrznego człowieka, ale wiedzże inszy Zakon w członkach moich. Nieszczęsny ja człowiek, któż mię wyswobodzi z ciała śmierci tej? Co jeśli ten człowiek święty, którego Pan Bóg naczyniem wybranym nazywa, tak barzo utyskuje na ten Kwas który on wychędazał postami, czujnościami, Pielgrzymowaniem, i pracami nieznośnemi karząc ciało swoje, i w niewolą Duchowi podając, a przedsię czuje pobudki cielesne i policzkowania Szatańskie, cóż mamy trzymać o ludziach cielesnych, którzy w ustawicznych roskoszach i zbytkach żyjąc, w pożądliwościach cielesnych, są zawsze wrzącemi i do grzechów cielesnych tak jako piec Babiloński pałającemi? A nad ten Kwas cóż może bydź Panu Bogu i Aniołom jego obrzydliwszego? Cóż iżali nie pamiętasz onego strasznego potopu,17 którym Pan Bóg rozgniewany, wytracił wszelkie ciało które było popsowało drogi swoje? Cóż alboś zapomniał onego strasznego ognia siarczystego, który Pan od Pana spuścił na wszeteczną Sodomę,18 i wtrącił ją do wiecznego ognia Piekielnego? Więc mniemasz że i tobie zfolgują, który takiemże Kwasem albo jeszcze więtszym kiśniesz? Mylisz sie na tym żeby cię ochronić miano, ale i owszem wiedz to dowodnie, że jeszcze więtsze męki na cie są nagotowane. Abowiem daleko lżej będzie Sodomie w dzień Sądu Pańskiego,19 niż tym którzy nie chcieli przyjmować Zbawiennego poselstwa Ewangeliej świętej, która zakazuje wszelkiej pożądliwości ciała, która walczy przeciwko Duchowi, i która powodzi na człowieka onę śmierć wieczną, o której Paweł święty powiada Jeśli według ciała żyć będziecie, pomrzecie. 20A jakąż śmiercią? Gorszą niż pomarli Sodomczycy. Bo jeśli sie tamci zapadli, którzy szli za przyrodzeniem zepsowanym. A ty podobno nie zapadniesz sie, który toż czynisz, mając naturę przez wcielenie Syna Bożego naprawioną, i mając lekarstwa Zbawienne na umocnienie słabych, i do złego porywczych sił twoich? I owszem wiedz od samego Chrystusa, iż lżej będzie Sodomie, aniżeli tobie. Abowiem to czynisz, nad co nie może bydź nic niecnotliwszego: Bo cóż może bydź niecnotliwszego, nad to co wymyśliła krew i ciało? A któryż Kwas może bydź kwaśniejszy, nad te owoce ciała, które Paweł Święty wylicza, mówiąc:21 Jawne są uczynki ciała, które są Nieczystość, Plugastwo, Wszeteczeństwo, Psota, Bałwochwalstwo, Czary, Nieprzyjaźni, Swary, Nienawiści, Gniewy, Zwady, Niezgody, Roztargnienia, Zazdrości, Mężobójstwa, Pijaństwa, Obżarstwa, i tym podobne, które wam opowiadam, jakom i pierwej opowiedział, że którzy takowe rzeczy działają, Królestwa Bożego nie dostąpią. Cóż na to rzeką ci co za ciałem idą, i zawsze mu po swej woli dają, i we wszystkiem mu dogadzają, cokolwiek jedno sie zabaży. Niechaj oni co chcą mówią, ale sie przedsię na to niechaj pilnie oglądają, 22że ciało i krew Królestwa Bożego nie osiągną. Nie żeby ciała ludzkie nie miały bydź ucześnikami wiecznego błogosławieństwa, gdyż wszyscy w tym, a nie w inszym ciele powstaniemy, i dziedzictwo niebieskie (jeśli je zasłużemy) i z duszą i z ciałem wiecznie osiągniemy. Ale to ma sie rozumieć iż ta cielesność, i to zbytnie krwie zbytkami rozmnożenie, są przeszkodą do osiągnienia Królestwa Bożego. Poniewasz tedy ma dosyć tego złego Kwasu ciało samo z siebie, które sie zawsze sprzeciwia Duchowi – a na cóż go jeszcze przyczyniacie swojemi zbytkami, częstym pijaństwem, i ustawicznym obżarstwem? Na które z wielką obrzydliwością patrząc Prorok Boży mówi: WSZYSTKIE stoły ich pełne są wymiotów, tak iż nie masz na nich miejsca próżnego. A więc od tego nie ma kisnąć pożądliwość ciała. 23Jeśli oni święci Pustelnicy nie kładli nic w tę dzieżę swoję, jedno sczere plewy, jedno ziółka, jedno korzonki, jedno chwasty, a przedsię ten złośliwy Kwas tak był potężny, że sie i to czasem zakwasiło i ruszyło i burzyło. Cóż ty coś nasypał mąki Egiptskiej, i roskoszy tego obłudnego świata, czego masz czekać? 24Święty Franciszek dzieżę swoję zimnemi wodami i nazimniejszym śniegiem rozczyniając, zaledwie przedsię uskromił tego Kwasu poruszenie, a ty czego masz czekać, który nalewasz gorącej Akwawity, i wódek rozpalających, który nalewasz wina rozmaitego, w którym jest wszeteczeństwo i przydajesz do tego korzenia tak wiele, że prawie sam ogień jesz, i sam płomień pijesz. A więc to nie będzie kisnąć? 25Święty Benedykt parzącemi pokrzywami, i ostrym cierniem zaledwie wychędożył od kwasu tę plugawą dzieżę. 26Święty Dominik trzykroć na dzień, krwią własną discyplinami dobytą wymywał dzieżę swoję, toż ją wypróżnił od tego złośliwego kwasu. A czemuż sie ty próżno i nadaremno spodziewasz, abyś swoję dzieżę miał wychędożyć biesiadami i bankietami, które ten kwas jescze więcej pomnażają, i sam dzieże gwałtem wielkim rozdzierają? gdyż ich więcej poginęło od obżarstwa niżli od miecza. Wiedzciesz tedy bracie, iż nie jesteśmy dłużnikami ciała, abyśmy według ciała żyć mieli – abowiem jeśli według ciała żyć będziecie, pomrzecie. Ale jeśli uczynki ciała duchem umartwiać będziecie, żywemi zostaniecie. 27A ten ci to jest kwas złośliwy, na który nie mogą patrzać obadwa Cherubinowie, ponieważ i stare prawo palczem Bożym napisane, miało swoje Nazarejczyki, miało swoje Rehabity, którzy barzo skromnie i wstrzemięźliwie żyli. I w nowym zakonie Pan wszystkich Cherubinów, mówił, i kazał swemu Cherubinowi to napisać w Ewangeliej wiecznej, PILNUJCIE TEGO ABY SERCA WASZE NIE BYŁY OBCIĄŻONE OBŻARSTWEM i pijaństwem, i frasunkami tego świata. 28Jest jeszcze i drugi Kwas w tej wielkiej i ogromnej dzieży, tego mizernego i obłudnego świata, który Jan święty zowie pożądliwością oczu, który jeśli kto przypuści do dzieże serca i umysłu swego, o jako kisnąć i nadymać się musi. Abowiem cóż stworzono jest niecnotliwszego nad oko,29 rad by wiedział Mędrzec Żydowski? A któż mu na to odpowie? Sama przedwieczna Mądrość JEZUS CHRYSTUS który tak mówi:30 JEŚLI OKO TWOJE BĘDZIE ZŁE, WSZYstko ciało twoje będzie ciemne. Puściła sie Jewa za niecnotą oka, ujrzawszy zakazane jabłuszko, iż było piękne, i do smaku podobne.31 Patrzże jako zakwasiła sama siebie, i wszystkę naturę ludzką, rozmaitemi wrzodami, krostami, chorobami, boleściami. Patrz jako zakwasiła rozum nieumiejętnością, wolą nieposłuszeństwem, pamięć zapomnieniem, i wszystkie Affekty wnętrzne oczewistym zprzeciwieniem. Puściła sie Pani gospodyni Józefowa,32 w Egiptcie za niecnotą oka wszetecznego, i nabroiła barzo wiele złego, włożywszy okrutną potwarz na Młodzieniaszka niewinnego, instygując mu na garło u Męża swojego. Puścił sie Amon za niecnotą oka, przypatrując sie piękności Tamary,33 cóż sie z nim zstało i gdzie go złośliwe oko zawiodło? zawiodło go w zaślepienie grzechowe, iż zapomniał bojaźni Bożej i wstydu ludzkiego, za czym zaszedł w cień okrutnej śmierci doczesnej, a na ostatek wpadł w przepaść ciemności Piekielnych, w których z drugiemi czyni ono płaczliwe narzekanie. OKO MOJE ROZBÓJ I ŁUPIESTWO UCZYNIŁO NAD duszą moją. Nie bez przyczyny Król ŻYdowski woła do Pana Boga – ODWRÓĆ PANIE oczy moje, aby nie patrzyły na próżności.34 Tęć nieprzespieczność oczu, widząc Mistrz zbawienia naszego Jezus Chrystus, iż przez oczy nasze wchodzi śmierć do przybytków naszych, taką przestrogę daje mówiąc:35 Jeśliby cię gorszyło oko twoje wyłup je; i odrzuć od siebie – abowiem lepiej tobie o jednym oku wniść do Królestwa niebieskiego, niżeli mając obie oczy bydź wrzuczony do ognia wiecznego. Cóż mi na to odpowiecie wy, których oczy latają po Granicach świata? którzy radzi byście to wszystko mieli co jedno ujrzą oczy wasze? ujrzy kto u kogo nową materią albo nowy krój na szacie, ali tak zaraz około tego biega, aby mógł takiejże dostać albo piękniejszej, i aby mu tak urobiono albo jeszcze grzeczniej, na co jeśli mu wątku nie stanie, ali on bieży do Żydów, bieży do Lichwiarzów, bieży do zastawników, aby jedno dostać pieniędzy i dopiąć swego zamysłu, a nie dać się celować inszym, dałby to Pan Bóg abyśmy wszyscy oczy nasze obrócili na one starożytne cnoty, któremi przodkowie naszy jako nakosztowniejszemi szatami byli ozdobieni, przed Panem nad Pany, i Królem nad Królmi.
   
36Jestże jeszcze i trzeci Kwas onego złośnika, który w ustawicznym Kwasie Piekielnym mieszka, i którego złośliwe serce raz przeciwko Panu Bogu zakwaszone, nigdy sie uspokoić nie może. A ten jest pycha żywota – o której dawno powiedziano,37 iż jest początkiem wszelkiego grzechu. Abowiem za pychą wszystkie grzechy wchodzą do serca ludzkiego, tak iż gdy ją kto przypuści do serca swojego, i przyjmie ten przeklęty Kwas Szatana pysznego, już ten musi kisnąć i wzdymać sie we wszelakich złościach. Ten ci Kwas pychy beżecznej, ruszył serce Kaimowe, do nienawiści i okrucieństwa przeciwko bratu swemu, którego Ofiary widział bydź Bogu przyjemniejsze nad swoje, za czym tak barzo kisnęło, i tak sie wzgórę wzdymało złośliwe serce jego, że mu i samego Pana Boga strofowanie, którym go chciał uspokoić nie pomogło, bo przedsię nie chciał sie uspokoić, aż dosyć uczynił zamysłowi swemu, przeciwko rodzonemu swemu, którego okrutnie zabił i zamordował. 
   Ten ci kwas pychy żywota namnożył siła złego, w sercu pierwszego Króla Żydowskiego Saula,
38 który zamysły i upodobania swoje przekładając, nad roskazanie Boskie, dopuścił sie jawnego nieposłuszeństwa,39 i wielu inszych grzechów, które tak kisnęły w sercu jego, że sie żadnym sposobem nie mógł uspokoić, ale ruszony wielką nienawiścią przeciwko Dawidowi, biegał po górach i skałach, biegał po lasach i Puszczach, szukając na śmierć niewinnego, który mu wiele dobrego czynił, i od niego Szatana odpędzał. A przedsię on tak barzo kisnął, i tak sie barzo wzdymało serce jego, iż kazał jednego dnia pomordować Kapłanów Pańskich, ośmdziesiąt i pięć Mężów przybranych w Efod lniany, do tego jeszcze wszystko miasto ich kazał wybić mieczem,40 męże i niewiasty, i wszystkie dziatki rzy piersiach będące, i wszystkie Woły, i Osły, i Owce wygubił mieczem. A tego złego Kwasu, i gwałtownego kiśnienia nie mogąc już więcej wytrwać, na koniec i sama sie zła dzieża spukała. Abowiem potym po przegranej bitwie, samego siebie zabił i zamordował. Pojrzyże jeszcze w one przeklęte dzieże przeklętego serca Absolonowego,41 a przypatrzcie sie tej przeklętej pysze żywota, która go ruszyła do osiągnienia Królestwa ojcowskiego, i bezbożnego prześladowania jego, patrzcie pilno jako sie miecze przyłudzając do siebie lud Izraelski łagodnemi słowy, patrzcie jako sie zbiera na Wojska, i wozy, na pieszych i konnych, przeciwko Ojcu swojemu, pojrzycie co czyni pod namiotem, z porady złośliwego poradnika Achitofela, patrzcie jako podnosi chorągiew na stoczenie bitwy, z ludem Ojca swojego, patrzcie jako się miecze od tego Kwasu, i jako wysoko podskakuje, oto aż na gałąź Dębową wrzucił go ten Kwas Diabelski, i rozsadził na troje złośliwą dzieżę jego, gdy trzema włóczniami rospróte było przeklęde serce jego. Nie leńże sie jeszcze pojrzeć w dzieżę Achaba Króla Żydowskiego,42 i przypatrzyć sie co w niem broi ten złośliwy kwas Diabelski, który mniemając, że sie mu wszystko godzi jako Królowi, porwał sie z chęcią swoją, na winnicę Nabotowę, której iż mu nie chciał ustąpić, patrzże jako sie miecze, oto upadł na łoże – oto jęczy i stęka – oto nie chce jeść ani pić – oto sie nie może uspokoić, aż wylał krew niewinną, aż osiągnął winnicę pożądaną. Takim kwasem kisnął nadęty Antioch,43 który trzymał o sobie, iż burzliwościom Morskim miał roskazować, i nawiętsze góry na salach poważyć. Ale jako dzieżę jego ten złośliwy Kwas rozsadził – wiecie, i powinniście to pamiętać na przestrogę swoję. A te wszystkie kwasy, iż sie nie podobają tym obiema Cherubinom, i samemu Panu na ich skrzydłach siedzącemu, znać to z powieści Króla i Proroka mówiącego:44 WYSOKI PAN, A NA POKORNE RAD PATRZY – a wysokie rzeczy z daleka okiem przenosi, jako sam sie z tym oświadcza przez Proroka, mówiąc do pysznych Żydów którzy sie chełpili, z wielkiego i kosztownego Kościoła swojego. A CÓŻ TO ZA DOM KTÓRYŚCIE MI ZBUDOWALI, albo co to za miejsce odpoczynku mego? Aza nie wiecie, iż Niebo jest Stolicą moją, a ziemia podnóżkiem nóg moich? Widzisz tedy iż DUCH MÓJ NARADNIEJ ODPOCZYWA nad pokornym i cichym, i który drży na przykazanie moje. Ale i w nowym Zakonie aczkolwiek na wielu miejscach zganiona jest beżecna pycha, i schwalona jest Pokora Święta. Ale przedsię nawiętsze ma zalecenie, w słowach i przykładzie Przedwiecznego Syna Bożego, który będąc w postaci Bożej, wynisczył samego siebie, przyjąwszy postać służebnicą, w którym sie uniżył aż do śmierci, a śmierci Krzyżowej. 
   
45Co jeśli już pragniesz słyszeć które są kwasy, w których sie obadwa Cherubinowie kochają, i obadwa na nie wesołemi twarzami radzi patrzą, i oba sie ich zgodnemi piórami dotykają. Wiedzże iż Cherubin Starozakonny, tak mówi w słowie Pana Zastępów, na skrzydłach swoich siedzącego: BĘDZIESZ OFIAROWAŁ CHLEBY KWASONE pospołu z Ofiarą, przy której dzięki oddawać będziesz. I znowu Pięćdziesiątego dnia będziecie ofiarować ofiarę Panu, ze wszytkich przybytków waszych, dwa bochny chleba z mąki kwasonej, za pierwociny Panu. A Cherubin nowego Zakonu, albo raczej Pan wszystkich Cherubinów, oto Królestwo Niebieskie własnemi usty swojemi przyrównywa do kwasu, mówiąc: PODOBNE JEST KRÓLESTWO NIEBIESKIE KWASOWI. 46A ten nic inszego nie znaczy, jedno utrapienie ciała, i naśladowanie umartwienia Chrystusowego, które jest barzo kwaśne ciału temu skazitelnemu, i do wszystkiego złego skłonnemu. Ale jest pożyteczne duszy, która jest do wiecznego błogosławieństwa nagotowana. Marscząc sie wprawdzie na ten kwas piesczone gęby miłośników tego świata. Ale miłośnicy Boży, z wielkiem smakiem, i z wielką chęcią go używają. Tegoć kwasu z chęcią używali ono troje dziatek, które na jarzynach przestając, byli tłustszemi w Cnotach i zasługach, ale też i ciała ich piękniejsze i wdzięczniejsze w oczach ludzkich byli, nad pieszczochy Królewskie. Tym kwasem sie chowali Rechabitowie. Tym kwasem sie chowali Machabejczykowie. Tym kwasem sie wychował Jan Święty na pusczy. Ale iż ten kwas nie był jeszcze w takiej pospolitości jako teraz, tym sie to działo, iż Pan Bóg folgował onym barzo niedoskonałym ludziom, których chociaż mlekiem i miodem i nasłodszą Manną karmił, przedsię ich nie mógł do siebie przywabić. Ale iż teraz za łaską Zbawiciela i darami Ducha świętego, do wielkiej doskonałości przyszedł Kościół Boży, już nie tylko Męże ale i Niewiasty i dziatki, barzo z wielką chęcią tego Kwasu pragną, i z wielkim go smakiem używają, 47jako mamy w przykładzie Mikołaja świętego, który we Śrzodę i w Piątek, raz tylko pożywał Piersi macierzyńskich. A cóż mniemasz o dorosłych? 48O jako z wielkim smakiem używał tego Kwasu Jędrzej święty, który z daleka Krzyż sobie nagotowany pozdrawiał, piękniej niżli gdyby Królowi Majestat nagotowano, na którym by go Koronować miano. 49O jako smaczno pożywał tego kwasu Wawrzyniec Święty, który do okrutnika mówił: Niesczęsny człowiecze tychem ja przysmaków zawsze pożądał. 50Takiego Kwasu pragnął on wielki uczeń Jana Świętego, trzeci Biskup Stolice Antiocheńskiej Ignacy święty, który we wszystkiej chęci serdecznej pragnąc wszelakich mąk, tak mówił: Ogień, krzyże, Bestie, rozsiekania czwiertowania, kości łamania, członków ucinania, skruszenie ciała wszystkiego, i wszystkie męki złością Diabelską wymyślone, niechaj przyjdą na mnie, bym tylko mógł dostać Chrystusa. A co po Królestwie wszystkiego świata, lepsza mi jest śmierć w Chrystusie. Tego mi trzeba, który za mię umarł. 51Takiego kwasu pragnął zacny Patriarcha zakonu naszego Dominik Święty, któremu gdy Heretycy powiedali, że nań były zasadzki śmierci nagotowane, on im odpowiedział: Gdybym był napadł na ręce wasze, o to bym was był jako napilniej prosił, abyście mię gwałtownymi ranami nie zabijali, ale abyście mi ręce i nogi obciąwszy, i oczy wyłupiwszy, dozwolili tego! abym sie mógł jako nadłużej nawalać we krwi mojej; dla miłości tego, który dla mnie nie żałował wylać nadrozszej krwie swojej. 
   
52Takiego kwasu pragnęła Święta Katarzyna Seneńska, która z rąk Oblubieńca Niebieskiego, złotą i czerniową Koronę sobie podającego – wolała obrać sobie cierniową, w której by tu na świecie mogła bydź uczestniczką umartwienia Chrystusowego. Ale i inszych barzo wiele Panienek Świętych było, które pogardziwszy temi obłudnemi łakotkami, i pociechami świata, do tego sie kwasu cisnęli, w którym Król Nieba i Ziemie zamknął Królestwo Niebieskie. Ale i teraz barzo wiele jest ludzi na świecie, którzy tam sie jako napilniej cisną, kędy jest jako nawięcej tego kwasu. A małoż jest Zakonników i Panien zakonnych? A małoż jest którzy świat opuścili i odbieżeli, wszystkich pochlebstw i łakotek jego? Którzy pociechami i roskoszami ciała swego wzgardziwszy, jęli sie umartwienia Chrystusowego? Którzy w czystości i wstrzemieżliwości, w postach i czujnościach, we włosiennicach i dyscyplinach, dogryżają sie Królestwa Niebieskiego, którzy jąwszy sie dobrowolnego ubóstwa, i powolnego posłuszeństwa, nie chcą kosztować krótkiej słodkości bogactw świeckich, i swej woli Szatańskiej, chowając sie na onę nasłodszą słodkość Królestwa Niebieskiego, która tu w gorzkości i kwasie teraz jest zamkniona, ale potym sczerą patoką opływać będzie, gdy sie objawi to, czego tu nie może oko widzieć, ucho słyszeć, i serce ogarnąć. A skądże im ta wielka ochota była, i jest do tego kwasu? Iż wiedzieli i wiedzą, że nie są godne męki tego świata, do przyszłej chwały, iż wiedzieli i wiedzą, że to maluchne utrapienie, czyni wiecznej Chwały osiągnienie. Nie bójciesz sie i wy tego Kwasu, na który chociaż sie wam przyjdzie teraz trochę zmarsczyć i zedrgnąć, ale iż wewnątrz jest Królestwo niebieskie, i niewysłowione pociechy i nieskończone radości, chwytajcie sie go ochotnie, prosząc dziedzica niebieskiego, aby po tym doczesnym utrapieniu użyczyć raczył, onej zakrytej słodkości, którą nagotował tym którzy sie go boją. Której mnie i wam daj skosztować i wiecznie używać, Panie Boże wszechmogący, w Trójcy przenaświętszej wiecznie Królujący, rzeczmy wszyscy nabożnym sercem, AMEN.


Przypisy: 
KAZANIE CZWARTE. 
2  Mt 13. 
3  Wj 25. 
4  W książce pomyłka: „miedy”. Przyp. JS. 
5  Dwa Cherubinowie znaczyli dwa Testamenty. 
6  Zgodni są wszyscy tłumacze pisma świętego. 
7  Pierwszy Cherubin znaczy stary Zakon. 
8  Kpł 2. 
9  Nieodmienne są słowa Boże. 
10  Mt 5. 
11  Raz mówi Pan Bóg. 
12  W książce błąd: „mowi Pnn Bog”. Przyp. JS. 
13  Różność jest miedzy Kwasami nie miedzy Cherubinami. 
14  Złych Kwasów opisanie. 
15  Pożądliwość ciała. 
16  Rz 7. [W książce pomyłka: „Rom: 1.” Przyp. JS.] 
17  Rdz. 
18  Rdz. 
19  Mt 10. 
20  Natura nasza przez Chrystusa naprawiona ma być od grzechów wstrzemięźliwsza. 
21  Ga 5. 
22  Ciało i krew Królestwa Bożego nie osiągnie. 
23  Przykład Pustelników. 
24  Przykład ś. Franciszka. 
25  Przykład świętego Benedykta. 
26  Przykład ś. Dominika. 
27  Na kwas pożądliwości ciała nie mogą patrzyć Cherubinowie. 
28  Drugi kwas zły pożądliwość oczu. 
29  Syr 31. 
30  Mt 6. 
31  Rdz 3. 
32  Rdz 39. 
33  2 Sm 13. 
34  Ps 119(118). 
35  Mt 5. 
36  Trzeci kwas Pychy Żywota. 
37  Syr 10. 
38  1 Sm. 
39  1 Sm 15. 
40  1 Sm 22. 
41  2 Sm 15. 
42  1 Krl 21. 
43  1 Mch, 2 Mch. [W książce podane tylko „Mach:”. Przyp. JS.] 
44  Ps 138(137). 
45  Który Kwas podoba sie Cherubinom. 
46  Kwas dobry utrapienie ciała i naśladowanie umartwienia. 
47  Przykład Mikołaja świętego. 
48  Przykład Jędrzeja. 
49  Przykład Wawrzyńca świętego. 
50  Przykład świętego Ignacego. 
51  Pragnął Kwasu Dominik Ś. 
52  Pragnęła Kwasu Ś. Katarzyna Seneńska.

Źródło:
Gabriel Leopolita, Przysmaki dvchowne, gorczyca y kwas, Przedmieście Jaworskie 1619.
Transkrypcja typu „B”: Jakub Szukalski


+