piątek, 25 listopada 2011

Niejasności chwili obecnej

   Chwila obecna jest rzeczywistością. Mogą się w niej pojawić różne złudne obrazy i dać słyszeć różne łudzące głosy. Jedne obrazy mogą prowadzić do zbawienia, inne do zguby. Chwila obecna nie jest więc wolna od możliwości błędu. W chwili obecnej rozstrzyga się przyszłość. Przez rozpoznanie istoty wybiera się lepszą przyszłość – niebo; a przez nierozpoznanie – przyszłość gorszą – beznadzieję piekła albo cierpienie czyśćca.
   Wiara w Boga i poznanie Jego obrazu prowadzą do zbawienia w rozstrzygającej chwili obecnej. Bóg jest Prawdą – Istotą Rzeczywistości. Jeśli wierzy się w Prawdę, to w chwili rozstrzygającej Ta Prawda wskaże prawdziwą drogę zbawienia. Podobnie, obraz Boga jest obrazem Prawdy i jego rozpoznanie pomaga odróżnić obraz prawdziwy od kłamliwego. Jeśli rozpozna się obraz prawdziwy, on stanie się przewodnikiem na drodze do prawdziwego zbawienia.
   Chwila obecna jest drogą, na której jawią się znaki. Jeśli umie się te znaki odczytać, można dotrzeć do celu. Jeśli znaków się nie zna, można się tułać bez końca.

       Chwila obecna
              pełna możliwości.
       Otwierają się widoki
              zbawienia i zagubienia.
       Rozpoznaj znaki
              rzeczywistości.
       One zawiodą
              do ocalenia.


Zobacz także:
Chwila obecna,
Wyjaśnienie „Chwili obecnej”,
Godzina miłosierdzia, chwila obecna, chwila spotkania,

Pełna miara

   Pełną miarą wymierz należność bezbożnym za uczynki przedtem wyliczone (por. Iz 65,7). Niech będzie to doskonała odpłata.
   W każdym bezbożnym szukaj drzwi na przyjęcie łaski i okaż mu wszelkie możliwe czyny miłosierdzia. Miłosierdzie doprowadź do pełnej miary, i jeśli w rozstrzygającej chwili bezbożny miłosierdzia nie będzie przyjmował, wtedy pełną miarą okaż sprawiedliwość. Odpłać mu odpowiednio do jego winy. Zawsze stosuj wszelkie możliwe czyny miłosierdzia i dopiero kiedy wszystko już zawodzi, w ostateczności, okaż sprawiedliwość.

Przystępność Jestem dla każdego

   W doczesności – na tym ziemskim padole – Jestem jest przystępny dla tych, co o Niego nie dbają. Tym, którzy Go nie szukają, daje się znaleźć (por. Iz 65,1). Mówi: Oto jestem, jestem! do narodu, który nie wzywa Jego imienia – do tych ludzi, którzy żyją bez wyobraźni i nie mają pojęcia. Codziennie wyciąga ręce do ludu buntowniczego, który postępuje drogą zła ze swoimi zachciankami. To lud, co Go pobudza do gniewu bez ustanku, i to bezczelnie, składając dary w gajach i paląc kadzidło na cegłach, przebywając w grobowcach i trawiąc noce w zakamarkach, jedząc wieprzowe mięso i nieczyste potrawy z sosem w swych misach (por. Iz 65,1-4).
   Kim są ci, co składają dary w gajach? To bywalcy wielkich targowisk tego świata i czciciele swoich marnych bożków – owoce swoich prac składają w podarku swoim własnym żądzom, swoim złudnym wyobrażeniom szczęścia.
   A kim są ci, co palą kadzidło na cegłach? Oni, co wszelkie nabyte dobroci poświęcają swym marnościom. Otrzymują skarby mądrości i cnót, ale nie robią z nich pożytku. Wszystko trwonią i kładą na martwym kamieniu zamiast udzielać się biednym i nędznym.
   Kim są ci, co w grobowcach przebywają? To zamknięci w swoich skostniałych poglądach. Na światło nie wychodzą, wybierają ciemności. Podobni do nich są ci, co noce trawią w zakamarkach. Za dnia ich nie widać, nocą wychodzą i się pokazują. Chodzą w swe kąty, gdzie gra muzyka i błyskają światła. Tam kryją się pod osłoną nocy, w dźwiękach i światłach, przystrojeni maskami.
   Kim są ci, co zjadają wieprze – nieczyste mięso? To żywiący się tym, co niedozwolone – pokarmami zdobytymi nieuczciwą pracą, pokarmami zdobytymi przez żądzę wybujałej wyobraźni, pokarmami szkodliwymi dla zdrowia i strawami
skażonymi. Przez swą wielką żądzę i wybujałą wyobraźnię oblewają swe strawy sosami, jakby po to, aby im dodać szlachetności i by jeszcze bardziej pobudzały żądze.
   Taki jest lud, który do Jestem mówi: Odejdź, nie przystępuj do mnie, bo uczyniłbym cię poświęconym – nie podchodź, bo jak przyjdziesz, to cię zjem (por. Iz 65,5). Z Jestem nawet strawę sobie czynią przez swój błędny nawyk. Oni są dymem w Jego nozdrzach, ogniem płonącym przez cały dzień. W wonnym i czystym powietrzu Jestem bałwochwalcy są smrodem i dymem. Oni ciągle gniewem Go zapalają, a ogień Jego nie gaśnie (por. Iz 65,5).
   Wszystkie te bezczelności Jestem ma zapisane (por. Iz 65,6). On wszystko widzi, w pamięci chowa. Nie spocznie dopóki im nie odpłaci za ich winy (długi) i za winy ich ojców, za wszystkie razem, za to, że palili kadzidło na górach i znieważali Jestem na pagórkach – wynosili się swą pychą aż pod obłoki i uprawiali nierząd na wysokich swych stanowiskach.
   Jestem wymierzy im należność za uczynki przedtem wyliczone (por. Iz 65,7). W świetle prawdy zobaczą ile warte były ich dzikie grabieże. A że Jestem wcześniej nie poznali, będą po swojemu wyliczali i kara ich będzie sroga. Sami miłosierdzia nie mieli, to też teraz ich nie spotka.

Rozpuszczanie baniek mydlanych

Przyglądaj się wszystkiemu dobrze,
niech rozpuszcza się w twoich oczach.

Śpiew

Głos Boga jest śpiewem, nieustannym śpiewem.

Dwa promienie – dwa chrzty

Dwa promienie krwi i wody są też obrazem chrztu ognia i chrztu wody. Pierwszy jest dla uzdrowienia, a drugi dla oczyszczenia (por. Mt 3,11-12). Pierw jest dany chrzest wody, który obmywa i uśmierza. Później nadchodzi chrzest ognia, który zapala i ożywia.

O obecności

Aby wejść na górę,
musisz zejść na dół.
Aby zejść na dół,
musisz wejść na górę.
Lecz jeśli nie jesteś ani u góry,
ani na dole, ani pośrodku,
wtedy wszystkie udręki znikają.
Ani się nie obejrzysz,
a będziesz rozmawiał z Bogiem.