środa, 16 marca 2016

Dno u góry

   Piec ognisty nie wyrządził krzywdy pięciu młodzieńcom (Dn 3), bo Bóg był z nimi, ale to nie zmieniło natury pieca i ognia. Każdy inny zwyczajnie zostałby tutaj spopielony. Piekło i jego nieskończone męki widzieć możemy jako taki piec. Piec ma naturę niszczącą dla ludzkiego ciała, piekło naturę niszczącą dla ludzkiej duszy. Ludzie Boga wytrzymali jednak w piecu mimo jego niszczącej natury. Tak też ludzie Boga wytrzymują piekło mimo jego niszczącej natury. [Nie żeby tam się dostawali; znoszą oni jego widok i jego doświadczenie.] Piec jest piecem i piekło piekłem, ale w obliczu ludzi Bożych natura zostaje odmieniona i oni doświadczają innej rzeczywistości – nowego nieba i nowej ziemi – nie jest to dostępne dla tych, którzy nie przyjmują zamysłów Boga (którzy są rzeczywiście w piekle).
   Stanisław Jerzy Lec napisał kiedyś: „Dno jest dnem, nawet jeśli jest obrócone do góry” (Myśli nieuczesane). Osoba mająca naczynie w ręku może z takiego dna zrobić pokrywkę, ale ta osoba żyje w innej rzeczywistości – poza naczyniem. Zaś osad w naczyniu zawsze pozostaje na dnie i doświadcza rzeczywistości dna. Możemy powiedzieć, że „osoba mająca naczynie w ręku” to człowiek żyjący Bogiem albo inaczej zbawiony, a „osad w naczyniu” to człowiek martwy poza Bogiem, czyli potępiony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz