wtorek, 7 lipca 2020

(137) Cztery Ewangelie i Poemat Boga-Człowieka: Praca w winnicy

   1 Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. 2 Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. 3 Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, 4 i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. 5 Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. 6 Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” 7 Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”. 8 A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. 9 Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. 10 Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. 11 Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, 12 mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekotę”. 13 Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? 14 Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. 15 Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?” 16 Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. (Mt 20,1-16)

   1 Ὁμοία γάρ ἐστιν ἡ βασιλεία τῶν οὐρανῶν ἀνθρώπῳ οἰκοδεσπότῃ, ὅστις ἐξῆλθεν ἅμα πρωῒ μισθώσασθαι ἐργάτας εἰς τὸν ἀμπελῶνα αὐτοῦ. 2 συμφωνήσας δὲ μετὰ τῶν ἐργατῶν ἐκ δηναρίου τὴν ἡμέραν ἀπέστειλεν αὐτοὺς εἰς τὸν ἀμπελῶνα αὐτοῦ. 3 καὶ ἐξελθὼν περὶ τρίτην ὥραν εἶδεν ἄλλους ἑστῶτας ἐν τῇ ἀγορᾷ ἀργοὺς 4 καὶ ἐκείνοις εἶπεν· ὑπάγετε καὶ ὑμεῖς εἰς τὸν ἀμπελῶνα, καὶ ὃ ἐὰν ᾖ δίκαιον δώσω ὑμῖν. 5 οἱ δὲ ἀπῆλθον. πάλιν [δὲ] ἐξελθὼν περὶ ἕκτην καὶ ἐνάτην ὥραν ἐποίησεν ὡσαύτως. 6 περὶ δὲ τὴν ἑνδεκάτην ἐξελθὼν εὗρεν ἄλλους ἑστῶτας καὶ λέγει αὐτοῖς· τί ὧδε ἑστήκατε ὅλην τὴν ἡμέραν ἀργοί; 7 λέγουσιν αὐτῷ· ὅτι οὐδεὶς ἡμᾶς ἐμισθώσατο. λέγει αὐτοῖς· ὑπάγετε καὶ ὑμεῖς εἰς τὸν ἀμπελῶνα. 8 Ὀψίας δὲ γενομένης λέγει ὁ κύριος τοῦ ἀμπελῶνος τῷ ἐπιτρόπῳ αὐτοῦ· κάλεσον τοὺς ἐργάτας καὶ ἀπόδος αὐτοῖς τὸν μισθὸν ἀρξάμενος ἀπὸ τῶν ἐσχάτων ἕως τῶν πρώτων. 9 καὶ ἐλθόντες οἱ περὶ τὴν ἑνδεκάτην ὥραν ἔλαβον ἀνὰ δηνάριον. 10 καὶ ἐλθόντες οἱ πρῶτοι ἐνόμισαν ὅτι πλεῖον λήμψονται· καὶ ἔλαβον [τὸ] ἀνὰ δηνάριον καὶ αὐτοί. 11 λαβόντες δὲ ἐγόγγυζον κατὰ τοῦ οἰκοδεσπότου 12 λέγοντες· οὗτοι οἱ ἔσχατοι μίαν ὥραν ἐποίησαν, καὶ ἴσους ἡμῖν αὐτοὺς ἐποίησας τοῖς βαστάσασιν τὸ βάρος τῆς ἡμέρας καὶ τὸν καύσωνα. 13 ὁ δὲ ἀποκριθεὶς ἑνὶ αὐτῶν εἶπεν· ἑταῖρε, οὐκ ἀδικῶ σε· οὐχὶ δηναρίου συνεφώνησάς μοι; 14 ἆρον τὸ σὸν καὶ ὕπαγε. θέλω δὲ τούτῳ τῷ ἐσχάτῳ δοῦναι ὡς καὶ σοί· 15 [ἢ] οὐκ ἔξεστίν μοι ὃ θέλω ποιῆσαι ἐν τοῖς ἐμοῖς; ἢ ὁ ὀφθαλμός σου πονηρός ἐστιν ὅτι ἐγὼ ἀγαθός εἰμι; 16 οὕτως ἔσονται οἱ ἔσχατοι πρῶτοι καὶ οἱ πρῶτοι ἔσχατοι. (Mt 20,1-16)

   Posłuchajcie przypowieści.
   Pewien pan wyszedł o świcie, żeby nająć robotników do swej winnicy, i umówił się z nimi, że otrzymają denara za dzień.
   W porze tercji wyszedł znowu, rozmyślając nad tym, że najęci robotnicy nie byli dość liczni. Widząc na innym miejscu placu bezczynnych robotników, którzy czekali na zatrudnienie, wziął ich i rzekł: „Idźcie do mojej winnicy, a dam wam to, co obiecałem innym”. I tamci poszli.
   Wyszedł w porze seksty i nony. Ujrzał jeszcze innych, i powiedział do nich: „Czy chcecie pracować w mojej posiadłości? Daję jednego denara za dzień moim pracownikom”.
   Oni zgodzili się i poszli.
   Wyszedł wreszcie około godziny jedenastej i ujrzał innych, którzy próżnowali przy zachodzącym słońcu. „Cóż tutaj robicie, tak próżnując? Czy wam nie wstyd trwać tak przez cały dzień bezczynnie?” – zapytał ich. „Nikt nas nie najął na dzień. Chcieliśmy pracować i zarobić na chleb, lecz nikt nas nie zawołał do swojej winnicy”. „Dobrze, ja was najmuję do mojej winnicy. Idźcie, a otrzymacie zapłatę innych”. Mówił tak, gdyż był dobrym panem i litował się nad poniżeniem swego bliźniego.
   Nadszedł wieczór i skończono prace. Człowiek ów wezwał zarządcę i powiedział mu: „Zawołaj pracowników i daj im zapłatę według tego, co ustaliłem, zaczynając od ostatnich, którzy są najbardziej potrzebujący, bo przez cały dzień nie mieli pożywienia. Oni to, z wdzięczności za moją litość, pracowali więcej od wszystkich. Obserwowałem ich. Niech idą na spoczynek, na jaki dobrze zasłużyli, i niech się radują z [bliskimi] owocami swej pracy”. I zarządca uczynił to, co pan nakazał, dając każdemu po denarze.
   Przyszli na końcu ci, którzy pracowali od pierwszych godzin dnia. Byli zaskoczeni, że i oni otrzymali tylko jednego denara. Uskarżali się między sobą i przed zarządcą, który im rzekł: „Takie otrzymałem polecenie. Idźcie na skargę do pana, a nie do mnie”. Udali się więc do niego i powiedzieli: „Nie jesteś sprawiedliwy! Pracowaliśmy dwanaście godzin, najpierw w rosie, potem w słońcu, a potem znowu w wilgoci wieczora, a ty dałeś nam tę samą zapłatę, jak tym próżniakom, którzy pracowali tylko jedną godzinę!... Dlaczego?” A jeden z nich nawet, podniósłszy głos, oświadczył, że został oszukany i niegodnie wykorzystany.
   Przyjacielu, w czym ci uchybiłem? Co ustaliłem z tobą o świcie? Jeden dzień stałej pracy za jednego denara zapłaty. Prawda?”
   To prawda. Ale dałeś tyle samo tym, którzy tak mało pracowali...”
   Czyż nie zgodziłeś się na taką zapłatę, która wydawała ci się godziwa?”
   Tak, przyjąłem ją, bo inni dawali jeszcze mniej”.
   Czy znęcałem się tutaj nad tobą?”
   Nie, uczciwie [mówię, że] nie”. [– odpowiedział robotnik.]
   Pozwoliłem ci na długi odpoczynek w ciągu dnia i na posiłek, prawda? Dałem ci trzy posiłki. A nie umawialiśmy się, że będziesz jadł i wypoczywał. Prawda?” [– pytał dalej właściciel winnicy.]
   Tak, tego nie ustaliliśmy”. [– przyznał najęty do pracy robotnik.]
   Dlaczego więc to przyjąłeś?”
   Ależ... Powiedziałeś sam: ‘Wolę tak postąpić, żebyście nie byli zbyt zmęczeni, kiedy wrócicie do siebie’. I to wydawało nam się aż nazbyt piękne... Twój posiłek był dobry, to była [dla nas] oszczędność, to była...”
   To była łaska, jakiej wam udzieliłem darmo. Nikt nie mógł tego wymagać. Prawda?”
   To prawda”. [– przyznaje robotnik.]
   Zatem wyróżniłem was. Dlaczego więc się uskarżacie? To ja powinienem skarżyć się na was, bo – pojąwszy, że macie do czynienia z dobrym panem – pracowaliście niedbale. Ci zaś, którzy przyszli po was i skorzystali tylko z jednego posiłku oraz ci ostatni, którzy nie otrzymali go wcale, pracowali bardziej gorliwie. Wykonali w krótszym czasie tę samą pracę, jaką wy wykonaliście w ciągu dwunastu godzin. Oszukałbym was, gdybym – żeby ich opłacić – odebrał wam połowę zapłaty. Nie [zrobiłem] tego. Zatem weź to, co ci się należy, i odejdź. Czy przyszedłeś, żeby mi narzucić swoją wolę? Czynię to, co chcę i to, co jest sprawiedliwe. Nie bądź zły i nie doprowadzaj mnie do niesprawiedliwości. Ja jestem dobry”. [– powiedział właściciel winnicy.]
   O, wy wszyscy, którzy Mnie słuchacie, zaprawdę powiadam wam, że Bóg Ojciec przedstawia wszystkim ludziom te same warunki i obiecuje tę samą zapłatę. Ten, kto gorliwie oddaje się na służbę Panu, zostanie przez Niego potraktowany sprawiedliwie, nawet jeśli nie ma wiele pracy, gdyż bliska jest jego śmierć. Zaprawdę powiadam wam, że nie zawsze pierwsi będą pierwszymi w Królestwie Niebieskim. Tam ujrzy się tych, którzy byli ostatnimi, jak stają się pierwszymi, i innych, którzy byli pierwszymi, jak stają się ostatnimi. Tam ujrzy się wielu ludzi, którzy nie należeli do Izraela, bardziej świętych niż liczni z Izraela. Przyszedłem wezwać wszystkich ludzi, w imię Boga. Ale choć wielu jest wezwanych, niewielu jest wybranych, gdyż nieliczni są ci, którzy pragną Mądrości.
   Nie jest mądrym ten, kto żyje według świata i ciała, a nie [według woli] Boga. Taki nie jest mądrym ani dla ziemi, ani dla Nieba. Na ziemi bowiem ściąga na siebie wrogość, kary i wyrzuty sumienia, Niebo zaś traci na całą wieczność. (IV, cz. 1-2, 17: 13 listopada 1945. A, 6957-6980)

   Udite una parabola.
   Un padrone, allo spuntare di un giorno, uscì per assoldare degli operai per la sua vigna e pattuì con loro un denaro al giorno.
   Uscito all’ora di terza nuovamente e pensando che i lavoratori presi ad opra erano pochi, vedendo sulla piazza altri sfaccendati in attesa di chi li prendesse, li prese e disse: “Andate nella mia vigna e vi darò quello che ho promesso agli altri”. E quelli andarono.
   Uscito a sesta e a nona ne vide altri ancora e disse loro: “Volete lavorare alle mie dipendenze? Io do un denaro al giorno ai miei lavoratori”. Quelli accettarono e andarono.
   Uscito infine verso l’undecima ora, vide altri stare dimessi all’ultimo sole. “Che fate qui, così oziosi? Non vi fa vergogna stare senza fare nulla per tutto il giorno?” chiese loro.
   Nessuno ci ha presi a giornata. Avremmo voluto lavorare e guadagnarci il cibo. Ma nessuno ci chiamò alla sua vigna”.
   Ebbene, io vi chiamo alla mia vigna. Andate ed avrete la mercede degli altri”. Così disse, perché era un buon padrone ed aveva pietà dell’avvilimento del suo prossimo.
   Venuta la sera e finiti i lavori, l’uomo chiamò il suo fattore e disse: “Chiama i lavoratori e paga la loro mercede, secondo che ho fissato, cominciando dagli ultimi, che sono i più bisognosi non avendo avuto nel giorno cibo che gli altri hanno una o più volte avuto e che, anche, sono quelli che per riconoscenza verso la mia pietà hanno più di tutti lavorato; io li osservavo, e licenziali, che vadano al riposo meritato, godendo con i famigliari i frutti del loro lavoro”. E il fattore fece come il padrone ordinava, dando ad ognuno un denaro.
   Venuti per ultimi quelli che lavoravano dalla prima ora del giorno, rimasero stupiti di avere essi pure un solo denaro e fecero delle lagnanze fra di loro e col fattore, il quale disse: “Ho avuto quest’ordine. Andate a lagnarvi dal padrone e non da me”. E quelli andarono e dissero: “Ecco, tu non sei giusto! Noi abbiamo lavorato dodici ore, prima fra la guazza e poi al sole cocente e poi daccapo all’umido della sera, e tu ci hai dato come a quei poltroni che hanno lavorato una sola ora!… Perché ciò?”. E uno specialmente alzava la voce, dicendosi tradito e sfruttato indegnamente.
   Amico, e in che ti fo’ torto? Cosa ho pattuito con te all’alba? Una giornata di continuo lavoro e per mercede di un denaro. Non è vero?”.
   Sì, è vero. Ma tu lo stesso hai dato a quelli, per tanto lavoro di meno…”.
   Tu hai acconsentito a quella mercede parendoti buona?”.
   Sì. Ho acconsentito perché gli altri davano anche meno”.
   Fosti seviziato qui da me?”.
   No, in coscienza no”.
   Ti ho concesso riposo lungo il giorno e cibo, non è vero? Tre pasti ti ho dato. E cibo e riposo non erano pattuiti. Non è vero?”.
   Sì, non erano pattuiti”.
   Perché li hai accettati?”.
   Ma... Tu hai detto: ‘Preferisco così per non farvi stancare tornando alle case. E a noi non parve vero… Il tuo cibo era buono, era un risparmio, era…”.
   Era una grazia che vi davo gratuitamente e che nessuno poteva pretendere. Non è vero?”.
   È vero”.
   Dunque vi ho beneficati. Perché allora vi lamentate? Io dovrei lamentarvi di voi che, comprendendo di avere a che fare con un padrone buono, lavoravate pigramente, mentre costoro, venuti dopo di voi, con beneficio di un solo pasto, e gli ultimi di nessun pasto, lavorarono con più lena, facendo in meno tempo lo stesso lavoro fato da voi in dodici ore. Traditi vi avrei se vi avessi dimezzata la mercede per pagare anche questi. Non così. Perciò piglia il tuo e vattene. Vorresti in casa mia venirmi ad imporre ciò che ti pare? Io faccio ciò che voglio e ciò che è giusto. Non volere essere maligno e tentarmi all’ingiustizia. Buono io sono”.
   O voi tutti che mi ascoltate, in verità vi dico che il Padre Iddio a tutti gli uomini fa lo stesso patto e promette l’uguale mercede. Chi con solerzia si mette a servire il Signore sarà trattato da Lui con giustizia, anche se poco sarà il suo lavoro per prossima morte. In verità vi dico che non sempre i primi saranno i primi nel Regno dei Cieli, e che là vedremo degli ultimi essere primi e dei primi essere ultimi. Là vedremo uomini, non d’Israele, santi più di molti di Israele. Io sono venuto a chiamare tutti, in nome di Dio. Ma se molti sono i chiamati pochi sono gli eletti, perché pochi sono coloro che vogliono la Sapienza. Non è sapiente chi vive del mondo e della carne e non di Dio. Non è sapiente né per la terra, né per il Cielo. Perché sulla terra si crea nemici, punizioni, rimorsi. E per il Cielo perde lo stesso in eterno. (5, 329)

Przekład polski Ewangelii: Biblia Tysiąclecia, wyd. V, Pallottinum, Poznań 2007 (Mt, Mk, Łk: tłum. o. Walenty Prokulski TJ; J: tłum. ks. Jan Drozd SDS)

Zapis grecki: wyd. Nestle-Aland 28

Przekład polski Poematu Boga-Człowieka napisanego przez Marię Valtortę: Ewa Bromboszcz (I-IV, VI-VII), ks. Michał Kaszowski (V), Vox Domini, Katowice (I: bez roku, II: 2010, III, cz. 1-2: 2000, cz. 3-4: 2002, IV, cz. 1-2: 2003, cz. 3-4: 2004, cz. 5-6: 2005, V: 2000, VI: 1998, VII: 1999)

Zapis włoski: Maria Valtorta, L’Evangelo come mi e' stato rivelato, Edizioni Paoline, Pisa 2001
 

czwartek, 2 lipca 2020

Wyznanie niewiary

    Piosenka Johna Lennona, w której śpiewa „nie wierzę w Boga… nie wierzę w Jezusa” jest śpiewana tak przejmująco, tak mocno, tak szczerze, że współczuję temu jego wyznaniu niewiary. Schodzi ono w istocie do głębi tego, czym człowiek jest sam z siebie: „wierzę w siebie… sen się skończył”. To stan żałosnego człowieka pozostawionego niełasce, samotnego. Doświadczenie Johna jest też moim doświadczeniem, doświadczeniem każdego człowieka, ponieważ każdy w jakiejś chwili swego życia zaparł się Boga – każdy kiedyś uwierzył tylko w siebie, kończąc z marzeniami.
    Wyznanie niewiary Johna było tak silne, że oburzyło pewnego nierozumnego, który nie umiał uznać tej ciemnej strony człowieczeństwa w sobie. Chory człowiek uczynił ze zdrowego, męczennika niewiary. Ta niewiara jednak była prawdą, prawdą skrywaną w każdym człowieku, bardzo ciężką do przyjęcia. Więc i mnie porusza wyznanie niewiary, lecz porusza do płaczu, do żalu nad sobą i żalu nad ludzką słabością.
    Wyznaję: w pewnej chwili i ja powiedziałem „nie wierzę w Boga” i wielka w tym moja wina. Porusza mnie to do głębi. Chciałbym, aby ta chwila była wymazana, abym się nigdy nie narodził dla tej chwili. O mój Boże najsłodszy, jak wielka Twoja miłość, że czynisz mnie nowym stworzeniem, w którym niepamięć staje się lekarstwem, w którym ubierasz mnie w siebie, przeobrażasz dogłębnie i już nawet nie jestem stworzeniem, ale kimś na Twoje podobieństwo. Jakże to niepojęte…
    Mam nadzieję, że John wyznawał tylko, że nie wierzy w wyobrażenie Boga, wyobrażenie Jezusa, jakie ludzie sobie zwykle tworzą. Gdzieś indziej wydawał się wierzyć w Tego, który jest niepojęty, kiedy śpiewał: „Wyobraź sobie, że nie ma niebios, nad nami tylko niebo” (Imagine there’s no heaven, above us only sky). Wyznawał więc jakieś niebo nad niebiosami albo zwykłe niebo nad nami i w tym przyjmował Boga, choć jeszcze niewyraźnego. Spoczywaj w pokoju, Johnie.

 

środa, 24 czerwca 2020

Wybór wstawienniczy

   Rodzice wybierają za dziecko wiele rzeczy – jedzenie, ubranie, miejsce pobytu. Dlaczego nie świętość? To jest także to, czego człowiek potrzebuje do życia, nawet bardziej niż pokarmu. Słuszne jest więc, że rodzic wybiera dla dziecka chrzest. Jest to uświęcenie – posilenie duszy. Dziecko nie wybiera pokarmu, ubrań itp., ponieważ nie ma rozwiniętej świadomości. Rodzice mają prawo i obowiązek ukierunkować rodzącą się świadomość. Dziecko później, gdy dojrzeje, może potwierdzić lub nie, wcześniejszy wybór rodziców. Wiara jest ofertą, a nie przymusem.

sobota, 20 czerwca 2020

Potwierdzenie siebie

   Człowiek potwierdza się przy człowieku, ale zgubą jest, gdy tylko dla samego siebie, a nie dla chwały Bożej. Potwierdzaj się przez człowieka dla Boga i dla człowieka, a siebie przy tym odstaw.

niedziela, 14 czerwca 2020

(90) Żywoty Świętych: Zwiastowanie Pańskie

O Zwiastowaniu Panny Mariej Bogarodzice,
i wcieleniu Syna Bożego.1

   Już zima minęła, niepogody ustały,2 dżdże i burzliwe wiatry i chmury smutne a zimna przykre przeszły, ukazały się kwiatki w ziemi naszej – ptacy śpiewają, pola się zielenieją, wiosna się wdzięczna z płodnym latem wraca, obiecane nasienie z płci niewieściej wschodzi, Messjasz się i Zbawiciel ludzkiego narodu zwiastuje – Król który miał zetrzeć głowę wężowę,3 nastaje – plemię ono, którym się ubłogosławić wszystki języki mają, idzie – z którym raj się nam wraca, przeklęctwo nasze ginie, grzechy tają, nędza ustaje, do łaski i chwały niebieskiej wrota się ludziom zamknione otwarzają. O chwalebny dniu, którego nam stare obietnice swoje iścić, wierny w słowie swym Pan Bóg począł – którego niestworzony, zstał się dla nas stworzonym – nieogarniony w Bóstwie, zstał się ogarniony w żywocie czystej matki – dziś z nieba zstąpił i zstał się człowiekiem Bóg zastępów – słowo bez początku z Ojca przedwiecznie rodzone, zstało się ciałem,4 dla nas upadłych i zgubionych ludzi – aby nas przez swoje człowieczeństwo, do Bóstwa swego i szczęścia, które w nim jest, przywieść raczył. Wielki to dzień, a długo ojcom świętym oczekiwany – z którego takie nauki odnieść w rozczytaniu tego dobrodziejstwa, wierny Katoliku, możesz.
   5Naprzód o tej dziwnej tajemnicy, jako się Bóg zstał człowiekiem, jako zstąpiwszy z nieba, dwie naturze w jednej personie swej zjednoczył – jako w żywocie się i ciele maluczkim, nieogarniony ogarnął – jako bez sprawy męskiej nad przyrodzenie panienka poczęła – jako panieństwo swe zachowała – o tym miej prostą a niedworną wiarę – wielką wdzięczność, krótką mowę – a bez badania długie i nabożne rozmyślanie. Zgoła wierz, a mocnie przy tym stój, iż Syn Boży Chrystus Bóg prawy, zstąpił w żywot panieński, i tam sprawą swoją Boską, to jest Ducha ś. skoro przyzwoliła Aniołowi panienka a rzekła: otom ja niewolnica Pańska, zstań mi się wedle słowa twego – zaraz Syn Boży w żywocie się jej począł, i ze krwie jej przeczystej uczynił sobie ciało, zaraz do dusze sposobne – i w nim duszę ludzką stworzywszy – ciało i duszę z Bóstwem swojej persony synowskiej zjednoczył – tak iż nie dwa synowie, jeden z Ojca przedwiecznie, drugi z matki docześnie – ale jeden tenże Chrystus, i przedwiecznie wedle Bóstwa, i docześnie wedle człowieczeństwa urodzony, prawy Bóg nasz, dwie naturze, Boską i ludzką, w jednę personę synowską zjednoczywszy, jeden Chrystus we dwu naturach dziś w żywocie panieńskim poczęty jest. Tak wierz a dalej się nie pytaj, bo ta nauka rozumem ludzkim nie jest pojęta – daleko mniej nie jest tymże rozumem wywodna – ale mocne ma wywody z nieba, słowo Boże które omylić nie może, i naukę kościelną, i powszechną wiarę narodów wszytkich i zborów ojców śś. i Doktorów i kaznodziej wszytkiego świata. Obyczaju wcielenia Syna Bożego i Aniołowie nie pojmują – i ta która przechodzi Anioły Maria Matka Boża, gdy pyta:6 a jako to będzie? Nie słyszy: tak, abo owak – ale tylo: Duch to ś. sprawi – nie słyszy jedno ono słowo, którym wszystkich trudności rozumu i pojęcia naszego w rzeczach Boskich uchodzim: nic nie jest u Pana Boga niepodobnego – co chce, wszytko może – co rzecze, wszytko się zstanie i zstać musi.
   7Ten fundament miej wiary, na nim wszytko buduj, im wszytkie kacerstwa i fałsze, i świeckie filozofie i wywody szatańskie obalisz, i ludzkie wykręty a niedowiarstwa potępisz – i Zwinglianina niewiernego z hańbą tym odprawisz, gdy bluźni – a jako ciało Boże pod osobą chleba być może? Ogrom go, a tym działem rozbij fałsz jego, mówiąc: nic nie jest u Pana Boga niepodobnego, tak rzekł, tak chciał, tak się zstaje i być musi. A mając tę prostą niedworną wiarę, o to się staraj więcej, abyś takiego dobrodziejstwa wdzięczen był, a poznał jako cię w nim Bóg twój uczcił i zamiłował, żebyś pożytek z niego duszy twej pozyskać mógł. 8Bo jeśli król wielką łaskę czyni swemu kmieciowi i niewolnikowi, gdy dla niego kmieciem się i niewolnikiem zstaje, stanu swego pańskiego nie szanując, i czci a majestatu swego zaniechawając, a podłym się czyniąc – daleko niewypowiedzianą i więtszą łaskę P. Bóg ku nam pokazał, gdy on nie Królem (który wżdy z poddanymi swymi także równy w człowieczeństwie jest) ale twórcą naszym, tak różny jako stolarz od stołu będący – poniżył się a zstał się dla nas stworzeniem, sługą, i niewolnikiem – aby stan nasz niewolniczy takim poniżeniem podwyższył i z sobą zrównał – i do swej chwały królewskiej przenieść nas upadłe, i z mocy szatańskiej wyrwać mógł.
   O niewysławiona miłości, która przykładu nie ma, której Aniołom Bóg nie pokazał, na którą zdumiewa się wszytko niebo – i cóż wżdy jest człowiek nikczemny a niewdzięczny, iż się dla niego sam Bóg Syn Boży w żywot panieński poniżył, i w naszę podłość oblec się, a majestatu swego Boskiego zapomnieć raczył? Czemu P. Bóg taki obyczaj do naszego odkupienia, mogąc nas inaczej abo samym słowem i wolą swoją zbawić, obrać raczył. 9Przyczyn się wiele u świętych Doktorów najduje – miedzy innemi te też są:
   10Pierwsza, aby wielką miłość a niesłychaną ku nam pokazując, do zamiłowania swego, serca nasze przywodził. Nawyższa miłość jest, jako sam Pan mówił, co ciężkiego dla przyjaciela cierpieć, zwłaszcza srogą, niesławną i haniebną śmierć, i zelżywości. Nie tak barzo ten miłuje, który co bez szkody i cierpienia i zelżywości swojej komu dobrze czyni. A iż Bóg z natury swej cierpieć nic nie mógł, ani może – zstał się człowiekiem, aby cierpieć za nas a miłość ku nam niezmierną pokazać mógł. 11K temu, aby się sprawiedliwości Boskiej dosyć zstało w tym, iż zelżony był od ludzkiego narodu, taką wzgardą i nieposłuszeństwem, jaka w grzechach jest – a jako królowi kmieć abo kto podległego stanu nagrodzić czci jego nie może, gdyby była naruszona, chyba żeby mu równy był w stanie – tak P. Bogu i czci jego, w której od grzeszników obrażony jest, nikt dostatecznie i sprawiedliwie nagrodzić nie mógł, jedno jemu w stanie i naturze równy Syn Boży, gdy się tak poniżył i jego ukorzył w takich zelżywościach dla nas. 12Nie mógł też nam nikt wysłużyć łaski Bożej, i dóbr onych wiecznych, wedle sprawiedliwości, jedno ten którego jest nieoszacowana wysługa, na rzeczy też nieoszacowane niebieskie. Bo się i zapłata i wysługa szacuje wedle stanu. Robi najemnik u gospodarza, robi tęż robotę i syn, a jednak najemnikowi nie płacą, jedno grosz abo dwa na dzień, a synowi za robotę dziedzictwo daje ociec. Rajskiego tedy dziedzictwa nikt nam wysłużyć nie mógł jedno Syn Boży, syn rajskiego i niebieskiego gospodarza. A służyć nie mógł jedno w osobie niewolniczej i w ciele ludzkim, ludzie zastępując i na nie robiąc. 13Trzeba nam też było do pewności wiary i nauki naszej takiego doktora i wodza, na którego żadna omyłka i pochybienie paść nie może, i któryby nie z słuchania ale z widzenia nas uczył, jako sam o sobie mówił – nikt nie wstąpił w niebo, jedno ten co zstąpił z nieba. Nikt nie widział co się w niebie dzieje, i tajemnic onych świadom nie był tak pewnie i oczywiście, jako Syn Boży. 14A nakoniec, nie mogliśmy mieć przykładu cnót potężniejszego – do pobożnego życia, jako z Boga naszego, gdy się nam w ciele naszym ukazał, a wzór nam życia sprawiedliwego i drogę do nieba, na swoim świętym żywocie i sprawach swoich, ku naśladowaniu postawił, i na nas zawołał: uczcie się odemnie, bom cichy i pokornego serca.
   Ludzieby się byli nie mogli tak mocno, pokory, wzgardy świata tego, ubóstwa, pokuty, czystości, posłuszeństwa, miłości, łaskawości, i innych cnót chwycić, gdyby na Pana i Boga swego w swym ciele i tym żywocie nie patrzyli. Te przyczyny wcielenia Syna Bożego kto uważy, i inne których jest bez liczby, uczci dobrodziejstwa Boskie, i rychlej je sobie w pożytek obróci. Przypatrzmy się też w tej dzisiejszej rozmowie z Aniołem tej przenaczystszej matce Bożej, jakie w niej cnoty do nauki i naśladowania naszego świecą, być nie będzie mogło, aby ją wespół z Aniołem Gabrielem pozdrawiając, i jej pokłon czyniąc, brać z niej wzór cnót wszytkich, a jej o dostąpienie ich, przyczyny do Boga używać nie miał.
   15Obacz jako wielka w tej wiara, którą rzeczy tak niepodobne rozumieniu ludzkiemu, i tak niespodziewane uwierzyła? Lepiej daleko i natrudniejszej sprawie niżli Abraham ociec jej16 – który tym się P. Bogu podobał, iż nie patrzył gdy mu Bóg syna obiecował, na zgrzybiałe ciało swoje – ale uwierzył, iż to co P. Bóg chce, być musi17 – a ta nie patrzyła na bieg przyrodzony, który bez męża rodzaju nie daje – nie obraziła się rzeczą nigdy niesłychaną – ale dała cześć Bogu i mocy jego, mówiąc: zstań się tak, pośle Boży, jako mówisz – wierzę iż nic niepodobnego u P. Boga nie jest – nie pragnęła na to cudów jako Gedeon,18 ani jako Zachariasz,19 ani wywodów – ale zgoła Boga w słowie jego i w mocy uczciła – znając że jest poseł Boży. O byśmy wiarę taką, znając się na posłach Bożych, mieli, na to co nam od Boga zwiastują – 20a żebyśmy na to co Bóg przez swe posłańce mówi, wywodów nie pragnęli – lepiejbyśmy z wiary (która im rzeczy trudniejsze na głos Boży bez wszelakich wywodów wierzy, tym więtsza i zasłużeńsza u Boga jest) zaleceni byli – ale gdy wszytko dwornie wiedzieć, i w słowie Bożym szperać ludzie chcą, a wywodów pragną (jakoby się im Bóg z tego co uczynić może, sprawować winien) wiarę tracą i w kacerstwo wpadają. Na poznaniu posłańca Bożego bądź w pytaniu pilny, abyś nie był lekkowierny – ale uznawszy posłańca słowo Boże niosącego, wierz zgoła i z prosta wszystko co mówi, a moc w nim i prawdę Bożą uczci. 21Tak wedle nauki Pańskiej będziesz miał i wężową mądrość,22 nie każdemu ale tylo posłowi Bożemu wierząc – i gołębiczą prostotę, w niczym co on powie nie wątpiąc. Jako i w tej matce w Chrystusie żywiących, oboję rzecz widzisz, bo z roztropności i mądrości nie zaraz Anioła przyjmuje, tak jako ona nieroztropna Jewa pierwsza – ani się z nim zaraz wdaje w rozmowę – ale się bojąc oszukania, milczy długo, a rozmyśla i rozbiera słowa jego – a gdy się pokazało iż był nieomylny poseł Boży, wszytki mu niepodobne rzeczy wierzy.
   23W czym i wielką pokorę swoję pokazuje, bojąc się pochlebstwa, a wstydząc się chwały onej Anielskiej, a uważając myśliła: com ja jest, iż mi takie tytuły ten daje, abych być miała łaski pełną a naszczęśliwszą miedzy niewiastami? A ja się być stworzenim nikczemnym i nalizszym przed Bogiem czuję. 24I przeto się zawstydziła i męskiej czci i chwały takiej, i widzim jako do uważenia prędką, a do mówienia trudną była. Aż gdy uznała posła, i zrozumiała poselstwo ono wysokie a niesłychane od Boga – patrz jako sobie swoje panieństwo waruje, i ślub czystości Bogu uczyniony.
   Jeśli mię tym Bóg mój, powiada, uczci – iż się ze mnie Messjasz syn Dawidów i Syn Boży i Król wielki narodzi – 25a jako się przy ślubionej czystości zostanę? Męża nie znam – abych go znać chciała, trudnościby nie było – ale jako to będzie, abych ja przy czystości swej i wierze danej Bogu ostała? O wielka stateczności w dobrym – i matką Bożą być z grzechem i niestatkiem swym niechciała. O byśmy naśladować umieli, a z naszego dobrego przedsięwzięcia i Aniołom się (na to mówiąc) nie tylo ludziom zbić nie dali. Przetoż statek jej potwierdził P. Bóg, ożenił jej czystość z płodnością, uczynił jej rzeczy wielkie, nie tylo matką Bożą, ale w macierzyństwie i rodzaju dziewicą została. 26Płodna czystości, matko pokory, miłości, i wiary – skrzynio mądrości Bożej, pokornie cię z Anioły pozdrawiamy – tytuły twoje z nieba przyniesione, od Boga wskazane, na stolicy Bożej uradzone – radzi powtarzamy, wołając i śpiewając: Zdrowaś łaski pełna, Pan z tobą w przeczystym żywocie, błogosławionaś ty miedzy niewiastami. Darmoli cię tak z Anioły witamy? Izaliś ty nie jest więtsza niżli ona Hester i Judyt, sława Jeruzalem, uweselenie Izraela, uczciwość ludu twego? Z ciebie ludzki naród takie oszlachcenie ma, iż z twej krwie i z kości twoich dziś nowy Jadam Bóg nasz w żywocie twoim czystym przebywa. My do ciebie, jako do matki żywota naszego, i wtórej a szczęśliwszej rodzicielki żywiących, do twojej ś. przyczyny przypadamy, prosząc: zjednaj nam płodność cnót świętych twoich, abyśmy w czystości rodzili uczynki zbawienne – błogosław błogosławiona i pracom naszym, abyśmy w tym naśladowaniu poślubionej czystości twej wiele synów z nauki i przykładu narodzili – 27i tak też z tobą acz nierówno, matką Chrystusową, wedle obietnice jego zostać mogli28 – niech będą synowie kościelni rozmnożeni, jako latorosłki w okolicy stołu naszego. Błogosław nauczycielom prawowiernym, aby Chrystusa nosili, i rodzili w pozyskaniu dusz grzesznych i heretyckich utraconych – niech i oni brzemienni zostają z nasienia słowa Bożego z ust naszych, a rodzeniem wiary i cnót wszelakiej bogobojności, za twoją matko wszytkich kościelnych dzieci przyczyną, ubogaceni zostaną – przez tegoż Jezusa Syna twego Boga naszego, któremu z Ojcem i z Duchem ś. pokłon i chwała na wieki wiekom. Amen.

1  XXV. Martii. Marca.
2  Pnp 2.
3  Rdz 3.
4  J 1.
Pierwsza nauka z tego święta o wyznaniu wiary wcielenia Bożego.
6  Łk 1.
Czym trudnego rozumienia w rzeczach Bożych uchodzim i kacerskie niedowiarstwa tępim.
Wtóra nauka o poniżeniu Boskim dla nas, i miłości ku nam wielkiej.
Przyczyny takiego obyczaju odkupienia naszego.
10  1.
11  2.
12  3.
13  4.
14  5.
15  Wiara Panny czystej.
16  Rdz 15.
17  Rz 4.
18  Sdz 6.
19  Łk 1.
20  Wiara czym jest wielka.
21  Mądrość złączać z prostotą.
22  Mt 10.
23  Pokora panny czystej.
24  Milczenie.
25  Ślub czystości uczyniony od Panny czystej.
26  Modlitwa do Panny czystej.
27  Jako matką Chrystusową być może.
28  Mt 12, Łk 8.

Źródło:
Ks. Piotr Skarga, Żywoty Świętych Stárego y Nowego Zakonu, ná káʒ̇dy dzień przez cáły rok, Kraków 1605, pomocniczo: Kraków 1598
Transkrypcja typu „B”: Jakub Szukalski

sobota, 6 czerwca 2020

Oblicza Dnia Sądu

Dzień Sądu dla dobrych okazuje się czasem poprawy,
dla złych – czasem pogorszenia,
a dla obojętnych – czasem wyboru.

Dla każdego jest możliwością zmiany.