czwartek, 17 sierpnia 2017

Eufrat

Nazwa Ferat (Eufrat: פְרָֽת)
podobna do owocu
w języku angielskim fruit
zaraz potem w Księdze Rodzaju (2,15n)
mowa o zakazanym owocu
takie dziwne zrządzenie
aby się zadziwić

Zobacz jeszcze greckie fero (φέρω)
noszę
jak podobne
rzeka Eufrat
Wielki Strumień
Nosiciel
Zryw (Porywająca Rzeka)

Przynoś owoc obfity,
trwając w Bezkresnej Rzece (por. J 15,5)

środa, 16 sierpnia 2017

(22) Żywoty Świętych: Mariusz, Marta, Audyfaks i Abakuk

Męczeństwo ś. Mariusza, Marty,
Audyfaksa i Abakuka,
wzięte z starych ksiąg męczeńskich Rzymskiego Kościoła.
Pisze o nich Beda, i Uswardus, i Grzegorz ś. Dialog. Cap. 30. 
Cierpieli roku Pańskiego, 214.1

   2Za czasu Klaudiusa z Persjej, zacni a wielkiego rodu ludzie, Marius który był syn Maromena hetmana Perskiego, i Marta córka książęcia Kusuntis, żona jego, z dwiema synmi swojemi, Audyfaksem i Abakukiem, poprzedawszy w Persjej imiona swoje, więtszą część ubogim rozdawszy – dla miłości Pana naszego Jezusa w którego byli nowo uwierzyli, ubóstwa Jego naśladując, na wieczne się pielgrzymstwo i posługi męczenników świętych w Rzymie cierpiących, udali. 3I przyszli do Rzymu, aby groby, i Apostołów, i inych pobitych męczenników nawiedzali, a żywe dla imienia Chrystusowego osadzone w ciemnicach więźnie, majętnością swoją, i pracą (chociaż z niebezpieczeństwem) opatrowali. Gdy przyszli do więzienia za Tybrem na zamek – naleźli tam ś. Kwiryna,4 który już był wielkie męki ucierpiał dla P. Jezusa, i inych niemało Chrześcian, o to imię tylo posadzonych – i umywając im nogi, a opatrując potrzeby ich, płakali nad nimi, o modlitwę ich za sobą prosząc. Taka była chuć i miłość wielka tych ludzi ku Bogu, jakoby na samego Chrystusa patrząc, tak braciej i członkom Jego usługowali. Gdy potym Klaudius dekret uczynił na Chrześciany, aby te którzy byli dla wiary ś. Powiązani, abo na robotę i niewolą potępieni, tracono; 5tedy dwieście sześćdziesiąt i dwu Chrześcianów, którzy robili około piasku, w pętach wywiedziono na plac, i tam je, czyniąc ludziom widoki i igrzyska, żołnierzom ustrzelać kazał Klaudius. Tak się ci zstali, jako mówi Apostoł,6 pozorem światu, i hańbą – iż z ich zdrowia i krwie niewinnej, żarty sobie niewierni poganie czynili – zstali się jako owce wiedzione na zabicie,7 aby wiecznej chwały uczestnicy z Chrystusem byli.
   Około tych pogrzebu wiele pracej podjęli, ten ś. Marius z żoną i z synmi, i wielki nakład uczynili. Pogrzebli też jednego zacnego rotmistrza Klaudiusowego, na imię Blasta, i Jana mistrza jego w wierze. O czym gdy się Klaudius dowiedział, kazał ich szukać. Ale na ten czas iż tajemnie czynili, naleźć ich nie możono. Dowiedzieli się potym – iż ś. Kwiryna w nocy zabito i wrzucono w Tyber, tedy także z pilnością nalezione ciało jego pogrzebli z Pastorem kapłanem. 8W nocy około pogrzebów tych chodząc, usłyszeli śpiewanie Chrześciańskie w jednej gospodzie, gdzie się był Biskup Kalikstus z Chrześciany zamknął – do nich wszedszy, wielką pociechę z społeczności onej chwały Bożej odnieśli. I na inne dla Chrystusa prace i męki spólnie się posilając gotowali.
   Pojmano potym te święte Chrystusowe sługi, to jest Mariusza z żoną i z synmi. A gdy byli stawieni przed Cesarza, rozumiejąc iż wiele pieniędzy mają, spytał ich: Skądeście? Rzekł Audyfaks starszy syn: z Persjej. Coście za rodu, a pocoście tu do Rzymu przyszli? Oni mu powiedzieli: roduśmy jako Bóg wie zacnego – 9tuśmy przyszli dla czynienia modlitwy u nóg Apostolskich – bośmy tego wielce pragnęli. Spyta ich Klaudius: Czemuście odstąpili ojcowskiej wiary, i bogów swoich, umarłegoście sobie za Boga obrali? Oni rzekli: jesteśmy słudzy Chrystusowi. Spyta ich: macieli jaką majętność abo pieniądze, a gdzieście co zostawili? Powiedzieli: dalichmy je temu, który ich nam na mały czas użyczył, to jest Panu naszemu Jezusowi. Co usłyszawszy Klaudius, bawić się nimi dalej niechciał, ale polecił Muscjanowi staroście, mówiąc: jeśli nie będą ofiarować bogom, a swego nie przestaną, daj je rozmaicie męczyć. Tedy Muscjan widząc stateczność ich, kazał je pierwej kijmi bić.
   10A Marta i męża i syny upominała, aby cierpliwi byli aż do końca, a nie żałowali doczesnego zdrowia za on wieczny żywot, do którego przez krótkie męki wniść mieli. Pomnicie, powiada, synowie moi mili, co za nas Zbawiciel nasz cierpiał – a jaką nam ciasną tę drogę i krzyża noszenie przykładem i nauką zostawił. Jam was porodziła wedle ciała – ale gdy was wedle ducha Chrystusowi urodzonych, do końca odchowam, a Jemu wiernymi będziecie, moje się wesele w was wypełni – i boleści którem dla was podjęła, dobrze mi się nagrodzą. Krótki ten wiek świata tego, który tracim, i małe te męki które cierpim, do wielkiego nas wesela i nieprzeżytych rozkoszy przywiodą. Temi i innemi słowy, i syny, i męża, mężna białagłowa namawiała. Przed której oczyma, pierwej syny, potym męża kijmi zbiwszy – na palach powrozy ciągnąć, i żelaznymi blachami palić, i grzebieńmi srogiemi ciało ich targać, i po nim jako brózdy czynić, okrutnik rozkazał. A ona ich krwią, oczy sobie, i członki pomazowała. A potym też toż i sama cierpiała. W tym wszytkim nic się nie zmieniło serce ich. Ale w onych okrutnych mękach chwalili, Pana Jezusa, iż je miedzy sługi swoje poczytać raczył, a męki swej uczestniki uczynił. 11Tedy naostatek on okrutny starosta, ucinać obie ręce wszystkim czterem rozkazał – które gdy im odcięte były, każdemu swoje na szyję zawieszono, a wodzono je po Rzymie, z wołaniem takim woźnego: Nie bluźnicie bogów – za to was karzą. Tę sromotę i wielką boleść, skromnie odnosiło święte ono gniazdo, a żadnej odmiany po sobie nie dawało znać. Jeden drugiego dobrymi słowy posilał, a zwłaszcza miła matka i żona. Tedy je wywieść na drogę Kornelią, i u miejsca Nymfas, Katabassy nazwanego, pościnać kazano – których ciała białagłowa jedna Felicitas, na poły spalone podniosła, i uczciwie na roli swojej pogrzebła – na cześć i chwałę Bogu nieśmiertelnemu. Amen.

   12[1.] O dziwna i mężna ku synom tej matki miłość. Dopiero się matką być zna, i z swego płodu radość ma – gdy dzieci Bogu do nieba, a nie światu na ziemi rodzi, gdy na ich męki i śmierć dla Chrystusa patrzy. Czemu im zostać i uchodzić nie kazała? Bo je wedle Boga, a nie wedle świata miłowała. Fałszywa miłość docześna, krótka jest, a prędko przyjaciela dzieli. Ale prawa w Bogu gdy się tu pocznie, w niebie bez końca zostaje. Jeśli się w przyjacielu, w synie, i w córce kochasz, a jego miłujesz – także miłuj jakoby z nim wiecznie, w radości niebieskiej, używać miłości w Bogu i kochania mógł. Ale na to rodzice nie baczą – miłując fałszywą a świecką miłością dzieci swoje, dusze ich tracą, i do piekła prowadzą. Gdzie z nich wieczny wiekom smutek i żałość mieć będą. Wielkie rzeczy w tych miłych nowo nawróconych Chrześcianach, żywa wiara miłością Chrystusową gorająca czyniła. Odbieżała imion wielkich i majętności, wzgardziła rodu zacnością, poniżyła się do nóg i posług członków Chrystusowych, rękę hojną na jałmużnę rozpuściła – nakoniec krzyża i udręczenia dla Chrystusa tak daleko szukając, z Persjej aż do Rzymu bieżała – i dziatki, namilszą rzecz na świecie, na toż męczeństwo niosła – a zdrowie i żywot rada za Pana swego wyznanie i sławę położyła. Toć jest wiara wielka, która tak wielkie rzeczy czyni.
   2. 13Widzisz pielgrzymowanie do Rzymu z tak dalekiej strony, jako świętym zwyczajne było. Woleli w śmierć wpaść, niżli bez tej pociechy nawiedzenia grobów Apostolskich, i inych męczenników, zostać. Od Rzymu ich on ostry miecz nie odstraszył – a nas lada trudnostka od wiela dobrego zbawiennego, jako leśne ptaki, odpłoszy. A gdzież są ci, co mówią: Piotr święty w Rzymie nie był? Doczegóżby się ci kwapili, i tak drogo tę pociechę kupowali?
 
1  XIX. Ianuar. Stycznia. Mart. R. 19. Ianua.
Klaudius to był wtóry Cesarz tego imienia.
Wielka miłość ku więźniom Chrystusowym.
4  Zapisane „Quiryna” u Skargi.
262. Męczenników ustrzelanych.
6  1 Kor 4.
7  Ps 44(43).
Modlitwy i śpiewania nocne.
Modlitwy u nóg Apostoła Piotra i Pawła pragnęli święci.
10  Niewiasta mężna, i męża i syny do korony męczeńskiej pobudza.
11  Męka i zelżywość wielka.
12  Obrok duchowny.
13  Pielgrzymowanie do Rzymu

Źródło:
Ks. Piotr Skarga, Żywoty Świętych Stárego y Nowego Zakonu, ná káʒ̇dy dzień przez cáły rok, Kraków 1605, pomocniczo: Kraków 1598
Transkrypcja typu „B”: Jakub Szukalski

Por. Spis świętych.
 

sobota, 12 sierpnia 2017

Podpora przyjaźni

Ludzka przyjaźń
tak wiotka i tak krucha 
nigdy nie przyniesie ci zawodu
kiedy sobie zapamiętasz
że zawsze czeka Bóg

gdy w sercu wyryjesz sobie słowa
wielu jest wezwanych
ale wybranych niewielu
i te słowa wciąż pocieszne
Bóg dał
i Bóg zabrał

i choć pełen uczuć będziesz
choć serce będzie pałać miłością
to po przełamaniu chleba
po zniknięciu przyjaciela
nie będziesz czuł zawodu

ponad uczuciami
pozostanie żywa pamięć
w sercu Boże Słowo

piątek, 11 sierpnia 2017

Przenikająca maleńkość

Da się kochać
kto pozostaje małym
wielkość nieprzystępna
niewiele ma z miłości

Ach, niech się wzbiję
do tej maleńkości
abym był tak kochany
by zapalić do kochania innych
by roztopić góry i skały
by poruszyć w posadach
największe wielkości
niech będę drobny jak pyłek
bym przeniknął przez skóry kości
wszedł w samo sedno
tego co ożywia w sercach
ducha szczerej Miłości

czwartek, 10 sierpnia 2017

Samotni

Zamknięci samotnicy
ożywają
przy dotyku
uśmiechu i życzliwości
przy cudzie
przetopienia zastygłej twarzy
na żywo tętniące słońce
przy wyjściu
ze swej utartej skostniałości

Zamknięci samotnicy
to iskry
wciąż czekające na zapalenie
w powietrzu twojej miłości

środa, 9 sierpnia 2017

(70) Cztery Ewangelie i Poemat Boga-Człowieka: Bóg a świat

   Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego – miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie! (Mt 6,24)

   Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie! (Łk 16,13)

   Οὐδεὶς δύναται δυσὶ κυρίοις δουλεύειν· ἢ γὰρ τὸν ἕνα μισήσει καὶ τὸν ἕτερον ἀγαπήσει, ἢ ἑνὸς ἀνθέξεται καὶ τοῦ ἑτέρου καταφρονήσει. οὐ δύνασθε θεῷ δουλεύειν καὶ μαμωνᾷ. (Mt 6,24)

   Οὐδεὶς οἰκέτης δύναται δυσὶν κυρίοις δουλεύειν· ἢ γὰρ τὸν ἕνα μισήσει καὶ τὸν ἕτερον ἀγαπήσει, ἢ ἑνὸς ἀνθέξεται καὶ τοῦ ἑτέρου καταφρονήσει. οὐ δύνασθε θεῷ δουλεύειν καὶ μαμωνᾷ. (Łk 16,13)

   Pokój niech będzie z wami. Kiedy wyjaśniam wam drogi Pańskie, robię to po to, abyście nimi kroczyli. Czy możecie iść równocześnie ścieżką, która skręca w prawo, i tą, która wiedzie w lewo? To niemożliwe, bo jeśli wejdziecie na jedną, musicie porzucić drugą. Nawet gdyby ścieżki leżały blisko siebie, nie moglibyście iść jedną stopą po jednej, a drugą – po drugiej. Skończyłoby się to zmęczeniem i zabłądzeniem, nawet gdyby chodziło o jakiś zakład.
   Pomiędzy ścieżką Boga i szatana jest duża odległość. Nie przestaje się ona zwiększać, dokładnie tak jak te dwie ścieżki, które tu są połączone, lecz w miarę obniżania się ku dolinie oddalają się coraz bardziej od siebie, jedna – zmierza w stronę Kafarnaum, druga – ku Ptolemaidzie.
   Z życiem jest tak samo. Toczy się ono pomiędzy przeszłością i przyszłością, pomiędzy złem i dobrem. Pośrodku znajduje się człowiek ze swą wolą – z możliwością wolnego wyboru. Na krańcach z jednej strony jest Bóg i Jego Niebiosa, z drugiej – szatan i jego Piekło. Człowiek może wybierać. Nikt go nie przymusza. Nie mówcie Mi, usprawiedliwiając swe schodzenie ścieżką w dół: „Szatan nas kusi”. Przecież Bóg też nas „kusi” Swą miłością i pokusa ta jest bardzo silna. Pociąga nas przez Swe słowa, a one są bardzo święte; przez Swe obietnice, które są bardzo ponętne! Dlaczego więc pozwolić się kusić tylko przez jednego – i to przez tego, który najmniej zasługuje na słuchanie? Czyż słowa, obietnice, miłość Boga nie wystarczą, by unieszkodliwić truciznę szatana?
   Uważajcie, aby to nie przemawiało na waszą niekorzyść. Zdrowie fizyczne nie chroni przed zakażeniami, lecz ułatwia ich pokonywanie. Jeśli zaś ktoś jest chory, a przez to już osłabiony, prawie zawsze ulega nowemu zarażeniu. Jeśli przeżyje, będzie bardziej chory niż wcześniej, bo nie ma we krwi mocy, by całkowicie zniszczyć zakaźne zarazki. Tak samo jest ze sferą wyższą. Jeśli ktoś jest moralnie i duchowo zdrowy i silny, to nie znaczy – wierzcie Mi – że nie jest wolny od pokus, lecz zło nie zapuszcza w nim korzenia. Nieraz ktoś mówi Mi: „Chodziłem do tej lub do tego, czytałem to lub tamto, próbowałem doprowadzić do dobra tego lub tamtego, jednak zło, które było w ich umyśle i w ich sercach, zło, które było w tej książce, weszło we mnie”. Odpowiadam: „To świadczy, że stworzyłeś już grunt podatny na wchłonięcie wszystkiego. To świadczy, że jesteś słabym człowiekiem, któremu brak siły moralnej i duchowej. Przecież nawet dzięki naszym wrogom powinniśmy tworzyć dobro. Obserwując bowiem ich błędy, mamy się uczyć unikania ich. Człowiek inteligentny nie pozwala się zwieść przez pierwszą usłyszaną naukę. Człowiek całkowicie nasycony jakąś doktryną, nie umie zrobić w sobie miejsca innej nauce. To wyjaśnia trudności, jakie napotykamy, usiłując przekonać do pójścia za prawdziwą Nauką ludzi, zafascynowanych bez reszty jakimś innym nauczaniem. Kiedy Mnie zapewniasz, że zmieniasz poglądy przy najmniejszym powiewie wiatru, widzę, że masz w sobie pustkę. Twoja duchowa twierdza ma wiele wyłomów; wydmy – które powinny chronić twoją myśl – zawierają szczeliny w tysiącach miejsc. Przez nie wylewają się wody zdrowe, a napływają – zepsute, ty natomiast jesteś tak niemądry i obojętny, że nawet tego nie spostrzegasz i w żaden sposób temu nie zapobiegasz. Jesteś nieszczęśnikiem.”
   Umiejcie zatem wybrać spośród dwóch ścieżek tę dobrą i iść nią, przeciwstawiając się, przeciwstawiając i przeciwstawiając pokusom zmysłowości, świata, wiedzy i demona. Pozostawcie ludziom świata środki wstrętne, kompromitujące, nieszczere umowy z dwoma [osobami], wzajemnie sobie zaprzeczające. To nie powinno istnieć nawet pośród ludzi świata, jednak nie są oni uczciwi. Wy zatem – przynajmniej wy, ludzie Boży – nie miejcie ich. Nie możecie zawierać układów z Bogiem i z Mamoną. Nie miejcie takich [układów] nawet ze sobą, gdyż byłyby bez wartości. Wasze czyny – jeśli będą mieszaniną dobra z tym, co dobrem nie jest – mogą całkowicie utracić wartość: niedobre bowiem [czyny] mogą później przekreślić te w pełni dobre. Złe czyny sprawiają, że wpadacie prosto w ręce Nieprzyjaciela.
   Nie postępujcie więc tak, lecz służcie wiernie. Nikt nie może służyć dwom panom o różnych przekonaniach. Jeśli jednego kocha, drugiego będzie nienawidził i odwrotnie. Nie możecie należeć równocześnie do Boga i do Mamony. Duch Boży nie pogodzi się z duchem świata. Jeden się wznosi, a drugi – spada. Jeden uświęca, a drugi – deprawuje. A jeśli jesteście zepsuci, jakże będziecie mogli działać w sposób czysty? Zmysłowość rozpala się u tych, którzy są zdeprawowani, a w ślad za zmysłowością – inne żądze. Wiecie już, jak została zepsuta Ewa, a Adam – za jej pośrednictwem.
   Szatan pocałował oczy niewiasty i tak je oczarował, że każde jej spojrzenie – dotąd czyste – stało się nieczyste i rozbudziło obcą ciekawość. Potem szatan pocałował jej uszy i otwarł je na słowa wiedzy nieznanej – swojej. Nawet myśl Ewy chciała poznać to, co nie jest konieczne. Potem szatan oku i myśli przebudzonej dla Zła ukazał to, czego wcześniej nie widziały ani nie pojmowały. Wszystko w Ewie zostało obudzone i zepsute. Niewiasta poszła do Mężczyzny ujawniając mu swój sekret i przekonała Adama, by skosztował nowego owocu, tak pięknego z wyglądu, a aż dotąd zakazanego. I pocałowała go ustami, i popatrzyła na niego oczyma, w których był już szatański zamęt. I zniszczenie wniknęło w Adama, który ujrzał, i jego oko zaczęło pożądać zakazanego owocu. Ugryzł go wraz z towarzyszką i spadli z wielkich wyżyn w błoto.
   Gdy ktoś jest zdeprawowany, wtedy wciąga w zepsucie drugiego, chyba że ów jest święty we właściwym znaczeniu tego słowa. (III (cz. 1-2), 34: 29 maja 1945 i 12 sierpnia 1944. A, 5184-5211 i 3296-3303)

   La pace sia con voi. Quando Io vi spiego le vie del Signore è perché voi le seguiate. Potreste voi seguire il sentiero che scende da destra e quello che scende da sinistra, insieme? Non potreste. Perché se prendete uno dovete lasciare l'altro. Neppure se fossero due sentieri vicini potreste durare a camminare sempre con un piede in uno e l'altro nell'altro. Finireste a stancarvi e a sbagliare anche fosse una scommessa. Ma fra il sentiero di Dio e quello dì Satana vi è una grande distanza e che sempre più si fa profonda, proprio come quei due sentieri che sboccano qui, ma che man mano che scendono a valle sono sempre più lontani l'uno dall'altro, l'uno andando verso Cafarnao, l'altro verso Tolemaide. La vita è così, scorre a cavaliere fra il passato e il futuro, fra il male e il bene. Al centro è l'uomo, con la sua volontà e il libero arbitrio; ai termini: da una parte Dio e il suo Cielo, dall'altra Satana e il suo Inferno. L'uomo può scegliere. Nessuno lo forza. Non mi si dica: "Ma Satana tenta" a scusa delle discese verso il sentiero basso. Anche Dio tenta col suo amore, ed è ben forte; con le sue parole, e sono ben sante; con le sue promesse, e sono ben seducenti! Perché allora lasciarsi tentare da uno solo dei due, e da colui che è il più immeritevole di essere ascoltato? Le parole, le promesse, l'amore dì Dio non sono sufficienti a neutralizzare il veleno di Satana? Guardate che ciò depone male per voi. Quando uno è fisicamente e fortemente sano non è immune dai contagi, ma li supera con facilità. Mentre, se uno è già malato e perciò debole, perisce quasi certamente per una nuova infezione e, se sopravvive, è più malato di prima perché non ha la forza, nel suo sangue, di distruggere i germi infettivi completamente. Lo stesso è per la parte superiore. Se uno è moralmente e spiritualmente sano e forte, credete pure che non è esente da essere tentato, ma il male non attecchisce in lui. Quando Io sento uno dirmi: "Ho avvicinato questo e quello, ho letto questo e quello, ho cercato di convincere questo e quello al bene, ma in realtà il male che era nella mente e nel cuore loro, il male che era nel libro, è entrato in me", Io concludo: "il che dimostra che in te avevi già creato il terreno favorevole per la penetrazione. Il che dimostra che sei un debole privo di nerbo morale e spirituale. Perché anche dai nostri nemici noi dobbiamo trarre del bene. Osservando i loro errori dobbiamo imparare a non cadere negli stessi. L'uomo intelligente non diviene zimbello della prima dottrina che sente. L'uomo saturo di una dottrina non può fare in sé posto per altre. Questo spiega le difficoltà che si incontrano per cercare di persuadere i convinti di altre dottrine a seguire la vera Dottrina. Ma se tu mi confessi che muti pensiero al minimo soffio di vento, Io vedo che tu sei pieno di vuoti, hai la tua fortezza spirituale piena dì aperture, le dighe del tuo pensiero sono sfondate in mille punti, ed escono da esse le acque buone e vi entrano le inquinate, e tu sei tanto stolido e apatico che non te ne accorgi neppure e non provvedi. Sei un disgraziato". Perciò sappiate, dei due sentieri, scegliere il buono e proseguire su quello resistendo, resistendo, resistendo agli allettamenti del senso, del mondo, della scienza e del demonio. Le mezze fedi, i compromessi, i patti con due, contrari l'uno all'altro, lasciateli agli uomini del mondo. Non dovrebbero essere neppure fra loro, se gli uomini fossero onesti. Ma voi, voi almeno, uomini di Dio, non abbiateli. Con Dio né con Mammona non potreste averli. Non abbiateli però neppure con voi stessi, perché non avrebbero valore. Le vostre azioni, mescolate di buono e di non buono, non avrebbero valore alcuno. Quelle completamente buone verrebbero poi annullate dalle non buone. Quelle malvagie vi porterebbero direttamente in braccio al Nemico. Non fatele perciò. Ma siate leali nel vostro servire. Nessuno può servire a due padroni di diverso pensiero. O amerà l'uno e odìerà l'altro, o viceversa. Non potete essere ugualmente di Dio e di Mammona. Lo spirito di Dio non può conciliarsi con lo spirito del mondo. L'uno sale, l'altro scende. L'uno santifica, l'altro corrompe. E se siete corrotti come potete agire con purezza? Il senso si accende nei corrotti, e dietro al senso le altre fami. Voi già sapete come si corruppe Eva e come Adamo per lei. Satana baciò l'occhio della donna e lo stregò così, di modo che ogni aspetto, fino allora puro, prese per lei aspetto impuro e svegliò curiosità strane. Poi Satana le baciò le orecchie e le fece aperte a parole di una scienza ignota: la sua. Anche la mente di Eva volle conoscere ciò che non era necessario. Poi Satana all'occhio e alla mente svegliati al Male mostrò ciò che prima non avevano visto e capito, e tutto in Eva fu desto e corrotto, e la Donna, andando all'Uomo, rivelò il suo segreto e persuase Adamo a gustare il nuovo frutto, tanto bello a vedersi e così interdetto fino ad ora. E lo baciò e lo guardò con la bocca e le pupille in cui già era il torbido di Satana. E la corruzione penetrò in Adamo che vide, e attraverso l'occhio appetì al proibito, e lo morse con la compagna cadendo da tanta altezza al fango. Quando uno è corrotto trascina a corruzione, a meno che l'altro non sia un santo nel vero senso della parola. (3, 174)

Przekład polski Ewangelii: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2007 (Mt, Mk, Łk: tłum. o. Walenty Prokulski TJ; J: tłum. ks. Jan Drozd SDS)

Zapis grecki: wyd. Nestle-Aland 28

Przekład polski Poematu Boga-Człowieka napisanego przez Marię Valtortę: Ewa Bromboszcz (I-IV, VI-VII), ks. Michał Kaszowski (V), Vox Domini, Katowice (I: bez roku, II: 2010, III, cz. 1-2: 2000, cz. 3-4: 2002, IV, cz. 1-2: 2003, cz. 3-4: 2004, cz. 5-6: 2005, V: 2000, VI: 1998, VII: 1999)

Zapis włoski: Maria Valtorta, L’Evangelo come mi e' stato rivelato, Edizioni Paoline, Pisa 2001