niedziela, 31 marca 2013

piątek, 29 marca 2013

czwartek, 21 marca 2013

Właściwa wartość wszystkiego

Każde piękno pochodzi od Pana.
Każda mądrość pochodzi od Pana.
Każde dobro pochodzi od Pana.


Szatan stroi się pięknem.
Szatan napycha się mądrością.
Szatan pozoruje dobro.
Ale samo piękno,
sama mądrość
i samo dobro
należą do Pana.
Nie są one właściwe szatanowi –
temu wiecznemu złodziejowi
i małpie Boga.

W ręku szatana piękno staje się brzydotą,
mądrość głupotą,
a dobro złem.
Nie ma on więc żadnego piękna,
żadnej mądrości,
ani żadnego dobra.
Jeśli więc kiedyś spotkasz kogoś
prawdziwie pięknego, mądrego i dobrego,
wiedz, że nie jest on od szatana.
Jeśli kiedyś spotkasz cokolwiek
prawdziwie pięknego, mądrego i dobrego,
wiedz, że to nie jest od szatana.

Te słowa są odtrutką przed jadem
tych,
którzy upatrują zła w dobru
i wmawiają zło dobru.

wtorek, 19 marca 2013

Eucharystie

Każdy czyn Miłości
jest rodzajem Eucharystii.

Każdy czyn Miłości
to przyjęcie ciała i krwi Chrystusa.

poniedziałek, 18 marca 2013

Nowa postać Tajemnicy Miłości

Najświętszą Tajemnicę, Eucharystię, zwykło się nazywać Tajemnicą Miłości. W tej tajemnicy żywimy się Bogiem pod postacią chleba i wina, tak jak przykazał nam Jezus Chrystus. Spożywając, zobaczyliśmy, że miłość rozlewa się na całe stworzenie i teraz w świetle widzimy jak tajemnica miłości udziela się pod postacią wszystkiego. Na ten czas radosnego poznania dana została tajemnica miłości wyrażona pod postacią Różańca. Jedno ciało Chrystusa zamykające w sobie wszystko, jedna krew Chrystusa wszystko ożywiająca! W tajemnicach Różańca żywimy się ciałem i krwią Chrystusa. Dotykamy Go i karmimy się Jego życiem. Ostatecznie poznajemy, jak to życie kiełkuje w nas samych, co zostaje wyrażone w Tajemnicach miłosnych. Ciało Chrystusa wyraża się w Tajemnicy Miłości. Tak zostaje podane do spożycia w nowej postaci – postaci słów Różańca Świętego. Niech nie myślą ci, co przywykli do opłatka z mąki i wina z winogron, że ta nowa postać jest niegodna albo nieprzepowiedziana przez Chrystusa. Sam Pan Jezus wołał do Izraela: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie (J 6,53), a mówił to jeszcze zanim przykazał swym uczniom, aby spożywali Go pod postacią chleba i wina. Bo mówił o chlebie, który z nieba zstępuje, którym jest Jego ciało za życie świata (por. J 6,50-51). Teraz zobacz to ciało w postaci Różańca. Taka postać nie niweczy obrzędu Mszy, ale jest innym jego wyrazem.

Oto słowa, jakie św. Faustyna wypowiedziała o tajemnicy miłości:
Jezu, jest jeszcze jedna tajemnica w mym życiu – najgłębsza, ale i najserdeczniejsza – to Ty sam pod postacią Chleba, kiedy przychodzisz do mojego serca. Tu jest cała tajemnica mojej świętości. Tu serce moje złączone z Twoim, staje się jedno, tu już nie istnieją żadne tajemnice, bo wszystko Twoje moim jest, a moje – Twoim. Oto wszechmoc i cud Twojego miłosierdzia. Choćby wszystkie języki razem złączone, ludzkie i anielskie, nie znajdą dosyć słów na wysłowienie tej tajemnicy miłości i niezgłębionego miłosierdzia Twego. Kiedy rozważam tę tajemnicę miłości, serce moje wpada w nową ekstazę miłości, a mówię Ci o wszystkim, Panie, milcząc, bo mowa miłości jest bez słów, bo nie uchodzi ani jedno drgnienie serca mojego. O Panie, pomimo wielkiego zniżenia Twego wielkość Twoja spotęgowała się w mej duszy, i dlatego obudziła się w duszy mojej jeszcze większa miłość ku Tobie – jedyny przedmiocie mojej miłości – bo życie miłości i zjednoczenia jest na zewnątrz: doskonała czystość i głęboka pokora, łagodna cichość, wielka żarliwość o zbawienie dusz” (Dzienniczek 1489).

Miłość jaką Bóg ukochał swoich wybranych

W takiej duszy, która żyje wyłącznie miłością Moją, króluję jako w niebie. Dniem i nocą czuwa nad nią oko Moje i znajduję w niej Swoje upodobanie, i mam nakłonione ucho na prośby i szept jej serca, a często uprzedzam prośby jej. O dziecię szczególnie przeze Mnie umiłowane, źrenico oka Mojego, spocznij chwilę przy Sercu Moim i skosztuj tej miłości, którą przez wieczność całą rozkoszować się będziesz.

Powiedziane przez Pana Jezusa siostrze Faustynie w Dzienniczku: Miłosierdzie Boże w duszy mojej (1489).

Słowa te mówią o szczególnej miłości Boga do dusz – miłości uwzględniającej każdą duszę, tak jakby była jedyną. O tej wyłącznej miłości przeczytaj też w nawiązaniu do Tajemnic miłosnych Różańca.

niedziela, 17 marca 2013

Łąka pełna kwiatów


Zachęta do czytania
„Poematu Boga-Człowieka”
(według wydania Vox Domini)

   Po trzykrotnym przeczytaniu „Poematu Boga-Człowieka” (czterokrotnym, jeśli liczyć skrócone wydanie dzieła), w wolnej chwili dnia Niepokalanego Poczęcia, podzielę się swymi wrażeniami i myślami w sprawie tego niezwykłego dzieła.1
   Jest to dzieło niezwykłe, nadprzyrodzone, i trudno zataić tę jego niezwykłość. Wydawałoby się to wręcz niedorzecznością i krętactwem. Dlaczego zatem Poemat nie jest uznany i udostępniany przez Kościół Katolicki, który z założenia stoi na straży prawdy objawionej? Widocznie z dziełem tym jest podobnie jak ze Słowem Bożym, które przyszło na ziemię w postaci człowieka, ale nie zostało przyjęte przez swoich (por. J 1,11).
   Dużo można mówić o tym, jaki kształt przybrał Kościół obecnie i jakie powody przyczyniły się do nieprzychylnego odbioru „Poematu Boga-Człowieka” przez jednostki zarządzające Kościołem, ale zostawmy tę sprawę na boku, nie poszerzając przepaści między tym, co Boskie a tym, co ludzkie. Ogólnie, powody nieprzyjęcia Poematu wydają się proste – niewiara i niewystarczająca znajomość Słowa Bożego, a przede wszystkim brak stosowania Słowa w życiu. Dla tych, którzy wierzą, wystarczyć mogą słowa ojca świętego, Piusa XII, jakie wygłosił urzędowo odnośnie do Poematu: „Wydajcie to dzieło w postaci, w jakiej zostało napisane. Nie ma potrzeby wydawać zdania o jego pochodzeniu. Kto przeczyta, ten zrozumie”. Słowa te mówią jakby: „Nie osądzajcie, ale zasmakujcie, a wtedy przekonacie się o prawdziwej wartości”.
   Zatem nie jest konieczne, aby wydawać zdanie o tym dziele. Trzeba je przeczytać i samemu się przekonać. Święty ojciec Pio pytany kiedyś przez swą uczennicę (Elizę Lucci) w sprawie Poematu, powiedział: „Ja nie radzę – ja ci nakazuję czytać” (z listu Rosi Giordani, 7 stycznia 1989, San Giovani Rotondo). Dzieło to budzi tak żywe uczucia, jak sam Syn Boży, kiedy był na świecie – od skrajnego zaprzeczenia po skrajne uwielbienie.
   Również i ja nie muszę wydawać żadnego zdania w sprawie tego dzieła, ale jako wierzący mogę. Jednak moje zdanie nic nie doda do dzieła, ani nic nie odejmie. Bo Poemat sam przez siebie mówi i sam siebie broni, tak jak samo Boże Słowo.
   W czym tkwi nadzwyczajność Poematu albo mówiąc inaczej, Jego nadprzyrodzoność? Jest to opowieść o Synu Bożym, Jezusie Chrystusie, odsłonięta szerzej niż w czterech dobrze znanych Ewangeliach. Opowieść ta spisana jest na podstawie widzeń, jakie miała prosta wierząca, Maria Valtorta. Nie otrzymała ona samych tylko widzeń, ale również słyszenia. W dziele Marii Valtorty albo właściwie mówiąc, w dziele spisanym przez Marię Valtortę, otrzymujemy niezwykle wyraźne, dosadne i treściwe słowa – otrzymujemy całe przemówienia i przypowieści Jezusa, słyszymy Jego rozmowy z innymi ludźmi. Dzieło to daje znacznie coś więcej niż tylko odtworzenie Boskiego obrazu. Otrzymujemy w nim Boskie słowa. Nadzwyczajność „Poematu Boga-Człowieka” zawiera się więc w tym, że daje on szeroki obraz Bożego Słowa przez ręce zwyczajnej pobożnej osoby, jaką była Maria Valtorta.
   Nadprzyrodzoność „Poematu Boga-Człowieka” wydaje się z tego względu niezaprzeczalna. Trudno zaprzeczyć temu, że nadzwyczajne Boskie prawdy wylewają się z Poematu w obfitości, jak fale przypływu, i że to wylanie prawd dzieje się za sprawą prostej niewykształconej osoby (niewykształconej w ludzkich uczelniach, ale w uczelni Boga). Samo to stanowi nadzwyczajność Poematu.
   Nie jest tak bardzo istotne, czy opowieść, którą otrzymujemy wydarzyła się naprawdę, ale bardziej istotne wydaje się to, czy ta opowieść wskazuje prawdę. Bez wątpienia „Poemat Boga-Człowieka” odsłania prawdę. Jest w nim pokazana myśl i życie Boga-Człowieka. W opowieściach prześwitują zachowania ludzkie, codzienne, i mądrości Boże, słowa i zdarzenia niecodzienne – niezwykłe przykłady dobroci i męstwa w obszarze życia duchowego – życia niepospolitego i nadzwyczajnego.
   Pomimo wielu trudnych do zrozumienia zdań i zachowań, jakie przedstawia książka, ma ona postać raczej przystępną i byłaby znakomita jako podręcznik do nauki religii w szkołach. Wszystkie prawdy naszej świętej wiary są w niej zamknięte jak w szkatułce i ukazane w żywy sposób – obrazowy, oddziałujący na wyobraźnię.
   Poemat pomaga rozumieć Pismo Święte – zarówno Stary Testament pełen dawnych żydowskich obyczajów, jak i Testament Nowy odsłaniający dzieje łaski. Ewangelie przy zetknięciu z Poematem nabierają większego światła. Jasne stają się pewne wypowiedzi i zachowania Jezusa, które wcześniej mogły wydawać się niejasne lub kłopotliwe.
   Cała postać Jezusa zyskuje nowego blasku i staje się bardziej zrozumiała, zarówno od strony Boskiej, jak i ludzkiej. Poznajemy szczególniej człowieczeństwo Jezusa, tak często źle rozumiane albo w ogóle odepchnięte. Otrzymujemy nie postać fantastyczną, z bajek, ale człowieka z krwi i kości, z żywymi uczuciami i wzniosłym rozumem, przesyconego Boską myślą, dobrocią i miłością. Poznajemy doskonałego człowieka i doskonałego Boga.
   Ukazanie Jego człowieczeństwa wcale nie odtrąca na bok obrazu Jego Boskości. Właśnie przez doskonałość zachowań ludzkich obraz Boskości staje się jeszcze wydatniejszy. Oczywiście o Boskości przypominają cuda, o których Poemat opowiada na wielu miejscach. Ale mniej oczywiste, a bardziej znaczące, jest to, że Boskość jaśnieje wyraźnie przez ludzkie postawy Jezusa w Jego postanowieniach i krokach jakie podejmuje. Bezsprzecznie Boskość zawarta też jest w słowach, jakie wypowiada Jezus, ale w Poemacie widzimy, że Jezus to nie tylko doskonały mówca, ale bardziej niż mówca – wykonawca (działacz). Jest niezwykła spójność w słowach i zachowaniach Jezusa zawartych w „Poemacie Boga-Człowieka”. Jest to oczywiście oddźwięk Ewangelii. Słyszymy tutaj ten sam głos, co w krótkich pisemkach. Taki niech będzie wstęp przedstawienia mojej myśli o Poemacie i wyrażenia podziwu.

   Książka przedstawia świat wymarły, starożytny. Kwiecistość wypowiedzi i dziwność zachowań może budzić u współczesnego czytelnika duże zastrzeżenia. Pod tym względem książka zawsze napotka na trudności w odbiorze u osób nieświadomych zmienności ludzkich obyczajów – takich, którym trudno wyobrazić sobie życie inne niż te, jakie toczy się wokół ich własnej osoby, ograniczone w czasie i przestrzeni.
   W przypadku czytania Poematu już na wstępie uzmysłowić sobie trzeba, że rzecz dzieje się w innym czasie i miejscu, i stąd język i wyobraźnia różnić się będą od obecnych. Jeśli jednak zrozumie się ten staroświecki sposób wypowiedzi i postępowania, zobaczy się jasno, że przyświeca jemu to samo ludzkie myślenie, jakie znane jest i dzisiaj – troska o utrzymanie się przy życiu, szczęśliwy byt, przyjaźń, rodzina, sprawiedliwość i zbawienie po śmierci, a także gra namiętności, wzburzenia, spory, nieczyste działania, przebiegłość, wyrachowanie, obłuda.
   Pomimo wyraźnie dawnego wydźwięku – trudno zrozumiałego sposobu wypowiedzi i postępowania – wciąż jasny pozostaje sposób myślenia człowieka – wahanie się między Bogiem a światem, radością a smutkiem, siłą a słabością, społecznością a samotnością, prawem a bezprawiem, bogactwem a biedą, wpływami a uległością itd.
   Staroświeckość Poematu jest jego zaletą. Możemy spojrzeć na świat mniej skażony, bardziej odległy od znanego nam obecnie, choć nie jest to świat rajski. Możemy się przez to nauczyć, jak rzeczy się miały na początku, kiedy Syn Boży stawiał swe kroki na tej brudnej, zepsutej ziemi. Książka ta przypomina pod tym względem Księgę Rodzaju, która mówi o czasie, kiedy wszystko jeszcze rodziło się do życia, a Bóg widział, że było dobre.
   Bardzo często w Poemacie pojawiają się piękne opisy przyrody. Jezus w jednej z opowieści przyrównuje przyrodę do żywej Księgi Rodzaju. To porównanie Jezus kieruje do skostniałego uczonego żydowskiego i naświetla je bardziej okazaniem własnego zachwytu niż wypowiedzianymi słowami.
   Jest to księga poetycka, pełna zmysłowych opisów. Również opisy miłości ocierają się o zmysłowość. Podane jest to jednak w postaci czystej, mało skażonej ludzkimi wpływami. Pod tym względem Poemat może przypominać naiwną opowiastkę dla dzieci. Z pewnością tak będzie on odbierany przez osoby przerośnięte wiedzą, zbyt poważne i odcięte od społeczności i codziennych spraw, skostniałe w zlepkach własnych myśli, mało giętkie w odbiorze rzeczywistości. Dla nich jednak Poemat nie został napisany i chyba nigdy ich do niczego nie przekona. Jest to pismo przeznaczone dla małych dzieci – tych, co potrafią jeszcze myśleć kwieciście i żywo, co wcale nie oznacza, że nierozsądnie. „Poemat Boga-Człowieka” jest bajeczny, ale nie pozbawiony rozsądku. Prawo i porządek życia jest w nim przedstawiony z niezwykłą starannością, ale nie brak przy tym żywej obrazowości.
   Dzięki Poematowi poznajemy Maryję, Wielką Nieznaną. Chyba żadna księga nie dała jeszcze tak pięknego obrazu Boskiej Oblubienicy. Poznajemy Ją jaka była w zamyśle Boga i jak uczestniczy w ukrytym życiu Trójcy Świętej. Wiadomości o tym podaje sam Jezus, mówiąc wprost do Marii Valtorty. Poemat nie jest tylko samym zeznaniem o życiu Jezusa. Są w nim także osobne wyjaśnienia podane przez Jezusa samej Marii Valtorcie (jak również wyjaśnienia podane przez Matkę Boską). Jedne z tych wyjaśnień odnoszą się do zdarzeń, a inne do osób. Pierwszą zaś osobą jest Maryja (nie licząc osoby samego Boga w Trójcy). Jej poświęcony jest pierwszy rozdział i Ona jest osobą najczęściej występującą we wszystkich wyjaśnieniach. Ósmy rozdział pierwszej księgi o „rajskim lazurze kontemplacji Dziewictwa Maryi” porywa w niebiosa i olśniewa pięknem. Ma się wrażenie, że w jego słowach, słowach samego Jezusa, spotykają się wszyscy prorocy, poeci i śpiewacy. To przykład doskonałej literatury:
   „Bóg stwarza Sobie Oblubienicę i mówi do Niej: „Pójdź ze Mną. [Stań] u Mego boku i patrz, co stwarzam dla Naszego Syna. Patrz i raduj się, odwieczna Dziewico, wieczna Dziecino! Niech Twój uśmiech napełnia [radością] najwyższe niebo, niech podaje aniołom ton i niech uczy Raj niebiańskiej harmonii. Patrzę na Ciebie i widzę, jaka będziesz, o Niewiasto Niepokalana, która teraz jesteś w [Moim] umyśle tylko [wyobrażeniem] duchowym, w którym mam upodobanie.
   Patrząc na Ciebie [w Moim umyśle], daję morzu i niebu lazur Twoich oczu, a świętemu zbożu na chleb – kolor Twoich włosów. Twoją biel daję liliom, a Twój róż – kwiatom róży. Daję jej też jedwabistość Twojej skóry. Na wzór Twych drobnych zębów stwarzam perły, a patrząc na Twe usta, stwarzam słodkie truskawki. Wkładam w gardło słowika nuty Twoich pieśni, a synogarlicy – Twój płacz. Czytając w Twoich przyszłych myślach i słuchając bicia Twego serca, tworzę [Sobie] wzorzec, według którego stwarzam [świat] (…)””
   Oprócz tego widzimy Matkę Boską w dzieciństwie, Matkę Boską podczas Zwiastowania, podczas zaślubin z Józefem, podczas narodzin Jezusa, jako stałą towarzyszkę w życiu Jezusa, cierpiącą u stóp krzyża i wreszcie unoszoną w niebo. Spotykamy Kobietę, a nie postać z obrazków i bajek. Widzimy jak wielką była ta osoba, która nosiła w sobie Boga – dziewicza, prosta w myśleniu i działaniu, skromna, ale też stanowcza, pełna mądrości, surowa w wypełnianiu obowiązków, a także roześmiana, wesoła, śpiewająca i dbająca o swój kwiecisty ogród. Spotykamy się z Jej zachwycającą osobą i poznajemy Ją żywą. Tak jakby Bóg odsłonił kurtynę i dał nam zajrzeć w tajemnice raju. Maryja staje się naprawdę bliska i znajoma. Odbija się w Niej każda matka, żona, siostra i córka, ale Maryja przewyższa je wszystkie, będąc jakby wzorem i zespoleniem wszystkich. Poznajemy więc doskonałe stworzenie. Jednak to czy poznajemy zależy też od tego, czy czyta się ze zrozumieniem. Konieczna jest tutaj pokora uniżenia się przed Wielką Tajemnicą.
   Oczywiście główną postacią Poematu jest sam Jezus. Widzimy Go w dzieciństwie, któremu jest poświęcona cała pierwsza księga Poematu, widzimy Go w całym życiu dorosłym – w trudzie pokuty i nauczania, w podróży, czyniącego cuda, spotykającego ludzi, rozmawiającego, jedzącego, śmiejącego się, płaczącego, groźnego i surowego, i wreszcie cichego, zatopionego w modlitwie. Ogółem, poznajemy Go we wszystkim – we wszystkich zdarzeniach życia, a w końcu w Jego zbliżającej się męce i jej uwieńczeniu w postaci śmierci krzyżowej. W całym Poemacie pojawia się wiele wątków wzruszających, wyciskających łzy, ale żaden z tych wątków nie jest tak miażdżący jak obraz męki Chrystusa. Zostaje on odciśnięty tak mocno w pamięci, jakby samemu uczestniczyło się w niesieniu krzyża Jezusa. Pod tym względem jest to pismo niezwykłe. Pozwala ono stopić się z rzeczywistym Jezusem, takim jakim był w bólu i radości. Poznajemy też Zmartwychwstałego Chwalebnego i jakby nieziemskiego. Widzimy oblicze Boga, który już ledwo trzyma się ziemi, jakby unosił się nad nią. Ma na sobie ślady dawnej męki, ale wyszedł z niej cały odnowiony.
   Szczególna uwaga należy się słowom Jezusa i sposobowi Jego nauczania. Spotykamy się z nadprzyrodzoną mądrością, z błyskiem nieziemskiego rozumu. Wszystkie przemówienia od początku do końca są składne, rozsądnie ułożone, przemyślane, pełne zachwyconego ducha i wskazujące na istotny cel. Ale oprócz doskonałej myśli i piękna wypowiedzi, mają w sobie ten cudowny składnik, którym jest dostosowanie mowy do odbiorcy. Mowy Jezusa są różnego rodzaju, w zależności od ludzi do jakich są skierowane. Słyszymy ogólne kazania i przypowieści dla tłumów, słyszymy krótkie i treściwe zdania przeznaczone dla ludzi prostych, mądre, wyszukane i uczone zdania dla rozmiłowanych w mądrości Greków i Rzymian, srogie napomnienia dla grzeszników, serdeczne i zażyłe rozmowy z przyjaciółmi i uczniami. Jako doskonały mówca Jezus nie jest katem słowa, ale wszystkie zdania dostosowuje do uszu słuchaczy, wykazując najwyższą doskonałość w umiejętności porozumiewania się z dziećmi, głuchoniemymi, obłąkanymi i opętanymi.
   Pod tym względem Poemat może być doskonałym podręcznikiem dla kapłanów odpowiedzialnych za nauczanie i szerzenie Bożego Słowa. Jezus w mowie jest umiarkowany i rozważny, to znaczy, że nawet jeśli przemowy Jego są długie, to On zaznacza w nich tylko, co istotne i konieczne do zrozumienia. Zdarzają się jednak również mowy zachwycone, w których Syn Człowieczy odchodzi od ziemi i unosi się w błękity niebios. Stanowią one niezwykły przykład Boskiego głosu i śpiewu, olśniewający pięknem i słodyczą. Są to modlitwy wyrażające na głos ciche pragnienia Najświętszego Serca. Syn Człowieczy pozostaje w nich często niezrozumiany, ale one przeznaczone są dla tych, którzy już stali się wielbicielami Słowa i patrzą na Nie, nawet jeśli jest Ono dla nich Największą Tajemnicą.
   Jezusa i Maryję poznajemy jako ludzi, od strony uczuciowej, dzięki czemu stają się oni dla nas jeszcze bardziej zrozumiali i dostępni. Nie są to już więcej jakieś odległe postacie, ale osoby rzeczywiście bliskie naszemu sercu. Chociaż oboje są Boscy, natchnieni niezwykłą mądrością w czynach i słowach, to w uczuciach widzimy Ich całkiem ludzkich i zwyczajnych. W Ich wzajemnej miłości nie brak jest namiętności. Jednak jest ona uporządkowana, czysta, poddana woli Ojca. Nieraz na kartach Poematu widzimy Jezusa i Maryję nie jako Syna i Matkę, ale jakby zakochanych w sobie Męża i Żonę. Ten oblubieńczy zachwyt nie przekracza jednak nigdy granic przyzwoitości.
   Poza tym widzimy Matkę płaszczącą się przed Synem, jak przed obrazem Boga Najwyższego. Jej miłość macierzyńska nie odbiera więc niczego Dostojeństwu Samego Boga. Jest Ona ciągle poddaną i uległą Jego Służebnicą. Ale nie tylko Matka się uniża, bo uniża się również sam Syn. Wielokrotnie po trudzie i znoju wraca On w ramiona Matki i na powrót staje się malutkim dzieckiem, tulącym się na Jej łonie, wypłakującym swe żale na Jej barkach. Są to zachwycające i pełne słodyczy przejawy zażyłości matki z dzieckiem. Jednak one są zawsze chwilowe i nigdy nie zaćmiewają świętego przeznaczenia, do którego zmierza Boski Syn. Matka od początku wie, że ma Go oddać i godzi się z ciężkim losem rozłąki. Wie także jak bolesne i nieodwracalne jest Jego przeznaczenie bycia Odkupicielem, ale nigdy w niczym nie przeszkadza, a raczej wspiera i pomaga. Tutaj uczuciowość nie jest żadną przeszkodą, bo u Tych Dwojga zawsze najważniejszy jest Bóg.
   Widzimy też Jezusa w ludzki sposób oburzonego, ale oburzenie Jego zawsze ujawnia się w świętej sprawie i jest skierowane przeciw wrogowi ludzkości, a nie przeciw ludziom. Jego gniew i surowość są wyrazem gniewu Niebieskiego Ojca. Jezus zazwyczaj przez swą łagodność i chęć pojednania ucisza ten gniew, ale są chwile, kiedy nie mogąc być powstrzymany, wybucha on na zewnątrz. Jezus poważnie podchodzi do sprawy zachowywania i wypełniania Bożego przykazania. Jest On bardzo skrupulatny w słowach i czynach. Jednak nie odbiera to Jemu radości i lekkości. Nie jest okrutnikiem, który nakłada na innych nieznośne ciężary. Jest surowy bardziej wobec siebie niż bliskich. Częściej okazuje się łagodnym, przystępnym, wesołym, cichym i beztroskim, aniżeli zagniewanym, odpychającym, zasmuconym, głośnym i zatroskanym.
   Widzimy w Jezusie dwa oblicza – łagodne i surowe. Poemat nie jest więc bajką przedstawiającą czytelnikowi samego tylko potulnego baranka, ale widzimy też gorliwca zapalonego Bożą miłością, który przyszedł na świat przynieść miecz i ogień. Jezus jest mężczyzną z krwi i kości. Nie jest nierzeczywistym marzycielem. Poemat zawiera wiele opisów zdarzeń, w których Jezus jest chwalony przez żołnierzy i kobiety jako przykład męskości. W istocie nigdy nie jest On tchórzem, ale podejmuje nawet najcięższe i karkołomne wyzwania. Jest poważny i zatroskany o dobro swego ludu.
   Męka Jezusa nie jest nagłym zdarzeniem, ale narasta ciągle już od pierwszych dni działalności Chrystusa. Poemat jest więc także podręcznikiem cierpienia z Jezusem. Uczy on jak wchodzić po schodach cierpienia do szczytu wyrzeczenia w postaci oddania własnego życia na rzecz zbawienia. Poznajemy Chrystusa nie tylko od zewnątrz, ale widzimy Jego wnętrze – całe cierpienie ukrywane przed światem, później narastające i ujawniające się na zewnątrz, a w końcu przypieczętowane na krzyżu – wyraźnie tam zaznaczone. Jednak Jezus nie jest dręczycielem samego siebie – człowiekiem zatroskanym i zrozpaczonym, ale zwyczajnie odczuwa ból na widok zła świata. Odczuwa ból, widząc jak odrzucane jest Jego słowo i nierozumiana Jego miłość. Jednak nawet gdy jest przygnieciony cierpieniem, szybko powstaje, podnosi czoło, spogląda na niebo i idzie przed siebie. Wyraźnie jest On człowiekiem głęboko przeżywającym wszystko, ale nigdy nie ponurakiem, płaczką, czy stręczycielem. Raczej okazuje się pełen luzu i swobody, a tylko w samotności lub z dala od ludzkich oczu pozwala sobie na wynurzenie swych trosk i strapień, z którymi jest dobrze zaznajomiony. Widać wyraźnie, że nie jest obłudnym wesołkiem, ale żyje prawdą, taką jaka jest.
   Poznajemy wreszcie Apostołów. Postacie mało wyraźne w Ewangeliach, tutaj ujawniają swą osobowość. Poznajemy każdego z osobna i pomimo wielkiej rozpiętości Poematu widać spójność wszystkich osobowości w każdym zdarzeniu na przeciągu całej wędrówki po Izraelu i okolicach. Może to służyć jako dowód dla tych, którzy mogliby przypuszczać, że Poemat jest dziełem zmyślonym lub nieprawdziwym. Bardzo trudno byłoby pisarzowi zachować tak wielką spójność aż dwunastu różnych osobowości.
   Oprócz więc Jezusa poznajemy też Apostołów i uczniów, i widzimy jaki oddźwięk na nich wywiera samo Boskie Słowo. Widzimy szybką przemianę Ukochanego Jana i zatwardziały upór Judasza, uczestniczymy w kłótniach i sporach, a także w serdecznych, przyjacielskich rozmowach. Jesteśmy świadkami całego mnóstwa ludzkich zachowań. Mamy dany przykład jak różnie przyjmowano i rozumiano naukę Jezusa nawet w najbliższym otoczeniu, które stale Mu towarzyszyło i któremu powierzał Swe tajemnice. W Apostołach odnajdujemy nas samych, którzy staliśmy się powiernikami Słowa. Ich dobry lub zły przykład może stać się pomocą dla kształtowania własnego życia na obraz i podobieństwo Boga. Widzimy też wspaniałą, stopniową przemianę ze zwykłych ludzi – wręcz prostackich – w szlachetnych i dostojnych świętych, jakby ministrów z królewskiego dworu. Widzimy jak wielką pracę dokonało w nich Boże Słowo, czyniąc ich dziedzicami króla i kapłanów Boga.
   Obok Apostołów spotykamy się w Poemacie z całym mnóstwem osobistości z całego Izraela i spoza niego – z wiernymi i bezbożnymi, z przyjaciółmi i wrogami, z ówczesnymi władzami i zwykłym ludem, z niewolnikami, trędowatymi, chorymi, wykształconymi, niewykształconymi, zamożnymi, biednymi, hulaszczymi i zapracowanymi. Słowo Jezusa ma mocny oddźwięk na środowisko całego Izraela, ale przez każdego inaczej jest odbierane. Jednych przemienia w lepszych ludzi, innych czyni gorszymi, w zależności od woli swych odbiorców. Nie jest to słowo bezgłośne. Przenika ono wszystkie warstwy i trafia do najwyższej władzy, która nieprzychylna mu i czująca zagrożenie z jego strony, zadusza je, zabijając jego Głosiciela. Ale nie da się zadusić prawdy i w końcu ona zwycięża w Jezusie Zmartwychwstałym.
   Szczególną postacią w Poemacie jest Judasz. Jako człowiek, który ciągle sprawia kłopoty, wyróżnia się z grona Apostołów i nadaje swoją osobą szczególny wydźwięk całej opowieści. Judasz jest zupełnym przeciwieństwem Jezusa i od samego początku znajomości z Panem, jego nawrócenie do Boga nie jest zupełne. Nie porzuca on światowego myślenia, ale coraz bardziej postępuje w nim naprzód. Jego droga jest kręta. Kiedy pozostali Apostołowie w podróży z Jezusem wzrastają duchowo w coraz lepszym poznaniu Boga, Judasz postępuje w swoim upadku i powoli stacza się do piekła. Nie ma wpływu na niego osoba Jezusa i nie przemieniają go ani Jego słowa, ani czyny miłosierdzia. Wszystko obraca on na złą monetę. Nie jest zupełnie złym człowiekiem, ale brak w nim stałości, silnego pragnienia dobra i przede wszystkim pokory. Jest bardzo porywczy i łatwo poddający się wzburzeniom. Są chwile albo nawet okresy, w których prześwituje w nim dobro, ale gdy tylko styka się ze światem, całe to dobro ucieka i zamiast niego powraca dawna choroba – zachłanność, pycha, zazdrość, żądza zysku, sławy, władzy, przyjemności – wszystkich tych rzeczy, które będąc nieuporządkowane, stają się zgubą dla człowieka. Judasz jest osobą budzącą odrazę, a zarazem politowanie – piękny i wykształcony, ale niezrównoważony i nieuporządkowany, obrzydliwy w swoich zachowaniach i słowach, nieprzyzwoity, krzywdzący innych, samolubny.
   Tak jak Jezus jest pouczający w dobru, tak Judasz pouczający jest w złu. Tak jak w Jezusie wciela się Dobro, tak w Judaszu zło. Pokazuje on jawnie wszystkie wady, jakie stać się mogą udziałem grzesznika. Pokazuje jaka jest droga grzechu i dokąd ona wiedzie. Obok męki krzyżowej najsmutniejszym wątkiem Poematu jest właśnie staczanie się i klęska Judasza. Jego klęska jest zarazem klęską Jezusa, który umarł za wszystkich, ale nie został przyjęty przez wszystkich. Przy osobie Judasza wyraźna staje się rzeczywistość piekła i szatana. Pod tym względem Poemat może być przestrogą dla błądzących, a zarazem nauką dla ich wybawców i nauczycieli. Niezwykle trudno jest pomóc osobom żyjącym w związku z grzechem. Patrząc na postępowanie Jezusa z Judaszem, poznać można różne sposoby wybawiania i pouczania tych grzesznych osób. Poza tym życie Judasza wskazuje również na pułapki, jakie każdy może przejść we własnym, osobistym życiu duchowym. Jest więc ono pouczające zarówno w odniesieniu do siebie, jak i innych.
   Poemat Boga-Człowieka oprócz swej nowej treści powtarza także treści zapisane w Ewangeliach. Jest więc ich dobrym potwierdzeniem i uzupełnieniem. Zapewne pomaga on wniknąć głębiej w Ewangelię i rozumieć ją w jaśniejszym świetle (w istocie sam jest Ewangelią). W Poemacie znajduje się również zapis odnoszący się do pochodzenia siedmiu sakramentów. Dzięki niemu dowiadujemy się, że już święty Jakub (Młodszy) został o nich pouczony przez Jezusa, a później w ślad za nim pozostali Apostołowie (również pouczeni o tym przez Jezusa).
   Książka, jak każde dzieło ludzkie, ma swoje wady, ale wszystkie one znikają przy świetle, jakie bije od nauki i życia Jezusa. Dla niektórych zastanawiające może być stosowanie przez Jezusa takich słów jak „chrześcijanie”, czy „ewangelizowanie”, które wydają się należeć do późniejszego słownictwa chrześcijańskiego. Jednak zwrócić trzeba uwagę, że otrzymujemy tutaj żywe tłumaczenie ówczesnego języka dostosowane do języka współczesnego Marii Valtorcie. Maria Valtorta nie jest językoznawcą, ani tłumaczem. Patrzy ona, słyszy, i spisuje to, co widzi i słyszy (jeśli zaś chodzi o słyszenie, to jest to głos wewnętrznego tłumacza). Niejednokrotnie na stronach Poematu daje ona świadectwo, że niejasno rozumie mowy Jezusa, mimo że wygłoszone są one w zrozumiałym dla niej języku. Powód w tym taki, że Myśl Boża niedościgniona jest dla ludzkiego umysłu.
   Są różne odkrycia i ciekawostki osób nauki, odnoszące się do Poematu, ale ja napisałem o nim prosto, aby podzielić się osobistym wrażeniem i przedstawić również w miarę przystępnie i bezstronnie treść i kształt książki. Przepraszam wszystkie pobożne osoby za dość lekki sposób opisu i posługiwanie się świeckim językiem w odniesieniu do świętych spraw i osób, a zwłaszcza Tych Najświętszych – Pana Jezusa i Maryi. Niech wszystko to służy ku Ich chwale, a z Nimi ku chwale Boga Ojca i Ducha Świętego, który w Trójcy jest Jedyny. Amen


1 Pracę skończono pisać 72 dni po Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny.

piątek, 15 marca 2013

Czynność w dobru

Bądźcie czynni we wszystkich dobrych dziełach –
jestem z wami cały czas.

Słowa Jezusa do małej grupy modlitewnej w Rodos

(Prawdziwe Życie w Bogu 45: 17.08.90).

Zmarnowane słowo

Dobre słowo
w złym czasie
traci swoją wartość.

Cud przypadku

Byś doświadczył Bożego Ducha,
wystaw się na działanie przypadku.

Byś doświadczał Boga dobrze,
oprzyj się na dobrej wierze
i zdrowej nadziei.

Bez wiary i nadziei
skazany będziesz tylko
na pastwę złych wiatrów
namiętności i nieświadomości.
  
Weź klucz do cudu przypadku
mądrość.
Poznaj dobro i odróżnijo.

Żyj przypadkiem,
a będziesz żył Bogiem.
Powiedz jak Syn Boży:
Ojcze, niech będzie jak Ty zechcesz.

Zdani na przypadki,
Katarzyna Szymon z dziećmi

Wymogi człowieka

Stawiasz Bogu wymagania.
Chcesz być szczęśliwy, zawsze szczęśliwy.
Chcesz mieć to i tamto.
Chcesz być piękny i podziwiany przez wszystkich.
Chcesz, chcesz, chcesz.

A czego Bóg chce?
Dlaczego tylko wymagasz,
a nie zastanawiasz się
czego Bóg wymaga?

Bóg nie jest dojną krową
na zachcianki ludzi.
Dawca dobra
nie da tobie zła.

Twoje szczęście,
twoje i tylko twoje,
nie jest prawdziwym szczęściem.
Twój majątek,
twój i tylko twój,
nie jest prawdziwym majątkiem.
Twoje piękno,
twoje i tylko twoje,
nie jest prawdziwym pięknem.

Pomyśl dobrze
zanim poprosisz.
Poproś o dobro,
a przy tym się rozejrzyj,
czy dobro nie jest
tym, co już przy sobie masz.

piątek, 8 marca 2013

Trwały Kościół

Jezus ubiczowany nie przestaje być Jezusem.
Opluty, zbity i kopany nie przestaje być Jezusem.
Kościół zdruzgotany nie przestaje być Kościołem.

wtorek, 5 marca 2013

W życiu

Czy cierpisz i się cieszysz?
Czy błogosławisz dni i noce?
Czy spijasz soki i wydajesz owoce?

Skryte myśli

Nie wyjawiaj innym skrytych myśli,
by nie przeszkodzono ci ich spełnić.

Jedna droga

Twoja droga musi być prosta i jedna.
Nie raz taka, a później inna.
Jeśli się uczysz, to ucz się.
Jeśli pracujesz, to pracuj.
Jeśli odpoczywasz, to odpoczywaj.
Z sercem!