czwartek, 31 marca 2016

Koniec nauki

Cel nauki
zdobycie pewności

cel zdobycia pewności
skuteczne działanie

cel skutecznego działania
zbawienie

Ostatecznym celem nauki jest zbawienie.

środa, 30 marca 2016

O wolnej woli: Księga trzecia (18)

Czy grzechem jest to, przed czym nie można się ustrzec

   XVIII–50.   Może jest to przyczyna, która działa przemocą i gwałci naszą wolę? Czy mamy tyle razy powtarzać to samo? Przypomnij sobie poprzednie długie wywody na temat grzechu i wolnej woli. Jeżeli trudno ci spamiętać wszystko, zapamiętaj przynajmniej tę krótką myśl: cokolwiek jest przyczyną woli, jeżeli nie można oprzeć się temu, ustępstwo nie jest grzechem; jeżeli zaś można oprzeć się, nie ustępujmy, a nie zgrzeszymy. A może ta przyczyna wprowadza w błąd, kiedy nie mamy się na baczności? W takim razie bądźmy ostrożni, żeby nas nie zmyliła. A może jest tak podstępna, że nie może ustrzec się przed nią? Jeżeli tak jest, nie ma grzechu. Któż bowiem grzeszy przez to, przed czym nie może uchronić się w żaden sposób? A przecież grzechy istnieją, czyli można ustrzec się.1

Czy nieświadomość usprawiedliwia grzech

   51.   Ale ganimy także pewne czyny popełnione nieświadomie i uważamy, że należy je naprawić. Przykłady na to znajdziemy w Piśmie świętym, które opiera się na Bożym autorytecie. Apostoł na przykład mówi: „Dostąpiłem miłosierdzia, ponieważ działałem bezwiednie”.2 Mówi także Prorok: „Nie pamiętaj moich grzechów, popełnionych w młodości i nieświadomie”.3 Widocznie także i to, co czynimy pod przymusem, zasługuje na naganę,4 kiedy człowiek chce czynić dobrze, a nie może. Bo skąd pochodzą takie słowa: „Nie czynię dobra, którego chcę, ale zło, którego nie chcę, to czynię”,5 „Ciało... pożąda przeciw duchowi, a duch przeciw ciału, bo sprzeciwiają się one sobie nawzajem, abyście nie czynili, cokolwiek chcecie”.6 Lecz to wszystko dotyczy ludzi, którzy zrodzili się już po tamtym wyroku skazującym na śmierć. Jeżeli przytoczone przykłady przedstawiają stan naturalny, a nie spowodowany karą, nie ma w nich żadnego grzechu. Jeżeli człowiek nie oddala się od tej natury, którą otrzymał w chwili stworzenia jako najwyższy stopień przeznaczonej mu doskonałości, to czyniąc to, o czym wspomnieliśmy, wypełnia swoją powinność. Lecz jeżeli człowiek byłby dobry, gdyby było inaczej, a w swym obecnym stanie nie jest dobry i nie ma władzy, żeby być dobrym – albo dlatego, że nie widzi, jaki powinien być, albo dlatego, że nie ma sił być takim – czy może kto wątpić, że jest to kara? Każda zaś sprawiedliwa kara jest karą za grzech i nazywa się pokutą. Natomiast niesprawiedliwą karę, która w oczach wszystkich uchodzi za karę, musiałby nałożyć na człowieka jakiś niesprawiedliwy władca. A dalej, ponieważ trzeba nie mieć rozumu, żeby wątpić o wszechmocy i sprawiedliwości Boga, i ta kara jest sprawiedliwa i została wymierzona za jakiś grzech. Przecież żaden niesprawiedliwy władca nie mógłby wykraść człowieka bez wiedzy Boga, aby go dręczyć niesprawiedliwą karą. Nie mógłby też wydrzeć go przemocą, jak słabszemu przeciwnikowi, przy pomocy gróźb lub walki. Pozostaje więc tylko jedno: że ta sprawiedliwa kara jest wynikiem potępienia człowieka.7
   52.   I nic dziwnego, że albo niewiedza pozbawia człowieka swobodnej decyzji woli, żeby mógł wybrać dobro, które powinien czynić, albo cielesne nałogi, które z powodu brutalności, towarzyszącej przekazywaniu śmiertelnego życia, zakorzeniły się jakby druga natura – stawiają opór i nie pozwalają mu pełnić dobra, mimo że je widzi i pragnie go. Najsprawiedliwszą bowiem karą za grzech jest to, że każdy traci to, czego nie chciał dobrze używać, choć mógł bez żadnej trudności, gdyby był zechciał. To znaczy, że kto zna dobro, a nie czyni tego, co jest dobre, straci znajomość dobra. A kto nie chciał czynić dobrze, chociaż mógł, straci możność wtedy, gdy zechce. W istocie każdą grzeszną duszę spotykają te dwie kary: niewiedza i trudności. Z niewiedzy rodzą się poniżające błędy; trudności przytłaczają udręką.8 Ale to nie jest pierwotną naturą człowieka, że pochwala fałsz zamiast prawdy, tak że błądzi wbrew woli i że na skutek dręczącego bólu i oporu ciała nie może powstrzymać się od pożądliwych czynów. Jest to kara, na jaką został skazany. Kiedy zaś mówimy o wolnej woli do dobrego, mamy oczywiście na myśli tę wolę, którą człowiek otrzymał w momencie stworzenia.9

1  Zdanie, na które powoływali się pelagianie; por. Retractationes 1, 9, 5. W De natura et gratia 80 Augustyn zwraca uwagę Pelagiusza na to, że ustrzec się przed grzechem można tylko z pomocą Bożą; w przeciwnym razie bowiem nie moglibyśmy się modlić słowami: „Nie wódź nas na pokuszenie”.
2  Por. 1 Tm 1,13.
3  Ps 25(24),7.
4  Bo jest zawinione w przyczynie, a to również Augustyn uważa za grzech. Naturą grzechu obejmuje on również niemożność dobrego działania, nieznajomość zła w konkretnym wypadku, namiętność, skutki grzechu, tak iż nie można utożsamić naszego pojęcia grzechu z augustyńskim. Por. Contra Iulianum op. imperf. 1, 104-105; Philips, dz. cyt. 80-81. Nie brak jednak i przeciwników tej interpretacji, por. J. Mausbach, dz. cyt. 2, 226-227.
5  Rz 7,18.
6  Ga 5,17.
7  Por. Retractationes 1, 9, 3.
8  Zmienione. Wcześniej: „przytłaczają udrękę”. Prawdopodobnie błąd w przepisywaniu. Dosłownie: „Z niewiedzy zniesławia błąd, z trudności uderza udręka” (Ex ignorantia dehonestat error, ex difficultate cruciatus affligit). Przyp. J. Szukalski.
9  W Retractationes 1, 9, 5 Augustyn zwraca uwagę, że to zdanie przeciwstawia się poglądom Pelagiusza.

Z dzieła św. Augustyna (w trzech księgach): De libero arbitrio libri tres.
Przekład: Anna Trombala.
Zamieszczono za zgodą SIW Znak sp. z o.o.

wtorek, 29 marca 2016

Ocalenie

Niech więc całe nasze ciało będzie zachowane w Chrystusie Jezusie.

św. Klemens Rzymski, Κλήμεντος πρὸς Κορινθίους (Klemens do Koryntian, tzw. List do Koryntian; PG 1: 284), XXXVIII, 1. Przekład tego zdania z języka greckiego: J. Szukalski.

Niedowiedzione

Powiedział „nie ma nieuleczalnie chorych”
i umarł

piątek, 25 marca 2016

Tajemnice przemiany

   Wawrzyniec z Brindisi: „Dzisiaj Chrystus, Boski twórca, lepi i kształtuje duchowego człowieka, teologicznego człowieka, wewnętrznego siebie, jak nazywa go Paweł.1 Fizyczny człowiek składa się z ciała i duszy. Metafizyczny człowiek jest określony przez rodzaj i gatunek. Chrześcijański człowiek złożony jest z przyrody i łaski. W swej nauce na dziś Chrystus mówi nie jako filozof fizyczny albo metafizyczny, ale jako teolog i filozof moralny. Człowiek rodzi się przyrodzony i fizyczny. Na chrzcie staje się nadprzyrodzony i teologiczny”.
   Eriugena (Periphyseon II):2Bóg nie jest rodzajem dla stworzenia, a stworzenie gatunkiem dla Boga, podobnie jak stworzenie nie jest rodzajem dla Boga ani Bóg gatunkiem stworzenia”.
   Św. Efrem Syryjczyk (w Eucharystia pierwszych chrześcijan): „W Twym chlebie żyje ukryty Duch, który nie może być spożyty; w Twym winie płynie Ogień, który nie może być wypity. Duch w Twym chlebie, ogień w Twym winie, są wielkimi cudami, jakie przyjmują nasze wargi (…). Twój chleb zabija łakomego żarłoka (tj. śmierć), który nas uczynił swym chlebem; Twój kielich unicestwia śmierć, co nas pożera. Pożywamy Cię, Panie i pijemy, nie by Cię spożyć, lecz by żyć przez Ciebie”.

1  Tutaj ma na myśli chyba określenie wewnętrznego człowieka (ἔσω ἄνθρωπος). Por. Rz 7,22, Ef 3,16 albo 2 Kor 4,16 (wnętrze nas, nasze wnętrze).
2  523 D, przeł. A. Kijewska, wyd. Marek Derewiecki, Kęty 2010, s. 39.

czwartek, 24 marca 2016

Różnorakie wcielenie

   Myśl św. Bernarda z Clairvaux o pośrednim przyjściu: „Za pierwszym swoim przyjściem Pan był widziany na ziemi i przebywał wśród ludzi, bo jak sam o tym mówi: ujrzeli i znienawidzili. Gdy nastąpi ostatnie przyjście, wtedy „wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże” i „będą patrzeć na Tego, którego przebodli”. Ale pośrednie przyjście, o którym mówimy, jest ukryte i tylko wybrani widzą Pana w sobie, a ich dusze dostępują zbawienia. A więc: pierwsze przyjście jest w ciele i słabości, to pośrodku – w duchu i mocy, ostatnie zaś w chwale i majestacie” (Kazanie 5 adwentowe za przekładem z „Liturgii godzin”).
   Papież Franciszek: „Światło wiary jest światłem wcielonym, mającym źródło w świetlanym życiu Jezusa” (Lumen fidei 34).

wtorek, 22 marca 2016

Wcielenie i wcielenia

   Ci, którzy przepowiadali mieli zapewne doświadczenie Słowa. Wszelkie dobra i wszelka mądrość wypływają przecież z mocy Słowa. Więc ludzie dotknięci tymi dobrociami doświadczali na sobie Słowa i jak wiemy z różnych świadectw, były to także doświadczenia zmysłowe. Przykładem są Psalmy i Pieśń nad pieśniami pełne zmysłowych obrazów. One mówią nam o tym, że ludzie głoszący Boże Słowo nosili w sobie żywe Jego doświadczenie, i to doświadczenie tak mocne, że trafiało ono płynnie także w serca innych ludzi.
   Obrazowo można by powiedzieć, że Słowo wcielało się w życiu swoich wybrańców. Bo jak inaczej nazwać to przejście od słowa do czynu albo od myśli do słowa? Mówimy na to zwykle „wcielenie”, gdy „ktoś wcielił myśl w życie”, „jak powiedział, tak zrobił – i słowo ciałem się stało”, „dał mięso – konkret”.
   Te częściowe objawienia Słowa także moglibyśmy nazwać Wcieleniem albo wcieleniami, nie odbierając wcale godności temu Wcieleniu, jakie dokonało się na krzyżu. Słowo stawało się ciałem w miłości matki – karmicielki dziecka, i w ogóle we wszelkich przejawach dobroci. Trzeba jednak zauważyć, że stawało się ciałem w wąskim zakresie. Pozostawiało miejsce dla różnych wątpliwości. Po przedstawieniu Jezusa żadnych wątpliwości już być nie mogło (przynajmniej dla tych, którzy podchodzą ze szczerym sercem) – wyraźnie zostało pokazane: ty, człowieku możesz być zbawiony i powstać z martwych razem z Chrystusem, który okazał się prawdomówny i przyjazny człowiekowi.
   Przed pełnym Wcieleniem w człowieku, Mądrość była czymś nieosiągalnym, przebywającym w obszarach niebiańskich – czymś, co nawiedza ludzi dzięki wysiłkowi albo łasce. W tym położeniu niemożliwym było pomyśleć człowiekowi o tym, aby stał się w zupełności podobnym do Mądrości, bo zwyczajnie brak było przykładu – wzoru. Mędrcy mieli widzenia, ale nie mogli brać ich na poważnie i odnosić do siebie, aby nie wpaść w złudzenie bycia jak Bóg wedle myśli pysznego ducha. Ale zapewne także i oni stawali się podobnymi do Syna, bo widząc Jedynego, wpadali w zachwyt i przemieniali się na obliczu, odmieniali swoje życie. Dlatego też Pan mówi przez Ezechiela: „I dam wam serca nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, zabiorę wam serca kamienne, a dam wam serca z ciała” (Ez 36,26). Były to słowa powiedziane już dla pokolenia współczesnego Ezechielowi, a nie wieści zapieczętowane na później. Więc wcielenie dokonywało się już wcześniej, przed narodzinami Jezusa Chrystusa.
   Że Słowo Boże dane jest też poganom, widzimy choćby na przykładzie wieszcza pogańskiego, Balaama, który nie może przekląć Izraela, ale sam mu błogosławi (Lb 24,17).
   Nie mylić wcielenia z samym przejawem. Św. Ignacy Antiocheński (List do Filadelfian VI): „Jeśli ktokolwiek wyznaje Ojca, Syna i Ducha Świętego, a wychwala stworzenie, ale nazywa wcieleniem tylko przejawienie i wstydzi się męki, taki ktoś wyparł się wiary nie mniej niż Żydzi, którzy zabili Chrystusa”.1

1  Przekład z angielskiego: Jakub Szukalski (za wyd. Philip Schaff).

poniedziałek, 21 marca 2016

Mieszkańcy Ojca

Mieszkają u Ojca
w wysokiej wieży
sypiają na łóżkach
zawieszonych w przestrzeni
pod ręką ich przybory
stale gotowi do dzieła
prężni nawet we śnie

niedziela, 20 marca 2016

Dwie chwały

Na górze:
To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie,
Jego słuchajcie! (Mt 17,5)

Na krzyżu:
To jest Jezus, Król żydowski (Mt 27,35).

piątek, 18 marca 2016

O wolnej woli: Księga trzecia (17)

3. Zagadnienia różne

Wola jest pierwszą i jedyną przyczyną grzechu

   XVII–47.   Chciałbym jednak wiedzieć, jeśli to jest możliwe, dlaczego nie grzeszy tamta natura, o której Bóg wiedział z góry, że nie zgrzeszy, a dlaczego popełnia grzech ta, której grzech Bóg przewidział. Już teraz nie sądzę, żeby samo Boże przewidywanie zmuszało jedną do grzechu, a drugą do unikania grzechu. Mimo to jednak musi być przyczyna tego rozdziału wśród rozumnych stworzeń, że jedne nigdy nie grzeszą, inne trwają uporczywie w grzechu, a jeszcze inne trzymają się jakby pośredniej drogi; czasami grzeszą, innym razem zwracają się do dobrych uczynków. Jaka przyczyna dzieli je na te trzy grupy? Nie odpowiadaj mi „wola”, ponieważ szukam przyczyny samej woli. Nie bez przyczyny bowiem tamta nigdy nie chce grzeszyć, ta znów zawsze chce grzeszyć, a jakaś inna raz chce, raz nie chce. Przecież wszystkie mają tę samą naturę. Jak mi się zdaję, widzę tylko tyle, że ta potrójna wola w rozumnych stworzeniach nie jest bez powodu, lecz jaki to powód, tego nie wiem.
   48.   A. Przyczyną grzechu jest wola. Ty zaś szukasz przyczyny samej woli. Przypuśćmy, że uda mi się znaleźć ją. Czy nie zapytasz wtedy o przyczynę tej znalezionej przeze mnie przyczyny. Kiedyż więc przestaniesz dochodzić i rozprawiać? A tymczasem potrzeba tylko, żebyś znalazł korzeń. I nie sądź, żeby jakieś inne twierdzenie mogło być bardziej prawdziwe jak to, że korzeniem wszelkiego zła jest chciwość,1 to jest chęć posiadania więcej niż to, co wystarcza. Dostateczna zaś jest taka miara, jakiej wymaga każda natura, aby zachować byt właściwy swojemu rodzajowi. Przedmiotem chciwości, którą Grecy określają jako zamiłowanie do srebra (philargyria), nie jest tylko srebro czy pieniądze, od których wzięła nazwę, jak wskazuje brzmienie tego wyrazu (starożytni bili monety przeważnie ze srebra albo z jakiegoś stopu z przewagą srebra). Przez chciwość trzeba rozumieć nieumiarkowane zamiłowanie do wszelkich rzeczy, występujące zawsze, kiedy ktoś chce więcej, niż mu wystarcza. Taka chciwość jest żądzą, a żądza jest złą wolą. A więc zła wola jest przyczyną wszelkiego zła moralnego. Gdyby była zgodna z naturą, z pewnością nie szkodziłaby jej, lecz przyczyniałaby się do jej zachowania; wobec tego nie byłaby zła. Stąd wynika, że to, co jest korzeniem wszelkiego zła, jest niezgodne z naturą, a to wystarczy, aby odeprzeć zarzuty tych wszystkich, którzy chcą oskarżać natury. Ty chcesz znaleźć przyczynę tej pierwszej przyczyny. W takim razie przestanie być ona źródłem wszelkiego zła, a będzie nim to drugie, co jest jej przyczyną. Jeżeli znajdziesz to, zaczniesz, jak powiedziałem, i dla tego szukać przyczyny i tak będziesz szukał bez końca.2
   49.   Jaka wreszcie może być przyczyna woli, która by wyprzedzała wolę? Albo ona sama jest wolą i wobec tego podtrzymujemy twierdzenie, że wola jest przyczyną, albo nie jest wolą, a w takim razie nie ma mowy o grzechu. Tak więc pierwszą przyczyną grzechu albo jest sama wola, albo ta pierwsza przyczyna jest bezgrzeszna. A grzech można przypisać tylko temu, kto grzeszy. Mamy więc prawo przypisywać grzech tylko temu, kto ma złą wolę.3 Nie wiem, dlaczego chcesz szukać innej przyczyny. Co więcej – jakakolwiek jest tamta przyczyna woli, z pewnością jest czymś sprawiedliwym lub niesprawiedliwym. W pierwszym przypadku ten, kto jej ulegnie, nie popełni grzechu; w drugim – niech nie ulega, a nie zgrzeszy.

1  Por. 1 Tm 6,10.
2  Cały ten wywód kojarzy się ze sławnym Arystotelesowskim ananke stenai – „należy się koniecznie zatrzymać”, tj. nie szukać racji i uzasadnienia czegokolwiek w nieskończoność. Por. np. Arystoteles, Analityki wtóre 1, 19; 81b, Metafizyka 12, 3; 1070a. (S)
3  Zdanie wykorzystywane przez pelagian; por. Retractationes 1, 9, 3.

Z dzieła św. Augustyna (w trzech księgach).
Przekład: Anna Trombala.
Zamieszczono za zgodą SIW Znak sp. z o.o.

środa, 16 marca 2016

Dno u góry

   Piec ognisty nie wyrządził krzywdy pięciu młodzieńcom (Dn 3), bo Bóg był z nimi, ale to nie zmieniło natury pieca i ognia. Każdy inny zwyczajnie zostałby tutaj spopielony. Piekło i jego nieskończone męki widzieć możemy jako taki piec. Piec ma naturę niszczącą dla ludzkiego ciała, piekło naturę niszczącą dla ludzkiej duszy. Ludzie Boga wytrzymali jednak w piecu mimo jego niszczącej natury. Tak też ludzie Boga wytrzymują piekło mimo jego niszczącej natury. [Nie żeby tam się dostawali; znoszą oni jego widok i jego doświadczenie.] Piec jest piecem i piekło piekłem, ale w obliczu ludzi Bożych natura zostaje odmieniona i oni doświadczają innej rzeczywistości – nowego nieba i nowej ziemi – nie jest to dostępne dla tych, którzy nie przyjmują zamysłów Boga (którzy są rzeczywiście w piekle).
   Stanisław Jerzy Lec napisał kiedyś: „Dno jest dnem, nawet jeśli jest obrócone do góry” (Myśli nieuczesane). Osoba mająca naczynie w ręku może z takiego dna zrobić pokrywkę, ale ta osoba żyje w innej rzeczywistości – poza naczyniem. Zaś osad w naczyniu zawsze pozostaje na dnie i doświadcza rzeczywistości dna. Możemy powiedzieć, że „osoba mająca naczynie w ręku” to człowiek żyjący Bogiem albo inaczej zbawiony, a „osad w naczyniu” to człowiek martwy poza Bogiem, czyli potępiony.

poniedziałek, 14 marca 2016

Wprawa

Zaprzęgaj się do ciężkiej pracy
byś nie zwiędnął i nie usechł
byś nie stał się chwastem
dobrym tylko na podpałkę

praca ręczna czy umysłowa
przyłóż do niej serce
i udziel ludziom Boga

sobota, 12 marca 2016

W bezmiar

Patrz w milczeniu w otwarte serce Boga i zobacz, jak czułe jest na wszelkie twe poruszenie, wszelki twój głos.

czwartek, 10 marca 2016

Nabożeństwa (15)

5. Modlitwa.

O Wieczny, i najłaskawszy Boże, który zawezwałeś ogień z Nieba na grzeszne Miasta, ale tylko raz, i otwarłeś Ziemię by pochłonęła Szemrzących, ale tylko raz, i zwaliłeś na grzeszników Wieżę w Siloe, ale tylko raz, lecz co do Twoich dzieł miłosierdzia powtarzasz je często, i wciąż wedle Twych własnych wzorców, jako że przynosisz na świat Człowieka, dając mu tutaj pomocnika odpowiedniego dla niego, czy więc będzie Twoją wolą ciągnąć mnie tak dalej, czy też odprawić przez śmierć, racz zapewnić mi pomoce odpowiednie dla obu stanów, albo dla mojego słabego pobytu tutaj, albo dla mojego ostatniego przesiedlenia stąd. I jeślibyś mógł otrzymać w ten sposób chwałę (a wszelkimi sposobami możesz otrzymywać chwałę) wsław siebie zachowując to ciało od takich zarażeń, co mogłyby zahamować te, które by nadeszły, albo zagrozić tym, które nadchodzą; i zachowałyduszę w jej zdolnościach, przed tymi rozstrojami, co mogłyby zachwiać pewnością którą miałem ja i inni, że będziesz kochał mnie do mego końca, i u mego końca, ponieważ mnie pokochałeś. Nie otwieraj żadnych moich drzwi, ani mego serca, ani mych uszu, ani mego domu, żadnemu burzycielowi który mógłby wejść aby mnie podkopać w mej Religii do ciebie, w czasie mej słabości, albo aby mnie zniesławić, i wywyższyć siebie, kłamliwymi pogłoskami o takim zwycięstwie, i o zaskoczeniu mnie, po mojej śmierci; Bądź mym zbawieniem, i wstawiaj się za moim zbawieniem; zdziałaj je, i ogłoś je; i tak jak Twój Zwycięski, tak niech też Walczący Kościół będzie zapewniony, że Ty byłeś moim Bogiem, a ja Twoim sługą, do, i u mego spełnienia. Błogosław naukę, i pracę tego Człowieka, którego posyłasz mi ku pomocy; a ponieważ bierzesz mnie za rękę, i powierzasz w jego ręce (bo przychodzę do niego w Twoim imieniu, który, w swoim imieniu przychodzisz do mnie) ponieważ nie zapycham mych nadziei w nim, ani nawet mych modlitw do ciebie, żadnymi ograniczonymi warunkami, ale zawijam wszystkie w tych dwóch prośbach, Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, to sprzyjaj mu, i uwolnij mnie, na Twój sposób, w Twoim czasie, i w Twojej mierze. Amen.
 
Przekład z angielskiego: Jakub Szukalski

Źródła:
John Donne, Devotions Vpon Emergent Occaſions, and ſeuerall ſteps in my Sicknes, London 1624 
John Donne, Devotions Upon Emergent Occasions, Cambridge 1923

środa, 9 marca 2016

O wolnej woli: Księga trzecia (16)

Grzechu nie można przypisać Stwórcy

   XVI–45.   Bóg zaś nikomu nie jest winny, ponieważ wszystko daje za darmo.1 Może ktoś powie, że należy mu się coś od Boga za jego zasługi. Z pewnością jednak Bóg nie był obowiązany dawać mu istnienia, ponieważ nie miał obowiązków wobec tego, kogo w ogóle nie było. A zresztą, gdzie tu w ogóle zasługa, gdy zwracasz się do Tego, od kogo pochodzisz, aby On, który dał ci byt, uczynił cię także lepszym? Jaką zaliczkę dałeś Mu, żebyś mógł się upomnieć o nią jak o swoją własność? Przecież jeżeli nie zechcesz zwrócić się do Niego, On nie straci na tym; ty zaś stracisz Tego, bez którego byłbyś niczym. Otrzymałeś od Niego byt na takich warunkach, że jeżeli nie zwrócisz się ku Niemu i nie oddasz Mu tego, czym cię uczynił, nie staniesz się wprawdzie niczym, lecz będziesz nieszczęśliwy. A więc od stworzeń należy się Bogu przede wszystkim samo istnienie w takim stopniu, w jakim je otrzymały. Następnie postęp w dobrym, który mogą osiągnąć, jeśli chcą; dotyczy to stworzeń, które otrzymały wolę. Wreszcie zrealizowanie indywidualnego celu, do jakiego każde jest przeznaczone. Nikt więc nie jest odpowiedzialny za to, czego nie otrzymał, ale słusznie ponosi winę, gdy nie czyni tego, co powinien czynić. Powinien zaś, jeżeli otrzymał wolną wolę i środki aż nadto wystarczające.
   46.   I nie ma żadnej winy Stworzyciela, kiedy stworzenia nie czynią tego, co powinny. Przeciwnie, odbiera On chwałę, ponieważ wtedy cierpią to, co powinny. Skoro ciebie chwalą z tego powodu, że widzisz to, co powinieneś czynić – a przecież widzisz to jedynie w Tym, który jest niezmienną Prawdą2 – o ile większa jest chwała Tego, który kazał ci chcieć, dał siłę wykonania i nie puści bezkarnie nieposłuszeństwa. Bo jeżeli każdy powinien zwrócić to, co otrzymał, i jeżeli człowiek został stworzony w taki sposób, że grzeszy z konieczności, to grzech jest jego powinnością. A więc grzesząc spełnia to, co powinien.
   Takie twierdzenie jest przeciwne poczuciu moralnemu. Własna natura nie zmusza nikogo do grzechu.3 Ale cudza także nie zmusza, gdyż nikt nie grzeszy, kiedy znosi to, czego nie chce. Jeżeli znosi sprawiedliwie, nie grzeszy przez to, co obecnie musi znosić wbrew swej woli, lecz zgrzeszył przedtem, ponieważ z własnej woli postąpił w taki sposób, że słusznie musi znosić teraz to, czego nie chce; jeżeli zaś znosi niesprawiedliwie, jak może grzeszyć? Przecież grzechem jest postępować niesprawiedliwie, a nie znosić niesprawiedliwość. Kogo zaś nie zmusza do grzechu ani własna, ani cudza natura, pozostaje tylko, że grzeszy on z własnej woli. Jeżeli przypisujesz grzech Stwórcy, uniewinniasz grzesznika, który spełnił tylko zamiary swego Stworzyciela. I jeżeli możesz bronić go sprawiedliwie, to jest on naprawdę niewinny. Gdzież zatem grzech, który chcesz przypisać Stwórcy? A więc zawsze chwalmy Stwórcę bez względu na to, czy można obronić grzesznika, czy nie można. Bo nie jest on grzesznikiem, jeżeli można obronić go sprawiedliwie; chwal więc Stwórcę. Gdy obrona jest niemożliwa, grzech stworzenia jest tak wielki, jak wielkie jest odwrócenie od Boga, który nas stworzył. A więc i w tym wypadku oddaj chwałę Stwórcy. I tak nie znajduję żadnego sposobu, w jaki można by przypisać nasze grzechy Bogu, naszemu Stwórcy, i twierdzę, że nie można znaleźć takiego sposobu, bo go w ogóle nie ma. Nawet w grzechach widzę powód, żeby chwalić Boga, nie tylko dlatego, że karze On grzechy, lecz także dlatego, że popełniamy je tylko wtedy, gdy oddalamy się od Jego prawdy.
   E. Jak najchętniej uznaję to i pochwalam. Zgadzam się, że w żaden sposób nie możemy przypisać naszych grzechów naszemu Stwórcy. Razem z tobą przyjmuję to jako najpewniejszą prawdę.

1  Pogląd Augustyna na względność naszych zasług wobec Boga i na to, że łaska jest nam dawana darmo, ulegał pewnej ewolucji. Do roku 397 mniemał Augustyn, że pierwsze dobre poruszenie natury może wysłużyć pierwsze łaski (pragnienie wiary i nawrócenia). Od roku 397 jednak, to jest od napisania dzieła De diversis quaestionibus ad Simplicianum zmienił ten pogląd i głosił, że łaska, której sobie nie można w żaden sposób wysłużyć, została dana za darmo (por. dz. cyt. 1, 2, 1 ns). Człowiek posiadający wiarę może sobie wysłużyć w pewien sposób łaski wtórne, to jest łaski konieczne do wykonywania dobrych uczynków i do wytrwania w cnocie. Otrzymuje się je jednak szczególnie przez modlitwę; ostatecznego wytrwania nie można sobie wysłużyć, lecz można je wyprosić. Chwała wiekuista jest nagrodą za dobre uczynki, a zarazem łaską, ponieważ same nasze zasługi są darami Bożymi według znanej formułki św. Augustyna: Kiedy Bóg wieńczy zasługi nasze, wieńczy tylko swoje dary (Epist. 194, 19); por. F. Cayré, Patrologie et histoire de la théologie, 1, Paris 4, 1945, 665).
2  To twierdzenie należy rozumieć nie jako przejaw teorii ontologizmu (bezpośrednim przedmiotem naszego umysłu są idee Boże, w których poznajemy wszystkie rzeczy), a jedynie jako wyraz przekonania, że tak samo jak nasze istnienie w każdym momencie zależy od Boga do tego stopnia, że możemy mówić, iż żyjemy i jesteśmy „w Bogu”, podobnie nasze poznanie prawdy pochodzi od Boga i w tym sensie „widzimy prawdę w Bogu”. Augustyn niejednokrotnie zaznaczał, że nasz umysł w porządku naturalnym nie może widzieć Boga bezpośrednio (por. De Genesi ad litteram 12, 28, 56; 34, 67; Epist. 147, 31), a poznanie prawdy dokonuje się na drodze oświecenia. Powyższe zdanie więc „wyraża jedynie całkowitą zależność ontologiczną umysłu ludzkiego wobec Boga, od którego otrzymuje istnienie, zdolność działania i życie” (E. Gilson, Wprowadzenie do nauki św. Augustyna, Warszawa 1953, 105).
3  Twierdzenie, na które powoływali się pelagianie; por. Retractationes 1, 9, 3.

Z dzieła św. Augustyna (w trzech księgach).
Przekład: Anna Trombala.
Zamieszczono za zgodą SIW Znak sp. z o.o.

wtorek, 8 marca 2016

Udział w świetle

Mam życzenie zbawienia wszystkich, ufam wszechmocy Boga, że jest zdolny zbawić wszystkich, modlę się, aby wszyscy byli zbawieni bez wyjątku, ale rzeczywistość pokazuje dusze potępione, dusze odchodzące, dusze zagubione, dusze pozbawione życia, skazane na wieczną tułaczkę i mękę. Oczy duszy widzą całą rzeczywistość piekła i jego nieskończoność. W starciu z tym obrazem nieskończoności piekła nie gaśnie moja modlitwa, moje pojęcie i chęć zbawienia wszystkich, nie gaśnie nadzieja, bo nieustannie ufam wszechmocy Boga – zauważam, że On wyciąga dobro z położenia najbardziej beznadziejnego i w tym świetle nawet największe zło staje się najwyższym dobrem. To duchowość niepojęta, wymykająca się określeniom. Zło jest złem – pozostaje złem – ale dla dusz wybranych odmieniane jest na dobro. W świetle Boga wszystko staje się dobrem. Jednak to jest tylko w świetle Boga – tylko w duchowości – nie zachodzi to w obszarze tych, którzy odeszli od Boga i są poza Nim, w ciemności.

poniedziałek, 7 marca 2016

sobota, 5 marca 2016

Przykłady użycia wyrazu „apokathistemi”: do rozważania nad przywróceniem (apokatastazą)

Abraham przystał na żądanie Efrona. Odważył [zapłacił] więc Efronowi sumę, którą ten wymienił w obecności potomków Cheta: czterysta syklów srebra, jakie były wówczas w obiegu (Rdz 23,16).
Przesuwano go [kamień] znów na dawne miejsce nad otwór studni (Rdz 29,3).
Po upływie trzech dni faraon wyświadczy ci łaskę i przywróci cię na twój dawny urząd (Rdz 40,13).
Przełożonego podczaszy przywrócił na dawny urząd podczaszego (Rdz 40,21).
Mnie przywrócił na mój urząd, a jego kazał powiesić (Rdz 41,13).
Tyś jest, który mi przywrócisz dziedzictwo moje (Ps 16 (15),5 wg Wuj.).
A teraz moi słudzy odprowadzą cię do górskiej krainy (Jdt 6,7).
...być przyprowadzonym z powrotem (1 Ezd 1,29);
Jeżeli jednak żywe mięso stanie się znowu białe (Kpł 13,16).
Wyciągnął Mojżesz rękę nad morze, które o brzasku dnia wróciło na swoje miejsce (Wj 14,27).

piątek, 4 marca 2016

O muzyce

Muzyka jest językiem, którym się porozumiewamy. Słuchać kogoś, czy wysłuchiwać, to słuchać jego muzyki, wchodzić w jego nastrój. Czyń to z miłosierdziem i rozwagą.
Muzyka to krzyż wypędzający złe duchy. Krzyż oznacza uwieńczenie męki Namaszczonego. Muzyka jest spojeniem dźwięków, jak dwie belki krzyża. Jest znakiem Boga-Człowieka przybitym do treści dźwięków.

Muzyka to lekarstwo albo przyprawa życia, co towarzyszy Słowu Boga. Słowo Boże do człowieka nie przychodzi nago, aby go nie oślepiło. Więc staje się szatą, dźwiękiem, obrazem, smakiem, wonią, dotykiem.