czwartek, 18 maja 2017

(1) Imprimatur i Nihil obstat „Prawdziwego Życia w Bogu”

   Tego dnia, 13 maja 2017 chciałbym poświęcić uwagę dzisiejszemu stanowisku Kościoła katolickiego wobec profetycznych objawień Boga otrzymanych przez Vassulę Rydén, zawartych w publikacji Prawdziwe Życie w Bogu. To dzisiejsze stanowisko streszcza się w następujących pięciu punktach:

1) Profetyczne objawienia Prawdziwego Życia w Bogu cieszą się Imprimatur i Nihil Obstat Magisterium – urzędowymi, kościelnymi pieczęciami aprobaty.

2) Imprimatur i Nihil Obstat w Kościele jest wykonywaniem Magisterium.

3) Kościół wymaga od chrześcijańskich wiernych trwania „w religijnej uległości ducha”1 wobec Magisterium Kościoła, które jest szczególnie wykonywane przez tych biskupów, którzy nauczają w jedności z papieżem.

4) Nauczanie tych biskupów w jedności z papieżem i wykonywanie Magisterium2 udzieliło profetycznym objawieniom Prawdziwego Życia w Bogu nadmienionych pieczęci aprobaty (28.11.2005 Nihil Obstat i Imprimatur), które niniejszego dnia pozostają w pełnej mocy.

5) Na mocy nadania przez Magisterium Imprimatur i Nihil Obstat dla profetycznych objawień Prawdziwego Życia w Bogu, chrześcijanom zabrania się występowania w roli sędziów tych objawień oraz potępiania ich publicznie.3 Przeciwnie, na tyle, na ile wszyscy chrześcijanie mają „zgadzać się ze zdaniem swojego biskupa w sprawach wiary i moralności” i „trwać przy tym zdaniu i Magisterium „w religijnej uległości ducha”,4 profetyczne objawienia Prawdziwego Życia w Bogu wymagają od wiernych chrześcijan nadmienionej religijnej uległości.

Poniżej rozwijam te pięć punktów.

[Na obecnym blogu to rozwinięcie pojawi się później.]

Ks. J.L. Iannuzzi, Ph.B., STB, STL, STD

Obecny artykuł ukazał się w całości dzięki stronie True Life in God (Prawdziwe Życie w Bogu): tlig.net
Jest on udostępniany i rozpowszechniany na prośbę Vassuli.

Przekład z angielskiego: Jakub Szukalski

Lumen gentium 25 w Sobór Watykański II. Konstytucje, dekrety, deklaracje, Pallottinum, Poznań 2002, s. 127
Katechizm Kościoła Katolickiego 892, Pallottinum, Poznań 2002, s. 227. Tam „nauczanie zwyczajne” odpowiada łac. „Magisterium ordinarium”.
3  Kard. P. Lambertini, De servorum dei beatificatione et canonizatione III, rozdział 53, n. 15, Aldima, Prato 1840.
Lumen gentium 25. Dz. cyt.



Polskie wydanie książki
True Life in God (Prawdziwe Życie w Bogu)
dostępne przez wydawnictwo Vox Domini;
także do czytania w internecie

Języki

Poznając obce języki, podróżujemy do odległych krain, przenosimy się w czasie i poznajemy nieznanych ludzi. Przez język ojczysty i macierzysty porozumiewamy się ze swoimi. Przez język serca możemy rozmawiać z Bogiem. Ale to wszystko dzieje się za sprawą wyczucia rzeczywistości Słowa.

środa, 17 maja 2017

Wiara niemowląt

   Czy rzeczywiście niemowlę nie jest w stanie posiadać zbawiającej wiary? Musimy tu wniknąć w istotę duszy. Jeśli zapytalibyśmy niemowlę, nic by nam nie powiedziało. Chcąc więc cokolwiek tutaj stwierdzić, musimy wniknąć w istotę duszy. Wielu będzie uważać, że niemowlę nie jest w stanie posiadać zbawiającej wiary na podstawie tego, że nie wyznaje ono swojej wiary ustami. Takie jednak uzasadnienie byłoby dość prostackie. My tutaj chcąc cokolwiek powiedzieć o posiadaniu zbawiającej wiary, nie ograniczamy się tylko do ust – do wyznania wiary ustami, ale wnikamy głębiej do duszy, w której dokonuje się czyn wiary.
   Czy możemy stwierdzić w niemowlęciu wiarę? Nie ma żadnych słów ani znaków ze strony dziecka, które wyznawałyby wiarę jawnie. Ale widzimy, że dziecko żyje – potrafi się poruszać, wydawać głosy, a w jego oczach i zachowaniu rozpoznajemy działalność umysłu. Stwierdzamy więc, że dzieciątko ma duszę – to, co ożywia każdego człowieka. Ta dusza pochodzi od Boga, który zechciał, aby żyła ona w Jego świetle, aby karmiła się Jego życiem. Już w samym zamyśle stworzenia duszy przez Boga obecna jest wola Boża, aby dusza żyła właśnie dla Niego i w Nim. Ta wola jest więc zaszczepiona w samej duszy. I odkrywamy, że każda dusza, która chce żyć, wyraża w sobie to pragnienie Boga do życia w Bogu – bo żyć to Chrystus (Flp 1,21).
   Pomyśl, jak to możliwe, że dusza żyje w ciele, że utrzymuje się przy życiu. Jest w tym wola Boga, ale i wola samej duszy, która odpowiada swoim „chcę” na Boże „chcę”. Bo Bóg stwarza byty wolne – takie, które własną, nieprzymuszoną wolą odpowiadają na Jego pragnienia. Ale tu jest nawet coś więcej. Mamy nie tylko wolę Boga i duszy stworzonej, ale i wolę rodziców, którzy powołali duszę do życia przez swoją miłość. Ta dusza pragnąc prawdziwego życia, pragnie w istocie chrztu. Więc rodzice prosząc o chrzest dla swego dziecka, wyrażają skryte pragnienia duszy dziecka. Można powiedzieć, że to pragnienie obecne jest we wszystkich duszach, bo „stworzenie z upragnieniem oczekuje objawienia się synów Bożych” (Rz 8,19). Jedynie dusze zepsute – takie, które zagłuszyły w sobie głos Łaski – wymazały to pragnienie życia w Bogu.
   Więc chrzest należy się dziecku przez wrodzone pragnienie duszy do życia w Bogu (przez posiadanie „zbawiającej wiary”). Tak wnioskujemy przez badanie istoty duszy. Możemy jednak zejść niżej z tego poziomu duchowego na poziom celowości, jeśli dla kogoś spostrzeżenia duchowe nie są wystarczające i poszukuje bardziej rzeczowego uzasadnienia. W tym przypadku mamy do czynienia z duszą dziecka w znaczeniu życia i nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć o istocie tej duszy – nie wchodzimy wyżej, na poziom duchowy. Jest więc życie dziecka i pragnienie rodziców, którzy chcą ochrzcić swoje dziecko. Nie dostrzegamy żadnych pragnień dziecka poza zwyczajnym pragnieniem pokarmu i ciepła fizycznego. Czy w tym przypadku możemy powiedzieć, że „niemowlę nie jest w stanie posiadać zbawiającej wiary”? Nawet w tym przypadku nie możemy tak powiedzieć, ponieważ dzieciątko otrzymuje wiarę dzięki opiece rodziców. Otrzymuje wiarę wraz z mlekiem matki, wraz z ciepłem ciała rodziców tulących je do serca, wraz z ubrankami chroniącymi je przed zimnem. Rodzice chrześcijańscy ubierają swe dzieci nie tylko w szatę materialną, ale też w tę duchową, jaką jest Chrystus. Dlatego też wymownym znakiem jest przyodzianie niemowlaka w białą szatkę i słowa: „Stałeś się nowym stworzeniem i przyoblekłeś się w Chrystusa”.
   Dziecko więc posiada wiarę, bo otrzymuje ją od rodziców. Nie ma widzialnych znaków takiej wiary poza znakami rodziców. Jeśli jednak wnikamy w istotę tej wiary, a jest to wiara chrześcijańska – to widzimy, że jest to wiara, która jest przekazywana, a nie zachowywana w ciemnicy jakiegoś odosobnionego życia. Więc ten, kto żyje razem z wierzącym, otrzymuje wiarę od wierzącego, bo wiara chrześcijańska w swej naturze się szerzy – przelewa się na innych. Jeśli więc mamy dziecko i wzrasta ono w rodzinie chrześcijańskiej, to wzrasta ono w powietrzu wiary, w nastroju wiary i otrzymuje wiarę tak samo, jak wiedzę odnośnie języka, świata, podtrzymywania życia i posługiwania się rzeczami użytku.
   Takie jednak wyjaśnienie również może być niewystarczające dla osób nie rozumujących na sposób Ducha. Spojrzeć więc możemy na dziecko tak, jak na życie. Dziecko jest życiem. Z Objawienia wiemy, że wszelkie życie pochodzi od Boga i jest chcianym przez Boga. Rodzice więc otrzymując życie w postaci dziecka, otrzymują dar Boży i świadomość tego daru powinni potwierdzić przez poświęcenie dziecka Bogu, bo w istocie stworzone zostało przez Boga dla Boga i przez Boga dla ludzi. Wierni rodzice mają więc obowiązek, aby wyznać, że ten dar, który otrzymali, rzeczywiście pochodzi od Boga. Tym wyznaniem Bożej przynależności jest właśnie chrzest. Kiedyś było to obrzezanie, jeszcze dziś stosowane w wierze żydowskiej i niektórych innych wyznaniach, a dziś w chrześcijaństwie jest to chrzest.
   Życie dziecka nie należy do rodziców – jest własnością Boga – ale do rodziców należy już los tego życia. Dlatego mają oni jak najbardziej prawo (a także obowiązek) do poświęcenia dziecka Bogu i ochrzczenia go. Jest to zresztą robione podobnie, jak niegdysiejsze obrzezanie, kiedy to oddawano Bogu jeszcze niemowlaki.

wtorek, 16 maja 2017

Korzeń cnót

Każda cnota rozkwita z Miłości, Miłość jest korzeniem dla każdej cnoty;

True Life in God (Prawdziwe życie w Bogu), November 13, 1987 (13.11.1987). Przekład z angielskiego: Jakub Szukalski

poniedziałek, 15 maja 2017

(12) Żywoty Świętych: Makary Wielki Egipski

Żywot Makarego z Egiptu pustelnika,
wypisany od Palladiusza Biskupa Kappadockiego,
który o tymże czasie żył, około roku Pańskiego 433.
Wspomina go Socra. lib. 4. cap. 18. Histo. i Ruffinus lib. 2. cap. 4. Hieron. Epist. 27.1

   Świętych i nieśmiertelnych Ojców, Makarego z Egiptu, i Makarego z Aleksandriej, żywot wypisując, wielkich rzeczy, które w nim są ku wierzeniu trudne, obawiam się wypowiadać, aby mię kto jako kłamcę nie wspominał. Ale wiedząc iż P. Bóg traci wszytki którzy kłamstwo mówią – prawdę znać będę, namilszy Lausie (do tego Lausa pisał), której ty nie tylo wiary nie uwłaczaj – ale się z takich sług Bożych kochaj, którzy prawdziwie Makarami, to jest błogosławionemi byli. A mówiąc pierwej o Makarym Egipskim – ten lat żyjąc dziewięćdziesiąt – sześćdziesiąt strawił na puszczy. Dziesięć lat pierwszą w tak ostrym i powściągliwym żywocie żył, iż go młodo starym zwano – bo nad lata swe i przed czasem wielce duchownym został. Gdy miał lat czterdzieści, dana mu była moc od P. Boga na wypędzanie czartów, i na leczenie rozmaitych niemocy, i na proroctwo o rzeczach przyszłych – do dostojeństwa też kapłańskiego był przyszedł.
   Miał jednego ucznia Jana, którego upadek zdaleka (bo się aż po śmierci jego pokazał) widząc, tak mu mówił: Słuchaj mię Janie, a upominanie moje wdzięcznie ku pożytku twemu przyjmi. Skuszony jesteś łakomstwem – ale słuchaćli mię będziesz, w bojaźni i w służbie Bożej doskonałym zostaniesz, i bicz Boży ku domowi się twemu nie przybliży. A jeśli moje upominanie porzucisz, plaga na cię Giezego przyjdzie2 – bo jego grzechu zstaniesz się uczestnikiem. Nie dbał on Jan na takie ojcowskie upominanie, a więcej Judasza na łakomstwie usidlonego naśladował. 3I po lat piętnaście, gdy sobie niektóre dobra ubogich przywłaszczył, srogim trądem zarażony jest – iż na położenie palca, miejsca w ciele jego wolnego nie było. To jego takie było proroctwo. O jego pościech, modlitwach ustawicznych, i niespaniu i pracej próżno mówić – ponieważ te rzeczy i inym spólne są, w których się rozmaicie oni słudzy Boży na puszczy ćwiczyli, jeden się nad drugiego w tej ś. zazdrości do cnoty i umartwienia ciała ubiegając. Słyszałem iż ten ś. w ustawicznym prawie zachwyceniu, do rzeczy niebieskich przebywał, więtszy czas o Panu Bogu i rajskich zabawach trawiąc.
   Jeden Egiptcjanin, do niektórej uczciwej niewiasty żony Partenika, w nieuczciwą pożądliwość upadł – której niemogąc, prze jej cnotę i stateczność i wiarę ku mężowi, użyć – 4szedł do czarnoksiężnika, mówiąc: abo jej serce ku mnie zapal, abo ją mężowi jej, żeby ją wzgardził, obrzydź. Gdy serca jej czartowskimi sidłami nie mógł ułowić on czarnoksiężnik – oczy tych którzy na nię patrzyli, zaraził – iż się nietylo mężowi własnemu, ale wszystkim klaczą być zdała. Przestraszony mąż, gdy mu się i chodząc i leżąc taką być widziała – wielce płakał nad nią, wiedząc iż to żona jego – a już pewnie mniemając, iż za czarami obrócić się w onę bestią miała – a zwłaszcza gdy widział, iż przez trzy dni, ani je siana jako bestia, ani chleba, jako człowiek, wielce się smucił. I przyzowie kapłanów, aby się przypatrzyli, a radę jaką dali – ale toż się im też zdało być, jakoby klaczą była a nie człowiekiem – aż się domyślił wieść ją ouzdaną do ś. Makarego na pustynią. Którą gdy ujźrzał Makarius, rzekł: Jest to prawa białagłowa, oczy tylo wasze zwiedzione są, a ona żadnej odmiany nie ma – końskie wy oczy macie, przeto ją bestią być rozumiecie. 5I wnet poświęciwszy wodę, polał jej głowę, modląc się P. Bogu za nię. Tedy wnet ona obłudna postawa z niej spadła – iż już ją każdy tak jako była człowiekiem być widział. 6I kazawszy jej dać jeść, upominał ją, aby w kościele często bywała, a używania Naświętszego Sakramentu nie odwłaczała. Bo cię to, powiada, dla tego potkało, iżeś już przez pięć Niedziel do niepokalanych tajemnic Zbawiciela naszego nie przystępowała.
   Miał i ten obyczaj ten Ś. – wykopał sobie pieczary w ziemi długie i głębokie, w które się krył na pokój, gdy mu ludzie do jego bogomyślności i modlitwy przeszkadzali, w których go naleźć nikt nie mógł. 7To też o nim pewnie twierdzą, iż nawracając jednego Heretyka, który zmartwychwstania ciał naszych przał, umarłego wskrzesił.
   Czasu jednego, matka jedna syna mu przywiodła wielkiego żarłoka, który miał ducha obżarliwego – iż gdy zjadł trzy wielkie bochny chleba, a wody się napił, wszytko co zjadł w wiatr który z ust puszczał obrócił. Bo jest jedna rota niektórych czartów, które ognistemi zowią, z której to ten był. 8Bo też miedzy czarty, jako i miedzy ludźmi różność jest – jedno mają przyrodzenie, ale nie jednakową moc i dowcip. Matka tedy ona prosiła tego ś. za synem swym. Modłę zań czynił ś. Makarius – i ucichł on czart. Potym spytał matki, jakoby chciała jego jedzenie umiarkować, wieleby miał jeść napotym? Ona rzekła: niechaj już na dziesiąci funtach chleba przestanie. 9A on ją zgromił, iż tak wiele podała – i modląc się jeszcze za onym młodzieńcem, i siedm dni poszcząc, odpędził od niego czarta, rozkazując matce, aby mu więcej chleba nad trzy funty jeść nie dawała – i to jeśli robić będzie. Jam tego świętego nie mógł widzieć – bo już rok przedtym, niżlim ja na pustynią szedł, zasnął był.

   10[1.] Z dopuszczenia Bożego, może czart oczy ludzkie mamić, szkody ludziom czynić, i trudności i niemocy przez naczynie swoje czarownicze abo czarowniki zadawać – wszakże w grzech wwieść nikogo, który mu się sprzeciwi, a prędko się w przystojną zbroję nań ubiera, nigdy mocą swoją nie może. 11Wszystka piekielna moc, o jeden grzech śmiertelny niechcącego Chrześcianina, a w zbawieniu swym czujnego, przywieść nie może. Tak Justyny świętej męczenniczki jako i tej uczciwej białejgłowy czart wszytką mocą swoją, przywieść do nieczystości i żądzej Cyprianowej nigdy nie mógł. Bo się posty, modlitwami, trudzeniem ciała swego sprzeciwiła. Co się dotycze innych rzeczy okrom serca naszego – daje Pan Bóg czartu moc i na ciała i na zdrowie, i na majętność ludzką, jako to na Jobie świętym znaczno jest12 – wszakże nigdy bez przyczyny tego Pan Bóg nie czyni. Przepuści czarownicę i z jej czartem który jej służy, abo na karanie nasze za grzechy, abo na doznanie cierpliwości naszej, i na wysługę i odpłatę naszę – abo do jakiej cnoty pobudkę nam dając. 13Jako widzisz na tę uczciwą żonę to dopuścił, iż nabożeństwo swoje zwykłe i chodzenie do stołu Bożego opuściła – w tej mierze, gdy widzi człowiek iż zczarowany jest – nie ma się do czarów uciekać, ani do diabłów żadnych – Boże tego nie daj – bo do tego końca czart zmierza, i dla tego szkody czyni, aby mu się ludzie pokłonili, a jego o pomoc prosili, i to z nim bałwochwalstwo stroili. Lecz ty miej się na pieczy, gdzie szkodę przez czarowanie czyni – do Pana Boga, i do kapłanów Jego ucieczkę miej. 14Nie pokłonię się tobie czarcie, mówiąc, jedno Bogu memu, który gdyć rozkażę, przestać musisz – a ty z swemi czary do piekła przepadni. Nie od ciebie tego czarcie cierpię, ale od Boga mego, od któregoś dozwolenie wziąć musiał. Bo i Job tak mówił: Pan dał, Pan wziął – chociaż czart brał z Bożego dopuszczenia.
   152. Widzisz jako i używanie Przenaświętszego Sakramentu u starych Chrześcian, częste było – a mieli je sobie za obronę od grzechu, i sideł diabelskich. Tam diabeł moc ma, i grzechy śmiertelne w te serca rad wmawia, gdzie go tym Naświętszym Sakramentem nie straszą. Lenistwo szczere w nas próżną onę wymówkę wnosi – boję się abych niedostojnie i na sąd nie przyjął. A kiedy, proszę cię, dostojnie przyjmujesz? W rok raz, powiadasz, na Wielkąnoc. A tam czemu się tego nie boisz? Rzeczesz: Bo się tam gotuję, i dufam Panu Bogu, iż mię On sam uczyni dostojnym. Dobrze mówisz – iż cię On sam któryć to rozkazał wspomóc do tego i dostojnym uczynić może, a za twoim gotowaniem, które Bóg wie jakie jest, i przez sto lat dostojnymby się nie zstał. A jeśli P. Bóg gotowszy jest do dania, niżli ty do brania, a nie raz w rok, ale ilekroć prosić Jego i gotować się będziesz, tej łaski, która cię godnym uczynić może, użyczyć tobie obiecał – już wymówki nie masz, a wina wszystka omieszkania dobra twego, na twoję się gnuśność obala. Niewiesz niedbalcze, iż kto dziś nie jest, jutro mniej gotowym będzie, prze grzeszne zabawy świata tego – a im dalej od tego ognia odstępujesz, tym zimniejszym do rzeczy Boskich zostajesz – im rzedzej pożywasz, tym rychlej smaku tak wdzięcznej potrawy zapominasz, i mniej pragnąć jej będziesz. Niewiesz iż używanie jedno tej przedziwnej świątości, gotowszym cię i ochotniejszym do drugiego czyni. Wrota sobie do upadku w grzechy śmiertelne otwarzasz – gdy sobie tej potrawy Anielskiej uwłóczysz – na drodze rozkazania Bożego prędko zemdlejesz i ustaniesz, gdy się tym chlebem z Heliaszem posilać nie będziesz. 
 
1  IX. Ianuar. Stycznia. Mart. R. 15 Ianuar.
2  2 Krl 5.
Dobra ubogich przywłaszczone pomstę wielką na łakome obalają.
Czarnoksięskie omamienie niewiastę w klaczę obłudnie obróciło.
Święconą wodą czary odganiał Ś. Makarius.
Odwłoka przyjmowania ciała Bożego miejsce daje czartom.
Heretyka nawracając, umarłego wskrzesił ś. Makarius.
Różne roty czartów.
Żarłoczny czart.
10  Obrok duchowny.
11  Czart szkody ludziom czynić może – ale w grzech wwieść nie może.
12  Hi 1.
13  Na odpędzenie czartów nie ma się nikt do czartów uciekać.
14  Pan Bóg mocy czartom dozwala, gdy nam szkody czynią.
15  Częste używanie ciała Bożego.

Źródło:
Ks. Piotr Skarga, Żywoty Świętych Stárego y Nowego Zakonu, ná káʒ̇dy dzień przez cáły rok, Kraków 1605, pomocniczo: Kraków 1598
Transkrypcja typu „B”: Jakub Szukalski

niedziela, 14 maja 2017

Poznanie Różańca

Różaniec to Droga Prawdziwego Życia
Różaniec to Jezus

Módlcie się Różańcem
Módlcie się Jezusem
Módlcie się Życiem

sobota, 13 maja 2017

(60) Cztery Ewangelie i Poemat Boga-Człowieka: Wypełnienie Prawa

   17 Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. 18 Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. 19 Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. 20 Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. (Mt 5,17-20)

   17 Μὴ νομίσητε ὅτι ἦλθον καταλῦσαι τὸν νόμον ἢ τοὺς προφήτας· οὐκ ἦλθον καταλῦσαι ἀλλὰ πληρῶσαι. 18 ἀμὴν γὰρ λέγω ὑμῖν· ἕως ἂν παρέλθῃ ὁ οὐρανὸς καὶ ἡ γῆ, ἰῶτα ἓν ἢ μία κεραία οὐ μὴ παρέλθῃ ἀπὸ τοῦ νόμου, ἕως ἂν πάντα γένηται. 19 ὃς ἐὰν οὖν λύσῃ μίαν τῶν ἐντολῶν τούτων τῶν ἐλαχίστων καὶ διδάξῃ οὕτως τοὺς ἀνθρώπους, ἐλάχιστος κληθήσεται ἐν τῇ βασιλείᾳ τῶν οὐρανῶν· ὃς δ’ ἂν ποιήσῃ καὶ διδάξῃ, οὗτος μέγας κληθήσεται ἐν τῇ βασιλείᾳ τῶν οὐρανῶν.
   20 Λέγω γὰρ ὑμῖν ὅτι ἐὰν μὴ περισσεύσῃ ὑμῶν ἡ δικαιοσύνη πλεῖον τῶν γραμματέων καὶ Φαρισαίων, οὐ μὴ εἰσέλθητε εἰς τὴν βασιλείαν τῶν οὐρανῶν. (Mt 5,17-20)

   Trwa dalej Kazanie na Górze. Miejsce i godzina są te same. Jest jeszcze większy tłum. Na uboczu, blisko ścieżki, stoi pewien Rzymianin. Jakby chciał słuchać, jednak bez prowokowania wrogości tłumu. Rozpoznaję go po krótkim odzieniu i odmiennym płaszczu. Także Szczepan i Hermas są tu wciąż jeszcze.
   Jezus powoli udaje się na Swoje miejsce i zaczyna mówić.
   «W związku z tym co wam powiedziałem wczoraj, nie powinniście dochodzić do wniosku, że przyszedłem obalić Prawo. Nie. Chciałem – gdyż jestem Człowiekiem i rozumiem ludzkie słabości – zachęcić was jedynie do wypełniania go, kierując wasz wzrok duchowy nie ku posępnej Otchłani, lecz ku świetlanej Głębinie. Jeśli bowiem obawa przed karą może powstrzymać [przed złem] w trzech razach na dziesięć, pewność nagrody porywa was w siedmiu razach na dziesięć. Ufność jest więc skuteczniejsza niż lęk. Chcę, abyście ją posiadali – pełną, pewną – aby móc wypełnić dobro nie w siedmiu przypadkach na dziesięć, lecz w dziesięciu na dziesięć – i osiągnąć świętą zapłatę w Niebiosach.
   Ja nie zmieniam ani jednej joty w Prawie.
   A kto je dał pośród piorunów na Synaju? Najwyższy.
   Kim jest Najwyższy? Bogiem w Trójcy Jedynym.
   Skąd On je wyprowadził? Ze Swej Myśli.
   Jak je dał? Przez Swoje Słowo.
   Dlaczego je dał? Z powodu Swojej Miłości.
   Widzicie więc, że Trójca była obecna. Słowo – posłuszne jak zawsze Myśli i Miłości – przemówiło w imię Myśli i w imię Miłości.
   Czyż mógłbym Sam Sobie przeczyć? Nie. Nie mógłbym. Mogę jednak – bo wszystko mogę – uzupełnić Prawo, uczynić Je doskonałym na sposób Boski. Nie tak jak robili to ludzie przez wieki. Oni nie uczynili go pełnym, lecz nieczytelnym i niewykonalnym. Dołączając do niego prawa i przepisy, przepisy i prawa – oparte na ich myśli, zgodne z ich interesami – ukamienowali, zadusili, pogrzebali i uczynili bezowocnym najświętsze Prawo dane przez Boga. Czy może przeżyć roślina, jeśli stale spadają na nią lawiny, zwaliska i powodzie? Nie. Roślina umiera. Prawo jest martwe w wielu sercach, zaduszone lawiną zbyt wielu nadbudów. Przyszedłem, aby je wszystkie usunąć. Kiedy zaś Prawo wyjdzie z grobu, kiedy zmartwychwstanie, uczynię je już nie prawem, lecz królem.
   To królowie ogłaszają prawa. Prawa są dziełami królów, lecz nie są niczym więcej niż królowie. Ja natomiast czynię Prawo królem, uzupełniam je, koronuję nakładając na jego głowę diadem rad ewangelicznych. Najpierw był ład. Teraz jest coś więcej niż ład. Najpierw było to, co niezbędne. Teraz jest coś więcej niż to, co niezbędne. Teraz jest doskonałość. Ten, kto rozporządza Prawem – jak Ja, który je wam daję – staje się królem, bo osiągnął „to co doskonałe”. Był bowiem nie tylko posłuszny, lecz heroiczny, to znaczy święty. Świętość bowiem jest zespołem cnót wzniesionych na najwyższy szczyt, który może osiągnąć stworzenie: cnót heroicznie miłowanych i praktykowanych z całkowitym oderwaniem od wszystkiego, co jest pragnieniem lub rozważaniem ludzkim – cokolwiek by to było. Mógłbym powiedzieć, że świętym jest ten, u którego miłość i pragnienia przeciwstawiają się patrzeniu na wszystko, co nie jest Bogiem. Nie będąc rozproszonym przez niskie obrazy, święty ma oczy skupione na najświętszej Wspaniałości, którą jest Bóg. W Nim widzi – bo wszystko jest w Bogu – także braci, wzburzonych, wyciągających błagalnie dłonie. Bez odrywania oczu od Boga święty pochyla się nad błagającymi braćmi. Wbrew ciału, wbrew bogactwom, wbrew wygodzie wznosi swój ideał: służyć. Święty – biedny? Ograniczony? Nie. Doszedł do posiadania prawdziwej mądrości i prawdziwego bogactwa. Posiada więc wszystko. Nie odczuwa zmęczenia. Jeśli bowiem jest prawdą, że nie przestaje tworzyć, to jest też prawdą, że nie przestaje się karmić. Jeśli jest prawdą, że rozumie boleść świata, jest też prawdą, że karmi się radością Nieba. Bogiem się syci, w Bogu ma swą radość. To stworzenie, które pojęło sens życia.
   Jak widzicie, nie zmieniam ani nie okaleczam Prawa. Nie niszczę go też przez dodawanie do niego sfermentowanych ludzkich zasad. Ja uzupełniam Prawo. Ono jest tym, czym jest, i takie pozostanie aż do dnia ostatniego. Nie zmieni się w nim żadne słowo ani nie zostanie zniesiony żaden przepis. Ono jest uwieńczone doskonałością. Aby posiąść zbawienie, wystarczy je przyjąć takie, jakie zostało dane. Aby bez zwłoki zjednoczyć się z Bogiem, trzeba żyć Prawem tak, jak Ja zalecam. Bohaterowie stanowią wyjątek, dlatego też będę mówił do dusz zwyczajnych, do większości dusz, ażeby nie powiedziano, iż nie ujawniam tego, co konieczne, jeśli pragnie się doskonałości.
   Z tego, co do was mówię, zachowajcie dobrze w pamięci: kto pozwala sobie na pogwałcenie jednego z najmniejszych poleceń, będzie uznany za najmniejszego w Królestwie Niebieskim. Kto skłoni innych do naruszenia przepisów, będzie uznany za najmniejszego ze względu na siebie i na tego, którego doprowadził do ich pogwałcenia. Przeciwnie, kto przez swe życie i dzieła – bardziej jeszcze niż przez słowa – nakłoni innych do posłuszeństwa, ten będzie wielkim w Królestwie Niebieskim. Jego wielkość wzrośnie dzięki każdemu z tych, których doprowadził do posłuszeństwa i do uświęcenia się w ten sposób. Wiem, że to, co zaraz powiem, będzie nieprzyjemne dla wielu. Jednak nie mogę kłamać, nawet jeśli prawda – którą zaraz wypowiem – przysporzy Mi wrogów.
   Zaprawdę powiadam wam: nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego, jeśli wasza sprawiedliwość nie odrodzi się i nie oderwie całkowicie od tej biednej rzeczy, jaką niesłusznie nazwano sprawiedliwością, od [sprawiedliwości] uczonych w Piśmie i faryzeuszy; jeśli nie będziecie naprawdę sprawiedliwi, i to bardziej niż faryzeusze i uczeni w Piśmie, uważający się za sprawiedliwych, bo mnożą przepisy, nie zmieniając przy tym głęboko swego ducha». (III (cz. 1-2), 31: 25 maja 1945. A, 5145-5154)

   Continua il discorso del Monte. Il luogo e l'ora sono sempre gli stessi. La gente è ancora più aumentata. In un angolo, presso un sentiero, come volesse udire ma non eccitare ripugnanze fra la folla, è un romano. Lo distinguo per la veste corta e il mantello diverso. Ancora vi sono Stefano ed Erma. E Gesù va lentamente al suo posto e riprende a parlare.
   «Con quanto vi ho detto ieri non dovete giungere al pensiero che Io sia venuto per abolire la Legge. No. Solo, poiché sono l'Uomo e comprendo le debolezze dell'uomo, Io ho voluto rincuorarvi a seguirla col dirigere il vostro occhio spirituale non all'abisso nero, ma all'Abisso luminoso. Perché, se la paura di un castigo può trattenere tre volte su dieci, la certezza di un premio slancia sette volte su dieci. Perciò più che la paura fa la fiducia. Ed Io voglio che voi l'abbiate piena, sicura, per potere fare non sette parti di bene su dieci, ma dieci parti su dieci e conquistare questo premio santissimo del Cielo. Io non muto un iota della Legge. E chi l'ha data fra i fulmini del Sinai? L'Altissimo. Chi è l'Altissimo? Il Dio uno e trino. Da dove l'ha tratta? Dal suo Pensiero. Come l'ha data? Con la sua Parola. Perché l'ha data? Per il suo Amore. Vedete dunque che la Trinità era presente. Ed il Verbo, ubbidiente come sempre al Pensiero e all'Amore, parlò per il Pensiero e per l'Amore. Potrei smentire Me stesso? Non potrei. Ma posso, poiché tutto Io posso, completare la Legge, farla divinamente completa, non quale la fecero gli uomini che durante i secoli non la fecero completa ma soltanto indecifrabile, inadempibile, sovrapponendo leggi e precetti, e precetti e leggi, tratti dal loro pensiero, secondo il loro utile, e gettando tutta questa macia a lapidare e soffocare, a sotterrare e sterilire la Legge santissima data da Dio. Può una pianta sopravvivere se la sommergono per sempre valanghe, macerie e innondazioni? No. La pianta muore. La Legge è morta in molti cuori, soffocata sotto le valanghe di troppe soprastrutture. Io sono venuto a levarle tutte e, disseppellita la Legge, risuscitata la Legge, ecco che Io la faccio non più legge ma regina. Le regine promulgano le leggi. Le leggi sono opera delle regine, ma non sono da più delle regine. Io invece faccio della Legge la regina: la completo, l'incorono, mettendo sul suo sommo il serto dei consigli evangelici. Prima era l'ordine. Ora è più dell'ordine. Prima era il necessario. Ora è più del necessario. Ora è la perfezione. Chi la disposa, così come Io ve la dono, all'istante è re perché ha raggiunto il "perfetto", perché non è stato soltanto ubbidiente ma eroico, ossia santo, essendo la santità la somma delle virtù portate al vertice più alto che possa esser raggiunto da creatura, eroicamente amate e servite col distacco completo da tutto quanto è appetito e riflessione umana verso qual che sia cosa. Potrei dire che il santo è colui al quale l'amore e il desiderio fanno da ostacolo ad ogni altra vista che Dio non sia. Non distratto da viste inferiori, egli ha le pupille del cuore ferme nello Splendore Ss. che è Dio e nel quale vede, poiché tutto è in Dio, agitarsi i fratelli e tendere le mani supplici. E senza staccare gli occhi da Dio, il santo si effonde ai fratelli supplicanti. Contro la carne, contro le ricchezze, contro le comodità, egli drizza il suo ideale: servire. Povero il santo? Menomato? No. E’ giunto a possedere la sapienza e la ricchezza vere. Possiede perciò tutto. Né sente fatica perché, se è vero che è un produttore continuo, è pur anche vero che è un nutrito di continuo. Perché, se è vero che comprende il dolore del mondo, è anche vero che si pasce della letizia del Cielo. Di Dio si nutre, in Dio si allieta. È la creatura che ha compreso il senso della vita. Come vedete, Io non muto e non mutilo la Legge, come non la corrompo con le sovrapposizioni di fermentanti teorie umane. Ma la completo. Essa è quello che è, e tale sarà fino all'estremo giorno, senza che se ne muti una parola o se ne levi un precetto. Ma è incoronata del perfetto. Per avere salute basta accettarla così come fu data. Per avere immediata unità con Dio occorre viverla come Io la consiglio. Ma poiché gli eroi sono l'eccezione, Io parlerò per le anime comuni, per la massa delle anime, acciò non si dica che per volere il perfetto rendo ignoto il necessario. Però di quanto dico ritenete bene questo: colui che si permette di violare uno fra i minimi di questi comandamenti sarà tenuto minimo nel Regno dei Cieli. E colui che indurrà altri a violarli sarà ritenuto minimo per lui e per colui che egli indusse alla violazione. Mentre colui che con la vita e le opere, più ancora che con la parola, avrà persuaso altri all'ubbidienza, costui grande sarà nel Regno dei Cieli, e la sua grandezza si aumenterà per ognuno di quelli che egli avrà portato ad ubbidire e a santificarsi così. Io so che ciò che sto per dire sarà agro alla lingua di molti. Ma Io non posso mentire anche se la verità che sto per dire mi farà dei nemici. In verità vi dico che se la vostra giustizia non si ricreerà, distaccandosi completamente dalla povera e ingiustamente definita giustizia che vi hanno insegnata scribi e farisei; che se non sarete molto più, e veramente, giusti dei farisei e scribi, che credono esserlo con l'aumentare delle formule ma senza mutazione sostanziale degli spiriti, voi non entrerete nel Regno dei Cieli». (3, 171)

Przekład polski Ewangelii: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2007 (Mt, Mk, Łk: tłum. o. Walenty Prokulski TJ; J: tłum. ks. Jan Drozd SDS)

Zapis grecki: wyd. Nestle-Aland 28

Przekład polski Poematu Boga-Człowieka napisanego przez Marię Valtortę: Ewa Bromboszcz (I-IV, VI-VII), ks. Michał Kaszowski (V), Vox Domini, Katowice (I: bez roku, II: 2010, III, cz. 1-2: 2000, cz. 3-4: 2002, IV, cz. 1-2: 2003, cz. 3-4: 2004, cz. 5-6: 2005, V: 2000, VI: 1998, VII: 1999)

Zapis włoski: Maria Valtorta, L’Evangelo come mi e' stato rivelato, Edizioni Paoline, Pisa 2001