wtorek, 26 lipca 2011

Czas rzeczywisty

Kto poznaje nierzeczywistość czasu,
bierze to, co poza czasem za rzeczywistość.
Chwila obecna jest jego czasem.

Z bliskich spotkań trzeciego stopnia

kiedyś wołałem na niebo
teraz niebo przyszło do mnie
niepostrzeżenie
ukrywało się wśród szarości
w zbliżeniu swą twarz okazało
zachwyt chwilowy
pod twarzą siebie wyjawiło
olśniło
i drgnął wątek
niebo objawiło się pod twarzą
gwiezdnej kobiety

widziałem cię
zanim się narodziłaś
nim głos twój słyszałem
już ze mną byłaś
serce
to ty
nie patrzałem
serca nie widziałem
z ciemności
ku światłu wyjrzałem
zobaczyłem me serce
to ty
to byłaś ty
wtedy ukryta
to jesteś ty
teraz jawna
to będziesz ty
zawsze migocząca
gwiazda

obok
wtedy cię poznałem

już byliśmy
wesoły ojczulek pęka ze śmiechu
posyła swoje promienie

wokół pomnika
przypomnieliśmy sobie o sobie
słowa były próżne
zasiewały na nowo ziarno

w jeździe siedziałem
przy twej boskości
milknąłem i się dziwiłem
skąd u tej to wszystko

byłaś znowu
mówiłaś i świeciłaś
serce nie mogło być obojętne
na jawne znaki miłości
miłości w promieniach

siedzenie patrzenie
słowa rzucone na wiatr
śmig pstryk
w jednej chwili
uwolniony od ciężaru
promienisty jak dziecko
bez ograniczeń

widział przystań
szukał najlepszej
znalazł w kobiecie
samotnik pytał nieba
czy mu tak wolno
słuchał proroctwa
światła szukał w widzeniach
nie było przeszkód
by zstąpił z nieba
i jeszcze bardziej
upodobnił się do człowieka
dziwy śpiewały świeciły tańczyły

przyjaciel przybył
aby przypomniał
dawnemu kochankowi
jak kochać wszystkich
ziemia drżała
niebo się darło
promienie tryskały
ogień płonął
wiatr wiał
woda płukała
w wielkim niecodziennym wirze
z nieba zstąpiło nowe dawne imię
jawny
jawne serce



Boskie śnienie

   Możemy pielęgnować nasze Boskości okiem miłości. Boskość przyzywa boskość. Bezmiar ciągnie do bezmiaru. Największy absurd, ale jaki piękny.
   Nawet nie wyobrażasz sobie jak piękny jest widok pełni. Jest nieziemski.
   To widzenie jest dobre, bo budzi życie, a gdy ma się życie, to można je dawać. Nie jest ono szkodliwe, bo nie mniej rzeczywiste niż to, co cię otacza. Wszystko podobne do snu, a to widzenie ze snu budzi. Przez śnienie ze snu się budzę. Czy więc jest to naprawdę śnienie?

Obraz Akiane Kramarik,
„Zachwyt” (The Passion)

Samoczynna łaska

Łaska pracuje nawet bez wiedzy serca”.

Powiedział Jezus w Poemacie Boga-Człowieka II, 65 (Jezus w domu Alfeusza i w swoim domu), Vox Domini, Katowice 2010, s. 361.

Nie jest konieczne, abyś wiedział, czy łaska w tobie działa. 
Poddaj się nieznanemu z wiedzą i bez wiedzy.

Obraz Wiesławy Kwiatkowskiej,
Litania kwiatów do Matki Bożej 8”

Znaczenie♥

   Pan powiedział: Teraz jest czas znaczenia Odkryj wszystkie słowa i niech staną się jawne. To co przestało mieć znaczenie wzmocnij na nowo znaczeniem. Co przestało być zrozumiałe odśwież na nowo zrozumiałym. Co nie jest już jasne na nowo objaśnij.
   Dlatego tak będę mówił do Matki Boskiej pozdrowieniem anielskim:

    Witaj, Gwiazdo Morza, Pełna Wdzięku, witaj!
    Pan jest z Tobą, szczęśliwa jesteś między wszystkimi kobietami
    i szczęśliwy owoc Twojego łona, Wybawca

    Święta Gwiazdo Morza, Matko Boża i Matko Nasza,
    módl się za nami, obłudnymi,
    teraz i w godzinę śmierci naszej.
    Tak.

   Pierwsze słowa są powtórzeniem pozdrowienia od anioła i są podane na wzór Poematu Boga-Człowieka. Imię Gwiazda Morza to imię jakim nazywają Maryję dusze czyśćcowe (Dzienniczek: Miłosierdzie Boże w duszy mojej, 20). Dlatego, że teraz są czasy ostateczne, jest to czas sądu i czyśćca. W tym obecnym czasie wzywaj więc Matkę Boską jak dusza czyśćcowa. Ona ci przyniesie ochłodę (Mił. 20). Imię szczęśliwa rozumiej też jako wybrana, szczęściarka. Imię Jezusa odkryte jest jako Wybawca. W czasie znaczenia patrz nie na człowieka, ale na Boga. Imię Jezus przywołuje ludzką rzeczywistość Boga-Człowieka, a imię Wybawca przywołuje rzeczywistość Boską, bo jest jaśniejsze dla myśli.
   Zawołanie „Matko Nasza” dodały dzieci z Garabandal pod natchnieniem Ducha Świętego, gdy rozmawiały i widywały się z Boską Matką.
Amen – Tak – Zaiste – Znaczenie
PEWNE!

       Niech światło Ducha Świętego
       oświeci myśli
       i rozjaśni wszystkie słowa,
       niech język doprowadzi cię do tego,
       czego nie pojmie twoja głowa.
       Z jasnością – Gwiazdą Morską –
       odsłonisz ciemne zakamarki
       i w tajemnicy się zatopisz.
       Sam Bóg stanie się jawny.

Filozofia albo nauka rozumna

Filozofia to usprawiedliwiona choroba psychiczna,
schorzenie nieokiełznanego umysłu uzasadniającego własne urojenia.

Nie mówię o miłości mądrości jako takiej,
ale o przesadnym rozumowaniu, uzasadnianiu i wnioskowaniu.

Prawdziwa miłość mądrości polega na oglądaniu rzeczywistości i nieustannym zachwycie.
Z umiłowania mądrości powstają słowa płynne, proste, dźwięczne, jasne i trafiające do serca.
Filozofia, która nie ma tych słów, to wypociny zatrutego umysłowca.

poniedziałek, 25 lipca 2011

Wieczny chwalca Boga

«Biedak i człowiek prosty zawsze wychwalali Moje Imię i będą Je zawsze wychwalać. To dlatego dziękuję Ojcu, że zakrył Mądrość przed mądrymi i roztropnymi, a objawił ją jedynie prostym dzieciom. Błogosławieni jesteście wy, ubodzy i nędzni, albowiem do was należy królestwo Boże. Biada tym, którzy są teraz syci, głód bowiem cierpieć będą. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z Mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami».

Słowa z „Prawdziwego Życia w Bogu”, zeszyt 43: 4.07.90, wydanie: Vox Domini.

niedziela, 24 lipca 2011

Moc mowy

Dlatego, że jestem niczym, mogę powiedzieć wszystko.
Tylko będąc niczym, mogę wszystko powiedzieć.

Biedak niemowa

   Własnością biedaka jest brak słów. Jest on tak biedny, że nawet słów nie ma (por. Prz 19,7). Do biedaka należy milczenie. Dlatego ubogi jest szczęśliwy, bo dla niego jest królestwo niebieskie, królestwo milczenia.
   Biedak nie ma żadnego stanowiska – żadnego urzędu – jest nikim. Dlatego nie może mówić z żadnego stanowiska – nigdy nie mówi w niczyim imieniu. Więc jedynym, co biedak mówić może jest prawda, niezależna od żadnego stanowiska i nie trzymająca niczyjej strony. Chcesz usłyszeć prawdę? zapytaj o zdanie biedaka.
   Biedak nie ma głosu, bo jest brany za nic. Nikt jego głosu nie poważa, bo nie jest on jakąś osobą – w niczym jest nieokreślony, niczym się nie wyróżnia, nie ma żadnej znajomości. Człowiek szuka rady u kogoś, nikt nie szuka jej u nikogo. A to właśnie ten nikt najlepiej może służyć radą, bo widzi prawdę bezstronnie i nie troszczy się o żadne względy.
   Biedak jest prosty. Jeśli wie, to powie. Jeśli nie wie, też powie. Nigdy nie idzie krętymi drogami i nie obmyśla wypowiedzi. Jeśli już ma mówić, to mówi, ale w imieniu prawdy. W innym wypadku nie ma słowa, bo na niczym się nie zna i sam uznawany jest za nic.

Rada do milczenia i z milczenia mówienia

Nie mów słowa, gdy masz w środku brudy.
Odetchnij.
Wypuść powietrze
i wpuść świeże.
Puść.
Nie trzymaj się żadnej myśli.
Zrób porządek w środku.
Kiedy widzisz piękno,
kiedy myśl kwitnie jak kwiaty,
gdy w twym głosie budzi się piosenka,
wtedy otwórz usta,
rozsiej zapach nieba.
W przelotności, nieuchwytnym błysku
miłość wciąż rozkwita,
żywa,
nieuchwytna,
nieustanna –
przewiew
rozwiewający
obłoki,
ciemne chmury,
dymy.

Z zapchanej trąby
nie wypuścisz głosu.
Oczyść swoją głowę z myśli,
żebyś mógł wydobyć głosy.
Pusty łeb pozwala na wylewy serca.
Z serca pieśń się wydobywa
piękna tylko wtedy,
gdy jej nic nie wiąże,
gdy swobodnie pływa

Milcz
to znaczy
mil się
umil czas
bez zgiełku w nas
z ciszy podaj głos
niech uspokoi los

W milczeniu mówię
z milczenia piękny głos wydaję
w hałasie myśli nie usłyszę
muszę się rozmilić
w sercu się zatopić
znaleźć widok nieba
ten, którego trzeba
z serca wydobyć głosy najpiękniejsze
dźwięki najwylewniejsze
co umilą czas
zmienią życie w nas
odnowią
świeżymi kropelkami

Wydobywaj życie,
które tkwi w zachwycie.
Dawaj ludziom pokarm
strawny i wytrawny.
Niech się żywią
tym, co żywi,
a nie tym, co krzywi.

sobota, 23 lipca 2011

Pośrednik

Pośrednik jest tam, gdzie są granice,
                              tam, gdzie odległości

                                             bez bliskości.
Nasza miłość nie może mieć granicy,
nie może być między nami żadnej odległości,
bo inaczej miłość nie będzie miłością,
ale stęchłą samotnością.

Miłość jest uczestnictwem,
pośrednicy są dla samotników,
mają ich tylko zaprosić do uczestnictwa,
na wielką ucztę miłości.

Kto ma miłość, nie potrzebuje pośredników.
Tylko dla samotników jest pośrednik,

aby usłyszeli wezwanie miłości.

Wezwanie miłości jest ciche, ujawnia się przez niepozorne znaki.
Ale dla głuchych uszu staje się krzykiem,
a dla ślepych oczu krzykliwą pięknością.

Krzyk dla głuchych,
piękność dla ślepych –
oto pośrednicy miłości.

Poza nimi uczucia – radosne i bolesne.
Wszystkie są pośrednikami wzywającymi do miłości.

Jawa wzywa do dmuchu –
widzialne do niewidzialnego.

Kto mądry nie zadowala się małą rozkoszą,
ale szuka źródła rozkoszy.

piątek, 22 lipca 2011

Dwa serca

Chcę Ciebie na szczycie miłości.
Oby nasze dusze były jedną w miłości.

Jedno ciało z dwoma duszami może być obrazem opętania albo miłości. Nienawiść może też się wcielać, tak jak miłość. Nienawiść wcielona to pełne opętanie, a wcielona miłość to przebóstwienie.

„Mężczyzna powiedział: Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała! Ta będzie się zwała niewiastą, bo ta z mężczyzny została wzięta. Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. Chociaż mężczyzna i jego żona byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu”. (Rdz 2,23-25)

Kiedyś Pan Jezus objawił Vassuli Ryden obraz miłości w postaci dwóch serc otoczonych koroną cierniową – jedno jest sercem Jezusa, a drugie Maryi. Takie są też serca wszystkich, którzy przyjmują w siebie doskonały obraz miłości.

Określenie przyjaciela

Kim są przyjaciele? Jedną duszą mieszkającą w dwóch ciałach – Arystoteles.

Przyjaźń to spokrewnienie dusz” – słowa Jezusa w Poemacie Boga-Człowieka IV, 73. U brodu pomiędzy Jerychem a Batabarą (Katowice: Vox Domini).

Bliskość serc

Noszenie kogoś w sercu z miłością jest najgłębszym i najskrytszym zespoleniem miłości. Nie ma zespolenia cielesnego ani jakiegokolwiek innego, które byłoby doskonalsze. Jezus do swych drogich przyjaciół powiedział: „Jesteście w moim sercu, a Ja jestem w waszym. Czy można być jeszcze bliżej?” (Maria Valtorta, Poemat Boga-Człowieka III, cz. 1-2, 59 (Spotkanie Jezusa z Matką w Betanii), Vox Domini, Katowice 2000, s. 349). Bliżej już być nie można, bo serce jest samym środkiem człowieczeństwa.

środa, 20 lipca 2011

Znaczenie mojej osoby

Moja osoba to nic. Jestem nicością przy Tym, który jest.

„Niczym są przed Nim wszystkie narody, znaczą dla Niego tyle, co nicość i pustka” (Iz 40,17).

wtorek, 19 lipca 2011

Powaga wszystkiego

Wszystko jest ważniejsze niż ja.

Miłość niesamolubna

Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego (Mt 22,39).

   Trzeba umieć pokochać także siebie, bo inaczej nie można by udzielać miłości. Miłość musi być w naszym sercu, ale to ma być miłość do innych, nie samolubna, zagarniająca. W tej miłości JA jestem na ostatnim miejscu, a TY liczysz się najbardziej. Wtedy, gdy ja udzielam Ci swojej miłości, to Ty mi ją oddajesz, bo taka jest odpowiedź miłości. Cierpienia biorą się z odrzucenia miłości.

   Jeżeli ja kocham, to mam w sobie miłość i jestem kochany. Odczuwam miłość jak wylewa się ze mnie, widzę jak trafia do innych i od innych wypływa. Nawet w nienawistnym martwym człowieku tli się jakaś iskierka. Ta iskierka mówi mi: „kocham Cię”. Nie muszę siebie kochać, miłość sama mnie kocha. Miłość z wszystkich stron mnie zalewa. Jeśli skupiam się na sobie, zabijam miłość. Rozumiem to, że nie mogę siebie zupełnie nienawidzić i wyrzucać na ulicę jak jakiś łachman. Ale nie mam też siebie uwielbiać. Ot jestem, jaki jestem. Dla Ciebie staję się człowiekiem. Chcę kochać i dawać miłość. Nie potrzebuję kochać siebie. Po co by to było? Kto by się cieszył miłością w samotności – miłością do siebie? Moja miłość może być mocna, ale jeśli się nie wyleje na innych i będę ją zwracał na siebie, to będzie śmiertelna i dla mnie, i dla innych. To jest miłość zabójcza. Oczywiście czuję potrzebę kochania i sam chcę być kochany, bo miłość tego oczekuje, ale w swojej miłości nie myślę o sobie, bo to nie ja się liczę, ale uszczęśliwienie innych. Wyzbywam się swojej miłości, ale miłość i tak mnie ściga. Bo ona jest wszechobecna. Dlatego nie jest tak, żebym zupełnie tracił gdzieś miłość. Chrystus szedł na krzyż, opuściło Go całkowicie wsparcie ze strony Boga, umarł jak najgorszy zbrodniarz, opuszczony przez miłość, ale później miłość powróciła i na nowo Go ożywiła. Stał się jak pusty kubek, ale miłość się o Niego upomniała. Ona kocha puste naczynia. Miłość miłuje się w nędzy – w pustce. Miłość wchodzi tam, gdzie jest dla niej miejsce. Jeśli ktoś myśli tylko o sobie i jest zaprzątnięty własnymi myślami, to nie ma miejsca na miłość. Może o niej zapomnieć. Dlatego warto się obnażyć zupełnie, nie zostawiać niczego dla siebie.
   A jak rzecz się ma z cierpieniem i ofiarą? Jeśli kochasz wszystkich, to także tych najgorszych. A więc bierzesz na siebie też brudy i troski innych. To się zawsze wiąże z cierpieniem. Nie ma na przykład żadnego małżeństwa, które nie przechodziłoby jakichś trudów. Miłość wymaga wyrzeczeń i poświęcenia. Wyrzekam się siebie po to, żeby kochać Ciebie. Zstępuję z mojego nieba i uniżam do Twego świata, żeby pokazać Ci moje niebo. Ty robisz to samo ze swoim niebem i wymieniamy się niebami, budujemy niebiańskie pałace, odzieramy siebie ze zwierzęcości.
   Tak, pozbywam się wygody, ale czuję się z tym dobrze i się cieszę. Moja radość jest pełna, bo uszczęśliwiam innych. Opuszczony, jestem zostawiony na działanie samej tylko miłości doskonałej. Wyzbywam się siebie, jestem wolny i przychodzi miłość prawdziwa, która napełnia wszystkie tworzywa. Nic nie może trwać zupełnie puste. Tam gdzie jest pustka, tam wchodzi miłość – twórcze działanie.
   Czy inni chcą i proszą o wyzbycie się wygód własnych na rzecz ich miłości? Nie. Ale osoby pozbawione miłości wymagają szczególnego poświęcenia i żeby im dać miłość, muszę się wyzbyć wygody. Nie znają oni jeszcze praw miłości i nie mają jej w sobie. Aby więc pokazać im miłość, muszę się zniżyć do ich praw, żeby miłość zaświeciła w ich ciemności. Miłość chce napełnić sobą także ciemne zakamarki. Nawet w stosunku płciowym to się odzwierciedla, kiedy dwie osoby pieszczą wszystkie części swego ciała – chcą zaprowadzić miłość tam, gdzie jej nigdy nie było albo tam, gdzie wygasa lub ledwie się tli. Miłość chce ożywić wszystkie martwe kamienie.
   Miłość to nie samolubstwo. Ona jest daleka od tego. Naprawdę brzydcy są ci wszyscy samochwalcy, wielbiciele siebie, którzy siebie podziwiają, siebie tylko słuchają, tylko sobą się cieszą. To obrzydliwe. Jak można kochać takiego samolubnego potwora, który nie widzi niczego prócz czubka własnego nosa? Czy taki człowiek jest w ogóle zdolny obdarzyć kogokolwiek miłością?
   Dobrze mieć jakąś osobę, którą się kocha, ale miłość doskonała nie potrzebuje jakiejś jednej szczególnej osoby. Ona kocha wszystkich, całe stworzenie, i to także jest dla niej wsparcie. Kochać wszystkich to kochać wszystkich z osobna. Taka miłość nigdy nie wysycha. Nie potrzeba więc jednej osoby, jeśli ktoś kocha w duchu wszystko.
   Wyrzeczenie Buddy – porzucenie domu, rodziny i proszenie o jałmużnę – myślisz, że nie były miłością i nie dały szczęścia ludzkości? Czy Budda cieszył się tym? Był bosko szczęśliwy.
   Mogę tracić miłość. Jeśli mam miłość, to mogę ją oddać i stracić. Wtedy jeszcze mam co dać. Później zostaję pusty i proszę o powrót miłości. Wtedy doskonała miłość powraca na moje wezwanie i napełnia na nowo serce. Cierpienie jest więc chwilowe, opuszczenie trwa tylko minutkę, a gdy patrzysz w niebo, to widzisz, że to wszystko włączone jest w wielki zamysł miłości, który przewidział wyzbycie się miłości dla zdobycia miłości. Miłość musi być też wierna. Wierna w dostatku i powodzeniu – to łatwe. Ale w opuszczeniu, wzgardzeniu, niepowodzeniu – to już jest coś. Kiedy miłość odchodzi i kiedy ją tracę, pozostaje mi wiara w doskonałą miłość Boga, która zawsze jest wierna i ciągle powraca, a obok niej iskra nadziei, że miłość się w ludziach odrodzi. Miłość wierna i miłość z nadzieją to miłość doskonała. To jest miłość, która jest narażona na ciągłe cierpienia.
   Modlitwa to potężna miłość, modlitwa jest ciągłym potęgowaniem miłości. Jej urzeczywistnieniem jest właściwe działanie – miłość w działaniu, przejawiona, czynna. W świecie miłość odchodzi zdmuchnięta lekkim podmuchem wiatru. Wtedy trzeba właśnie modlitwy, żeby zapalić na nowo duszę i obudzić na nowo miłość. Nawet gdy rozpalisz wielkie ognisko miłości, to zewsząd przychodzą różni strażacy i próbują je ugasić. Wtedy ogień podtrzymuje się modlitwą. Modlitwa jest początkiem ognia i jego podtrzymaniem. Nie mówię o jakiejś paplaninie niezrozumiałymi słowami, ale o wołaniu serca, o miłości czynnej w duszy.
   Jeśli chce się żyć, to trzeba iść tylko tą drogą. Nie ma innych dróg. Droga bez prawdziwej miłości to droga zatracenia. Niektórzy lubią iść na zatracenie, ale jeśli chce się żyć, trzeba mieć miłość i iść drogą miłości.
   Każdy chce być szczęśliwy i Bóg nie cieszy się z niczyjego cierpienia. Ale człowiek wybrał cierpienie i odtąd żeby dać człowiekowi radość, trzeba mu odebrać cierpienie i wziąć je na siebie. To jest miłość – z miłością wszystko się dzieje w radości. Nawet cierpienie ma smak miłości i prowadzi do radości. „Błogosławieni smutni, albowiem oni zostaną pocieszeni” (Mt 5,4).

Niezwyczajność zwyczajności

Niezwyczajność – samo piękno swobody wyrażone w tym, co jest – zwyczajnie. Zwyczajność to najpiękniejsza niezwyczajność. To najbardziej pociągające. Z drugiej strony zdarzają się zwyczajni, którzy próbują być niezwyczajni i tak tracą swą zwyczajność i już nie są tacy piękni. To są ci zwyczajni zwyczajni.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Wynajdowanie piękna

Jak pokochać ludzi?
Wydobądź piękno z tej sterty brudów.
Wpatruj się w serca.

Określenie modlitwy

   Modlitwa to rozmowa. Rozmowa zaś to wyrażanie myśli między osobami. Dlatego Pan Jezus powiedział, że „modlitwa to rozmowa dzieci z Ojcem, rozmowa ducha z Duchem – otwarta, ciepła, ufna, spokojna, szczera. Modlitwa jest wszystkim: to wyznanie, poznanie samego siebie, to płacz nad sobą, to zobowiązanie podejmowane wobec siebie i wobec Boga, to prośba do Boga – wszystko u stóp Ojca. Ona nie może się odbywać w zgiełku, wśród rozproszeń, chyba że jest się olbrzymem modlitwy. Jednak nawet olbrzymy cierpią z powodu starć ze światem i jego zgiełku w czasie modlitwy” (Poemat Boga-Człowieka III, cz. 1-2, 24 (Usunięcie się na górę przed wyborem Apostołów), Vox Domini, Katowice 2000, s. 112).
   Rozmowa jest wyznaniem. W rozmowie poznajemy siebie. W rozmowie się wypłakujemy. W rozmowie podejmujemy zobowiązanie, bo wszystkie słowa są wiążące i wypowiadając słowa, podejmujemy się je wypełnić – zasiewamy ziarna, które mają wydać owoc. Wreszcie przez rozmowę prosimy, bo każde słowo jest wyrazem chęci. Cała ta rozmowa odbywa się u stóp Ojca, a więc w obecności Myśli. Słowo przemawia do Myśli, duch mówi do Ducha. To nieustanna pieszczota Słowa z Myślą, Myśli z Słowem, ducha z Duchem. Dlatego modlitwa jest też zwana wysławianiem, wychwalaniem, adoracją. Z niej rodzi się działanie, które jest wynikiem rozmów. Modlitwa zatem to nie tylko rozmawianie, ale też działanie – przypieczętowanie rozmów. Rozmowa musi być owocna – ma prowadzić do skutku – do miłości i miłosnego czynu. Modlitwa to miłosne mówienie i miłosne działanie.
   Jezus modlitwę nazwał wielkim środkiem, wielką bronią (Poemat... III, 24, s. 112). Powiedział też Marii Valtorcie, że „modlitwa jest łącznością ducha z Bogiem” (Poemat... I, 54 (Pouczenia wynikające z poprzedniej wizji [tzn. 53. Ofiarowanie Jezusa Bogu w świątyni]), Vox Domini, Katowice bez roku, s. 200).

Ciągła rozkosz

Czy mąż nie ma się rozkoszować żoną w każdej porze dnia i nocy?
A człowiek czy nie ma tak samo rozkoszować się Bogiem?

Gdy kochasz kobietę, pieścisz jej ciało.
By kochać Boga, pieść dusze bliźnich.

Pieszcząc ciało kobiety we wszystkich jej cząstkach,
uwielbiasz istotę kobiety, a nie jej ciało.
Pieszcząc bliźnich w ich różnorodności,
uwielbiasz Boga, a nie stworzenie.

Gdy kochasz kobietę, jest tylko Ona.
Nie ma nic innego.
Tak jest też z Bogiem.

Miłość z kobietą wyraża się w swobodnym wyrazie uczuć.
Tak samo jest z Bogiem.

Kochasz całą kobietę, ale nie możesz wyrazić swej całej miłości.
Dotykasz jej tylko, pieścisz jej części, w tym się zawiera całość.
Szukasz miejsc bolesnych, żeby uleczyć rany.
Chcesz załagodzić troski, odebrać jej wszelkie bóle.
Jesteś tylko ty i ona i miłość między wami.
W ogniu miłości nie szukasz siebie, ale chcesz zadowolić ukochaną.
Ty ją wyczuwasz, a ona ciebie.
Nie czujesz w tym wszystkim siebie.
Twoje uczucie jest nią wypełnione,
a jej uczucie tobą.
Jesteście wchłonięci w swojej istocie,
pochłonięci ogniem miłości,
który tak was zatraca w sobie,
że nie ma tam jej i ciebie.
Jest tylko miłość, wolna od osobności –
żywy płomień, który stapia w sobie wszystko,
tak że nie zostawia pozostałości.

Gdzie jest wtedy jej ciało, jej spojrzenie, jej uśmiech?
Ty wcale nie patrzysz
na nie.
Pokazują się tobie jako znaki dobrej miłości
i przynoszą ci radość, że dogadzasz umiłowanej.
Ale ty nie przestajesz, wnikasz głębiej i głębiej.
Pieścisz jej całą istotę.
Jeden przejaw, drugi przejaw, trzeci, czwarty i piąty,
ty nie przestajesz.
Ciągle dajesz jej miłość bez względu na różne przejawy.
One cię cieszą, ale ty nie patrzysz
na nie.
Twoim celem jest zadowolenie kobiety –
dojście do szczytu,
spełnienie miłości,
całkowite rozpuszczenie swojej osobowości.
Wtedy kobieta i ty to jedno, bez żadnego rozróżnienia.
Tak samo też jest z Bogiem

Trudy w poszukiwaniu miłości

To niebezpieczne porównywać miłość do cielesności,
ale konieczne by zaznać istoty miłości.

Przez porównanie z tym co znajome poznaje się mniej znajome.

Wszystkie małe miłości mają swoje źródło w wielkiej.
Przez małe można dojść do wielkiej.

Idąc naprzeciw biegu strumyka, mogę dojść do jego źródła.
Bez strumyka trudno jest znaleźć źródło.
Trudno jest znaleźć źródło, jeśli nie widzi się strumyka

i nie próbuje się iść wzdłuż jego biegu.

Czysta miłość cielesna
       jest obrazem czystej miłości duchowej,
ale miłość duchowa
       nie potrzebuje miłości cielesnej.
Królowi ducha
       ciało jest podległe.
Król ducha żyje miłością duchową
       i włącza w nią swe ciało.
Ciało króla ducha żyje miłością ducha
       i nie potrzebuje innego ciała.

Czyste spojrzenie

Dla świętego
nie ma nic złego.

piątek, 15 lipca 2011

Nadzy

Tak jak kobieta i mężczyzna są nadzy, gdy łączą się w uścisku, tak człowiek i Bóg muszą być nadzy w uścisku duchowym. Nadzy to znaczy rozebrani z tego, co cielesne, zmysłowe i światowe. Człowiek i Bóg muszą się spotkać obnażeni z wszelkich ziemskich wyobrażeń. Bóg taki jest zawsze, bo On jest doskonały, ale człowiek Go takim nie widzi. Człowiek przystraja Boga swymi różnymi wyobrażeniami i nie widzi Go w prawdzie, takim jakim jest. Żeby Boga spotkać, człowiek musi Boga rozebrać – odrzucić to, co sobie o Bogu wymyślił. A żeby się z Bogiem połączyć, człowiek musi rozebrać też siebie, tak by dwie nagości stopiły się w jedną całość. Tylko w ten sposób człowiek może być jednem w Bogu.

       Mężczyzna i kobieta
              rozbierają swe szaty,
              kiedy mają się kochać.
       Bóg i człowiek
              rozbierają swe ciała.

       Tylko nadzy
              mogą doświadczyć siebie
              w miłości

środa, 13 lipca 2011

Roślinna rzeczywistość

Kwiaty wyrastają wszędzie, także w przedmiotach. Cała rzeczywistość jest roślinna. Rzeczywistość Boska jest rzeczywistością kwiecistą. Przedmioty złożone z wielu cząstek wzrastają, by stać się piękne. Są tworzone, by były użyteczne. Użyteczność to owocność, piękno to kwiecistość. Cała rzeczywistość jest pełna roślinności. I przyrodę martwą ożywia Duch Boży

Dobro tutaj

Całe życie odbywa się tu przed tobą, w obecnej chwili, poza czasami. Chcesz działać? spełnić się w rzeczywistości? Spełnij się tu i teraz, tu i teraz działaj. W miejscu, w którym stoisz, w miejscu, w którym jesteś, poruszasz całym niebem. Swą postawą i swym ruchem masz wpływ na rzeczywistość. Przeżywaj czas w dobroci, z dobrym nastawieniem serca. Wtedy postąpisz dobrze, wtedy rzeczywiście zadziałasz, zadowolisz innych i sam poczujesz się spełnionym. Być użytecznym to być na własnym miejscu i dobrze oddziaływać ruchem i postawą na całą rzeczywistość.

Niepojęcie Boga

O Boże, im więcej Cię poznaję, tym więcej Cię pojąć nie mogę, ale to niepojęcie daje mi poznać, jak wielkim jesteś Boże. A to niepojęcie Ciebie zapala nowym płomieniem serce moje ku Tobie, Panie” (św. Faustyna, Dzienniczek: Miłosierdzie Boże w duszy mojej 57).

Poznawaj, ale nie pojmuj. Poznasz Boga w niepojęciu. Niepojęciem zapalisz do życia serce.

poniedziałek, 11 lipca 2011

Skocznia wiecznego bytu

Imię Boga jest skocznią do wieczności. To znaczy wyobrażenie Boga jest zaczątkiem poznania prawdziwego, niewyobrażonego Boga.


Podstawowe wyobrażenie wiecznego bytu, jakkolwiek by go nie zwano, jest zawsze odskocznią od bytów doczesnych ku bytowi wiecznemu. Dodatkowe wyobrażenia wiecznego bytu, jakkolwiek by je nazywano, są zawsze ciężarem przyciągającym do bytów doczesnych i odciągającym od wiecznego. Podstawowe wyobrażenie wiecznego bytu pozwala na puszczenie wszelkich wyobrażeń i wyjście poza wyobrażenia, także poza wyobrażenie wiecznego bytu.

Imię Boga to ostatni punkt postoju człowieka.
Imię Boga to miejsce schronienia i droga zbawienia (bo można w nim pozostać i trzeba się z niego ruszyć).

Jedno wielmożne imię

Jedno Twoje imię
jak wiele w sobie zawiera!
Twoje imię jest nieskończonością,
w nieskończoności mnie zatapia.

Jesteś połączona z wszystkim,
ma Miłości,
przez małe imiona.

W jednym imieniu jest wiele
jedno imię różne ma wydźwięki
jedno imię łączy w sobie
mnóstwo towarzyszy

kocham, kocham, kocham
wszystkie Twe imiona piękne
one pokazują Ciebie
dają poznać Ciebie całą

każde imię
Ciebie mi wskazuje
w każdym imieniu
widzę Twe odbicie

Kochana
Ty jesteś we wszystkim
przez wszystko kochana

Niewinność 
(Innocence; szczegół z obrazu Akiane Kramarik,
zamieszczono za zgodą http://akiane.com/)

sobota, 9 lipca 2011

Uwielbienie Boga w Jego dziełach

Święty obraz Miłości Wiekuistej (Dzienniczek 1) to wszystkie dzieła i twory Przenajświętszej Trójcy (Dz. 5). Bóg ma być uwielbiany we wszystkich swych dziełach i tworach teraz i czasu wszelkiego. Przez dzieła i twory Boże ma być podziwiana i wysławiana wielkość miłosierdzia Bożego (Dz. 5).

piątek, 8 lipca 2011

Pyłki

wiosenny wiatr
unoszą się pyłki
ławice pyłków
piękny widok


choć nieliczne tylko
zapylają rośliny
w pamięci po wiośnie
pozostaje piękny widok

przychodzi zima
wszystko obumiera
w pamięci pozostaje
piękny widok pyłków

choć nie wszystkie były płodne
to dla kochającej duszy
sam ich widok jest płodnością

przyjdzie następna wiosna
i kolejne zapylanie
znów ujrzymy
piękno pyłków
płodnych i niepłodnych

zawsze kwitnij
niewyobrażonym
widokiem pyłków

Imię My

My jesteśmy imieniem Pana. Imieniem to znaczy własnością. Imię oznacza własność, właściwość, coś własnego, przymiot. My należymy do Pana, jesteśmy więc Jego imieniem. Lud Boży jest Jego imieniem. Istoty duchowe są Jego imieniem. „On jest naszym Bogiem, a my ludem z Jego pastwiska i owcami w Jego ręku” (Ps 95,7). „Bo dziełem Pana jest lud Jego, Jakub udzielną Jego własnością” (Pwt 32,9).

czwartek, 7 lipca 2011

Przypowieść o budowaniu Królestwa Bożego

   «Teraz posłuchajcie przypowieści o tym, jak Bóg pracuje w sercach, by zbudować Swe Królestwo, bo każde serce jest małym królestwem Boga na ziemi. Potem, po śmierci, wszystkie te małe królestwa gromadzą się w jednym jedynym Królestwie Niebieskim – bez granic, świętym, wiecznym.
   Królestwo Boże w sercach tworzy Boży Siewca. Przychodzi i rozrzuca ziarno w Swojej posiadłości, którą jest człowiek. Człowiek należy do Boga, każdy człowiek od swego początku należy do Niego. Potem idzie do innych posiadłości – ku innym sercom. Mijają dni, mijają noce. Dni przynoszą słońce i deszcz, w tym wypadku – promieniowanie Bożej miłości i wylanie Bożej mądrości, która mówi do ducha. Noce przynoszą gwiazdy i wypoczynek w ciszy, w naszym wypadku – jaśniejące wspomnienia o Bogu i spokój ducha, aby pozwolić duszy na skupienie i medytację.
   Ziarno w następstwie niedostrzegalnych i mocnych wpływów opatrznościowych pęcznieje, otwiera się, wypuszcza korzenie, zapuszcza je, wysuwa z wnętrza pierwsze małe listki, wzrasta. Wszystko to bez pomocy człowieka. Ziemia wytwarza samorzutnie kiełek z nasienia, potem kiełek się umacnia i podtrzymuje powstający kłos, następnie kłos się podnosi, pęcznieje, twardnieje, staje się złocisty, sztywny, doskonały z uformowanym ziarnem. Kiedy jest dojrzały, siewca powraca i przykłada sierp, gdyż zasiew osiągnął pełnię. Nie mógłby się rozwinąć bardziej i dlatego jest zbierany.
   W sercach Moje słowo dokonuje tej samej pracy. Mówię o sercach, przyjmujących ziarno. Praca jednak jest powolna. Trzeba uważać, by nie zniszczyć wszystkiego, przez wkraczanie nie w porę. Jakie to żmudne dla małego nasienia otworzyć się, zapuścić korzenie w glebie! Również ciężka jest ta praca dla serca twardego i zaniedbanego. Musi się ono otworzyć, pozwolić się przeniknąć, przyjąć coś nowego, trudzić się karmieniem siebie. Musi ukazać się inne, a więc przyobleczone w to, co pokorne i użyteczne, a nie w kwiaty nęcące, okazałe, bezużyteczne i bujne, które wcześniej je okrywały. Musi zadowolić się pracą pokorną, bez szukania podziwu – dla pożytku Planu Bożego. Musi uaktywnić wszelkie swoje zdolności, aby wzrosnąć i uformować kłos. Musi rozpalić się miłością, by stać się ziarnem. Po odniesieniu zwycięstwa nad szukaniem ludzkich względów – co jest bardzo, bardzo, bardzo bolesne – po zmęczeniu i cierpieniach, aby polubić nową szatę, musi i od niej się oderwać przy pomocy bolesnego cięcia. Trzeba wszystko dać, by wszystko posiadać; pozostać ogołoconym, by przyoblec się w Niebie w szatę świętych. Życie grzesznika, który staje się świętym to najdłuższa, najbardziej heroiczna, najbardziej chwalebna walka. Mówię wam to».

Słowa Jezusa z Poematu Boga-Człowieka III, 44 (W domu matki Beniamina w Magdali), Vox Domini, Katowice 2000, s. 267-268).

O królestwie niebieskim i królestwie Bożym:

środa, 6 lipca 2011

Pierwotne ubóstwo

Ubóstwo to przede wszystkim nie mieć własnego zdania.

Szczerość serca

Mowa świętego jest prosta i bezpośrednia.
Nie potrzebuje stosować żadnych upiększeń.
Jej słowa dotykają bezpośrednio serca i tam pozostają.
...Brak zbędnych upiększeń.

wtorek, 5 lipca 2011

Przypowieść, porównanie i przenośnia

   Przypowieść dana jest dla pocieszenia smutnego człowieka, który tuła się po ziemi. Przypowieść jest jak anioł i pośrednik, który przez codzienność zbliża ziemskiego człowieka do niecodzienności Boskiej rzeczywistości niebiańskich zachwytów. Myśli ludzkie krążą po tym, co światowe. Bóg to widzi i do swej kieszeni sięga, żeby z niej wydobyć słowa, które pojmą ludzkie myśli.
   Te porównania i przypowieści są dla świata i dla ludzi świeckich, ale wszystkie one powstają z ducha miłosierdzia. Porównanie więc powstaje ze zrozumienia przenośni. Jednak opowiadacz przypowieści i porównań, nie wypowiada przenośni, ale zachowuje je w głębokiej tajemnicy. Wszystko po to, aby nie otwierać oczu głupcom, którzy mają złe zamysły. Dla nich tylko jest przypowieść. Przez nią rodzi się w nich wiara. Później, kiedy wiara wyda owoc, objawiona jest przenośnia. Teraz rzeczywistość Boska nie jest już tak skryta. Odsłania się wszędzie i we wszystkim, i przez zastosowanie przenośni, w sercu ludzkim gości.
   Przypowieść jest jak ziarno zasiane w sercu. Porównanie jest jak ziemia i niebo, słońce, powietrze i deszcze – to jest wiedza, która pozwala na wykiełkowanie ziarna. W końcu przenośnia jest jak roślina i owoc – wynik rozmyślania, poznanie rzeczywistości.
   To co ukryte, wychodzi na jaw przez poznanie podobieństwa. Nierzeczywiste skojarzenia wprowadzają w niewidzialną rzeczywistość – nieokreśloną i tajemniczą. Odsłaniają najgłębsze pokłady uczuć i pozwalają wierzyć. Szczyt wiary – widzieć wszędzie i we wszystkim cudne przejawienia Boga, samego siebie widzieć jako wielką tajemnicę – niezmierzonego, tak jak Boga.

poniedziałek, 4 lipca 2011

Myśl o Boskości

Boskość, o której świat już zapomniał,
cichy wiatr, szelest liści,
drobny krok, wiotki ruch ręką,
mrugnięcie okiem,
Boskość w ulotności i nieuchwytności,
tylko taka mnie upaja.

niedziela, 3 lipca 2011

Zwierciadlany świat

   Zwierciadło nie działa, gdy się na nie nie patrzy. Żeby zobaczyć siebie, musisz spojrzeć w zwierciadło. Czym jest zwierciadło? Zwierciadło jest tym, co odbija światło. Świat jest twoim zwierciadłem, świat odbija światło, w świecie zobaczysz siebie.
   Ty też możesz być zwierciadłem. Świat jest twoim zwierciadłem, a ty możesz być zwierciadłem dla świata, jeśli zwrócony będziesz do nieba, a odwrócony od świata. Zwierciadło jest odwrotnością, dlatego odbija światło.

sobota, 2 lipca 2011

Życie dziecka

Pamiętasz jak byłeś jeszcze dzieckiem? Takim trzeba być. Budzisz się rano, słonko albo chmury, a ty wstajesz. Troszkę jedzenia, troszkę picia, i zabawa, życie płynie. Sny i uśmiechy. Skaleczysz się? Trochę popłaczesz, otrząśniesz się i głowa do góry. Trzeba żyć i oddychać.

piątek, 1 lipca 2011

Drogi, prawdy i życia

   Jezus powiedział o sobie, że jest drogą, prawdą i życiem. Nie wykluczył tymi słowami, że także ktoś inny jest drogą, prawdą i życiem. Nie powiedział przecież, że tylko On jest nimi. Także Ojciec jest drogą, prawdą i życiem. Jest nimi także Duch Święty, a także stworzenie, któremu udziela się Boża łaska.
   Każdy może powiedzieć śmiało o sobie, że jest dla siebie drogą, prawdą i życiem, jeśli tylko odnajduje w sobie odcisk Stwórcy. Nie jest to pychą, ale stwierdzeniem prawdy, uznającym Boskie pochodzenie człowieka. Pychą byłoby to wtedy, gdyby człowiek twierdził, że tylko on sam jest drogą, prawdą i życiem, i że poza nim nie ma innych.
   Św. Ojciec Pio mówił o sobie, że jest sam dla siebie tajemnicą. Oznaczało to, że odnajdywał Boga w sobie. Był dla siebie niepojęty, tak jak niepojęty jest Bóg.