11. Modlitwa.
O Wieczny i najłaskawszy Boże, który w swym górnym domu, Niebiosach, choćby i było tam Mieszkań wiele, jesteś tak samo, i na równi w każdym Mieszkaniu; to jednak tutaj w swoim dolnym domu, chociaż napełniasz wszystko, jesteś w niektórych z jego pokojów inaczej, niż w innych; inaczej w twoim Kościele, niż w mojej Izbie, i inaczej w twoich Sakramentach, niż w moich Modlitwach, tak chociażbyś był zawsze obecny, i zawsze działający w każdym pokoju w tym twoim Domu, moim ciele, to pokornie cię proszę abyś zawsze okazywał bardziej skuteczną obecność w moim sercu niż w innych Posługach. Do domu twego Namaszczonego wejdą nielojalne osoby, Zdrajcy; do twego Domu, Kościoła, wejdą Obłudnicy i Bałwochwalcy; Do niektórych Pokojów tego twojego Domu, mojego Ciała, wejdą Pokusy, wejdą Zakażenia; lecz moje Serce, niech będzie twoją Komnatą Sypialną, o mój Boże, i tam nie daj im wejść. Hiob zawarł Przymierze ze swymi Oczami, lecz to nie zawarcie tego Przymierza, a twoje zamieszkiwanie w jego sercu, umożliwiło mu dochowanie tego Przymierza. Sam twój Syn miał w Duszy smutek aż do śmierci, i miał odrazę, i odżegnywanie się wobec śmierci, kiedy się zbliżała; ale miał też swój Nasercowy Lek, Jednak nie moja wola, lecz twoja niech się stanie. I tak jak nas nie wyręczyłeś, swoich przybranych synów, od tych zakaźnych pokus, tak też nas im nie wręczyłeś, ani nie wzbroniłeś nam swoich Nasercowych Leków. Zostałem ochrzczony w twojej Nasercowej wodzie, przeciw grzechowi Pierworodnemu, i piłem twoją Nasercową Krew, na moje wyzdrowienie, z grzechu czynnego, i nawykłego, w innym Sakramencie. Ty, o Panie, który odcisnąłeś wszystkie zalety medyczne, które są we wszystkich stworzeniach, i utworzyłeś nawet ciało Żmij, aby towarzyszyło Lekom Nasercowym, potrafisz uczynić tę obecną chorobę, zdrowiem wiecznym, tę słabość, siłą wieczną, i samo to przygnębienie, i słabość serca, potężnym Lekiem Nasercowym. Kiedy twój błogosławiony Syn wołał do ciebie, Boże Mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? ty wyciągnąłeś do niego rękę; jednak nie po to by wybawić jego smutną duszę, ale by przyjąć jego świętą duszę. Nie pragnął on nawet dłużej odciągać jej od ciebie, ale polecił ją tobie. Widzę teraz na sobie twoją rękę, o Panie, i nie pytam dlaczego przychodzi, co zamierza; czy każesz jej jeszcze bym pozostał przez jakiś czas w tym Ciele, albo każesz bym spotkał ciebie tego dnia w Raju, nie pytam, ani w życzeniu, ani w myśli. Niemoc Natury, Ciekawość Umysłu to pokusy które ofiaruję; a milczące, i absolutne posłuszeństwo, twojej woli, jeszcze zanim ją poznam, to mój Lek Nasercowy. Zachowaj go dla mnie, o mój Boże, a on zachowa mnie dla ciebie; tak abym kiedy już skatechizujesz mnie tutaj dolegliwością, otrzymał wspanialszy stopień, i służył tobie na wyższym stanowisku, w twoim królestwie Radości i Chwały. Amen.
Przekład z angielskiego: Jakub Szukalski
Źródła:
John Donne, Devotions Vpon Emergent Occaſions, and ſeuerall ſteps in my Sicknes, London 1624
John Donne, Devotions Upon Emergent Occasions, Cambridge 1923
Źródła:
John Donne, Devotions Vpon Emergent Occaſions, and ſeuerall ſteps in my Sicknes, London 1624
John Donne, Devotions Upon Emergent Occasions, Cambridge 1923
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz