sobota, 13 października 2018

wtorek, 9 października 2018

(59) Żywoty Świętych: Maciej Apostoł

Żywot Ś. Macieja Apostoła,
z Pisma Ś. wybrany, Actor. 1. i od innych dołożony.1

   W dobrym i mądrym porządku zostawił czeladkę swoję Król nasz, daleko w widomej postawie, to jest na wysokie niebo i królestwo, odjeżdżający Jezus Chrystus. Okrom wiernych słuchaczów swoich, w osobnym ćwiczeniu swym miał przebranych uczniów swoich siedmdziesiąt i dwu,2 jako w niższej szkole, i jako są dziś kapłani – a nad nimi na wyższą dostojność obrał inych dwunaście, które nazwał Apostoły, jako Biskupy. Nad któremi na nawyższej stolicy postawił jednego Piotra, opokę, klucznika, i pasterza wszytkich owiec i baranów swoich.3 Aby Kościół ś. jego był na wzór uszykowanego wojska,4 w którym są rotmistrze nad rotami, są mniejszy Hetmanowie nad ufcami, a wszyscy jednego Hetmana nawyższego słuchają. Egzekucja, i wykonanie rządu tego, wnet się zstała po wniebowstąpieniu i odjachaniu na Królestwo niebieskie Jezusa Chrystusa Pana naszego. Bo gdy się na tę wojnę duchowną z czartem, z światem, z ciałem, i z ciemnościami Żydowskiej i Pogańskiej niewierności Apostołowie gotowali, a świat Panu swemu Jezusowi pod moc i posłuszeństwo Jego podbić mieli – Piotr ś. jako nawyższy hetman, obaczył iż im wedle porządku Pańskiego, jednego Apostoła i starszego nad rotami niedostawało. Po nieszczęśliwym zeszciu zdrajce onego Judasza,5 wakowała, dwunasta stolica Apostolska. Piotr tedy ś. czując się być starszym nad oną czeladką Pańską pozostałą,6 i dozorcą rządu wszytkiego, i namiestnikiem Pana swojego – widział tę potrzebę, iż dwanaście ma być Apostołów, aby się postanowieniu Pańskiemu dosyć zstało, 7a ta liczba upadkiem się Judaszowym nie targała, która figurowana była i przeźrzana Duchem Ś. we dwunaście Patriarchach, aby tak jako oni w tej liczbie byli ojcami Kościoła starego, w tejże liczbie też ci zostawali ojcami i wodzami Kościoła nowego, rodzajem już nie cielesnym ale duchownym, lepszym i doskonalszym, jako lepszy i doskonalszy Kościół zaczynali. Toż się i w onych dwunaście wolech miedzianych w kościele Salomonowym znaczyło,8 którzy na sobie miedziane morze abo wodę nosili, a trzej się obracali na wschód słońca, trzej na zachód, trzej na południe, a trzej na pułnocy, świat wszytek oznaczając, iż się przez te dwanaście Apostołów, w jarzmie Chrystusowym wyćwiczonych, i w roli Jego robiących, do Kościoła Chrystusowego przez Chrzest ś. nawrócić miał. Toż potym i Jan ś. w Objawieniu widział miasto na dwunastu drogich kamieniach osadzone i fundowane, mając bran dwanaście.9 Chcąc tedy Piotr ś. liczbę tę napełnić, a na Judaszowe miejsce inego posadzić, sam z urzędu swego braciej (których było sto i dwadzieścia) opwiedział, iż tego potrzeba, aby na miejsce Judaszowe jeden z uczniów Chrystusowych wstąpił, z tych którzy byli w szkole i ćwiczeniu Jego, od początku i czasu, którego Jan chrzcić począł.
   10W czym dał znać wiele potrzebnych i godnych uważaniu nauk. Naprzód, iż Kościół Boży nie ma być, ani być nie może bez jednego, któryby spraw i rządu wszytkiego dojźrzał, i wiedział czego potrzeba, i czego nie dostaje do Chrystusowego postanowienia, i pozyskowania dusz do jedności wiary ś. i zbawienia. 11K temu iż ten starszy moc mieć ma w Kościele od Pana swego, jako od pryncypała, wziętą, na stawienie urzędników Kościelnych. Gdy ten ś. Maciej od Piotra ś. postanowiony, nie mniejszy był, a nie mniejszą moc miał jedno jako Jędrzej, i Jan, i Jakub, i inni od Chrystusa samego obrani. 12Nad to daje się znać po tym postępku Piotra ś. iż stan Apostolski w Kościele Bożym nie ustaje, ale na miejsce jednego drugi wstępuje, jako Pismo z Psalmu tamże Piotr ś. przywodzi,13 żeby biskupstwo odpadłego iny otrzymał, i na nie wstąpił. Co się i w drugim Psalmie opisuje,14 gdzie mówi, iż w Kościele Bożym na miejsce ojców wstępują synowie, i postanowisz je (Boże nasz) książętami nad wszystką ziemią. 15Jeszcze jest i przestroga w tem następowaniu jednego po drugim, iż miedzy Apostołmi i źli być mogą, jaki był Judasz – ale złość ludzka stolice i stanu nie traci ani maże, aby czci swej mieć nie miał. Co gdy w Kościele Bożym widzim a ono źli siedzą na stolicy Apostolskiej, gorszyć się nie mamy, ale nadzieję mieć, i prosić Pana Boga mamy, aby po złym dał dobrego, a na miejsce utratnika, dał dobrego duchownego gospodarza – jako tego zawżdy doświadczamy w Kościele Bożym, iż chociaż który zły przełożony dla grzechów naszych będzie, Pan Bóg nie zapomina domu swego, złego odprawia, a na jego miejsce stawi i daje wiernego a mądrego sługę czeladce swojej.
   16Nakoniec pokazuje się z tego postępku Piotra ś. iż na urzędy kościelne dawani być nie mają nowacy, nieświadomi, i nieumiejętni w rzeczach duchownych i kościelnych – ale ci którzy się w tym ćwiczyli, i długo się w tej szkole prawa Bożego uczyli. Takim był Maciej ś. stary uczeń Chrystusów, w pokusach próbowany, śmiercią i krzyżem Pana swego doznany. Tego tedy i drugiego na imię Józefa Barsabę, obrawszy Apostołowie i uczniowie ini, padli na modlitwę, i prosili P. Boga, aby ze dwu jednego im naznaczył, któryby zasiadł stolicę Judaszowę17 – i mówili: Ty Boże który znasz serca ludzkie, ukaż nam któregoś obrał z tych dwu, aby wziął miejsce do posługi i Apostolstwa, z którego wypadł Judasz idący na miejsce swoje. Nauczeni od Mistrza swego Pana Jezusa, to wybieranie od modlitwy poczęli. Bo i sam Pan nim ich samych obrał, całą noc się modlił na górze18 – dając znać, z jaką pilnością P. Boga prosić potrzeba, aby nam dał dobre przełożone, zwłaszcza duchowne – bo jako Prorok mówi,19 gdy kapłani w sprawiedliwość i w cnoty wszelakie pobożności ubrani są, weselą się święci wierni, i kwitną cnoty ich. Jako gdzie zdrowy korzeń, drzewo kwitnie i rodzi – tak gdzie dobrzy kapłani, lud zły być nie może – i gdy na ludzkie grzechy wejźrzysz, domyślić się możesz (mówi jeden ś. Doktor)20 iż na kapłanach schodzi – jako gdy na drzewie rózgi są suche, poznać może każdy, iż korzeń jego nie zdrowy jest. Po modlitwie Apostołowie śś. puścili losy na onych dwu, i padł los na ś. Macieja, i był policzony ku jedennaściom dwanasty – i ziściło się Pismo:21 Puszczają się, prawi, losy na łono, ale P. Bóg je miarkuje. Acz takie obieranie jako z osobliwości i z przywileju a obierania Boskiego uczynione, brać się na przykład nie ma – gdyż inych, wedle nas i czasów naszych, obyczajów do tego jest dosyć – i zabronił Kościół takiego obierania przełożonych przez losy.22 I Hieronym ś. to gani, i inni. Bo nie ma się kusić P. Bóg, gdy rozum inny obyczaj ukazuje. A ś. Dionizjus Areopagita namienia,23 iż tam losów miotania nie było, ale jakaś z nieba światłość Macieja ś. ukazała. Z takiego się tedy obrania jasno pokazuje, iż ś. Maciej nie tylo był starym uczniem P. Jezusowym, ale i cnót wielkich Apostolskich pełen, którego tego tak wysokiego w Kościele stanu dostojnym uczynili – na którym nie tylo Judaszowę onę hańbę i sromotę świętemi swemi postępkami zgładził, ale inym Apostołom (okrom Piotra w przełożeństwie) równy będąc, a gorąco Chrystusa miłując, dla Niego robił, cierpiał, i świat do wiary ś. pozyskował. 24A gdy mu się do nauki i kazania ziemia Żydowska dostała (acz i Macedonią pierwej zwiedził, i nauką swoją i cudami wielkimi oświecił) wróciwszy się do Żydowskiej ziemie, wielki poczet ludzi kazaniem i cudownemi dobrodziejstwy do Chrystusa przywiódł. O co pojmany od Żydów, i na świadectwo dwu niezbożnych potępiony, ukamionowany, i siekierą w głowę raniony, ducha Bogu oddał. Ciało jego potym do Rzymu przeniesione jest, i odpoczywa w kościele Mariae maioris, na cześć Bogu w Trójcy jedynemu, którego sława słynie na wieki. Amen.

1  XXIV. Febru. Lutego.
2  Łk 19; 10; 6, Mt 16.
3  J 1; 21.
4  Pnp 6. [Por. przekład Jakuba Wujka, Pnp 6,3: „wojska uszykowanie porządnie”; i Hieronima (Vulgata), tamże: „castrorum acies ordinata”. Przyp. J.Sz.]
5  Łk 6, Mt 10. [Por. Łk 6,16, Mt 10,4. Przyp. J.Sz.]
6  Łk 12. [Por. przekład Jakuba Wujka, Łk 12,42: „Który mniemasz jest wierny a roztropny szafarz, którego Pan postanowił nad czeladzią swoją”; i Hieronima (Vulgata), tamże: „Quis putas est fidelis dispensator et prudens quem constituet dominus super familiam suam”. Przyp. J.Sz.]
7  Liczba dwanasta jako oznaczona.
8  1 Krl 7; 2 Krn 4.
9  Ap 12.
10  1. Starszego jednego potrzeba w Kościele Bożym.
11  2. Moc starszego kościelnego wielka.
12  3. Stan Apostolski i stolice nie ustają.
13  Ps 109(108). [U Skargi: „Psal. 106.” Przyp. J.Sz.]
14  Ps 45(44).
15  4. Źli być na urzędach Apostolskich mogą, a potym P. Bóg daje dobre.
16  5. Na urzędy kościelne nie dawać nowaków.
17  Dz 1.
18  Łk 6.
19  Ps 132(131).
20  Chrysost.
21  Prz 16.
22  Cap. Eccles. extra de sortilegio.
23  Dion. de Eccl. hier. cap. 5. par. 3.
24  Petrus de natalibus Epi. Equilien. cap. 149. lib. 3. de Sanctis in Februario.

Źródło:
Ks. Piotr Skarga, Żywoty Świętych Stárego y Nowego Zakonu, ná káʒ̇dy dzień przez cáły rok, Kraków 1605, pomocniczo: Kraków 1598
Transkrypcja typu „B”: Jakub Szukalski

czwartek, 4 października 2018

Bliskość oddalona

Piękne oddalenie
stykamy się muśnięciami
wprost dopasowani
ale uciekasz
muśnięcia
przyciągnęły okrutne zjawy
przeszłości
więc zostaje sam
odepchnięty Bóg

środa, 3 października 2018

Przyjacielowi

W mej najciemniejszej nocy
byłeś tam ze mną
przybity do krzyża
towarzyszyłeś
cierpiącej duszy

wtorek, 2 października 2018

(106) Cztery Ewangelie i Poemat Boga-Człowieka: Człowiek z uschłą ręką

   9 Idąc stamtąd, wszedł do ich synagogi. 10 A [był tam] człowiek, który miał uschłą rękę. Zapytali Go, by móc Go oskarżyć: «Czy wolno uzdrawiać w szabat?» 11 Lecz On im odpowiedział: «Kto z was, jeśli ma jedną owcę, i ta mu wpadnie do dołu w szabat, nie chwyci i nie wyciągnie jej? 12 O ileż ważniejszy jest człowiek niż owca! Tak więc wolno jest w szabat dobrze czynić». 13 Wtedy rzekł do owego człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i stała się znów tak zdrowa jak druga. 14 Faryzeusze zaś wyszli i odbyli naradę przeciw Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. (Mt 12,9-14)

   1 Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. 2 A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. 3 On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: «Podnieś się na środek!» 4 A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?» Lecz oni milczeli. 5 Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. 6 A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz się naradzali przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić. (Mk 3,1-6)

   6 W inny szabat wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę. 7 Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go. 8 On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Podnieś się i stań na środku!» Podniósł się i stanął. 9 Wtedy Jezus rzekł do nich: «Pytam was: Czy wolno w szabat czynić coś dobrego, czy coś złego, życie ocalić czy zniszczyć?» 10 I spojrzawszy dokoła po wszystkich, rzekł do niego: «Wyciągnij rękę!» Uczynił to, i jego ręka stała się znów zdrowa. 11 Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, jak mają postąpić wobec Jezusa. (Łk 6,6-11)

   9 Καὶ μεταβὰς ἐκεῖθεν ἦλθεν εἰς τὴν συναγωγὴν αὐτῶν· 10 καὶ ἰδοὺ ἄνθρωπος χεῖρα ἔχων ξηράν. καὶ ἐπηρώτησαν αὐτὸν λέγοντες· εἰ ἔξεστιν τοῖς σάββασιν θεραπεῦσαι; ἵνα κατηγορήσωσιν αὐτοῦ. 11 ὁ δὲ εἶπεν αὐτοῖς· τίς ἔσται ἐξ ὑμῶν ἄνθρωπος ὃς ἕξει πρόβατον ἓν καὶ ἐὰν ἐμπέσῃ τοῦτο τοῖς σάββασιν εἰς βόθυνον, οὐχὶ κρατήσει αὐτὸ καὶ ἐγερεῖ; 12 πόσῳ οὖν διαφέρει ἄνθρωπος προβάτου. ὥστε ἔξεστιν τοῖς σάββασιν καλῶς ποιεῖν. 13 τότε λέγει τῷ ἀνθρώπῳ· ἔκτεινόν σου τὴν χεῖρα. καὶ ἐξέτεινεν καὶ ἀπεκατεστάθη ὑγιὴς ὡς ἡ ἄλλη. 14 Ἐξελθόντες δὲ οἱ Φαρισαῖοι συμβούλιον ἔλαβον κατ’ αὐτοῦ ὅπως αὐτὸν ἀπολέσωσιν. (Mt 12,9-14)

   1 Καὶ εἰσῆλθεν πάλιν εἰς τὴν συναγωγήν. καὶ ἦν ἐκεῖ ἄνθρωπος ἐξηραμμένην ἔχων τὴν χεῖρα. 2 καὶ παρετήρουν αὐτὸν εἰ τοῖς σάββασιν θεραπεύσει αὐτόν, ἵνα κατηγορήσωσιν αὐτοῦ. 3 καὶ λέγει τῷ ἀνθρώπῳ τῷ τὴν ξηρὰν χεῖρα ἔχοντι· ἔγειρε εἰς τὸ μέσον. 4 καὶ λέγει αὐτοῖς· ἔξεστιν τοῖς σάββασιν ἀγαθὸν ποιῆσαι ἢ κακοποιῆσαι, ψυχὴν σῶσαι ἢ ἀποκτεῖναι; οἱ δὲ ἐσιώπων. 5 καὶ περιβλεψάμενος αὐτοὺς μετ’ ὀργῆς, συλλυπούμενος ἐπὶ τῇ πωρώσει τῆς καρδίας αὐτῶν λέγει τῷ ἀνθρώπῳ· ἔκτεινον τὴν χεῖρα. καὶ ἐξέτεινεν καὶ ἀπεκατεστάθη ἡ χεὶρ αὐτοῦ. 6 Καὶ ἐξελθόντες οἱ Φαρισαῖοι εὐθὺς μετὰ τῶν Ἡρῳδιανῶν συμβούλιον ἐδίδουν κατ’ αὐτοῦ ὅπως αὐτὸν ἀπολέσωσιν. (Mk 3,1-6)

   6 Ἐγένετο δὲ ἐν ἑτέρῳ σαββάτῳ εἰσελθεῖν αὐτὸν εἰς τὴν συναγωγὴν καὶ διδάσκειν. καὶ ἦν ἄνθρωπος ἐκεῖ καὶ ἡ χεὶρ αὐτοῦ ἡ δεξιὰ ἦν ξηρά. 7 παρετηροῦντο δὲ αὐτὸν οἱ γραμματεῖς καὶ οἱ Φαρισαῖοι εἰ ἐν τῷ σαββάτῳ θεραπεύει, ἵνα εὕρωσιν κατηγορεῖν αὐτοῦ. 8 αὐτὸς δὲ ᾔδει τοὺς διαλογισμοὺς αὐτῶν, εἶπεν δὲ τῷ ἀνδρὶ τῷ ξηρὰν ἔχοντι τὴν χεῖρα· ἔγειρε καὶ στῆθι εἰς τὸ μέσον· καὶ ἀναστὰς ἔστη. 9 εἶπεν δὲ ὁ Ἰησοῦς πρὸς αὐτούς· ἐπερωτῶ ὑμᾶς εἰ ἔξεστιν τῷ σαββάτῳ ἀγαθοποιῆσαι ἢ κακοποιῆσαι, ψυχὴν σῶσαι ἢ ἀπολέσαι; 10 καὶ περιβλεψάμενος πάντας αὐτοὺς εἶπεν αὐτῷ· ἔκτεινον τὴν χεῖρά σου. ὁ δὲ ἐποίησεν καὶ ἀπεκατεστάθη ἡ χεὶρ αὐτοῦ. 11 αὐτοὶ δὲ ἐπλήσθησαν ἀνοίας καὶ διελάλουν πρὸς ἀλλήλους τί ἂν ποιήσαιεν τῷ Ἰησοῦ. (Łk 6,6-11)

   Jezus wchodzi do synagogi w Kafarnaum, która powoli wypełnia się ludźmi. To szabat. Jest wielkie zaskoczenie na Jego widok. Wszyscy wskazują Go palcami, szepcząc. Ktoś ciągnie za szatę tego i tamtego apostoła, żeby zapytać, kiedy wrócili. Nikt bowiem nie wiedział o ich przybyciu.
   «Właśnie dopłynęliśmy z Betsaidy do „Studni przy figowcu”, aby nie uczynić ani kroku więcej, niż to dozwolone, przyjacielu» – odpowiada Piotr faryzeuszowi Uriaszowi.
   Ten zaś odchodzi, urażony, słysząc, że rybak nazywa go „przyjacielem”. Zachowuje się lekceważąco, dołącza do swoich w pierwszym rzędzie.
   «Nie rozdrażniaj ich, Szymonie!» – ostrzega Andrzej.
   «Nie rozdrażniać? Zapytał mnie, więc mu odpowiedziałem. Powiedziałem też, że uniknęliśmy marszu dla uszanowania szabatu».
   «Powiedzą, że trudziliśmy się na łodzi...»
   «Powiedzą nawet, że zmęczyliśmy się oddychając! Głupiec! To łódź się męczy, wiatr i woda, ale nie my, bo wchodzimy tylko do łodzi».
   Andrzej przyjmuje wymówkę i milknie. Po wstępnych modlitwach nadchodzi chwila czytania fragmentu [Pisma Świętego] i wyjaśnienia. Przewodniczący synagogi prosi Jezusa, żeby to uczynił. On jednak wskazuje na faryzeuszy, mówiąc:
   «Niech oni to zrobią».
   Ponieważ jednak nie chcą tego uczynić, Jezus musi mówić. Czyta fragment z pierwszej Księgi Samuela, w której jest mowa o zdradzie Dawida przez Zifejczyków.254 Dali oni o nim znać Saulowi, znajdującemu się w Gibea.
   Jezus oddaje rulon i zaczyna mówić:
   «Pogwałcenie przykazania miłości, gościnności, szlachetności jest zawsze złem. Tymczasem człowiek nie waha się robić tego z największą obojętnością. Mamy tu opowiadanie o podwójnym pogwałceniu tego [przykazania] i o karze, jaką Bóg wymierza.
Zachowanie Zifejczyków było nikczemne. Zachowanie Saula – podobne. Oni – podli w pragnieniu pozyskania silniejszego i wyciągnięcia z tego korzyści; on – nikczemny w zamiarze pozbycia się namaszczonego przez Pana. Egoizm ich połączył. Słysząc niegodziwą propozycję, fałszywy i grzeszny król Izraela ośmiela się udzielić odpowiedzi, w której wymienia Pana:
   „Bądźcie błogosławieni przez Pana”.255
   Szyderstwo względem Bożej sprawiedliwości! Zwykła drwina! Zbyt często [wzywa się] Imienia Pana i Jego błogosławieństwa nad niegodziwością człowieka. Szuka się Jego nagrody lub poręczenia. Tymczasem powiedziano: „Nie będziesz wzywał imienia Boga nadaremno”. A czy może być coś bardziej bezużytecznego – gorzej jeszcze: coś bardziej złego – niż wzywanie Imienia [Pana], aby dokonać zbrodni przeciw bliźniemu? A jednak jest to grzech o wiele częstszy niż wiele innych. Jest popełniany z obojętnością nawet przez tych, którzy są zawsze na pierwszych [miejscach] w zgromadzeniach Pańskich, w czasie ceremonii i nauczania. Zważcie, iż grzechem jest szukanie, zauważanie, przygotowywanie wszystkiego, co może szkodzić bliźniemu. To także grzech: kazać też innym szukać, zauważać, przygotowywać wszystko, co może szkodzić bliźniemu. Kuszenie innych nagrodami lub groźbą odwetu jest doprowadzaniem ich do grzechu. Uprzedzam was, że to jest grzechem. Ostrzegam was, że podobne zachowanie to egoizm i nienawiść. A wy wiecie, że nienawiść i egoizm są nieprzyjaciółmi miłości. Pomagam wam to zauważyć, ponieważ troszczę się o wasze dusze, ponieważ was kocham; ponieważ nie chcę, żebyście grzeszyli; ponieważ nie chcę, żeby was Bóg ukarał, jak stało się to z Saulem. Filistyni zniszczyli mu kraj, kiedy podążał za Dawidem, aby go ująć i zabić. Zaprawdę tak zawsze będzie z tym, kto szkodzi bliźniemu. Jego zwycięstwo potrwa tyle, co trawa na łące. Szybko wzrośnie, lecz także wyschnie i zostanie zgnieciona przez nogi obojętnych przechodniów. Tymczasem dobre zachowanie, życie szlachetne – może trudne do zrodzenia i ukształtowania – gdy już jest życiem normalnym, staje się drzewem potężnym i ulistnionym tak, że nawet zawieruchy nie mogą go wyrwać, a skwar – spalić. Zaprawdę, kto jest wierny Prawu – ale rzeczywiście wierny – ten staje się drzewem potężnym, którego namiętności nie zegną ani nie spali ogień szatana.
   Skończyłem. Jeśli ktoś chce coś dodać, niech to uczyni».
   «Mamy pytanie do Ciebie: czy to do nas, faryzeuszy, mówiłeś?»
   «Czyżby synagogę wypełniali [sami] faryzeusze? Jest was czterech. Tłum liczy setki osób. Słowo jest dla wszystkich ludzi».
   «Jednak aluzja była jasna».
   «Naprawdę nigdy nie widziano, żeby ktoś wspomniany tylko w porównaniu sam siebie oskarżał! A wy to właśnie czynicie. Dlaczego oskarżacie siebie, skoro Ja was nie oskarżam? Być może wiecie, że działacie tak, jak to powiedziałem? Ja tego nie wiem. Jeśli jednak tak jest, nawróćcie się z tego. Człowiek bowiem jest słaby i może grzeszyć. Jeśli jednak budzi się w nim szczera skrucha i pragnienie, żeby więcej nie grzeszyć, Bóg przebacza. Z pewnością trwanie w złu jest podwójnym grzechem i na takiego [człowieka] przebaczenie nie zstępuje».
   «W nas nie ma tego grzechu».
   «Zatem nie przejmujcie się Moimi słowami».
   Incydent jest skończony i synagoga napełnia się śpiewem hymnów. Wydaje się, że zgromadzenie rozejdzie się i nic więcej się nie wydarzy. Jednak faryzeusz Joachim odkrywa w tłumie pewnego człowieka i przywołuje go znakami oraz spojrzeniem, żeby przyszedł do pierwszego rzędu. To mężczyzna mający około pięćdziesięciu lat. Ma skurczoną rękę i jedną dłoń o wiele mniejszą niż druga, bo zanikły mu mięśnie.
   Jezus widzi go oraz wszystko, co uknuto, żeby dostrzegł chorego. Ma na twarzy wyraz wstrętu i współczucia. [Te odczucia] ujawniają się [na Jego obliczu szybko] jak błyskawica, lecz bardzo wyraźnie. A jednak nie unika ataku. Przeciwnie, stanowczo stawia czoła sytuacji.
   «Przyjdź tu na środek» – nakazuje mężczyźnie.
   A mając go przed Sobą, zwraca się do faryzeuszy słowami:
   «Dlaczego Mnie wystawiacie na próbę? Czyż nie skończyłem dopiero co mówić o zasadzkach i nienawiści? Czy nie powiedzieliście mi przed chwilą: „W nas nie ma tego grzechu”? Nie odpowiadacie? Odpowiedzcie przynajmniej na to: Czy w dniu szabatu można czynić dobro czy zło? Czy dozwolone jest ocalić życie lub je odebrać? Nie odpowiadacie? To Ja odpowiem za was i w obecności całego ludu, który osądzi lepiej niż wy, bo on jest prosty i pozbawiony nienawiści oraz pychy. Nie wolno w szabat wykonywać pracy. Ale jak wolno się modlić, tak samo wolno czynić dobrze. Dobro bowiem jest modlitwą jeszcze większą niż hymny i psalmy, jakie odśpiewaliśmy. Jednak ani w szabat, ani w innym dniu nie wolno czynić zła. A wy, wy je uczyniliście, zabiegając o to, by mieć tutaj tego mężczyznę, który nawet nie jest z Kafarnaum. Wezwaliście go więc przed dwoma dniami wiedząc, że jestem w Betsaidzie, bo domyślaliście się, że przybędę do Mojego miasta. Uczyniliście to, żeby spróbować Mnie oskarżyć. I popełniacie w ten sposób grzech zabijania waszej duszy, zamiast ocalenia jej. To, co Mnie dotyczy, wybaczam wam. Nie zawiodę jednak wiary tego człowieka, którego sprowadziliście, mówiąc, że go uzdrowię. Wy tymczasem chcieliście zastawić na Mnie pułapkę. On nie jest winien, gdyż przyszedł bez innego pragnienia niż to, by wyzdrowieć. I niech tak się stanie. Mężu, wyciągnij rękę i odejdź w pokoju».
   Mężczyzna jest posłuszny. Jego ręka staje się zdrowa jak druga. Zaraz posługuje się nią, żeby uchwycić brzeg płaszcza Jezusa i pocałować go. Mówi: «Ty wiesz, że ja nie znałem ich prawdziwego zamiaru. Gdybym o tym wiedział, nie przyszedłbym. Wolałbym zachować moją rękę raczej obumarłą, niż posłużyć się nią przeciw Tobie. Nie bierz mi tego za złe».
   «Idź w pokoju, człowieku. Ja znam prawdę i odnoszę się do ciebie tylko z życzliwością».
   Tłum wychodzi, komentując [wydarzenie]. Na końcu wychodzi Jezus z jedenastoma apostołami. (III (cz. 3–4), 126: 26 sierpnia 1945. A, 6264-6269)

254  Zob. 1 Sm 23-26.
255  Zob. 1 Sm 23,21.

   Gesù entra nella sinagoga di Cafarnao che si affolla lentamente di fedeli perché è sabato. Lo stupore di vederlo è molto grande. Tutti se lo accennano bisbigliando, e qualcuno tira la veste a questo o quell’apostolo per chiedere quando sono tornati in città, perché nessuno sapeva che erano giunti.
   «Siamo sbarcati adesso al “pozzo del fico” venendo da Bestaida, per non fare un passo fuori del prescritto, amico» risponde Pietro ad Uria il fariseo, e questo, offeso al sentirsi chiamare amico da un pescatore, se ne va sdegnoso a raggiungere i suoi, in prima fila.
   «Non li stuzzicare, Simone!» avverte Andrea.
   «Stuzzicarli? Mi ha interrogato e ho risposto dicendo anche che abbiamo evitato di camminare per rispetto al sabato».
   «Diranno che abbiamo faticato con la barca…».
   «Finiranno col dire che abbiamo faticato respirando! Stolto! È la barca che fatica, è il vento e l’onda, non noi andando in barca!».
   Andrea si prende il rabbuffo e tace.
   Dopo le preghiere preliminari, viene il momento della lettura di un brano e spiegazione dello stesso. Il sinagogo chiede a Gesù di farlo, ma Gesù accenna ai farisei dicendo: «Lo facciano loro». Ma, posto che loro non lo vogliono fare, deve parlare Lui.
   Gesù legge il brano del primo libro dei Re dove è narrato come Davide, tradito dagli Zifei, fu segnalato a Saul che era a Gabaa. Restituisce il rotolo e inizia a parlare.
   «Violare il precetto della carità, dell’ospitalità, dell’onestà, è sempre male. Ma l’uomo non si perita di farlo con la massima indifferenza. Qui abbiamo un duplice episodio di questa violazione e la conseguente punizione di Dio. La condotta degli Zifei era subdola. Quella di Saul non lo era da meno. I primi, vili nell’intento di ingraziarsi il più forte e averne utile. Il secondo, vile nell’intento di levare di mezzo l’unto del Signore. L’egoismo perciò li accomunava. E all’indegna proposta il falso e peccatore re d’Israele osa dare una risposta in cui è nominato il Signore: “Siate benedetti dal Signore”.
   Irrisione della giustizia di Dio! Abituale irrisione! Sulle malvagità dell’uomo troppe volte si invoca a premio o a mallevadoria il Nome del Signore e la sua benedizione. È detto: “Non nominare il Nome di Dio invano”. E vi può essere cosa più vana, peggio, più malvagia di quella di nominarlo per compiere un delitto contro il prossimo? Eppure è peccato comune più di ogni altro, fatto con indifferenza anche da quelli che sono sempre i primi nelle adunanze del Signore, nelle cerimonie e nell’insegnamento. Ricordatevi che è peccaminoso indagare, notare, preparare ogni cosa per nuocere al prossimo. E pure peccaminoso è fare indagare, notare e preparare ogni cosa, per nuocere al prossimo, da altri. È indurre gli altri al peccato tentandoli con mercede o minacciandoli di rappresaglie.
   Io vi avverto che è peccato. Io vi avverto che è egoismo e odio una simile condotta. E voi sapete che odio ed egoismo sono i nemici dell’amore. Ve ne avverto perché mi preoccupo delle vostre anime. Perché vi amo. Perché non vi voglio in peccato. Perché non vi voglio puniti da Dio come avvenne a Saul che, mentre inseguiva Davide per prenderlo e ucciderlo, ebbe il paese distrutto dai filistei. In verità ciò avverrà sempre a chi nuoce al prossimo. La sua vittoria durerà quanto l’erba sul prato. Presto sorgerà, ma presto seccherà e sarà tritata dal piede indifferente del passante. Mentre la buona condotta, la vita onesta, pare stenti a nascere ed affermarsi. Ma formata che sia come abito di vita, diviene albero potente e fronzuto che neppure il turbine divelle e la canicola non brucia. In verità, chi è fedele alla Legge, ma realmente fedele, diviene un albero potente che non è piegato dalle passioni, né arso dal fuoco di Satana.
   Ho detto. Se qualcuno vuol dire di più, lo dica».
   «Noi ti chiediamo se hai parlato per noi, farisei».
   «Di farisei è forse piena la sinagoga? Voi siete quattro, la folla è di cento e cento persone. La parola è per tutti».
   «L’allusione però era chiara».
   «In verità non si è mai visto che uno, solo indiziato da un parallelo, si accusi da sé! E voi lo fate. Ma perché vi accusate se Io non vi accuso? Sapete forse di agire come ho detto? Io non lo so. Ma se così è, ravvedetevene. Perché l’uomo è debole e può peccare. Ma Dio lo perdona se sorge in lui il pentimento sincero e la voglia di non peccare più. Ma certo che persistere nel male è doppio peccato e su di esso non scende il perdono».
   «Noi non abbiamo questo peccato».
   «E allora non vi affliggete per le mie parole».
   L’incidente è chiuso. E la sinagoga si empie del canto degli inni. Poi sembra prossima a sciogliersi l’adunanza senz’altri incidenti.
   Ma il fariseo Gioachino scopre un uomo fra la fola e gli intima coi cenni e lo sguardo di venire in prima fila. È un uomo sulla cinquantina ed ha un braccio atrofizzato, reso, anche nella mano, molto più piccolo dell’altro perché l’atrofia ha distrutto i muscoli.
   Gesù lo vede. E vede tutto l’armeggio fatto per farglielo vedere. Ha una mossa di disgusto e di compatimento sul viso, un lampo di espressione, ma molto chiara. Pure non devia il colpo. Anzi, affronta la situazione con fermezza.
   «Vieni qui, nel mezzo» ordina all’uomo. E quando lo ha davanti si volge ai farisei dicendo: «Perché mi tentate? Non ho cessato ora di parlare contro l’insidia e l’odio? E voi non avete or ora detto: “Non abbiamo questo peccato”? Non rispondete? Rispondete almeno a questo: È lecito fare del bene o del male in sabato? È lecito salvare o togliere la vita? Non rispondete? Risponderò Io per voi e al cospetto di tutto il popolo, che giudicherà meglio di voi perché è semplice e senza odio e superbia. Non è lecito fare nessun lavoro in sabato. Ma come è lecito pregare così è lecito fare del bene, perché il bene è orazione più grande ancora degli inni e dei salmi che abbiamo cantato. Mentre né in sabato né in altro giorno è lecito fare del male. E voi lo avete fatto armeggiando per avere qui quest’uomo, che non è neppure di Cafarnao e che avete fatto venire da due giorni sapendo che Io ero a Betsaida e intuendo che sarei venuto alla mia città. E lo avete fatto per vedere di trarmi in accusa. E così commettete anche il peccato di uccidere la vostra anima in luogo di salvarla. Ma per quanto sta a Me vi perdono e non deluderò la fede di questo, al quale voi avete detto di venire dicendo che lo avrei guarito, mentre lo volevate per farmi un tranello. Egli è incolpevole perché vi è venuto senz’altra intenzione che di guarire. E ciò sia. Uomo: stendi la tua mano e va’ in pace».
   L’uomo ubbidisce e la sua mano è sana, uguale all’altra. La usa subito per prendere un lembo del mantello di Gesù per baciarlo dicendogli: «Tu lo sai che io non sapevo la vera intenzione di costoro. L’avessi saputa non sarei venuto, preferendo tenermi la mano secca al servire contro di Te. Perciò non mi volere del male».
   «Va’ in pace, uomo. Io so la verità e verso di te non ho che benevolenza».
   La folla esce commentando e per ultimo esce Gesù con gli undici apostoli. (4, 263)

Przekład polski Ewangelii: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2007 (Mt, Mk, Łk: tłum. o. Walenty Prokulski TJ; J: tłum. ks. Jan Drozd SDS)

Zapis grecki: wyd. Nestle-Aland 28

Przekład polski Poematu Boga-Człowieka napisanego przez Marię Valtortę: Ewa Bromboszcz (I-IV, VI-VII), ks. Michał Kaszowski (V), Vox Domini, Katowice (I: bez roku, II: 2010, III, cz. 1-2: 2000, cz. 3-4: 2002, IV, cz. 1-2: 2003, cz. 3-4: 2004, cz. 5-6: 2005, V: 2000, VI: 1998, VII: 1999)

Zapis włoski: Maria Valtorta, L’Evangelo come mi e' stato rivelato, Edizioni Paoline, Pisa 2001

sobota, 29 września 2018

Proste określenie miłości

Czym jest miłość?
oddaniem

Słowo Pańskie przez Alicję Lenczewską, Świadectwo. Dziennik duchowy, 37, Agape, Poznań 2016, s. 57.

środa, 26 września 2018

(58) Żywoty Świętych: Teofil Adański

Odwołanie i pokuta Teofila Adańskiego, Kościelnego Ekonoma abo sprawcę,
pisany od sługi jego Eutychiana, wyjęty z Metafrasta.1

   Przed tym mało niżli Persowie Rzymskie państwo wojowali, w Cylicjej wtórej, w mieście Adanie, był jeden gospodarz kościelny, abo Ekonom na imię Teofilus, dobrego żywota, i barzo pożyteczny sprawca rzeczy kościelnych, który umiał dowcipem i pilnością, która z miłości ku P. Bogu pochodziła, mądrze i spokojnie wszytkiego dojźrzeć, stanowić, i sieroty a wdowy kościelne, i ine ubogie, z wielką wszytkich ludzi dzięką opatrować. Biskup na nim barzo przestawał, i z jego postępków pociechę miał. Przeto po śmierci Biskupiej, wszyscy go jednym głosem, tak kapłaństwo, jako i lud pospolity, za Biskupa obrali – i Arcybiskupowi ofiarowali. Przyzwany od Arcybiskupa, na poświęcenie jachać niechciał, aż prawie mocą przymuszony jachał. Przed którym upadł, i prosił, aby go na ten urząd nie stawił – bo się niegodnym być czuł, a o swoich grzechach wiedział. 2Namawiał go długo Arcybiskup, ukazując mu godność jego i czystość – bo go wszyscy mieli za człowieka barzo powściągliwego. Ale on żadną miarą przestać na tym niechciał, mówiąc: Nie jestem godzien. I musiał innego na ten urząd postawić, a jego na onymże urzędzie opieki kościelnej zaniechał. On nowy biskup, słuchając niektórych złych obmownych języków, które czart chcąc zamieszać, a niepokoju nasiać, naprawował – Teofila z urzędu złożył, a innemu kościelne gospodarstwo poruczył – barzo się na tym oszukiwając, a nie bacząc jako był ten to stary kościołowi pożyteczny. Ta rzecz barzo obruszyła Teofila – i myślił we dnie i w nocy, jakoby się był swej onej zelżywości pomścił – a nie najdując inej rady – 3uciekł się do Czarnoksiężnika do Żyda. I w nocy do niego przyszedszy, prosił go barzo o pomoc – oznajmując mu krzywdy i frasunek swój.
   Żyd on znając go człowieka w mieście zacnego – z chęcią mu obiecał wszelaką pomoc. Bądź dobrej myśli, jutro (powiada) o tym czasie w nocy, przydź do mnie, a ja ciebie memu panu stawię, od którego pewien pociechy będziesz, jakiejci będzie potrzeba. Tak nędzny uczynił Teofilus, przyszedł nazajutrz do tego Żyda – i wyprowadził go o pułnocy na plac koński w mieście, i nauczył go: 4jeśli jakie cudo ujźrzysz, abo strach na cię padnie, nie bój się, a nie żegnaj się krzyżem – bo krzyż nic nie pomoże, jest tylo śmiech, a oszukanie Chrześciańskie. Gdy to obiecał – wnet mu ukazał dziwne widzenie, a ono osób wiele idzie pięknie przybranych, i dworzan wiele wołających, a weselących się, a w pojśrzodku ich siedzi książę ciemności, to jest diabeł, z sługami swemi. Tedy Żyd wziąwszy za rękę Teofila, prowadził go miedzy ony dworzany, aż do onego króla, to jest starszego diabła – który rzecze do Żyda: Po co wiedziesz tego człowieka do nas? Rzecze Żyd: Panie mój wiodę go do ciebie – ma wielką krzywdę od biskupa, i prosi od ciebie pomocy. Rzecze czart: a jako mu ja pomóc mam, a on służy Bogu swemu? Ale chceli mi służyć, a między moje poczytany być, ja go tak wspomogę, iż będzie więcej władnął niżli pierwej, i będzie wszytkim rozkazował, więcej niżli sam biskup. Rzecze Żyd Teofilowi: a słyszysz to co król mówi? Odpowie: słyszę, i wszytko uczynię co mi każe. I wnet padł przed nim i całował nogi jego. Tedy rzecze czart Żydowi: Niech się Teofilus zaprzy Syna którego zową Mariej, i tej samej Matki Jego (bo się ja tymi brzydzę) a to zaprzenie swoje, niechaj mi da na piśmie. 5A Teofilus rzekł: wszytko uczynię co mi każesz, jedno niech to mam czego pragnę. Skoro to nieprzyjaciel ludzki usłyszał – począł obłapiać Teofila, i brodę jego głaskać, mówiąc: witaj mój wierny sługo i przyjacielu. Tedy weń wstąpił czart, i począł się przeć Chrystusa i Naświętszej Matki Jego Boga Rodzice – i to wymówił, napisał, i swoją pieczęcią zapieczętował, i dał panu swemu. I tak się rozeszli, Teofilus z onym Żydem, radując się onej haniebnej zgubie swojej.
   Nazajutrz Biskup (jako mniemam) od Boga wzruszony – użalił się barzo, iż kiedy Teofila z urzędu składał – i posławszy sobie poń, z wielką go czcią przyjął i przeprosił. A potym zezwawszy kapłanów i mieszczan, znowu mu gospodarstwo kościelne poruczył – dając mu moc i władzą na wszytki dobra kościelne, i owszem czci mu dwojako przymnożył. Gdy się święty biskup przed wszytkimi kajał i mówił do Teofila: odpuść mi bracie, iżem tak przeciw tobie zgrzeszył, i ciebiem człowieka świętego, i na to godnego złożył, a tegom niegodnego i na ten urząd niesposobnego przełożył. I tak począł Teofilus sprawować jako pierwej i nade wszytki się wynosić, wszyscy się go bali i byli jemu posłuszni, i sam biskup barzo się nań oglądał, i czcił go. Tedy on niewierny Żyd zdrajca tajemnie w dom Teofilów przychodził mówiąc: Widzisz jakomci pomógł, i pan mój jako cię wyniósł, a barzo prędko. A Teofilus mówił: Tak jest, barzoć za to dziękuję. Lecz Stworzyciel i Pan Bóg nasz, który utraty naszej nie pragnie, jedno czeka pokuty – wspomniał na święty przeszły żywot jego, gdy służył Kościołowi, gdy opatrował wdowy, gdy sierotom usługował, i ubogie hojnie karmił – nie zarzucił im, ale mu dał upamiętanie, i Boskie w serce jego nawiedzenie, ku prawemu powstaniu i nawróceniu. Bo pomniąc na to co uczynił, a jako mu P. Bóg a nie czart, nagrodził onę zelżywość jego dwojako – i by był poczekał trochę, a do diabła się nie uciekał, toż go potkać miało – tedy się sam w sobie gryźć i wielce smucien być począł.
   6I wnet się wdał w posty wielkie, w modlitwy i w płakanie, prosząc łaski i miłosierdzia, aby była odpuszczona złość jego. I tak często mówił: Ach mię nieszczęśliwego a nędznego człowieka – gdzie pójdę, gdzie się obrócę, a kto się nademną zmiłuje? Chrystusam się i Jego świętej Matki zaprzał – i jeszczem tę złość moję swą ręką napisał, zstając się diabelskim niewolnikiem. 7O jakiegom Pana odstąpił, a jakiegom sobie obrał? I cóż mi była za krzywda? Azaż mi tak źle było nie mając pracej i urzędu? Wszakem z niego pożytku nie miał – jedno dla próżnej chwały, a prze ludzkie mniemanie, zabiłem duszę moję? A com miał mieć za sprawę z onym Żydem przeklętym, którego i Cesarz już karał o te czarnoksięstwa? Bo i prawo świeckie tego niedopuści, i karze tych, którzy opuściwszy P. Boga, do diabła się uciekają. Niestety zginąłem, zbłądziłem – jako się stawię na sąd Boży? Co rzekę? I cóżem uczynił? Boga Pana i Stworzyciela i Odkupiciela mego odstąpiwszy – do czarta nieprzyjaciela Jego, który piekłem i wiecznym potępieniem służbę płaci, zdrajcą Boga mego zostawszy, przystałem. Niestety co mam czynić? I dał mu Pan Bóg taką myśl z łaski swej, niechcąc aby zginął – wiem co uczynię, rzecze: Aczkolwiekem się i Matki Chrystusowej zaprzał, wszakże iż Ona jest obroną wszytkich grzesznych – będę Jej prosił, aby się za mną do swego miłego Syna wstawiła, oznajmując Jej jako mi tego wielce żal. Pójdę do Jej kościoła, a będę pościł dni czterdzieści, aza jaką pociechę odniosę. I tak uczynił. 8Szedł do kościoła Panny czystej, prosił, wołał we dnie i w nocy, poszcząc przez dni czterdzieści, ustawicznie łzy wylewając.
   Tedy dnia czterdziestego o pułnocy, ukazała mu się Matka Pana naszego, mówiąc: Jako ja za cię wstawiać się mam, a tyś się Syna mego zaprzał? Jać was grzesznych bronię, i wam gdy się nawracacie pomagam – ale krzywda Syna mego boli mię też wielce, iż mi w tym pomoc tobie dać trudno jest. 9A on wielce już uweselony, rzecze: Obrono rodzaju ludzkiego, Pani moja Bogarodzico, wiem iżem Cię i Boga mego Syna Twego szkaradnie obraził, i żadnego miłosierdzia godzienem nie jest – ale mam przed sobą wiele przykładów grzeszących, których Pan Bóg Syn Twój pokutę przyjął, a onym, jako miłosierny, odpuścił złość ich. Mam Niniwity, mam Raab nierządnicę, Dawida, Manasse, Piotra Książę Apostolskie, pierwszego ucznia i podporę Kościoła, który się Syna Twego nie raz, ale trzykroć zaprzał – mam Pawła prześladownika kościelnego, który się zstał naczyniem wybranym – mam Magdalenę, Zacheusza, Jawnogrzesznika, Koryntczyka, którego Apostoł Paweł po grzechu przijmuje – mam Cypriana czarnoksiężnika, który w czarnoksięstwie i białychgłów żywoty rościnał, którego ś. Justyna pozyskała P. Bogu – który koroną męczeńską uczczony jest. Jakoż ja w miłosierdziu Syna Twego, i w Twojej wielkiej przyczynie rozpaczać mam? Gdy to rzekł, tedy mu rzekła, Ta która jest nadzieją naszą i obroną naszą: wyznaj człowiecze, iż ten któregom ja porodziła, jest Chrystus Syn Boga żywego, który przijdzie sądzić żywych i martwych, a ja za cię prosić będę, aby cię przyjął pokutującego. 10Tedy on z wielkim wstydem i bojaźnią rzekł: wierzę i chwalę i wielbię jednę personę Trójce Ś. Pana naszego Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który od wieków z Ojca niewymownie rodzony, czasów ostatnich zstąpił z nieba, Bóg Słowo dla ludzkiego zbawienia, wcielony z Ducha Ś. – narodzony z Ciebie Dziewice Mariej – i On jest prawy Bóg, i prawy człowiek, który dla nas ucierpiał, na krzyżu ręce rozpiąwszy, zamordowany dla grzechów naszych miedzy łotry, który przijdzie sądzić żywych i martwych, i płacić będzie każdemu według uczynków jego.
   Gdy to tak wyznał, obiecała mu błogosławiona przeczysta Panna przyczynę swoję do Syna swego namilszego – i z tym zniknęła. A on tym więcej pościł się i modlił w onymże kościele, we dnie i w nocy mówiąc: wiem błogosławiona Panno, iż od Ciebie nikt bez pociechy nie odchodzi, Tyś sama jest obroną naszą u Syna Twego. Niech jeszcze usłyszę pocieszne słowo Twoje – a on zapis który mię barzo trapi, aby mi był wrócon. Bo bez niego nigdy dobrej myśli nie będę mógł być. I po kilka dni takimże widzeniem ujźrzy też błogosławioną Pannę, i usłyszy te słowa: 11Przyjęta jest pokuta twoja, i płakanie twoje, bądźże już mocnym a statecznym, a chowaj coś obiecał. A on wielce uradowany dziękował, a o on zapis barzo prosił, jeszcze się karząc postem i modlitwami. 12Aż trzeciego dnia przez sen ujźrzy, a ono mu kartę onę jego i zapis niosą – i ocknąwszy się na piersiach swoich leżącą nalazł, z tąż pieczęcią, jako był zapieczętował. Był barzo zdumiały, od onej wielkiej radości, i stawy członków jego osłabione zostały.
   A iż nazajutrz była niedziela, gdy wszytek lud Boży był w kościele, po Ewangeliej szedł i padł u nóg biskupich, i powiedział mu wszytkę onę historią, i podał mu on zapis zapieczętowany – prosząc aby był na kazalnicy czytany przed wszytkimi. Tedy wszyscy zrozumieli co się zstało – a biskup wołać pocznie i mówić: wszyscy wierni chwalmy Pana i Boga naszego, tak łaskawego – patrzcie na te takie cuda, nad rozum ludzki. 13Patrzcie jako łaskawy wielce Pan Bóg, utraty grzeszących niechce – patrzcie jako wiele mogą łzy i pokuta wiernego. A kto się nad takimi cudy nie zdziwi? Czterdzieści dni pościł Mojżesz, i wziął pismo Boże – ten czterdzieści dni pościł, wziął swoje pismo – obaczcie co waży przyczyna tej wielkiej zastępnice naszej. Chwalmy P. Boga który tak miłościwie grzeszące przijmuje, którzy Go przez tę Niepokalaną Bogarodzicę proszą. 14Tać jest jako most do Boga nadzieja rozpaczających, prawe wrota, do których grzeszni kołacem, a otwarzają nam – Ona się modli za nas, Temu którego porodziła, i odpuszczenie nam grzechów u Niego jedna. O jako uwielbione sprawy Twoje Panie, nie wymówi język i serce, a rozum nie obejmie. Teraz się słusznie mówić ma: przynieście nakosztowniejszą szatę, a jego obleczcie – dajcież mu pierścień, zabijcie tuczonego cielca, ofiarujcie go, a weseląc się używajmy – bo ten brat nasz umarłym będąc, zmartwychwstał – zgubionym będąc, szczęśliwie naleziony jest. Tedy Teofilowi leżącemu wstać kazał biskup, i on zapis przeklęty spalili. A lud płakał i wołał, Kyrie eleison. Milczenie potym uczyniwszy, służbę Bożą kończyli. I rzekł Biskup: pokój wam – a potym mu dał niepokalany a ożywiający Sakrament, i objaśniła się twarz Teofila, co baczyli wszyscy, chwaląc Pana Boga z odmiany jego. A on do kościoła onego czystej Panny bieżał, i trochę w nim odpoczywając, zachorzał, na tym miejscu gdzie ono widzenie miał – i potym trzy dni leżąc, rozprawiwszy chędogo dom swój, a bracią pożegnawszy, świętą duszę Bogu oddał, Temu który się z przeczystej Bogarodzice narodził, któremu cześć i chwała na wieki wiekom. Amen.

   15Czarnoksięstwo szczere jest bałwochwalstwo. Bo tacy zmowę z czartem mając, w niej Boga i wiary świętej zaprzeć się muszą – i nie pierwej ku posłudze i pomocy swej czarta przywiodą, aż mu taką uczynią jawną abo tajemną przysięgę. Masz podobną temu rzecz w żywocie Bazyliusza świętego, pierwszego dnia Stycznia namienioną, i w żywocie świętego Justyna i Cypriana czytać o tym możesz. O jako człowiek dla małej odmiennej świetckiej rzeczy P. Boga Stworzyciela swego odstępuje. Toż czynią owi co się do czarownic i czarów o pomoc uciekają, abo wiadomości rzeczy przyszłych, i przeszłych tajemnych (które P. Bóg sobie zostawuje) ludziom i naukom ich omylnym przypisują. Bez pochyby takiego bałwochwalstwa, do inego się boga obcego uciekając złym ludziom pomagają. Tęż zmowę czyni czart z upadającym w śmiertelny grzech za trochę pociechy świetckiej, P. Boga i łaski grzeszący odstępuje, a do czarta przystaje.
   2. Przypatrz się jaka jest słabość ludzkiego statku w dobrym, jako sobie dufać nie trzeba. Bo mały wiatr z tej czci świetckiej próżnej człowieka obali. A z drugiej strony obacz, jaka jest moc pokuty świętej, która rozpacz oddala, miłosierdzie otwarza, związane wolne czyni, piekło i czarty rozbija, utraty nasze wraca, niebo otwarza, i ku pomocy swej wszytkie niebieskie siły pobudza, i Anioły uwesela.
   3. 16O przyczynie i wstawowaniu się za nas grzesznych Przeczystej Matki Bożej, umiejmy wiele sobie obiecować – onać jest zastępnica nasza Matka Miłosierdzia, i nadzieja w nawiętszych przygodach dusznych i cielesnych do Syna swego namilszego. Wiemy iż Pan Chrystus, jako mówi święty Paweł, jedyny jest pośrzednik nasz ku zbawieniu i odkupieniu, i żadne inne takie pośrzednictwo być nie może – lecz gdy się Święci, a zwłaszcza Przenaświętsza Matka Jego, za nami nie indziej jedno do tegoż Chrystusa wstawiają, i przez Jego mękę i zasługę proszą, nie tylo onemu jedynemu pośrzednictwu Jego nie uwłóczą, ale je sławią i wynoszą, do niegoż się uciekając, i przez nie prosząc. Jako Paweł święty za swoje Pana Boga prosząc, Chrystusowemu pośrzednictwu krzywdy nie czynił – także i inni którzy się za bracią swoją modlą.

1  XXIII. Febru. Lutego.
2  Z Biskupstwa się wymawia.
3  Uciekł się do Czarnoksiężnika Teofilus.
4  Krzyża się czarci boją.
5  Przed czartem Boga się zaprzał Teofilus i Matki Jego.
6  Pokajanie Teofila.
7  Narzekanie Teofila w pokucie.
8  Do Matki Bożej uciekł się Teofilus.
9  Przykłady upadających a pokutujących.
10  Wyznanie Teofila w pokucie.
11  Przyjęcie pokuty grzesznego.
12  Wrócon mu zapis, który był czartu na się dał.
13  Miłosierdzie Boskie wielkie sławi się.
14  Przyczyna Panny Przeczystej jako ważna.
15  Obrok duchowny.
16  Przyczyna Matki Bożej.

Źródło:
Ks. Piotr Skarga, Żywoty Świętych Stárego y Nowego Zakonu, ná káʒ̇dy dzień przez cáły rok, Kraków 1605, pomocniczo: Kraków 1598
Transkrypcja typu „B”: Jakub Szukalski