środa, 27 stycznia 2016

Z hańbą

Noszę hańbę mojej twarzy
pokazuję hańbę twarzy
dziwny wytwór
zorany przez burze
myśli zdań i wspomnień
przerośnięte dziecko
gdzie skryję to dziwadło?
tylko w Twoich rękach
przyłóż głowę do serca
niech ucałuje pierś
skąd tryska świetlny potok
ozłoć trochę
nieprzebytą pustynię
mojej własnej twarzy

wtorek, 26 stycznia 2016

O wolnej woli: Księga trzecia (11)

Wszelkie stworzenie, sprawiedliwe czy grzeszne,
przyczynia się do porządku całości

   XI–32.   A więc Bóg stworzył wszystkie istoty, nie tylko te, które miały wytrwać w cnocie i sprawiedliwości, lecz i te, które miały zgrzeszyć. Nie stworzył ich w tym celu, żeby zgrzeszyły, lecz żeby powiększyły piękno wszechświata bez względu na to, czy zechcą zgrzeszyć, czy też nie zechcą. Świat stworzeń byłby pozbawiony wielkiej wartości, gdyby zabrakło w nim dusz, które zajmują najwyższe miejsce w hierarchii stworzeń w taki sposób, że z powodu ich grzechu całość doznałaby osłabienia i wstrząsu. Z nimi bowiem zabrakłoby tego, bez czego powstałoby zamieszanie w równowadze i w harmonii wszechświata. Takie znaczenie wśród stworzeń mają doskonałe, święte, wzniosłe potęgi, przebywające w niebie lub ponad niebem, których panem jest tylko Bóg, cały zaś świat jest im poddany. Bez ich sprawiedliwego i doskonałego działania wszechświat nie mógłby istnieć. Podobnie gdyby brakowało dusz, które nie wywierają żadnego wpływu na porządek świata przez swój grzech czy sprawiedliwość, to i ten brak byłby bardzo dotkliwy. Przecież dusze są rozumne i chociaż funkcją nie dorównują tamtym wyższym, stoją na równi pod względem natury.1 Poniżej nich znajdują się jeszcze liczne stopnie rzeczy stworzonych przez najwyższego Boga, które zasługują na pochwałę mimo swej niższości.
   33.   A więc wznioślejsza jest funkcja takiego bytu, którego zarówno grzech, jak nieistnienie umniejszyłoby porządek wszechświata. Skromniejsze zadanie spełnia byt, który powoduje zubożenia wszechświata nie przez swój grzech, lecz przez samo tylko nieistnienie. Tamten pierwszy otrzymał, jako właściwe sobie zadanie, władzę zachowywania w całości wszelkich bytów. Porządek wszechświata nie mógłby się obejść bez jego działania. Jego wytrwałości w dobrej woli nie należy przypisywać temu, że przeznaczono mu takie zadanie, lecz otrzymał je dlatego, że Ten, który je dał, przewidział jego wytrwałość. Jednakże utrzymując wszystko w całości nie działa w swoim imieniu, ale opiera się na powadze Tego, od którego, przez którego i w którym2 wszystko wzięło początek i słucha Jego rozkazów z największym oddaniem. I ten drugi byt otrzymał funkcję utrzymywania w całości wszechświata i władzę potrzebną do jej wykonania, ale pod tym warunkiem, że nie zgrzeszy. Nie został jednak usamodzielniony, lecz musi działać łącznie z pierwszym, ponieważ przewidziano, że może zgrzeszyć. W samej rzeczy istoty duchowe nie wzbogacają się, gdy się łączą, i nie ubożeją przez rozłąkę. Toteż ani współpraca bytu niższego nie ułatwia działania wyższemu, ani nie utrudnia mu zadania to, że tamten przez grzech opuszcza swój obowiązek, ponieważ tylko podobieństwo lub odmienność skłonności może łączyć lub rozłączać duchowe natury, nie zaś przestrzeń i materialne czynniki – nawet wtedy, gdy każda z nich posiada własne ciało.
   34.   Dusza zaś, która po grzechu znalazła się między niższymi od siebie i śmiertelnymi ciałami,3 kieruje swoim ciałem niezupełnie według swojej woli, lecz tak, jak jej na to pozwalają prawa wszechświata. Ale mimo to nie jest ona niższa z tego powodu od ciał niebieskich, którym podlegają nawet ciała ziemskie. Przecież łachmany skazanego niewolnika mają wartość znacznie mniejszą niż ubranie niewolnika wiernego, którego pan darzy wielkim szacunkiem. Ale sam niewolnik jest ważniejszy, niż nie wiem jak kosztowne ubranie, ponieważ jest człowiekiem. A więc tamta istota wyższa trzyma się Boga, i przebywając w ciele niebieskim,4 obdarzona anielską potęgą, ozdabia także ciało ziemskie i rządzi nim tak, jak jej każe Ten, którego wolę ogląda w niewymownej kontemplacji. Ta zaś, obciążona śmiertelnym ciałem, z trudnością kieruje od wewnątrz tym ciężarem, który ją przygniata. A jednak dodaje mu tyle piękna, na ile ją stać. Natomiast na inne ciała, leżące z zewnątrz niej, działa w miarę sił od zewnątrz z daleko słabszą energią.

1  Por. O wielkości duszy 55. 78 i przypisek 3 na str. 164 tomu II.
2  Formuła „ex quo, per quem, in quo” odnosi się do trzech osób Trójcy Świętej. „Ex” wskazuje na przyczynę i określa pierwszą zasadę, której przypisuje się dzieło stworzenia, a więc Boga Ojca; „per” wskazuje na sposób działania; nie chodzi tu o narzędzie niższe od działającego, lecz o Słowo Boże, którego idee-wzory są światłem iluminującym akt stworzenia (por. J 1,3: „Omnnia per ipsum facta sunt”); „in” wskazuje na dążność wszystkich rzeczy do kierowania się ku nich Stwórcy jako źródłu ich doskonałości; – w ten sposób określa się Ducha Świętego – Uświęciciela.
3  W okresie powstawania trzeciej księgi dialogu O wolnej woli poglądy Augustyna na istotę związku duszy z ciałem nie były jeszcze ustalone. W sformułowaniu niniejszego tekstu widoczne są silne wpływy platońskiej nauki o połączeniu duszy z ciałem jako karze za grzechy. Nie znaczy to jednak, żeby Augustyn uważał za Platonem ciało za więzienie duszy; i tu, podobnie jak powyżej (3, 30), nacisk spoczywa na wyrazie „śmiertelnymi” – śmiertelność ciała jest karą za grzech pierworodny. Przed grzechem bowiem dusza posiadała ciało uduchowione (De Genesi contra Manichaeos 2, 10). Problem ten rozstrzygnie Augustyn znacznie później, odrzucając zdecydowanie zdolność duszy do grzechu lub zdobywania zasług przed połączeniem z ciałem. Por. Epist. 164, 24; 166, 27. W innej, pokrewnej kwestii – natury aniołów – Augustyn przyjmował materię duchową, choć początkowo miał pewne wątpliwości (por. Epist. 95, 8); pod koniec życia jednak uważał istnienie ciał anielskich za pewnik (por. De civitate Dei 15, 23; ks. J. Pastuszka, dz. cyt. 60).
4  Por. przyp. poprzedni; De Genesi ad litteram 1, 17; ks. J. Pastuszka, dz. cyt. 60.

Z dzieła św. Augustyna (w trzech księgach): De libero arbitrio libri tres.
Przekład: Anna Trombala.
Zamieszczono za zgodą SIW Znak sp. z o.o.

sobota, 23 stycznia 2016

Opłakiwanie grzechów

Nie przychodzi odmiana bez skruchy. Wszyscy prorocy i święci płakali nad grzechami. To należy robić, aby obmyć duszę. To prawdziwy chrzest.

piątek, 22 stycznia 2016

Nowe życie

Nie okłamujcie się nawzajem, boście zwlekli z siebie dawnego człowieka z jego uczynkami, a przyoblekli nowego, który wciąż się odnawia ku głębszemu poznaniu [Boga], na obraz Tego, który go stworzył”. (Kol 3,9-10)

Kim jest nowy człowiek? To jest ten odnowiony w łasce, w duchu. Bóg zmienił jego życie, wywrócił do góry nogami, ale to życie jest na wskroś duchowe. Duch wieje gdzie chce i drogi Jego nie znasz. Taki jest też każdy zrodzony z Ducha (por. J 3,8).

środa, 20 stycznia 2016

Prawdziwe głosy

   Nie musimy sięgać do zawiłych pomysłów, aby wyjaśnić działanie Świętego Ducha. Jeśli uznajemy Ducha Prawdy, to uznajemy także głosy tego Ducha. Kto ma w sobie Żywą Prawdę, mówi prawdę, i kłamstwo nie jest u takiej osoby możliwe. Bo z Ducha Prawdy wychodzą tylko słowa Prawdy.
   Człowiek polegający na Prawdzie chce oddać ją w zgodzie z rzeczywistością. Z powodu tego pragnienia nie jest on zdolny kłamać, i tak długo, jak trwa w tym zamyśle, wyraża samą tylko prawdę. Gdy jest to człowiek Boży opowiadający prawdy Boże, tym bardziej pieczołowite i rzetelne jest jego wyrażenie. Przykłady mamy wokół siebie, w naszej codzienności. Wystarczy spojrzeć na ludzi prawych i uczciwych. Oni pouczają o mowie Ducha Prawdy.

wtorek, 19 stycznia 2016

poniedziałek, 18 stycznia 2016

sobota, 16 stycznia 2016

O wolnej woli: Księga trzecia (10)

Grzech pierworodny, kara i odkupienie

   X–29.   Istnieje podwójne źródło grzechu: dobrowolna myśl i cudza namowa. Mam wrażenie, że do nich odnoszą się słowa Proroka: „Oczyść mnie, Boże, od moich tajemnych występków i przebacz swemu słudze grzechy obce”.1 Z pewnością w obu wypadkach decyduje wola. Bo jak grzech myśli nie jest mimowolny, tak samo na pewno tylko dobrowolnie ulegamy złej radzie. Ale popełnić grzech z własnej inicjatywy, bez cudzej namowy lub – co więcej – przez zazdrość doradzać podstępnie grzech drugiemu, jest gorszym przestępstwem, niż dać się namówić do grzechu. Bóg więc wymierzył sprawiedliwą karę w obu wypadkach; bo i tamta decyzja została odważona na szalach sprawiedliwości, na mocy której nie odmówiono szatanowi władzy nad człowiekiem, nad którym zdobył przewagę przez swoją przewrotną radę.2 W rzeczy samej byłoby niesprawiedliwe, żeby nie panował nad tym, który stał się jego zdobyczą. Lecz najwyższy i prawdziwy Bóg nie może w żaden sposób opuścić stworzenia, nawet w rozkładzie grzechu, nie przywracając w nim porządku. Ponieważ jednak grzech człowieka był mniejszy od grzechu złego ducha, zdołało go odnowić i ocalić samo to, że został poddany we wszystkim, aż do śmiertelności ciała, księciu tego świata, przez który rozumiemy stworzenie śmiertelne i najniższe, to jest władcy wszystkich grzeszników i panu śmierci. – Przerażony poczuciem swej śmiertelności, lękając się cierpień, a nawet śmierci ze strony najlichszych, najnędzniejszych i najmniejszych zwierząt, w ciągłej niepewności o przyszłość przyzwyczaił się powściągać niedozwolone radości, a przede wszystkim łamać pychę. Jej namowy przecież przywiodły go do upadku, ponieważ jest to jedyna wada, która odrzuca lekarstwo, ofiarowane przez miłosiernego Boga. Czy jest bowiem jakaś istota, która by tak potrzebowała miłosierdzia jak nieszczęśliwe stworzenie? Lecz też nie ma chyba niczego, co by mniej zasługiwało na miłosierdzie jak pycha nędzarza.
   30.   Dlatego owo Słowo Boże, przez które wszystko zostało stworzone, źródło całego szczęścia aniołów, zstąpiło miłościwie aż do naszej nędzy i Słowo stało się Ciałem i mieszkało między nami.3 Człowiek bowiem, nie będąc jeszcze równy aniołom, tylko pod tym warunkiem mógł żywić się Chlebem anielskim, że On sam, ten Chleb aniołów, raczył zniżyć się do poziomu ludzi. A zstępując do nas nie opuścił aniołów, lecz udziela się w pełni zarówno im, jak nam. Ich karmi wewnętrznie samą istotą swego bóstwa, nas poucza z zewnątrz przez swe człowieczeństwo i przez wiarę czyni nas zdolnymi na równi z aniołami napawać się Jego widokiem. Dla rozumnego stworzenia Słowo Boże jest jak najlepszy pokarm; a dusza ludzka jest rozumna. Lecz po grzechu była skrępowana za karę więzami śmiertelności ciała4 i skarłowaciała do tego stopnia, że na podstawie rzeczy widzialnych snuła przypuszczenia o świecie niewidzialnym i w taki żmudny sposób wytwarzała sobie o nim pojęcie. Toteż Ten, który był pokarmem rozumnego stworzenia, objawił się widzialnie i nie zmieniając swej natury, przybrał naturę naszą, aby nasz pociąg do tego, co widzialne, skierować z powrotem ku sobie – Bytowi Niewidzialnemu. I tak dusza spotkała się w świecie zewnętrznym z pokorą Tego, którego przez pychę opuściła w swoim wnętrzu. Stało się to w tym celu, aby naśladując Jego widzialną pokorę wróciła z powrotem do Jego niewidzialnej wielkości, której nie dostrzegała.
   31.   A Słowo Boże, jedyny Syn Boży, przybrało naturę człowieczą, aby również człowiekowi poddać szatana, którego po wszystkie czasy trzyma pod swymi prawami. Szatan mianowicie, odkąd zwiódł niewiastę i przy jej udziale doprowadził do upadku mężczyznę, domagał się, aby całe potomstwo pierwszego człowieka, jako obciążone grzechem, podlegało prawom śmierci. I mimo że czynił to w złośliwej żądzy szkodzenia, miał jednak za sobą prawo. Syn Boży nie wydzierał mu niczego mocą swej władzy, lecz sprawiedliwym prawem pokonał jego prawa. Władza szatana miała trwać do tej chwili, kiedy pozbawi życia człowieka sprawiedliwego, w którym nie zdoła wykazać niczego, co zasługiwałoby na śmierć; – nie tylko dlatego, że został zamordowany niewinnie, lecz także dlatego, że przyszedł na świat wolny od tej namiętności, w której jarzmo wprzągł szatan swoją zdobycz, aby w złej żądzy posiadania, ale jednak na mocy słusznego prawa własności, zatrzymać dla siebie jako owoc swojego drzewa wszystko, co miało narodzić się z pierwszego człowieka. I tak w imię sprawiedliwości musi uwolnić ludzi wierzących w Tego, którego uśmiercił wbrew wszelkiej sprawiedliwości.5 W ten sposób ich śmierć doczesna jest osobistym wyrównaniem długu, a życie wieczne jest zasługą Tego, który za nich spłacił nie swoje długi. Ci jednak, których szatan nakłonił do uporu w niewierze, słusznie podzielą z nim wieczne potępienie.6 Tak więc bez użycia przemocy odebrano człowieka szatanowi, ponieważ on także zdobył go namową, a nie gwałtem. I jak zasłużony był nadmiar upokorzenia, jakie przebył człowiek służąc złemu doradcy, do którego przystał, tak samo słusznie otrzymał wolność dzięki Temu, za którym opowiedział się w dobrej sprawie. Słuchając bowiem złego doradcy popełnił mniejszy grzech niż tamten przez swą złą radę.

1  Ps 19(18),13n.
2  Poddanie człowieka władzy szatana było karnym następstwem grzechu człowieka. Św. Augustyn nie cofa się przed wnioskiem, że ta funkcja złego ducha zagwarantowała urzeczywistnienie ładu Bożego; tego wymagała sprawiedliwość, już nie względna, ale absolutna, Boża. Nie chodzi tu zatem o żadne subiektywne prawo złego ducha (por. Riviere, art. cyt. 440-443). Właśnie prawo złego ducha z jego strony opiera się na podstawie obiektywnej (Philips, dz. cyt. 207 ns.).
3  Por. J 1,3.14.
4  W oryg. „mortalibus vinculis peccati poena tenebatur”. Mimo że terminologia augustyńska pozostaje tu pod silnym wpływem Platona (desmoterionvincula, znaczenie użytych terminów odbiega znacznie od platońskiego. Augustyn, zgodnie z ortodoksyjną chrześcijańską koncepcją człowieka, ma na myśli śmiertelność ciała po grzechu pierworodnym, a nie to, że za karę dusza ludzka po grzechu została strącona w ciało (z natury śmiertelne), jakby mogły sugerować dwuznaczne słowa oryginału.
5  Bóg wcielony poddał szatana, dotychczasowego tyrana natury ludzkiej, tejże naturze zjednoczonej z Boską Osobą Słowa, któremu to Słowu był zawsze poddany (por. Enarrationes in Ps. 88,12). Wskutek tego szatan utracił swe prawo do ludzkości przez jego nadużycie w stosunku do Zbawcy, którego narodziny były wolne od pożądliwości, a śmierć najniewinniejsza (Por. Riviere, art. cyt. 603-613).
6  Nie znaczy to, że każdy niewierzący musi być potępiony, a tylko, że o ile niewiara będzie wynikiem jego złej woli i potępienie nastąpi, to będzie ono sprawiedliwe.

Z dzieła św. Augustyna (w trzech księgach): De libero arbitrio libri tres.
Przekład: Anna Trombala.
Zamieszczono za zgodą SIW Znak sp. z o.o.

piątek, 15 stycznia 2016

Uchwyt

Siedziałem w autobusie i mijałem kościół. Wykonałem znak krzyża. Nagle pani stojąca przede mną wyciągnęła rękę, chcąc się mnie uchwycić jak poręczy. Stała przede mną, więc nie mogła mnie widzieć. Stałem się rzeczywiście wyczuwalną podporą przez samo wykonanie znaku krzyża.

czwartek, 14 stycznia 2016

środa, 13 stycznia 2016

Nie na chybił trafił

Bóg wzywa każdego, ale nie każdy odpowiada. Udzielanie łaski to nie wynik rosyjskiej ruletki, mimo że sposób działania łaski przekracza ludzkie pojmowanie.

wtorek, 12 stycznia 2016

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Śmierć duszy

   Kto przyjmuje świadectwo Tego, który zstąpił z Nieba, przypieczętowuje – przez swe uwierzenie – wiarę w to, że Bóg jest prawdą, a nie bajką pozbawioną prawdy, i odczuwa Prawdę, ma bowiem duszę, która Jej szuka. Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże. Bóg dał Mu Ducha w pełni i Duch mówi: „Oto jestem. Weź Mnie, chcę być z Tobą – rozkoszą naszej miłości”. Ojciec bowiem kocha Syna bez miary i wszystko złożył w Jego ręce. Ten więc, kto wierzy w Syna, posiada życie wieczne. Ale kto odrzuca wiarę w Syna, nie zobaczy Życia i gniew Boży pozostanie w nim i nad nim.”
(…)
   Wczoraj widzieliście karę dotykającą tych, którzy wyśmiewali się z Boga. Bóg Miłosierdzia – pełen litości dla człowieka, który się nawraca – jest jednak samą surowością dla tego, kto się nie nawraca i nie chce się zmienić. Przychodzicie do Mnie słuchać słowa Bożego. Przychodzicie do Mnie dla cudu. Przychodzicie do Mnie, by otrzymać przebaczenie. I Ojciec daje wam słowo, cud i przebaczenie. Ja zaś nie żałuję Nieba, [z którego przyszedłem], gdyż mogę wam dać cud, przebaczenie i mogę dać wam poznać Boga.
   Upadł wczoraj mąż, porażony ogniem Bożego gniewu jak Nadab i Abihu.1 Wy jednak powstrzymajcie się przed osądzaniem. To co się zdarzyło, nowa rzecz nadzwyczajna, niech was zmusi do zastanowienia się, jak postępować, by mieć Boga za przyjaciela. On2 chciał wody pokuty, ale bez nadprzyrodzonego ducha. Chciał jej, rozumując tylko po ludzku, jako magicznej praktyki, która by go uleczyła z choroby i wyzwoliła z nieszczęścia. [Chodziło mu tylko o] jego ciało i zbiory, nie miał innego celu. Nic dla swej biednej duszy. Ona nie liczyła się dla niego. Tylko życie i pieniądz miały dla niego wartość.
   Mówię: serce jest tam, gdzie jest skarb, a skarb jest tam, gdzie serce. Tak więc w sercu znajduje się skarb. [Człowiek ten] posiadał w sercu tylko jedno pragnienie: żyć i posiadać dużo pieniędzy. Jak to sobie zapewnić? W jakikolwiek sposób, nawet przez zbrodnię. Czyż więc proszenie o chrzest nie było żartowaniem sobie z Boga i wystawianiem Go na próbę? Wystarczyłby szczery żal za jego długie grzeszne życie, aby mu zapewnić świętą śmierć – a nawet to, co mógł mieć sprawiedliwie na ziemi. On jednak był zatwardziały. Nigdy bowiem nie kochał nikogo oprócz siebie, doszedł do tego, że nie miał już miłości [nawet] do samego siebie. Nienawiść bowiem zabija nawet miłość zwierzęcą i egoistyczną, którą człowiek darzy siebie. To łzy szczerego żalu miały być jego wodą na oczyszczenie. I niech tak będzie z wami wszystkimi, którzy Mnie słuchacie. Nikt nie jest bez grzechu, dlatego potrzebujecie tej wody. Ona wypływa, wyciśnięta z serca, obmywa, przywraca czystość temu, kto był splamiony; podnosi tego, kto upadł; przywraca moc temu, kogo grzech całkowicie wykrwawił.
   Ten człowiek przejmował się tylko nieszczęściami ziemskimi. Tymczasem istnieje tylko jedno nieszczęście, nad którym człowiek ma się zastanawiać: wieczne nieszczęście utraty Boga. Ten człowiek nie zapominał o rytualnych ofiarach. Nie potrafił jednak złożyć Bogu ofiary duchowej, to znaczy oddalić się od grzechu, czynić pokutę, prosić przez swe czyny o przebaczenie. Obłudne ofiary – składane z bogactw i dóbr nieuczciwie nabytych – to zapraszanie Boga do współudziału w złych czynach człowieka. Czy coś takiego może kiedykolwiek się zdarzyć? Czyż taka zuchwałość nie jest kpieniem sobie z Boga? Bóg odrzuca daleko od Siebie tego, kto mówi: „Oto moja ofiara”, a płonie, by nadal prowadzić grzeszne życie. Czy post cielesny służy czemuś, jeśli dusza nie narzuca sobie postu od grzechu?
   Niech śmierć człowieka, która tu miała miejsce, pobudzi was do zastanowienia się nad warunkami koniecznymi, by być prawdziwymi umiłowanymi przez Boga. Teraz, w jego bogatym pałacu, krewni i płaczki odprawiają żałobę nad zwłokami, które wkrótce zostaną zaniesione do grobu.
   O! Prawdziwa żałoba i prawdziwe zwłoki! Nie ma już nic więcej jak tylko zwłoki! Nic więcej jak tylko żałoba bez nadziei. Bo dusza, która jest martwa, będzie na zawsze oddzielona od tych, których lubiła ze względu na pokrewieństwo lub podobieństwo myśli. Nawet jeśli identyczne miejsce zamieszkania zjednoczy ich na zawsze, to nienawiść, która tam panuje, ich rozdzieli. I w tym wypadku śmierć jest „prawdziwym” rozłączeniem. Lepiej byłoby, żeby to [sam] człowiek płakał nad swą duszą, którą zabił, a nie inni, i żeby przez te łzy skruchy i pokorę serca przywrócił duszy życie dzięki Bożemu przebaczeniu.

1  Zob. Kpł 10,1-2. (Przyp. wyd.)
2  To znaczy: Doras. (Przyp. wyd.)

Słowa Jezusa w Poemacie Boga-Człowieka Marii Valtorty, II, 94 (Jezus w [dolinie] „Pięknej Rzeki. Trzech uczniów Chrzciciela. «Nie będziecie wystawiali na próbę Pana, Boga waszego»), Vox Domini, Katowice 2010, s.537, 539-540.

sobota, 9 stycznia 2016

Przełamywacz

Miłosierdzie jest czynem, który wyrywa nam serce.

O wolnej woli: Księga trzecia (9)

Niedola dusz grzeszących
przyczynia się do doskonałości wszechświata

   IX–24.   Może powiedzą nam: „Czy jednak było trudne lub uciążliwe dla Wszechmocnego Boga nadać taki porządek wszystkim stworzeniom, żeby żadne z nich nie doszło do nieszczęśliwego stanu? Przecież pozwalała Mu na to wszechmoc, a Jego dobroć nie zazdrościła nam szczęścia”. Odpowiem w ten sposób: Hierarchia stworzeń od najwyższego do najniższego zstępuje w tak sprawiedliwych stopniach, że jest dowodem pewnego rodzaju zazdrości, gdy kto mówi: „tego być nie powinno”; podobnie, gdy ktoś inny twierdzi: „to powinno być takie”. Może chce, żeby było takie, jakim jest byt wyższy, ale przecież tamten już istnieje i jest tak wspaniały, że nie trzeba mu niczego dodawać, ponieważ jest doskonały. Toteż kto mówi: „chciałbym, żeby i to niższe było takie”, ten albo chce dodawać do doskonałości tamtego wyższego bytu – a więc brak mu poczucia umiaru i sprawiedliwości, albo chce zniszczyć byt niższy, co będzie dowodem złośliwości i zazdrości.1 – Nie mniej złośliwy i zawistny będzie ten, kto powie: „powinno nie być tego stworzenia”. Nie chce bowiem, żeby ono istniało, mimo że musi chwalić stworzenia jeszcze niższe od niego. Jest to zupełnie tak, jakby powiedział, żeby nie było księżyca. A tymczasem przyznaje, że nawet światło lampy, znacznie słabsze, ale piękne w swoim rodzaju, uprzyjemnia godziny zmierzchu na ziemi i jest przydatne podczas nocy i dlatego należy mu się pochwała odpowiednia do tych skromnych przysług. Jeśli zaś nie przyznaje, daje dowód, że jest niemądry albo kłótliwy. Jak więc człowiek rozumny odważy się powiedzieć: „księżyc nie powinien istnieć”, skoro czuje, że naraziłby się na drwiny mówiąc: „nie powinno być lampy”. A może nie mówi: „nie powinno być księżyca”, lecz widząc, jak wygląda słońce, mówi, że taki powinien być księżyc? W takim razie nie rozumie, że mówiąc w ten sposób, mówi właściwie: „niech nie będzie księżyca, a niech będą dwa słońca”. W ten sposób błądzi podwójnie; pragnąc bowiem drugiego słońca, pragnie dodać coś do doskonałości wszechświata; chcąc zaś usunąć księżyc, ma chęć zmniejszyć doskonałość całości.
   25.   Na to powie może, że wcale nie użala się nad księżycem, ponieważ księżyc nie jest nieszczęśliwy z powodu ubóstwa swego blasku. Natomiast gdy chodzi o dusze, dotyka go boleśnie ich niedola, a nie niższy stopień świetności. Niech pomyśli rozsądnie: jeśli własny blask nie uszczęśliwia słońca, tak samo blask księżyca nie ma nic wspólnego z nieszczęściem. Wprawdzie bowiem są one ciałami niebieskimi, są jednak bytami cielesnymi, jeżeli mamy na uwadze to światło, które można dostrzec cielesnymi oczami. Żadne zaś ciało nie może być samo z siebie szczęśliwe lub nieszczęśliwe, choć może należeć do szczęśliwego lub nieszczęśliwego człowieka. Lecz te świetlne ciała pozwalają nam na przeprowadzenie pouczającego porównania. Rozważając różnice zachodzące między nimi i widząc, że jedne z nich są jaśniejsze, niesłusznie chcesz usunąć te, które świecą słabiej, lub zrównać je z tamtymi jaśniejszymi. Rozpatrując natomiast wszystko pod kątem doskonałości wszechświata, tym wyraźniej widzisz, że są wszystkie, im różnorodniejszy jest stopień ich światła. I tylko wtedy całość ukazuje się w pełnej doskonałości, gdy obok bytów wyższych występują niższe.2 Tak samo musisz myśleć o różnicach między duszami. I tutaj dojdziesz do przekonania, że nieszczęście, nad którym bolejesz, ma to samo znaczenie. Sprawia ono, że do pełnej doskonałości wszechświata nie brak i tamtych dusz, które musiały popaść w nieszczęście, ponieważ chciały grzeszyć. I Bóg nie tylko postąpił dobrze stwarzając je, lecz także należy Mu się chwała nawet za to, że stworzył inne byty, daleko niższe niż nieszczęśliwe dusze.
   26.   Ale zdaje się, że mój rozmówca ma jeszcze jakieś zarzuty, ponieważ nie bardzo rozumie to, co powiedziałem. Mówi bowiem: „Przypuśćmy, że nawet nasze nieszczęście uzupełnia doskonałość całości. W takim razie brakowałoby czegoś do doskonałości, gdybyśmy byli zawsze szczęśliwi. A ponieważ dusza dochodzi do nieszczęścia tylko przez grzech, więc nawet nasze grzechy są konieczne do doskonałości stworzonego przez Boga wszechświata. Bo gdyby ich zabrakło, dzieło Stwórcy nie byłoby pełne i doskonałe. Jakże więc kara Boża za grzech może być sprawiedliwa?” Na to odpowiemy: Nie są konieczne do doskonałości wszechświata same grzechy, czy samo nieszczęście, lecz dusze jako takie. One to grzeszą, gdy chcą, i stają się nieszczęśliwe z powodu grzechu. Jeżeli bowiem nieszczęście trwa dalej, gdy już grzechy ustały, albo nawet wyprzedza grzechy, słusznie mówimy, że psuje się porządek i rządy nad światem. Z drugiej strony niemniej szpeci porządek tego rodzaju niesprawiedliwość, gdy za grzechem nie idzie nieszczęście. Całość zaś wtedy jest doskonała, kiedy zarówno szczęście towarzyszy bezgrzesznym, jak nieszczęście grzesznikom. A ponieważ nie brak nieszczęśliwych dusz grzesznych i szczęśliwych dusz sprawiedliwych, dlatego dzięki różnorodności bytów wszechświat posiada zawsze pełnię i doskonałość. Bo grzech i kara za grzech nie są bytem, lecz tylko przypadkowymi stanami. Pierwszy jest wynikiem wolnego wyboru, drugi kary. Lecz dobrowolny stan grzechu jest poniżający. Dlatego stosuje się przeciwko niemu karę, aby wyznaczyć mu miejsce równie haniebne, jak jego brzydota i zmusić go do zharmonizowania się z pięknem wszechświata w taki sposób, żeby kara za grzech zmyła hańbę grzechu.
   27.   Wskutek tego niższe stworzenia wymierzają karę stworzeniu wyższemu, które zgrzeszyło, ponieważ ich wartość jest tak niska, że nawet brzydkie dusze mogą przyczynić się do ich ozdoby i w ten sposób uzgodnić je z pięknem całości. Czy jest w domu coś równie wielkiego jak człowiek i równie obrzydłego i godnego pogardy jak ściek domowy? A tymczasem niewolnik przyłapany na grzechu tego rodzaju, że zasługuje na to, żeby za karę czyścić ściek, przynosi mu zaszczyt nawet przez swą hańbę. I zarówno jedno i drugie, to jest hańba niewolnika i czyszczenie ścieku, które w połączeniu tworzą swojego rodzaju jedność, tak zgodnie splatają się z ogólnym porządkiem domu, że harmonizują z jego całością w sposób pełny ładu i piękna. Gdyby ten niewolnik nie popełnił grzechu, zarząd domu znalazłby inny sposób, żeby zaprowadzić konieczną czystość. – Czy jest coś tak niskiego wśród stworzeń jak wszelkie ciało ziemskie? A przecież nawet grzeszna dusza do tego stopnia ozdabia to ciało podlegające zepsuciu, że nadaje mu cudowne piękno i życie, a z nim zdolność poruszania się. A więc taka dusza z powodu swego grzesznego stanu nie nadaje się do przebywania w niebie. Natomiast pasuje do warunków ziemskich ze względu na karę, którą ponosi. Niezależnie więc od tego, co wybierze, całość, stworzona i kierowana przez Boga, zachowuje zawsze piękno i porządek, który polega na doskonałej harmonii części. Bo kiedy doskonałe dusze zamieszkują najniższe stworzenia, dodają im piękna nie przez swoją nędzę, lecz robiąc z nich dobry użytek; nędzy bowiem nie mają. Gdyby zaś grzesznym duszom pozwolono mieszkać w podniebnych sferach, byłby to nieporządek. One przecież nie pasują do takiego otoczenia, ponieważ nie mogą ani go dobrze wykorzystać, ani przydać mu choć trochę ozdoby.3
   28.   Wprawdzie nasz ziemski świat został przeznaczony na siedzibę dla rzeczy nietrwałych, jednak zachowując w miarę możności obraz bytów wyższych, nie przestaje dostarczać nam przykładów i pouczeń.4 Jeżeli bowiem widzimy, że jakiś człowiek zacnego i wielkiego charakteru ginie w płomieniach, idąc za głosem obowiązku i uczciwości, nie nazywamy tego karą za grzech, lecz dowodem męstwa i wytrzymałości. I mimo jego fizycznego oszpecenia i wyniszczenia kochamy go bardziej, niż gdyby nie wycierpiał niczego podobnego, ponieważ dziwimy się, że zmiany, jakim ulega ciało, nie wywołują zmian w naturze duszy. A przecież gdy widzimy, że podobne męki fizyczne cierpi okrutnik, złoczyńca, z uznaniem wyrażamy się o prawach, które stoją na straży porządku. A więc ci obaj ludzie nadają piękno tym męczarniom lecz każdy w inny sposób. Tamten szlachetny – przez swoją bohaterską postawę, ten zaś niegodziwiec – przez to, że ponosi zasłużoną karę za grzech. Ale gdybyśmy po tych męczarniach ogniowych, albo jeszcze przed nimi, zobaczyli tamtego dobrego człowieka, jak przemieniony w godnego mieszkańca nieba wznosi się ku gwiazdom, z pewnością cieszylibyśmy się. Kto zaś nie oburzałby się widząc, że zbrodniarz i łotr, ukarany czy jeszcze nie ukarany, zostaje podniesiony do nieba na tron wiecznej chwały, mimo że trwa uporczywie w złej woli? Tak więc obaj mogli dodać ozdoby niższym stworzeniom, ale tylko jeden z nich mógł upiększyć stworzenia wyższe.
   Ten przykład nasuwa następujące spostrzeżenie. Jak pierwszy człowiek upiększył to śmiertelne ciało ponosząc na nim karę równoważną grzechowi, tak samo Pan nasz dodał mu blasku przez to, że w swym miłosierdziu uczynił z niego narzędzie wyzwolenia od grzechu. I wprawdzie sprawiedliwy, który nigdy nie oddalił się od samej sprawiedliwości, mógł mieć śmiertelne ciało, nie może jednak nieprawy – dopóki trwa w tym stanie – dojść do nieśmiertelności świętych, to jest do wzniosłej nieśmiertelności aniołów, nie tych, o których myśli Apostoł mówiąc: „Nie wiecie, że będziemy sądzić aniołów?”5, lecz tych, których ma na myśli Pan, gdy mówi: „I będą równi aniołom Bożym”6. Bo ci, którzy dla własnej próżnej chwały pragną zrównać się z aniołami, nie chcą wznieść się do ich poziomu, ale ich chcą ściągnąć ku sobie. Toteż jeżeli nie poniechają tych pragnień, zostaną ukarani na równi z przeniewierczymi aniołami, którzy bardziej kochają swoją potęgę niż potęgę wszechmocnego Boga. Tacy bowiem znajdą się po lewej stronie i usłyszą słowa: „Idźcie w ogień wieczny, przygotowany dla szatana i aniołów jego”7, ponieważ nie szli do Boga przez bramę pokory, którą Jezus Chrystus ukazał nam w samym sobie, lecz żyli nadęci pychą, a obcy miłosierdziu.

1  Jest rzeczą niewątpliwą, że wyprowadzenie krytyki istnienia stworzeń mniej doskonałych z zazdrości jest oryginalnym poglądem Augustyna.
2  Por. O porządku 1, 1 ns.; Wyznania 18, 3, 13; De diversis quaestionibus 2, 4.
3  Myśli te charakterystyczne są dla przetrwania u Augustyna platońskiej koncepcji stosunku duszy i ciała. Platon sam wahał się między hipotezą upatrującą we wcieleniu karę za zaniedbanie prawdy (Faidros) a przeciwną teorię uznającą niezawinione pierwotne wcielenie (Timaios). Por. I. Dąmbska, dz. cyt. 112. W pierwszych pismach Augustyn ocenia ciało w duchu platońskim: dusza, przebywając w ciele, jest oddalona od ojczyzny i dlatego czuje się nieszczęśliwa; z jej połączenia z ciałem płynie także zło moralne, bo dusza szuka zmysłowego zadowolenia. Z biegiem czasu te krańcowe poglądy na naturę ciała ulegają znacznej ewolucji. Por. ks. J. Pastuszka, Niematerialność duszy ludzkiej u św. Augustyna, Lublin, 1930, 48 ns.
4  I to zdanie również pozostaje pod bezpośrednim wpływem platońskiej teorii dwu światów: idealnego i zmysłowego.
5  1 Kor 6,3.
6  Łk 20,36.
7  Mt 25,41.

Z dzieła św. Augustyna (w trzech księgach).
Przekład: Anna Trombala.
Zamieszczono za zgodą SIW Znak sp. z o.o.

piątek, 8 stycznia 2016

Cześć Sędzi

Mój Tata, Sędzia!
Mój Tata jest Sędzią Najwyższym.
Powierzam Mu wszystkie swe sprawy.

W świeżym powietrzu Jego dworu,
na Jego sali sądowej siedzę w głębokim pokoju.
Tu czeka mnie prawda i miłość.

Mój Tata sam Jeden wszystko rozsądza.
Nie trzeba mu żadnych doradców,
nie zasięga u nikogo wieści, a wszystko jest mu wiadome.

czwartek, 7 stycznia 2016

W rytmie prawdy

Na ustach prawdziwych poetów nie postoi słowo kłamstwa.

Letni śnieg
(Summer Snow; obraz Akiane Kramarik,
zamieszczono za zgodą akiane.com)

wtorek, 5 stycznia 2016

Otwarte uszy, otwarte serce

Miłosierdzia!
Wsłuchujmy się w braci i siostry z bliska i daleka,
nie tracąc przy tym Bożego Ducha!

Wierność
(Faithfulness; szczegół z obrazu Akiane Kramarik,
zamieszczono za zgodą akiane.com)

poniedziałek, 4 stycznia 2016

niedziela, 3 stycznia 2016

Otwarte drzwi w moich rękach

Miłosierdzie Boże w duszy mojej
Miłosierdzie Boże w mocy mojej
Światło przyjąłem
i moc mi dało
abym stał się dzieckiem Boga
chwała niezmiernemu Miłosierdziu!

(Por. J 1,9-12 i nagłówek Dzienniczka św. Faustyny)

sobota, 2 stycznia 2016