sobota, 30 maja 2015

Szatan nie materia

Szatan to nie chaos materii, ale czynne zło. Wywiera szkodliwy wpływ na stworzenia. Jest więc siłą czynną. Materia jest bierna i nie ma w sobie siły działania (wywierania wpływu), nie ma woli. Szatan ma wolę – wolę czynienia zła – jest jej zaprzedany bez reszty. Jest też i chaosem, ale świadomym. To chaos osobowy. Właściwie nie należy go nazywać osobą, bo jest zupełnym zwyrodnieniem. Ale ponieważ jest też imienny i spełnia się w swoim zamiarze, zyskuje znamiona osoby i trwa jako osoba pozorna.

piątek, 29 maja 2015

O wolnej woli: Księga pierwsza (16)

Zebranie wniosków

   XVI – 34.   A. Słusznie. Lecz, jak sądzę, zaczynamy już dostrzegać znaczenie prawa odwiecznego i dowiedzieliśmy się, jak daleko może posunąć się prawo doczesne w stosowaniu kar. Przeprowadziliśmy również dość wyraźne rozróżnienie między dwoma rodzajami rzeczy: wiecznymi i doczesnymi; i podobnie między dwiema kategoriami ludzi: jedni kierują swoje zabiegi i uczucia do rzeczy wiecznych, inni do przemijających. Stwierdziliśmy zaś, że wybór przedmiotu należy do woli1 i że tylko wola może złożyć z tronu pierwiastek rozumny i uniemożliwić jego prawidłowe działanie. Wykazaliśmy wreszcie, że trzeba obwiniać człowieka, który robi zły użytek z rzeczy, a nie rzecz samą. Po tym wszystkim, proszę cię, wróćmy do zagadnienia, które postawiliśmy na początku rozmowy, i zastanówmy się, czy otrzymało rozwiązanie. Postanowiliśmy zbadać, w czym leży istota złego czynu, i to było powodem wszystkiego, cośmy powiedzieli. Toteż wolno nam teraz zwrócić się ku temu i przyjrzeć się, czy popełnianie zła nie polega na pogoni za dobrami doczesnymi, odczuwanymi przez fizyczną, najlichszą stronę człowieka, zawsze niepewnymi, i na zaniedbaniu rzeczy wiecznych, którymi myśl sama się rozkoszuje i które sama przez się poznaje. Wydaje mi się bowiem, że wszystkie złe czyny, to jest wszystkie rodzaje grzechu można zaliczyć do tej jednej kategorii. Czekam, żebyś mi powiedział, co ty myślisz w tej sprawie.
   35.   E. Tak jest, jak mówisz. Zgadzam się, że wszystkie grzechy zawierają się w tym jednym rodzaju zła. W odwróceniu się od dóbr boskich, prawdziwie trwałych, ku zmiennym i niepewnym. Wprawdzie i te dobra mają miejsce właściwe w ogólnym porządku i osiągają pewne swoiste piękno. Ale duch zepsuty i nieuporządkowany podąża za nimi niewolniczo. A tymczasem boski porządek i boskie prawo postanowiło, aby raczej przewodził im według własnej woli jak zwierzchnik. Wydaje mi się również, że widzę ostateczne wyjaśnienie zagadnienia, które postanowiliśmy zbadać po tamtym pierwszym, dotyczącym istoty złego uczynku: mianowicie skąd pochodzą nasze złe czyny. Jeśli się nie mylę, źródłem ich jest decyzja wolnej woli. Tak wykazało przeprowadzone rozumowanie. Lecz pytam, czy Stwórca powinien był dać nam samą wolną wolę, której, jak widzimy, zawdzięczamy to, że możemy grzeszyć. Przecież zdaje się, że nie posiadając jej, nie bylibyśmy zgrzeszyli. I zachodzi obawa, żeby w ten sposób Bóg nie okazał się w naszym mniemaniu sprawca ludzkich złych czynów.
   A. Nie bój się o to. Jednak na dokładniejsze zbadanie tego musimy przeznaczyć inny czas, gdyż obecna rozmowa domaga się już pewnych granic i zakończenia. Chcę, żebyś wierzył, że w niej zapukaliśmy niejako do bram wielkich i tajemniczych zagadnień. Gdy pod przewodnictwem Boga zaczniemy docierać do ich wnętrza, przekonasz się, jak wielka różnica zachodzi między tą rozmową a następnymi; o ile większa w nich przenikliwość w badaniu, dostojniejszy temat, jaśniejszy blask prawdy. Prośmy tylko, żeby Opatrzność Boża pozwoliła nam trzymać się aż do, końca obranego kierunku i osiągnąć postawiony cel.
   E. Ustępuję twojej woli i przyłączani się do niej jak najchętniej, z całym przekonaniem i z całego serca.

1  Tekst, na który powoływali się pelagianie; por. Retractationes 1, 9, 3.
 
Z dzieła św. Augustyna (w trzech księgach).
Przekład: Anna Trombala.
Zamieszczono za zgodą SIW Znak Sp. z o.o.

czwartek, 28 maja 2015

Niepojęte dla umysłowców

MOŻE być musi
MUSI być może

Nauka podróżowania

Jeśli chcesz przekraczać granice,
wpierw naucz się ich nie stawiać.

Wyznaczasz sobie godzinę snu
i w ogóle, ustalasz, że masz zasnąć,
a chciałbyś być trzeźwy, czujny, obecny.
Wpierw znieś więc godzinę snu
i w ogóle jakiekolwiek snu pojęcie.
Zburz je, wymaż,
teraz snu jakby nie było.
I już idziesz, i już lecisz
w niestworzonym świetle bez granic.

I tu ustajesz,
i nagle nie chcesz.
Czy znów powstaniesz?
Poczekaj, odpocznij.
Poczekaj na łaskę chcenia.
Sen zburzony ktoś odbudował,
sen wymazany ktoś znów napisał,
i znów granica, i znowu śnienie.
Niech będzie.
Powrócił, bo może być musi.

Teraz niech ja siebie zburzę, wymażę,
abym mógł później powstać,
jak sen, który był granicą
i znowu powstał, choć był widziadłem.

środa, 27 maja 2015

Przemienienie – Objawienie

Jezus wchodzi na górę, unosi się w powietrze, rozmawia z Mojżeszem i Eliaszem, świeci (Mk 9,2-8, Mt 17,1-8, Łk 9,28-36, Poemat Boga-Człowieka IV, 37). Przemienia się na obliczu, przemienia się Jego postać, nie przemienia się istota. Jezus właściwie objawia siebie. Dlatego też to zdarzenie przemiany może być nazwane objawieniem.

wtorek, 26 maja 2015

Spotkanie

Przebaczmy sobie wzajemnie niedociągnięcia, słabości i nieporozumienia. Spotkajmy się wszyscy razem w pokoju, dzisiaj, w Jezusie Chrystusie.

poniedziałek, 25 maja 2015

Pytania o możność Boga

Bóg niekonieczny, wybierający niebycie, mogący, gdy zechce, być albo nie być? (por. Mdr 12,18)

Istnienie samoistne niekoniecznie będące?

Stwierdzanie Boga jako koniecznego jest ograniczaniem Jego Wszechmocy.1

   Nikt nie może powiedzieć Bogu: Musisz być.
   Tylko On sam może o sobie coś stwierdzić, ale niekoniecznie.
Nawet nie mogę powiedzieć, że może, ponieważ nie wolno mi orzekać nic o Bogu poza tym, czego osobiście doświadczyłem. To dlatego, że jest moim Ojcem i Panem, nie mogę powiedzieć co On może, a czego nie. To od Niego samego zależy. Dlatego jest samozależny. Ale co za szczęście, że nawet w tym jest wolny, bo zrzeka się swej samozależności na rzecz ludzkości i daje się poznać jako Ten, który potrzebuje człowieka w dziele zbawienia. Jakże jesteś niepojęty, Ojcze!
   Możliwie nie potrzebowałbyś nikogo, aby dać zbawienie, ale tak sobie zechciałeś, że stałeś się zależny od tego robaka. I śmiejesz się ze swojej małpy – niedorzecznego obłudnika, chcącego zamknąć wszystko w pojęciach i określoności.

1  Pojęciowym ograniczaniem, bo w istocie nic Jego wszechmocy ograniczyć nie może.

piątek, 22 maja 2015

Doskonałość w działaniu

Doskonałość w działaniu pojawia się wtedy, gdy daną czynność wykonujemy z lekkością, bez szczególnego oporu. Ze strony świata przychodzą trudności, ale w samym działającym nie ma ciężaru i oporu – jest nadzwyczajna siła. Nieraz też działający sam się trudzi, ale tego trudu nie odczuwa jego serce – w sercu nie ma niechęci.

czwartek, 21 maja 2015

O wolnej woli: Księga pierwsza (15)

Szczęśliwość a prawo wieczne

   XV – 31.   Lecz zastanówmy się już, w jakim stosunku pozostaje to do owego zagadnienia dwóch praw.
   A. Dobrze. Ale najpierw powiedz mi, czy człowiek, który rozmiłował się w cnotliwym życiu i takie ma w nim upodobanie, że odczuwa nie tylko jego słuszność, ale także słodycz i przyjemność – kocha jako rzecz najdroższą to prawo, które dobrej woli przeznaczyło życie szczęśliwe, a złej nieszczęśliwe?
   E. Kocha, i to bardzo, bo doznaje szczęścia dzięki temu, że postępuje właśnie według tego prawa.
   A. Czy w tym wypadku przedmiot jego miłości jest zmienny i przemijający, czy też niezmienny i wieczny?
   E. Oczywiście, że wieczny i niezmienny.
   A. A czy ci, którzy zapamiętali się w złej woli, a mimo tego pragną szczęścia, mogą kochać prawo, które takim ludziom słusznie odpłaca nieszczęściem?
   E. Sądzę, że nie mogą.
   A. A czy nie kochają oni czego innego?
   E. Ale owszem, bardzo wiele rzeczy, tych mianowicie, przy których upiera się owa zła wola chcąc je zdobyć lub zatrzymać.
   A. Mówisz – zdaje mi się – o bogactwach, dostojeństwach, rozkoszach, o pięknie cielesnym i wszystkich innych dobrach, które dla spragnionych bywają niedostępne, a posiadaczom wymykają się wbrew ich woli.
   E. Właśnie o nich mówię.
   A. Czy sądzisz, że mają wieczną wartość, skoro widzisz, że są zależne od zmienności czasu?
   E. Tak nie będzie uważał nawet skończony szaleniec.
   A. A więc po pierwsze okazało się, że jedni ludzie rozmiłowani są w rzeczach wiecznych, inni w doczesnych. Następnie zgodziliśmy się, że istnieją dwa prawa: jedno wieczne, drugie doczesne. Jeżeli masz jakie poczucie sprawiedliwości, powiedz już na podstawie tych dwóch przesłanek, którzy z tych ludzi powinni według twego zdania podlegać prawu wiecznemu, a którzy doczesnemu.
   E. Sądzę, że odpowiedź na twoje pytanie jest łatwa. Myślę, że tamci szczęśliwi żyją pod wiecznym prawem, ponieważ ukochali rzeczy wieczne. Nad nieszczęśliwymi zaś ciąży prawo doczesne.
   A. Masz słuszność, bylebyś nie dał zachwiać się w przekonaniu, że słudzy doczesnego prawa nie mogą uwolnić się od wiecznego. Dowody na to były zupełnie jasne. Powiedzieliśmy, że od tego ostatniego prawa pochodzą wszystkie przejawy sprawiedliwości i wszystkie sprawiedliwe zmiany. Natomiast dobrowolni zwolennicy prawa wiecznego nie potrzebują prawa doczesnego. To, jak widać, rozumiesz dostatecznie.
   E. Pojmuję wszystko, co mówisz.
   32.   A. A więc prawo wieczne każe odrywać miłość od rzeczy doczesnych i oczyszczoną kierować ku temu, co wieczne.
   E. Tak jest, każe.
   A. A cóż dalej? Nieprawda, że prawo doczesne nakazuje jedynie, aby ludzie, gdy przylgną pragnieniem do tych dóbr, które tylko czasowo mogą nazywać się naszymi, posiadali je w taki sposób, żeby był zachowany pokój i łączność między ludźmi, przynajmniej w takim stopniu, jaki da się osiągnąć w zakresie tych rzeczy? Do nich zaś należy najpierw ciało i tak zwane dobra cielesne, jak dobre zdrowie, sprawność zmysłów, siły, piękność i wszelkie inne przymioty, jedne niezbędne przy wykonywaniu pożytecznych zawodów i zasługujące z tego powodu na wyższe uznanie, inne pośledniejsze.
   Następnie wolność. Wprawdzie prawdziwej wolności zażywają jedynie szczęśliwi zwolennicy wiecznego prawa. W tej chwili jednak mam na myśli taką wolność, która daje poczucie swobody ludziom niezależnym od władzy drugiego człowieka i za którą tęsknią niewolnicy pragnący wyswobodzenia spod tejże władzy. Dalej rodzice, bracia, żona, dzieci, krewni, powinowaci, przyjaciele i ci wszyscy, z którymi łączą nas związki krwi i przyjaźni. Wreszcie sama ojczyzna uważana zazwyczaj za matkę, a także zaszczyty, sława i tak zwana popularność. Na koniec pieniądze. W tej jednej nazwie zawiera się wszystko, czego jesteśmy prawnymi panami i co – według ogólnej opinii – mamy możność sprzedawać lub darowywać. Wyjaśnianie, w jaki sposób owo prawo przydziela z tych rzeczy to, co się komu należy, byłoby zbyt trudne i długie, a dla naszych celów zupełnie niepotrzebne. Wystarczy bowiem wiedzieć, że władza tego prawa w zakresie karania ogranicza się do pozbawienia ukaranego całości lub części tych dóbr.
   Toteż przystosowanie do kierowania nieszczęśliwymi trzyma ich w uległości przy pomocy lęku i nagina do swojej zmiennej woli. Oni bowiem bojąc się utraty tych rzeczy, przestrzegają w ich używaniu pewnej granicy, odpowiedniej do stopnia solidarności, jaki można osiągnąć w państwie złożonym z ludzi tego pokroju. Prawo to nie karze grzechu, który polega na przywiązaniu do tych dóbr, lecz niegodziwe odebranie ich innym. Przypatrz się więc, czy już doszliśmy do końca tego, co uważałeś za nieskończone. Wszak postanowiliśmy zbadać, jak daleko sięga władza karania przysługująca temu prawu, które kieruje narodami i państwami ziemskimi.
   E. Widzę, że doszliśmy.
   33.   A. Widzisz więc także, że gdyby ludzie nie kochali tych rzeczy, które mogą być im odebrane wbrew ich woli, nie byłoby kary ani za krzywdy, ani nawet za dozwolone ubieganie się o te dobra.1
   E. To widzę także.
   A. A więc tych samych rzeczy jeden używa źle, drugi dobrze. Pierwszy lgnie do nich sercem i wikła się, popadając w zależność od tego, co powinno jemu podlegać. Upatruje on osobiste dobro w rzeczach, na które sam powinien wywierać dobroczynny wpływ zaprowadzając wśród nich porządek i należycie nimi zawiadując. Drugi zaś, używając ich prawidłowo, pokazuje, że wprawdzie są dobrem, ale nie dla niego, ponieważ nie robią go dobrym ani lepszym, lecz raczej dzięki niemu nabierają wartości. I dlatego nie łączy się z nimi uczuciem, nie pozwala, żeby przez miłość wrastały w duszę jak żywe członki, aby, kiedy zacznie się ich odcinanie, nie zostawiały bolesnych i oszpecających ran, lecz wznosi się ponad nie, gotowy, gdy trzeba, wziąć je w posiadanie i w zarząd a jeszcze bardziej przygotowany na ich utratę i nieposiadanie. Czy wobec tego stanu rzeczy sądzisz, że należy oskarżać srebro i złoto z powodu skąpców, a pokarmy z powodu tych, co grzeszą obżarstwem, albo wino z powodu pijaków, albo wdzięki niewiast z powodu nierządnych i cudzołożników, podobnie wszystko inne? Zwłaszcza gdy widzisz dobroczynne działanie ognia w ręce lekarza i zbrodniczą moc chleba w rękach truciciela?
   E. Wielka to prawda, że trzeba przypisać winę nie samym rzeczom, ale ludziom, którzy używają ich ku złemu.

1  Tj. nie karałoby ich ani prawo doczesne za krzywdy wyrządzone w zakresie dóbr przemijających, ani prawo wieczne za ubieganie się o te dobra nawet w sposób dozwolony przez prawo doczesne.
 
Z dzieła św. Augustyna (w trzech księgach).
Przekład: Anna Trombala.
Zamieszczono za zgodą SIW Znak Sp. z o.o.

środa, 20 maja 2015

Na czasie

Przedwieczny czas – czy go masz?

Czas to słowo. Na początku był czas, a czas był u Boga, i Bogiem był czas. On był na początku u Boga. Wszystko przez niego się stało, a bez niego nic się nie stało, co się stało. W nim było życie, a życie było światłem ludzi. (por. J 1,1-4)

Życie trwa, słowo trwa i jest światłem ludzi zawsze na czas.

poniedziałek, 18 maja 2015

Nabożeństwa (10)

3. Medicusque; vocatur1                                                Posłano po lekarza

4. Rozważanie.

To za mało nazwać Człowieka małym Światem; Poza Bogiem, Człowiek jest zdrobnieniem do niczego. Człowiek składa się z większej ilości kawałków, z większej ilości cząstek, aniżeli świat; aniżeli świat sprawia, nie! aniżeli świat jest. I jeśli te kawałki byłyby powiększone, i rozciągnięte w Człowieku, tak jak są w świecie, Człowiek byłby Olbrzymem, a Świat Karłem, Świat zaledwie Mapą, a Człowiek Światem. Gdyby wszystkie Żyły w naszych ciałach, były powiększone do Rzek, i wszystkie Ścięgna, do Żył w Kopalniach, i wszystkie Mięśnie, co leżą jeden na drugim, do Wzgórz, i wszystkie Kości do Kamieniołomów, i wszystkie inne kawałki, do właściwego sobie odpowiednika w świecie, Powietrze byłoby za małe na wprowadzenie tej Kuli Człowieka, sklepienie byłoby ledwo wystarczające dla tej Gwiazdy; bo tak, jak świat nie ma niczego, czemu nie odpowiadałoby coś w człowieku, tak człowiek wiele ma kawałków, z których cały świat nie ma podobieństwa. Poszerz to Rozważanie o tym wielkim świecie, Człowieku, tak dalece, by rozpatrzyć bezmiar stworzeń, jakie ten świat tworzy; nasze stworzenia to nasze myśli, stworzenia, które rodzą się Olbrzymami; które sięgają od Wschodu do Zachodu, od Ziemi do Nieba, które nie tylko okalają całe Morze, i Ziemię, ale obejmują naraz Słońce i Sklepienie; Moje myśli dosięgają wszystkiego, ogarniają wszystko. Niewyjaśniona tajemnica; Ja, ich Stwórca jestem w zamkniętym więzieniu, w łożu chorego, gdziekolwiek, i każde z moich Stworzeń, moich myśli, jest ze Słońcem, i ponad Słońcem, prześciga Słońce, i przechodzi Słońce jednym krokiem, jednym posunięciem, wszędzie. I wtedy, kiedy inny świat tworzy Węże, i Żmije, złośliwe, i jadowite stworzenia, i Robaki, i Gąsienice, co żrą się, by pożreć ten świat, który je tworzy, i Potwory pozbierane i poskładane z rozmaitych rodziców, i rodzajów, tak też ten świat, my sami, tworzy to wszystko w nas, tworząc dolegliwości, i choroby, wszelkiej maści; jadowite, i zaraźliwe dolegliwości, żerujące i żarłoczne dolegliwości, i różnorodne i powikłane dolegliwości, utworzone z wielu drobnych. I czyż inny świat może nazwać tak wiele jadowitych, tak wiele żarłocznych, tak wiele potwornych stworzeń, tak jak my możemy dolegliwości, wszelkich tych rodzajów? O żałosna obfitość, O żebracze bogactwa! jak wiele brak nam odtrutek na każdą dolegliwość, kiedy jeszcze nie mamy na nie nazwy? Lecz mamy Herkulesa przeciw tym Olbrzymom, tym Potworom; to jest, Lekarza; on skupia wszystkie moce innego świata, by go wspomóc; całą Przyrodę, by ulżyć Człowiekowi. Mamy Lekarza, lecz nie jesteśmy Lekarzem. Tu kurczymy się w swojej mierze, toniemy w naszej godności, bacząc na bardzo liche stworzenia, które same sobie są Lekarzami. Mówią, że Hart, który jest ścigany i zraniony zna Zioło, które będąc zjedzone, odrzuca grot: Dziwny rodzaj wymiotu. Pies, który go ściga, choćby podlegał chorobie, nawet przysłowiowo, zna swą trawę, która go leczy. I może być prawdą, że Farmaceuta jest tak bliski Człowiekowi, jak innym stworzeniom, może być, że oczywiste i teraźniejsze Prostoty, łatwe do posiadania, go uleczą; ale Aptekarz nie jest tak jemu bliski, ani Lekarz tak jemu bliski, jak oni oboje innym stworzeniom; Człowiek nie ma tego wrodzonego wyczucia, by zastosować owe zwyczajne lekarstwa na swoje teraźniejsze zagrożenie, tak jak to jest u tych niższych stworzeń; nie jest on swoim Aptekarzem, swoim Lekarzem, tak jak one. Przywołaj zatem raz jeszcze swe Rozważania, i sprowadź je na dół; cóż się dzieje z wielkim powiększeniem i miarowością człowieka, kiedy kurczy on sam siebie, i pochłania siebie do garstki pyłu; cóż się dzieje z jego lotnymi myślami, jego obejmującymi myślami, kiedy sprowadza sam siebie do nieświadomości, do bezmyślności Grobu? Jego choroby są jego, ale Lekarz nie; on ma je w domu, ale po Lekarza musi posyłać.

Przypis:
1  I lekarz; wzywany (przyp. tłum.).
 
Przekład z angielskiego: Jakub Szukalski
Źródła:
John Donne, Devotions Vpon Emergent Occaſions, and ſeuerall ſteps in my Sicknes, London 1624 
John Donne, Devotions Upon Emergent Occasions, Cambridge 1923